Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez niebawa 17 gru 2011, 23:47
strasznie samotna :cry: :cry: :cry:
:,(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
199
Dołączył(a)
08 lis 2011, 17:51

Samotność

przez anetta45 17 gru 2011, 23:49
niebawa napisał(a):strasznie samotna :cry: :cry: :cry:

niebawa znam ten ból, można być samotnym wśród ludzi...pozdrawiam
"Im bardziej poznaję ludzi tym bardziej kocham zwierzęta"
George Bernard Shaw
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
29 lip 2011, 18:34

Samotność

Avatar użytkownika
przez niebawa 17 gru 2011, 23:49
anetta45, :cry:
:,(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
199
Dołączył(a)
08 lis 2011, 17:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

przez dziewczyna 18 gru 2011, 17:49
( Dean )^2 napisał(a):Ech ludzie tu piszą że mają problem z rozmową z nieznjomymi.Tak naprawde to macie szczęście.Tego możn się stosunkowo łatwo pozbyć,psychoterapia,a jeśli zaburzenia są głębokie <typu fobia społeczna> będzie pewnie trzeba chwilę połykać cukierki od psychiatry.
Możecie z tego wyjść to nie jest najgorszy rodzaj samotności.Może być inna samotność.
Ja umiem rozmawiać z ludzmi,raczej się ich nie wstydze,nie boję.Ale z jakiegoś powodu nie umiem tworzyć intymnych związków z ludzmi,nie umiem zawierać przyjaźni,kochać i być kochanym.Nie wiem czemu.Otacza mnie sporo ludzi,gadam z nimi,czasem się smieje ale....
te wszystkie relacje są płytkie,rozchodzimy się i ja zapominam o nich a oni o mnie.
Tojest mój,pewnie nie tylko mój problem.Na nikim mi nie zależy i nikomu nie zależy na mnie.Najgorsze że czuje się bezsilny,nie wiem czy mam wpływ na tą sytuacje,czy jakakolwiek zmiana we mnie jest w stanie zmienic tą sytuacje.Boje się samotności od zawsze i mój kooszmarny sen staje się rzeczywistością.


Ja mam niestety podobnie. Moje relacje z ludźmi też są bardzo płytkie, powierzchowne. Mam 29 lat i nie mam koleżanek, przyjaciółek, partnera... Było liceum, były studia i niestety nie udało mi się stworzyć jakiś więzi z ludźmi. Na studiach miałam kilka koleżanek, ale gdy studia się skończyły wyjechałam do innego miasta i w zasadzie nie zależało mi na kontynuowaniu znajomości z nimi. Przez jakiś czas miałam kontakt mailowy z najbliższą koleżanką ze studiów, ale po jakimś czasie przestała odpisywać. Teraz jest tak, że jak ja się do niej odezwę, to ona odpowie, ale sama z siebie ze mną się nie kontaktuje. Widocznie jej nie zależy. W liceum też miałam kilka koleżanek, nawet bliższych niż te na studiach, ale jakoś też guzik z tego wyszło. Z jedna z nich czasami się spotykam, bo mieszkamy w tym samym mieście, ale nie często. Ostatnio chciałam się umówić, tłumaczyła, że ma właśnie remont w domu i kiedy indziej. Ale to było parę tygodni temu i się nie odezwała. Ja nie chcę się więc narzucać. Druga koleżanka z liceum, pewnie można byłoby powiedzieć "przyjaciółka", też całymi tygodniami nie odpisuje na moje maile. Niedawno robiłam jeszcze studia podyplomowe, miałam więc kontakt przez dłuższy czas z nową, dużą grupą ludzi i też mi się nie udało. Wszyscy szukali kontaktu ze mną tylko wtedy, gdy potrzebowali jakiejś informacji/pomocy ode mnie (np. na egzaminie). Boli mnie to, gdy widzę, że te osoby, z którymi ja próbuję podtrzymać znajomość, bardzo chętnie kontaktują się z innymi swoimi znajomymi, nie dążą natomiast do żadnego kontaktu ze mną.

