Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność....czy to jest uleczalne?

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 15 maja 2011, 23:50
Szczerze to mówiłem bardziej o sobie niż o nim sorry......po prostu czasem też słyszę znajdź sobie znajomych a ja nie chce znajomych mam po uszy płytkich relacji chciałem coś głębszego.Dlatego od razu się wkurzyłem jak przeczytałem co napisała koleżanka....

A tak do tematu to sam wciąż nie mogę uwierzyć że człowiek otoczony przez tylu ludzi może czuć się samotny i nie mieć do kogo przysłowiowej gęby odezwać.Bo wszystkie te relacje towarzyskie są bardzo płytkie na studiach ,w pracy.Większośc ludzi ma już swoje towarzystwo,paczkę z którą się trzyma swoich znajomych a jak ktoś tego nie zbudował zawczasu takich relacji jak ja i sorensen to zostaje odludkiem...
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez sorensen 16 maja 2011, 16:49
NoOneLivesForever napisał(a):@( Dean )^2
Chyba jednak nie czytałeś tematu, bo autor miał na myśli jakiekolwiek kontakty towarzyskie.


W tym damsko-męskie, więc kolega się jednak nie mylił:)

-- Pn maja 16, 2011 3:53 pm --

( Dean )^2 napisał(a):Bo wszystkie te relacje towarzyskie są bardzo płytkie na studiach ,w pracy.Większośc ludzi ma już swoje towarzystwo,paczkę z którą się trzyma swoich znajomych a jak ktoś tego nie zbudował zawczasu takich relacji jak ja i sorensen to zostaje odludkiem...

Ooo mam podobne spostrzeżenia. Chyba właśnie dlatego że wszyscy już mają własne kręgi znajomych i to im wystarcza. Jeśli dorzucimy do tego rodzinę, karierę itp to nawet nie mają na to po prostu czasu.
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

Samotność....czy to jest uleczalne?

Avatar użytkownika
przez soulfly89 03 cze 2011, 01:54
sorensen napisał(a):[
( Dean )^2 napisał(a):Bo wszystkie te relacje towarzyskie są bardzo płytkie na studiach ,w pracy.Większośc ludzi ma już swoje towarzystwo,paczkę z którą się trzyma swoich znajomych a jak ktoś tego nie zbudował zawczasu takich relacji jak ja i sorensen to zostaje odludkiem...

Ooo mam podobne spostrzeżenia. Chyba właśnie dlatego że wszyscy już mają własne kręgi znajomych i to im wystarcza. Jeśli dorzucimy do tego rodzinę, karierę itp to nawet nie mają na to po prostu czasu.


Może właśnie tutaj tkwi Wasz problem, próbujecie z ludźmi, których nie interesuje poznawanie nowych osób, bo się w życiu "ustawili" i są zajęci swoimi małymi sprawami. I dobrze. W jakich miejscach można poznać ludzi otwartych na innych i ciekawych innych? Ja myślę, że wszelkie organizacje non-profit i wolontariaty. Tu jest nieważny wiek, tylko, to, co możesz dać z siebie. Wspólna praca bardziej zbliża niż łażenie po wszelkich miejscach rozrywki i rozmawianie.

Poza tym, ja też myślę, jak NoOneLivesForever, że luzu można się nauczyć. Moja znajoma miała na studiach ćwiczenia z komunkacji czy coś w tym stylu i w ramach zaliczenia musiała pójść na koncert i nawiązać kontakt z 5 osobami: zdobyć nr tel, imię, gg - a potem opowiedzieć o tym na zajęciach. Co byś zrobił, jakbyś naprawdę musiał zrobić coś takiego, bo inaczej nie zaliczyłbyś roku? Postaw siebie w takiej sytuacji.

Ja też nie należę to bardzo otwartych osób i często się denerwuję, ale jak jestem wśród ludzi potrafię odciąć się od tych emocji, strachu, kontrolowania siebie - daję się ponieść chwili, w końcu jak komuś się nie spodobam to więcej do mnie nie zagada, co mnie to obchodzi. Nie wiem jak to robię, ale umiem oddzielić swoje wnętrze od tego co pokazuję innym. Pewnie to jest rodzaj udawania, ale jakoś trzeba sobie radzić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem z samotnością.

