Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez Nel 27 lip 2011, 16:37
człowiek nerwica, Tez wlasnie mnie męczy ten przymus ... jestem w tym niźle wytresowana i potrafię temu prawie sprostac wbrew sobie...ale coraz większym wysiłkiem, a potem coraz większy kac i udręczenie Sabaidee, wszyscy to wszyscy...świat wokół...robia głupie miny i wzdychają....i ewidentnie są w pewnym momencie rozdrażnieni "no ale o co chodzi".... Ty pewnie nie...kilkadziesiąt innych ludzi z forum...
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Samotność

przez Noopii 27 lip 2011, 16:39
To ty myslisz ze inny wymagaja bys był szczesliwy cudowny idealny,nikt taki nie jest ani nie bedzie bo by niechybnie zwariował :shock: cos zaplanowac nalezy byle nie na wyrost,przesadnie,izolacja jest ok bez przesady,itc
Noopii
Offline

Samotność

przez Nel 27 lip 2011, 16:46
Noopii, Nie cudowny...ale NORMALNY, jak idę do ludzi to nie siedzę jak na pokucie bo kazdego to zdrażnia i ja to rozumiem, jak zapraszam ludzi do siebie to tez powinnam milą i wesolą atmosferę stworzyc a nie gadac o smierci, samobojstwie i beznadziei zycia jak to zrobilam ostatnio...Normalnie ludzie jak mają gorszy dzień unikają towarzystwa zeby nikogo soba nie męczyc, gorzej jak sie ma gorszy dzień codziennie...
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez villah 28 lip 2011, 21:28
Coś o związkach.

"A moze psychologia jest czyms bardziej praktycznym niz duchowosc? Nie. Nic
nie jest bardziej praktyczne niz duchowosc. W czym moze czlowiekowi pomoc
biedny psycholog? Moze rozladowac napiecie skumulowane w czlowieku. Sam
jestem psychologiem, czynnym psychoterapeuta i staje wobec wielkiego konfliktu
wewnetrznego, ilekroc musze wybierac pomiedzy psychologia a duchowoscia.
Zastanawiam sie, czy pojmujecie, o czym tu teraz mysle. Ja sam przez wiele lat
nie potrafilem zrozumiec sensu tych pojec.
Wyjasnie to. Nie pojmowalem tego az do chwili, gdy nagle odkrylem, ile ludzie
musza sie nacierpiec w jakims zwiazku, by zrozumiec iluzorycznosc wszelkich
zwiazkow. Czy to nie straszne? Musza cierpiec w jakims zwiazku, zanim sie nie
obudza i nie stwierdza: "Mam tego dosc! Musi istniec jakis lepszy sposb na zycie
niz uzaleznianie sie od innych". A co ja uczynilem jako psychoterapeuta?
Przychodzili do mnie ludzie ze swymi problemami dotyczacymi klopotow w
zwiazkach z innymi, z nieumiejetno sciami komunikowania sie z nimi itp., i
czasami im pomagalem.

Jednakze czesto, przykro mi jest to przyznac, nie byla to pomoc wlasciwa, gdyz
ugruntowywalem ich w uspieniu. Byc moze powinni jeszcze wiecej pocierpiec.
Byc moze powinni osiagnac dno, by potem moc powiedziec: "Mam tego
wszystkiego dosc". Tylko wtedy, gdy ma sie dosc wlasnej choroby, mozna sie z
niej wyzwolic. Zazwyczaj idzie sie do psychiatry lub psychologa, aby uzyskac
ulge. Powtarzam - ulge, a nie po to, aby sie wyleczyc.
Jest taka opowiastka o Johnnym, ktory - jak utrzymywano - byl troche
niedorozwiniety umyslowo. Jednakze, jak sie to potem okaze, wcale tak nie bylo.
Johnny bral udzial w zajeciach plastycznych w szkole specjalnej, gdzie dano mu
do zabawy plasteline. Wzial kawalek plasteliny, poszedl w kat i zaczal sie nia
bawic. Podchodzi do niego nauczyciel i mowi:
- Czesc, Johnny.
Na co chlopiec odpowiada: - Czesc.
Z kolei nauczyciel: - Co trzymasz w reku?
Johnny odpowiada: - To jest kawalek krowiego lajna.
- Co z niego zrobisz? - kontynuuje rozmowe nauczyciel.
- Nauczyciela - odpowiada chlopiec.
"No coz, Johnny znow cofnal sie w rozwoju" - pomyslal nauczyciel. Wola wiec
dyrektora, ktory akurat obok przechodzil i oswiadcza:
- U Johnny'ego obserwuje regres.
Dyrektor podchodzi wiec do Johnny'ego i mowi: - Hej, synu.
Na co Johnny: - Hej.
Dyrektor pyta nastepnie: - Co tam masz w reku?
A on odpowiada: - Kawalek krowiego lajna.
- Co z tego zrobisz? - pyta dalej.
- Dyrektora.
Dyrektor dochodzi do wniosku, ze Johnnym powinien zajac sie szkolny
psycholog. Polecil, by poslano po niego. Psycholog jest madrym gosciem.
Przychodzi i mowi:
- Czesc, Johnny.
Na co chlopiec odpowiada: - Czesc.
Psycholog mowi dalej: - Wiem, co masz w reku...
- Co? - pyta chlopiec. - Kawalek krowiego lajna.
- To prawda - odpowiada Johnny.
- I wiem, co z niego robisz.
- Co? - pyta chlopiec.
- Robisz psychologa.
- Nieprawda. Nie mam wystarczajacej ilosci krowiego lajna!"