Nie wiem, czemu się tak dzieje. Co we mnie jest takiego? Boję się, że już tak pozostanie do końca świata... Przykro mi. Kiedyś nie zdawałam sobie z tego sprawy i było mi lepiej. Teraz, gdy zaczynam to wszystko analizować i gdy zaczynam dostrzegać beznadziejność tej sytuacji, jest mi po prostu żal, że tak wygląda moje życie.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 sie 2011, 22:16

Samotność

przez vintage 18 gru 2011, 18:27
dziewczyna,
Też doszedłem do wniosku, że z większością ludzi mam bardzo płytkie kontakty, zupełnie tak, jakbyśmy spotykali się z przyzwyczajenia, nie dla chęci przebywania ze sobą. Zwykle to ja inicjuję spotkania i chyba sam siebie oszukuję, że mi na nich zależy, bo tak naprawdę nie zależy mi na tym, żeby spotkać się z konkretną osobą/osobami, ale, żeby po prostu wyjść lub zaprosić kogoś, bo to da mi jakieś złudne poczucie, że nie jestem sam. Podczas spotkań często boję się spojrzeć w oczy, czuję wręcz namacalną niechęć do mnie. No i ta cholerna niespełniona miłość, jestem chyba o krok od obsesji. Czasami myślę, że od początku byłem skazany na porażkę i niepotrzebnie w związku z tym robiłem sobie nadzieje, a czasem, że szansa była, a zawaliłem sprawę przez negatywne myślenie i wycofaną postawę. Emocjonalnie jestem gimnazjalistą.
Jeśli nadasz myślom formę słów, łatwiej będzie Ci prowadzić wewnętrzny dialog.
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
12 lis 2011, 14:19

Samotność

przez aimx 18 gru 2011, 18:40
Moje relacje z ludźmi też są bardzo płytkie, bo nie potrafię okazywać uczuć. Poza tym mam dziwną niechęć do ludzi i zwyczajnie nie potrafię rozmawiać, rozmowa mnie męczy. Izoluję się, też - jak vintage - stawiam mur między sobą a nimi. Ostatnio byłam na piwie ze swoją grupą ze studiów i przemilczałam praktycznie całe spotkanie. Ale to nie jest tak, że boję się powiedzieć coś głupiego - ja po prostu nie mam kompletnie nic do powiedzenia, pustka w głowie.
Też nie potrafię stworzyć więzi z ludźmi. Są osoby, które znam bardzo długo, a i tak nie ma między nami tego "czegoś".
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
16 gru 2011, 22:42

Samotność

przez vintage 18 gru 2011, 22:33
No i jeszcze ten facebook. Tłumaczę sobie, że jest mi potrzebny, bo mogę chcieć kogoś o coś zapytać, lub też ktoś może chcieć czegoś ode mnie, ale tak naprawdę chcę wiedzieć, czy ona też siedzi. Przez cały rok tak było, więcej przegadaliśmy na fejsie niż w realu, wyrobiłem sobie już odruch - jak włączam facebooka, to od razu patrzę, czy jest dostępna, a jeśli tak, to co chwila, nawet teraz zerkam na zakładkę, czy nie napisała, choć wiem, że nie napisze. Kretynizm zupełny.
Jeśli nadasz myślom formę słów, łatwiej będzie Ci prowadzić wewnętrzny dialog.
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
12 lis 2011, 14:19

Samotność

przez dziewczyna 19 gru 2011, 12:08
vintage, aimx

Może to zabrzmi niewłaściwie i niestosownie, ale dobrze jest wiedzieć, że jacyś inni ludzie doświadczają podobnych problemów. W swoim otoczenie nie znam nikogo takiego jak ja i byłabym skłonna myśleć, że jestem jedyna taka.

aimx

Ja też nie za bardzo jestem rozmowna tzn. są sytuacje lub ludzie, z którymi chętnie rozmawiam i mi to wychodzi, ale z tego, co kojarzę zawsze są to rozmowy w cztery oczy. Wtedy czuję się pewnie i mówię bez obaw. Ale gdy jest jakaś grupa ludzi (nawet takich osób, z którymi w pojedynkę czułabym się bardzo dobrze), to już nie potrafię się odezwać. Nieraz miałam tak, że przesiedziałam w towarzystwie nie odzywając się prawie w ogóle np. na spotkaniu rodzinnym, czy spotkaniu z kolegami z pracy. I wcale nie było tak, że towarzystwo mi nie odpowiadało, czy coś w tym rodzaju. Nie, ja po prostu nie miałam nic do powiedzenia. Kompletnie nic! Dziwne to, bo jestem osobą o wielu zainteresowaniach i ogólnie rzecz biorąc miałabym co powiedzieć. Nieraz zdarzało się, że ludzie zachęcali mnie, żebym coś powiedziała, a ja mimo to nic nie byłam w stanie z siebie wykrzesać. Raz nawet na spotkaniu firmowym, gdy mijała kolejna godzina, a ja się nie odzywałam, przełożona powiedziała mi "Jak się nudzisz, możesz już iść". Nic nie odpowiedziałam, bo i co miałam odpowiedzieć. Było mi przykro i nadal tą przykrość czuję. Na studiach z najlepszą koleżanką gadałyśmy bez przerwy, ale gdy tylko pojawiało się więcej osób, traciłam zainteresowanie rozmową.

