Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez Selenhe 26 gru 2012, 20:58
Niedostępny to on sobie może być dla innych kobiet. Dla swojej powinien być jak najbardziej dostępny...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
197
Dołączył(a)
07 gru 2012, 12:30

Samotność

Avatar użytkownika
przez black swan 26 gru 2012, 21:27
Wiem... Tylko on nie jest taki, żeby bawić się w jakieś gierki. Jemu po prostu ochładzają się uczucia, jak widzi, że ja nie trzymam się kupy, mimo że się z tym nie obnoszę, a nawet próbuję ukrywać. On kocha tę pierwszą wersję mnie, a nie tę, która stałam się teraz.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 27 gru 2012, 00:06
black swan, Tę 2 osobę powinno się jednak akceptować,niezależnie jaka jest.
z pewnymi granicami,są rzeczy których wybaczyć się nie da,ale coś takiego powinno się akceptować.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32436
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez black swan 27 gru 2012, 00:32
Saiga, wiem, że się powinno... Tylko jak mu to przetłumaczyć? "Hej, jak jestem w depresji, to musisz mi poświęcać więcej uwagi i czułości niż zwykle, a nie dystansować się i czekać aż mi przejdzie samo"? To brzmi desperacko i żałośnie. Poza tym jaki facet chce widzieć w swojej kobiecie jakąś małą zagubioną dziewczynkę, nad którą musi roztoczyć opiekę. Ja też nie lubię, jak on wie i czuje, że ma mnie w garści. Wolę jak ciągle się o mnie stara. A stara się, jak nie jest pewien na 100%, że jestem usidlona. Ta depresja tylko we wszystkim przeszkadza i wszystko psuje. Zła ja! :wali głową w ścianę:
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Samotność

Avatar użytkownika
przez Merridell 27 gru 2012, 00:57
Może tu nie chodzi o brak akceptacji z jego strony, tylko zwyczajnie nie wie, co ma zrobić wobec zachowań depresyjnych. Być może w jakiś sposób dałaś mu do zrozumienia, że wolisz wtedy być sama i już tak w nim zostało? Niekiedy zdarza się zrobić coś powodującego osiągnięcie efektu odwrotnego do zamierzonego.
Wszystko można zmienić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
26 gru 2012, 00:46
Lokalizacja
Lublin

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 27 gru 2012, 01:15
black swan, Depresja jest takim schorzeniem że nie kontrolujesz swoich reakcji/nastroju w 100%,i czasem może cię to przerosnąć,albo mieć zbyt duży wpływ....
Niema się co obwiniać.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32436
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez sleepwalker 27 gru 2012, 01:15
black swan, eh, czuję dokładnie to co napisałaś :(
Saying all I know is I gotta get away from me.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
27 sie 2012, 22:13
Lokalizacja
How did I end up here?

Samotność

Avatar użytkownika
przez carola 27 gru 2012, 16:15
Tęsknię za czasami, kiedy nie potrzebowałam ludzi do szczęścia... Od brutalnego porzucenia minął miesiąc, przez który zdążyłam już poczuć się ogromnie samotna. Przyjaciele się wypięli, a więc samotność do kwadratu. Próbowałam poznać trochę nowych ludzi, ale wśród nich czułam się jak kosmita - rozmowy o dragach, piciu, paleniu i nędznym podrywie, czyli jedyne jakie panują wśród znajomych ze szkoły i nie tylko, jakoś mnie nie kręcą... Modlę się o bratnią duszę w tym zakichanym świecie...
http://nieproszony-gosc.blog.onet.pl/ - mój blog o NN w moim życiu. Zapraszam

'Kiedy życie daje ci cytryny, nie rób lemoniady! Wścieknij się! "Nie chcę twoich głupich cytryn!"'
Avatar użytkownika
Offline
Samodestruktorka
Posty
394
Dołączył(a)
03 sty 2009, 22:33
Lokalizacja
okolice Szczecina