:-D!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
01 cze 2009, 22:29

Samotność

przez Tomasz93 01 sie 2011, 12:53
dune napisał(a):Noopii, Nie cudowny...ale NORMALNY, jak idę do ludzi to nie siedzę jak na pokucie bo kazdego to zdrażnia i ja to rozumiem, jak zapraszam ludzi do siebie to tez powinnam milą i wesolą atmosferę stworzyc a nie gadac o smierci, samobojstwie i beznadziei zycia jak to zrobilam ostatnio...Normalnie ludzie jak mają gorszy dzień unikają towarzystwa zeby nikogo soba nie męczyc, gorzej jak sie ma gorszy dzień codziennie...


Trochę czasu mnie tutaj nie było :) Ogólnie przeczytałem Twoją wypowiedź i uważam, że masz rację. Sam zacząłem poznawać parę nowych osób przez internet i taka strategia rzeczywiście działa. Postanowiłem zmierzyć się ze swoimi problemami sam i nie obarczać nimi innych osób. I do czego doszło? Ci nowi ludzie są dla mnie bardzo mili, rozmawiamy "na luzie" nie o problemach, tylko ogólnie po prostu poznajemy się, gadamy o głupotach. Rozmawiamy trochę też o sobie, ale już nie mówię im o swoich słabościach, kłopotach związanych z samotnością. Dzięki temu Ci nowi ludzie cieplej mnie traktują, chętniej ze mną rozmawiają niż tamci, którym się żaliłem. Mówią nawet, że ich zdaniem jestem bardzo fajną i wartościową osobą. Czuję, że jeszcze daleka droga do wyjścia z samotności, tym bardziej, że z moją ex-miłością już nie utrzymuję żadnych kontaktów, a tamte osoby mieszkają w promieniu 60-120km. Jednakże takie spotkania z nowymi kolegami, nawet raz na miesiąc sprawiają, że nie czuję się już taki sam. Powoli wychodzę na prostą. W moim mieście nie ma moim zdaniem wartościowych ludzi, ale za rok jadę na studia i poznam pełno nowych osób.
Dlatego "radzę" wszystkim, nie mówcie o swoich problemach cały czas, dajcie się poznać ludziom. Trzeba myśleć pozytywnie i być twardym jak żelki z Biedronki :) Teraz jest źle, ale w końcu poznamy wartościowych ludzi. Trzeba po prostu uważać, żeby nikogo swoimi problemami nie przygnieść, tak jak zdarzyło się mi. Jednak nie żałuję niczego, to było ciężkie doświadczenie i wyciągnąłem dobre wnioski :)
Życzę Wam wszystkim samotnym dużo powodzenia :) Sorry, że się tak rozpisałem :P
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
17 lip 2011, 15:04

Samotność

przez Noopii 01 sie 2011, 16:24
Jaka jest definicja normalności :shock: poproszę o nią..........(ogół przyjetych norm i zasad..itp) :blabla:
Noopii
Offline

Samotność

przez Tomasz93 01 sie 2011, 17:59
Noopii napisał(a):Jaka jest definicja normalności :shock: poproszę o nią..........(ogół przyjetych norm i zasad..itp) :blabla:


Moim zdaniem nie ma ludzi normalnych i zdrowych :) Znajomy mi powiedział, że są tylko niezdiagnozowani.
Ważne, aby być sobą, być dobrym dla innych i nikogo nie męczyć swoimi problemami :)
Tak sądzę.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
17 lip 2011, 15:04

Samotność

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 07 sie 2011, 09:45
Tak ja też słyszałem o tym .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16470
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Samotność

przez Noopii 07 sie 2011, 12:26
jestesmy normalni wśród nienormalności :lol:
Noopii
Offline