Często rozmowa tez mnie męczy. Nieraz zdarzyło mi się, że np. w pociągu ktoś mnie zagadywał. Szukałam wtedy sposobów, żeby rozmowę zakończyć. I udawało mi się to... Nie wiem dlaczego tak się działo.

Też czuję niechęć do ludzi. Denerwują mnie, wkurzają, uważam, że są źli, że mnie z jakiś powodów odrzucają, nie lubią...

Gdzieś w którymś z wątków przeczytałam, że ktoś myśli w trudnych chwilach o samobójstwie i że ta myśl jest krzepiąca. Niesamowite, bo ja robię tak samo i też myśl o samobójstwie, o tym, że w najgorszym wypadku jest jeszcze takie rozwiązanie, dodaje mi siły. Czuję wtedy, że sytuacja nie jest tak kompletnie beznadziejna, że jest rozwiązanie ostateczne co prawda, ale jest. Zresztą od lat myślę sobie, mam nadzieję na to, że nie będę żyła długo.

Nieraz myślę też sobie, że "kto nie zaznał goryczy na ziemi, ten nie zazna słodyczy w niebie" (czy jak to tam dokładnie było....)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 sie 2011, 22:16

Samotność

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 19 gru 2011, 19:56
A mam takie pytanie,udało się komuś w przeciągu tych 41 stron,zrobić cokolwiek żeby wyjść z tej samotności.Ja próbuje od jakiegoś czasu,ale powoli kończą mi się pomysły i siły.Przez interent udało mi sie poznać kilka osób.W tym jedną naprawde fajną dziewczynę.Ale to wszystko,nie potrafie w życiu realnym,poza internetowym poznać jakichś ludzi,zbudować coś.Nie wiem co mam robić;/Właściwie nawet psycholog chyba nie wie jak mi pomóc,nikt nie wie,a ja nie chce tak dalej żyć.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

Samotność

Avatar użytkownika
przez amstelek 20 gru 2011, 21:21
vintage napisał(a):No i jeszcze ten facebook. Tłumaczę sobie, że jest mi potrzebny, bo mogę chcieć kogoś o coś zapytać, lub też ktoś może chcieć czegoś ode mnie, ale tak naprawdę chcę wiedzieć, czy ona też siedzi. Przez cały rok tak było, więcej przegadaliśmy na fejsie niż w realu, wyrobiłem sobie już odruch - jak włączam facebooka, to od razu patrzę, czy jest dostępna, a jeśli tak, to co chwila, nawet teraz zerkam na zakładkę, czy nie napisała, choć wiem, że nie napisze. Kretynizm zupełny.


Witam dokładnie to samo, wchodzisz tylko z myślą żeby zobaczyć czy Ona jest, a może jakiś nowy link dodała, może ta piosenka będzie miała nawiązanie do naszego związku. A może dała smutną minkę bo tęskni. To jest chore i strasznie ciężko się od tego uwolnić. A jak już była to tylko miałem nadzieję, że zaraz napisze bo może nie zauważyła że wszedłem. Wiesz co zrobiłem? Stwierdziłem że kto chce mieć ze mną kontakt ten ma. A ja nie będę się męczył. Jeszcze pomyśl jak zobaczysz, że jakiś kolega dał jej ot tak ":*" dostałem padaki takiej, że myślałem że wyrzuce monitor przez okno. Napisałem Jej wiadomość zmieniłem hasło, którego nie jestem w stanie odtworzyć i dałem je zaufanej osobie i poprosiłem żeby nie dawała mi przynajmniej do połowy stycznia.
Heh aż dziwne że ktoś może przez to samo przechodzić co wydaje Ci się totalnie nielogicznym i debilnym działaniem.
"bo to jest ważne co jest w każdym, lecz głęboko, nie potrzebne jest tutaj szkiełko i oko"
"poszukaj, zawołaj ją na kuszenie, nowych dni, pięknych chwil"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
16 gru 2011, 11:31
Lokalizacja
śląsk