Samotność

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 27 gru 2012, 23:08
brakuje mi poczucia bezpieczeństwa..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Samotność

przez Dytsw 27 gru 2012, 23:30
Mój problem polega na tym, że zwyczajnie nie mam do kogo gęby otworzyć. Aktualnie jestem bez szkoły, pracy, studiów, nic, zero. Dopiero w październiku pójdę na studia. A pracy nie ma żadnej, nawet zasranych ulotek nie dadzą mi roznieść. W domu też najczęściej nikogo nie ma. Co więcej, mieszkam na totalnym zadupiu, nie można zwyczajnie wyjść do miasta, ale w mieście i tak znajomych nie mam, bo powyjeżdżali. Na zadupiu też znajomych nie mam. A ci, co się porozjeżdżali, to i tak było ich tylko kilku na krzyż, i to w sumie koledzy a nie przyjaciele.

Nie wytrzymam tu do października. Idę płakać.
Dytsw
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Abbey 28 gru 2012, 00:07
Mój problem polega na tym, że zwyczajnie nie mam do kogo gęby otworzyć. Aktualnie jestem bez szkoły, pracy, studiów, nic, zero. Dopiero w październiku pójdę na studia. A pracy nie ma żadnej, nawet zasranych ulotek nie dadzą mi roznieść. W domu też najczęściej nikogo nie ma. Co więcej, mieszkam na totalnym zadupiu, nie można zwyczajnie wyjść do miasta, ale w mieście i tak znajomych nie mam, bo powyjeżdżali. Na zadupiu też znajomych nie mam. A ci, co się porozjeżdżali, to i tak było ich tylko kilku na krzyż, i to w sumie koledzy a nie przyjaciele.

chodzę do szkoły, a mogłabym się NIEMAL pod tym podpisać... :?
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Samotność

przez Zagubiony88 28 gru 2012, 10:08
Dytsw napisał(a):Mój problem polega na tym, że zwyczajnie nie mam do kogo gęby otworzyć. Aktualnie jestem bez szkoły, pracy, studiów, nic, zero. Dopiero w październiku pójdę na studia. A pracy nie ma żadnej, nawet zasranych ulotek nie dadzą mi roznieść. W domu też najczęściej nikogo nie ma. Co więcej, mieszkam na totalnym zadupiu, nie można zwyczajnie wyjść do miasta, ale w mieście i tak znajomych nie mam, bo powyjeżdżali. Na zadupiu też znajomych nie mam. A ci, co się porozjeżdżali, to i tak było ich tylko kilku na krzyż, i to w sumie koledzy a nie przyjaciele.

Nie wytrzymam tu do października. Idę płakać.


Nie wiem czy mogę powiedzieć że mam podobnie. Przez ostatnie dwa lata jest bardzo fajne. Zmarł mój Tato, straciłem wszystkich znajomych a nie dawno mój jedyny przyjaciel którego miałem zaczął w coś ze mną grać. Gdy chciałem się dowiedzieć o co chodzi w delikatny sposób, przestał się odzywać. Po jakimś czasie się odezwał i po chwili na nowo grał w coś. Prace mam ale chcę ją zmienić nerwowo już nie wytrzymuję w niej. Mieszkanie mam ale mieszkam w nim sam. Nie mam z kim pogadać nawet o pierdołach, wkurza mnie to i non stop jestem wściekły. Na dodatek mam takie szczęście w życiu że chciał bym mieć pecha zamiast takiego szczęścia. Tłumacze sobie to wszystko tak że 'Każdy ma tyle w życiu na ile zasłużył'.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 gru 2012, 09:59

Samotność

Avatar użytkownika
przez Candy14 28 gru 2012, 10:44
Zmarł mój Tato, straciłem wszystkich znajomych

ale tak ni z gruchy ni z pietruchy? wszyscy przestali sie odzywac?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Samotność

przez Zagubiony88 28 gru 2012, 11:40
To akurat miało znaczenie tylko dla mnie bo wcześniej przestawali się odzywać ale po tym wszystkim obwiniałem się że to moja wina i tak jest do tej pory. Wszystko za co się biorę się pierdzieli i nie ważne jak będę się starać. Jakieś dwa tyg temu spotkałem 'przyjaciółkę' i się jej wprost spytałem czemu przez ponad rok czasu się nie odzywała, odpowiedź dostałem "tak jakoś wyszło".
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 gru 2012, 09:59

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do