przez Tomasz93 17 lip 2011, 17:28
Trudno jest przyznać, że potrzebuję się pomocy. Ja jej potrzebuję. Mam 18 lat i jestem kompletnie sam, tak czuję... "Znajomi" wciąż odkładają spotkania, nie mogę z nikim pogadać i jestem pogrążony w coraz większym smutku. Do tego wszystkiego doszedł również zawód miłosny, bo osoba, z którą jestem/byłem (sam już nie wiem) w ogóle nie chce odpowiadać na moje wiadomości. Jest na gg... Ma włączony status "dostępny" i olewa mnie kompletnie... Właśnie teraz w wakacje, jak nie mogę zanurzyć się w żadnej pracy ani w zajęciu najbardziej potrzebuję czyjejś uwagi, a nie przejmuje się mną nikt. Mógłbym w sumie porozmawiać z rodziną, ale wolałbym porozmawiać z kimś, kto ma podobny problem do mnie. Ktoś, kto tak potrzebuje uwagi, że jak ją na chwilę traci, trochę zaczyna świrować... Nie jestem psychiczny ani nic, po prostu 5 lat byłem sam, bo nie umiałem znaleźć nikogo podobnego do mnie. Wszystkim zależy tylko na tym, żeby sobie popić, a ja chcę prawdziwego przyjaciela/przyjaciółkę. Nie wymagam, żeby był(a) przy mnie cały czas, ale żeby mógł/mogła ze mną chociaż 1 godzinę na gg codziennie porozmawiać. Chcę mieć kogoś, kto okaże mi wsparcie... Chociaż przez gg, powie, że warto żyć i że zawsze mnie wysłucha... Jestem coraz bardziej roztrzęsiony wewnętrznie, tak boję się być teraz sam, jak ukochana osoba, jedyna osoba, którą miałem w ciągu 5 lat (od 7 maja do dziś :( ) ode mnie się odwraca. Prawda jest taka, że ta osoba bardzo mnie kocha, ja ją też, ale moja samotność i potrzeba uwagi i zazdrość wszystko zepsuły. Naprawdę nie wiem co dalej. Jeśli ktoś, ktokolwiek poświęci mi uwagę i czas, będę naprawdę bardzo wdzięczny. Boję się, że długo nie wytrzymam w tym stanie. Nie chcę popaść w depresję, stoczyć się. Chcę cieszyć się życiem, tak jak kiedyś. Zawsze chodzę uśmiechnięty, więc nikt nie widzi moich problemów. Wiem, że warto żyć, ale powoli się poddaję, czuję, że przegrywam. A jaki jestem? Najmądrzejszy uczeń w klasie, choć w sumie paska nie mam, zabrakło mi jednej oceny, wszyscy mnie szanują, z nikim się nie kłócę, nikomu nie wchodzę w drogę... Możliwe, że właśnie dlatego nie mam przyjaciół, bo nikogo nie chcę nękać... Proszę, jeśli ktoś czuje się samotny jak ja, niech wyśle mi swój nr gg... Tak boję się być teraz sam :( Jakby co rodzice pozwalają mi na gg siedzieć maksymalnie do 22.00.... no cóż, nic nie poradzę.
Będę wdzięczny za każdą okazaną pomoc i wsparcie, ale najbardziej mi zależy na osobie, która będzie chociaż na gg przy mnie.
Ostatnio edytowano 17 lip 2011, 17:40 przez Korba, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Przeniesiono do wątku o zbliżonej tematyce
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
17 lip 2011, 15:04

samotność

przez Natusia 17 lip 2011, 17:59
ja się czuję samotna od jakiegoś czasu, jestem tylko ja , tylko....
...śmierć jest spokojna łatwa życie jest trudniejsze...
Offline
Posty
1382
Dołączył(a)
13 maja 2010, 11:32

samotność

przez Tomasz93 17 lip 2011, 18:03
Natusiu, jeśli masz ochotę pogadać na gg, to zapraszam :) Wiem, że gg nie zastąpi prawdziwej znajomości, ale przynajmniej "zabije" się ten nadmiar czasu.
Ostatnio edytowano 17 lip 2011, 18:48 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: usunięto zdublowany post
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
17 lip 2011, 15:04

samotność

Avatar użytkownika
przez Radek 17 lip 2011, 18:47
Tomasz93 możliwe, że ta osoba, która była z tobą blisko a teraz cię olewa, jest trochę zamęczona. Ponieważ była jedyna to prawdopodobnie zamęczałeś ją swoimi problemami. Po za tym nie można od kogoś wymagać, żeby zawsze był na twoje zawołanie w danym czasie. Bardzo szybko można stracić dziewczynę jak się za nią będzie latało 24 h na dobę.

Leczysz się na coś? Depresję? W sumie w takim stanie człowiek wymaga od innych opieki ale niestety każdy ma swoje życie no i większość ludzi nie rozumie jak czuje się osoba w depresji więc nie można wymagać nie wiadomo czego.
per aspera ad astra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
13 gru 2006, 16:50
Lokalizacja
Dolny Śląsk

samotność

przez Tomasz93 17 lip 2011, 19:09
Masz rację, Radku. Niestety zrozumiałem to o chwilę zbyt późno. Teraz próbuję poznać kogoś z tego forum, a mojej miłości dam spokój. Na razie się nie odzywa, ale wiem, że mnie kocha. To mi daje nadzieję. Poczekam trochę, dam czas. Mam nadzieję, że się poprawi. Jestem bardzo nieszczęśliwym człowiekiem, bo nie mam teraz żadnego zajęcia, są wakacje, a wokół mnie nikogo nie ma. Znajomi olewają, jestem przytłoczony i trochę szantażuję o uwagę. Najważniejsze, że uczę się na błędach. Dzięki tej osobie już jestem jakieś dwa kroki do przodu.. Jeszcze parę zostało, ale nie tracę nadziei. Nie mam depresji, ale czuję, że jak nie będę mieć nikogo, to w nią "wejdę". Dlatego postanowiłem nie zwlekać i stworzyć sobie konto na tym forum. Chcę sobie pomóc.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
17 lip 2011, 15:04