Samotność

przez vintage 21 gru 2011, 01:26
amstelek, jesteś w związku z dziewczyną, o której piszesz? Ja do tej o której piszę, zbierałem się ponad rok, bawiłem się w kotka i myszkę, nie dlatego, że nie byłem pewien swoich uczuć, ale dlatego, że nie umiem ich wyrazić. Wiedziałem, że to nie może tak wyglądać, że to jest powalone, że cały czas gadamy na fejsie a w realu nabieram wody w usta i strzelam gafy. Ile okazji zawaliłem, idealnych dla każdego, kto nie jest ułomem emocjonalnym, nie zliczę.
Jeśli nadasz myślom formę słów, łatwiej będzie Ci prowadzić wewnętrzny dialog.
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
12 lis 2011, 14:19

Samotność

Avatar użytkownika
przez amstelek 21 gru 2011, 12:59
vintage nie już nie, niestety...wybacz dopiero później się skapnąłem jak zacząłem grzebać w dalszych postach, że to była miłość która nie doszła do skutku..
To przykre o czym piszesz, rzeczywiście, ale nie możesz się chyba obarczać cały czas o to, że właśnie na tym etapie swojego życia nie umiałeś czegoś pokazać. Odpowiedz sobie szczerze, czy teraz jakby się sytuacja powtórzyła czy byłbyś w stanie to zmienić i postąpić inaczej?Albo raczej zrobić cokolwiek.
Ja jestem na etapie, gdzie ciągle myśle, ciągle wspominam, wydaje się to dla mnie takie świeże. Zrobiłbym wszystko żeby coś naprawić, coś zmienić. Wydaje mi się że to mogła być Ta jedyna. Ale spotykam się z obojętnością. Nawet ja muszę każdą rozmowe ciągnąć, z pytaniem co u Ciebie, co w domu i rodzeństwa. To boli. Gdy ktoś był dla Ciebie wszystkim. Teraz potrafi się tak odciąć. Nawet propozycje spotkania, zobaczenia są olewane. Już sam nie wiem czy byłbym w stanie się teraz spotkać bez emocji i bez żalu, że taka teraz jest. Staram się wmawiać, że co ma być to będzie. Może właśnie czeka na mnie ktoś lepszy, ktoś z kim będę w pełni szczęśliwy i wtedy dam z siebie wszystko. Ale teraz taka pustka przytłacza, nie ma się do kogo przytulić, komu pozwierzać, a kumple wogóle nie rozumieją jak można za kimś tak tęsknić. Nawet szkoda komukolwiek to opowiadać.

//sorry za off bo to temat o samotności a ja o związku
"bo to jest ważne co jest w każdym, lecz głęboko, nie potrzebne jest tutaj szkiełko i oko"
"poszukaj, zawołaj ją na kuszenie, nowych dni, pięknych chwil"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
16 gru 2011, 11:31
Lokalizacja
śląsk

Samotność

przez vintage 21 gru 2011, 14:02
Ja też ciągle wspominam i myślę. Gdybym mógł po obecnych doświadczeniach jakoś wrócić do którejś z sytuacji z tą dziewczyną, nie zawahałbym się. Problem polega na tym, że moje tempo zmniejszania dystansu jest dużo wolniejsze niż większości ludzi i obawiam się, że w przypadku kolejnej osoby mogę popełnić podobne, jeśli nie te same błędy. W wynajdowaniu sobie przeszkód osiągnąłem mistrzostwo.
Jeśli nadasz myślom formę słów, łatwiej będzie Ci prowadzić wewnętrzny dialog.
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
12 lis 2011, 14:19

Samotność

przez DddMan 21 gru 2011, 15:27
Ktoś zapytał, czy robimy coś w kierunku wychodzenia z samotności.

Im bardziej próbuję z niej wyjść, tym bardziej się w niej pogrążam. Jestem tak spragniony uczuć, akceptacji że nawet poświęciłbym się, aby pojechać na drugi koniec Polski w poszukiwaniu człowieka przez wielkie C.

Moje apele na tym i na innych forach (m.in. chęć zaproszenia kogoś samotnego na Wigilię) spotkały się z zerowym odzewem, a podobno jest tyle samotnych ludzi.
Depresja
Dystymia
Dorosłe Dziecko rodziny Dysfunkcyjnej
Osobowość chwiejna emocjonanie
Osobowość zależna
Zaburzenia osobowości mieszane
Fobia społeczna
Zaburzenia adaptacyjne
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
29 mar 2011, 10:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do