Samotność

przez agatodemon 07 sie 2011, 19:45
Przybywam z wątku ,,nerwica lękowa" i powiem wam jakie mam zdanie na temat ,,normalności". Moim zdaniem normalny człowiek to taki człowiek, który po prostu żyje, nie miota się w tym życiu, idzie z jego nurtem , przezywa je w spokoju, bez nazwijmy to ,,odchyleń". Doszłam do tego obserwując życie moich rodziców, zwłaszcza taty. Nie miał lekkiego życia, ciężko pracował, nie był obecny przy śmierci swoich rodziców, nie był obecny gdy ja dorastałam. Teraz po latach, gdy miałam bardzo cięzki okres, napady ataków i siedziałam tak sobie z nim w domu zapytałam go jak ,,nienormalna" normalnego- czy miewał kiedyś lęki, bał sie pojechac gdzieś rowerem, pójść do sklepu, wyjechać gdzieś samemu. I wiecie co? Spojrzał na mnie nie rozumiejąc mnie tak jakbym zapytała go, czy jak idzie spać to najpierw zamyka się w pokoju, czyści buty, je opłatek a potem kładzie się na ziemi do snu...W tym wzroku nie było nic nagannego w stosunku do mojej osoby ale zdałam sobie sprawę, że spacer, jedzenie, jazda autobusem, pójście do sklepu TO SĄ NAJZWYKLEJSZE NA SWIECIE czynności, które nie wymagają żadnego zastanawiania się nad nimi. To czynności wręcz automatyczne. Gdy ziewam nie zastanawiam się, skąd sie to wzięło, o czym myślę ziewająć, co myślą inni o mnie, gdy to robię.. I takie ,,normalne" wykonywanie ,,normalnych" codziennych czynności bez wgłębiania się nie, bez zastanawiania, bez rozbijania ich na czynniki pierwsze jest dla mnie NORMALNOŚCIA. Rozumiem problemy podczas samotnej podrózy bo można odczuwać samotność, rozumiem problem w życiu w pojedynkę, bez rodziny, dzieci, męża ale problem który mam i ja agorafobii kuźwa nie rozumiem i dla mnie niestety nie zachowuję sie do końca normalnie w wieku lat estu mając problem z wybraniem się samotnie na rower. :):) Moi znajomi którzy w moim mniemaniu są ,,normalni" płyną w życiu.. Mają problemy ale nie kończą od razu na lekach, nie miotają się...Jak jest lato chodzą w klapkach, jak zima w szaliku, gdy sa głodni jedzą a gdy śpiący to po prostu śpią. PŁYNĄ, nie wgłębiając się, nie pielęgnując lęków i fobii.Dla mnie natomiast zycie jest uciążliwe. ...:):)
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:05
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Samotność

przez Michuj 07 sie 2011, 19:54
W dodatku, wiesz w czym jest problem, co jest nie tak, a nie potrafisz tego zmienić ;)
Michuj
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez marcja 07 sie 2011, 20:02
agatodemon napisał(a): Rozumiem problemy podczas samotnej podrózy bo można odczuwać samotność, rozumiem problem w życiu w pojedynkę, bez rodziny, dzieci, męża ale problem który mam i ja agorafobii kuźwa nie rozumiem i dla mnie niestety nie zachowuję sie do końca normalnie w wieku lat estu mając problem z wybraniem się samotnie na rower. :):) Moi znajomi którzy w moim mniemaniu są ,,normalni" płyną w życiu.. Mają problemy ale nie kończą od razu na lekach, nie miotają się...Jak jest lato chodzą w klapkach, jak zima w szaliku, gdy sa głodni jedzą a gdy śpiący to po prostu śpią. PŁYNĄ, nie wgłębiając się, nie pielęgnując lęków i fobii.Dla mnie natomiast zycie jest uciążliwe. ...:):)


No nie wiem czy tak to wlasnie wyglada. Znam osoby nigdy nie odczuwajace nerwicowych lekow, a mimo to postrzegam je jako bardziej nienormalne ode mnie... Nie musze szukac daleko, moge wziac pod lupe chocby moja znajoma. Hustawki nastrojow, totalna niestabilnosc (nigdy nie mozna na niej polegac), dziwne napady szalu, biorace sie znikad, polegajace na ryku i oswiadczniu, ze zaraz idzie sie zabic. Placzac powtarza: "Bozeeeee, dlaczego mi to robisz" itp, itd. Oprocz tego, gdyby sytuacje miala oceniac osoba nie znajaca nas obu blizej faktycznie moja kolezanka lepiej niz ja "plynie przez zycie" i jest zupelnie normalna, poniewaz agorafobia jest jej obca...;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Samotność

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 08 sie 2011, 10:24
Nie jest tak łatwo kogoś zapoznać , sam to wiem .Ludzie są nie ufni .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16470
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Samotność

Avatar użytkownika
przez grusia 08 sie 2011, 12:52
dune napisał(a):Noopii, Nie cudowny...ale NORMALNY, jak idę do ludzi to nie siedzę jak na pokucie bo kazdego to zdrażnia i ja to rozumiem, jak zapraszam ludzi do siebie to tez powinnam milą i wesolą atmosferę stworzyc a nie gadac o smierci, samobojstwie i beznadziei zycia jak to zrobilam ostatnio...Normalnie ludzie jak mają gorszy dzień unikają towarzystwa zeby nikogo soba nie męczyc, gorzej jak sie ma gorszy dzień codziennie...


zdarza mi się niestety wśród bardzo dobrych znajomych tak zachowywać :( dość często... jak są obcy to nie. udaję. maska na twarz i ZABAWA! boję się, że ich zrażę do siebie. powtarzam im że się boję. twierdzą, że to jest ok, że chcą wiedzieć, że i co jest źle. ale ile można? :(
Tęcza jest ważna. Najważniejsza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
04 maja 2011, 19:12
Lokalizacja
warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: ofi i 16 gości

Przeskocz do