Samotność

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 lip 2011, 19:18
Tomasz93, Nie możesz swojego istestwa uzależniać od drugiej osoby. Nie w tych kategoriach. Bo to brzmi tak,że jak nie będziesz miał wokół siebie kogoś do rozmów...to nie będziesz szczęśliwy.
Masz jakieś pasje? zainteresowania? Czy calymi dniami siedzisz na necie?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Samotność

przez Tomasz93 17 lip 2011, 19:22
Siedzę sporo czasu na necie. Ale mam braci, więc nie oszalałem jeszcze z komputerem. Moja pasja największa, to język chiński, chcę zostać tłumaczem i zająć się tym zawodowo. Poza tym pragnę zobaczyć Chiny, Japonię, Wietnam. To mi daje chęć do życia. Oczywiście chcę zobaczyć też Europę, ale na razie byłem tylko raz w Czechach z klasą. Było nieziemsko. Znajomych niby jakichś mam, ale widzę ich tylko w szkole. Smutne, olewają mnie. Ciągle słyszę "innym razem", "może potem"... Już wolałbym jakby mnie ktoś zwyzywał niż tak zbywał... Nie zasłużyłem sobie niczym na to. Zawsze ludziom pomagam, a potem dostaję kopa wiadomo w co (nie dosłownie). Ale cóż... takie życie.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
17 lip 2011, 15:04

Samotność

przez Atropos 20 lip 2011, 15:01
Tomasz93 smutne jest to co piszesz... Dla takich osób nie warto poświęcać swojego czasu. Ja już nauczyłam się, że zabiegając o czyjeś względy kosztem siebie tak naprawdę jestem uważana za popychadło, a nie wartościową osobę. Na szczęście są też w porządku ludzie i życzę Tobie żebyś znalazł takie osoby :).
Mnie silny atak choroby otworzył oczy na moje zachowanie. Coś na zasadzie nie ma tego złego...
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
19 kwi 2011, 21:58

samotność

przez buu 20 lip 2011, 17:17
Radek napisał(a):Tomasz93 możliwe, że ta osoba, która była z tobą blisko a teraz cię olewa, jest trochę zamęczona. Ponieważ była jedyna to prawdopodobnie zamęczałeś ją swoimi problemami. Po za tym nie można od kogoś wymagać, żeby zawsze był na twoje zawołanie w danym czasie.

Zgadzam się.
Jedno co mi się rzuciło jeszcze w oczy to to, że piszesz o chęci posiadania kogoś bliskiego/przyjaciela i opisujesz to czemu on jest Ci potrzebny, co ma Ci dać, jak pomóc. W takiej relacji nie można tylko brać, oczekiwać, że ktoś Cie zawsze wysłucha i zrozumie. Trzeba też pamiętać, że ta druga strona też ma swoje potrzeby, chce w zamian tego samego co Ty, też może mieć gorszy dzień.
Nie masz żadnych planów na wakacje? Może wyjazd, a może jakaś praca dorywcza by czymś się zająć?
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Samotność

przez Sabaidee 20 lip 2011, 19:33
Trzeba też pamiętać, że ta druga strona też ma swoje potrzeby, chce w zamian tego samego co Ty, też może mieć gorszy dzień.


Niekoniecznie tego samego.
Sabaidee
Offline

Samotność

przez Gelo 20 lip 2011, 23:56
Postanowiłem napisać tego posta,można mi ulży. Mam 20 lat , nigdy nie miałem dziewczyny, nigdy nie miałem przyjaciela,nigdy nie miałem kolegów. Spytacie - jak to możliwe? W poddostawcę nikt nie chciał zadawać się z kolesiem który ma ojca alkoholika. Często przesiadywał ze swoimi "kumplami" przy szkole,obrażając mnie i kolegów z klasy. Zawsze byłem ten wyśmiewany, zamknąłem się w sobie. Trochę zmieniło się w technikum,miałem kilku kumpli, ale bardziej "cześć,co jest zadane?". Każdego ranka wstaje, jem płatki, siadam na kompie i siedzę do 2-3 w nocy. To jest WSZYSTKO co mam. Powiecie - wyjdź na zewnątrz. Sęk w tym ,że starałem się tak robić, ale samemu ciężko. Nie jestem zbyt śmiały, przystojny, nie mam nic co może ludzi do mnie przyciągnąć. Poza tym teraz jestem w takim stanie że boję się iść do sklepu ,bo wiem że będę musiał z kimś rozmawiać... nie chce mi się żyć...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
20 lip 2011, 23:42

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do