Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność....czy to jest uleczalne?

Avatar użytkownika
przez oreiro 12 maja 2011, 21:38
Podsuwają rozwiązania które już przerobiłem


mogłeś na wstępie wpisać,czego już próbowałeś,gdzie się kierowałeś,by uzyskać pomoc.łatwiej by było nawiązać jakąś sensowną polemikę a nie czytać ciągłych dezaprobat,na każdy sposób rozwiązania twojego problemu.
a tak wogóle to ,czytając ciebie wydaje mi się ,że więcej w twojej samotności dramaturgi na potrzebę tego wątku niż prawdziwego zobrazowania sytuacji.
każdego dopada samotność i każdy chodż na małą chwilkę potrafi ją zostawić za sobą..... i nikt mi nie wmówi,że jest inaczej!
jeżeli jakimś dziwnym sposobem,ty ją odczuwasz przez cały czas,to może polubiłeś już ten stan albo to dobra ochrona przed światem,którą sam sobie stworzyłeś...
"Bo w oczach tkwi siła duszy."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
16 kwi 2011, 13:08
Lokalizacja
DOMOWE ZACISZE:)

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez NoOneLivesForever 13 maja 2011, 10:24
sorensen napisał(a):Nie potrafisz zrozumieć że ktoś może mieć poważniejszy problem niż Ty? Gdyby to były pierdoły to bym tutaj nie pisał.

Potrafię. Tylko nie zauważyłeś, że napisałem, że też byłem bardzo nieśmiały, w pewnym momencie zaczynało to przechodzić w fobię, teraz jest lepiej, nie zwracam już na to uwagi, są dni kiedy dopada mnie gorsza forma i jestem mniej śmiały, ale są momenty kiedy presja znika całkowicie, to się zmienia samo, już z tym nie walczę. Psychika działa w ten sposób, że jeśli zaczynasz z czymś walczyć to równa się temu, że SKUPIASZ wciąż swoją uwagę na problemie, z tego powodu problem zaczyna się zwiększać, coraz bardziej, a ty jeszcze mocniej walczysz i przyglądasz się jemu. Rozumiesz? Problem to pewna myśl, idea, że jeśli będziesz się czuł tak i tak, to oznacza, że on istnieje i trzeba go rozwiązywać. To nie prawda, im bardziej walczysz, tym bardziej problem staje się realny, on jest tylko myślą i silnymi emocjami w tobie, a te można wzmacniać i pogłębiać przez ciągłe zainteresowanie nimi. Ten błąd popełnia 99% ludzi walczących z fobiami, lękami, próbujemy naprawić coś co powstaje głównie dlatego, że poświęcamy temu tak dużo swojej uwagi. Sam tak robiłem i skończyło się to źle.
Zastanów się w jaki sposób myśli osoba śmiała, bez fobii. Czy taka osoba nauczyła się jakiś cudownych sposobów na odpędzanie lękowych myśli i uczucia nieśmiałości? Nie, ona nie zwraca na to uwagi, nawet 'normalne' osoby bez żadnych fobii mają sytuację, w których boją się odezwać, stresują się, ale nie robią z tego problemu, który trzeba rozwiązać, ty już zrobiłeś sobie z tego centralny problem w swoim życiu, dlatego urosło to do takich dużych rozmiarów i będzie trochę trudniej przełamać te schematy. Musisz dążyć na początku do stanu, w którym nadal jesteś nieśmiały, boisz się, masz te same ograniczenia jakie miałeś do tej pory, ale już nie masz w głowie tego policjanta, który za każdym razem sprawdza, jak ci idzie, czy dobrze wypadasz, czy wyglądasz na w miarę wyluzowanego. Przeżywać lęk, a asekurować się i nadzorować siebie przez większość czasu to dwie różne kwestie. Jeśli będziesz ciągle próbował, kombinował, szukał strategii, to twój umysł nie będzie w stanie rozluźnić się samemu, bo naturalny stan to luz, niestety większość z nas w ciągu życia wykształciła w sobie sztywne schematy reagowania na pewne nieprzyjemne stany, co nas blokuje i utwierdza w przekonaniu, że nie da się nic z tym zrobić.

sorensen napisał(a):Sorry ale luz to raczej ciężko w sobie wyćwiczyć. To trochę tak jakbyś powiedział że można w sobie inteligencję wyćwiczyć. Luz można ewentualnie udawać. Ale jeśli ktoś jest z natury sztywny i przestraszony to nie będzie luźny. Ja niestety tak mam, że nawet jeśli coś robię po raz setny to cały czas jestem spięty. To jest cholernie irytujące bo logika by raczej wskazywała na to że powtarzalnie wzbudzających lęk czynności powoduje obniżenie lęku. A tu nic.

Nie masz wyćwiczyć stricte luzu, tylko rozluźnić swoje schematy myślowe i emocjonalne, to jak wciąż od lat reagujesz na pewne sytuacje, ludzi, interakcje, bądź tego świadom, nie musisz niczego zmieniać, tylko zauważaj co czujesz w takich sytuacjach, jakie uczucia się pojawiają, to się samo z czasem rozluźni, pogłębi, szybkie metody nie istnieją, a walka z sobą w niczym nie pomoże.
Że robienie czegoś stresującego 100 razy samo w sobie ma uwolnić od lęku to tylko półprawda, to polega na tym, że jeśli już zrobisz coś 50 raz to w końcu teoretycznie powinieneś przyzwyczaić się i stopniowo lęk powinien opaść, nie zawsze się tak dzieje, bo najważniejsze są mechanizmy psychiczne, podświadome reakcje, nie można lęku przeforsować siłą, trzeba rozluźnić umysł.
NoOneLivesForever
Offline

samotność

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 13 maja 2011, 10:25
Coś wiem o tym, eh :hide:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16569
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez Zenonek 13 maja 2011, 10:48
sorensen, Brales dwa lek ? To bardzo malo, mozliwe, ze byly zle dobrane. Mozesz napisac jakie to byly specyfiki ?

Jezeli masz lęki, fobie to najprawdopodobniej bedziesz potrzebowal jakiegos leku.

Te leki wlasnie maja tak dzialac, ze m.in. redukuja poziom takiego nerwicowego napiecia, obnizaja/znosza lęki , poprawiaja nastroj przez co czlowiekowi moze sie wiecej chciec.


Mi sie wydaje, ze powinienes sprobowac jakiejs psychoterapii (pomimo, ze je juz miales), dobrej psychoterapii.

Druga sprawa, chodzi ci o ogolna samotnosc czy o poznanie kobiety ?

W tym drugim przypadku chyba dobrym rozwiazaniem byloby poszukanie kogos na portalach randkowych.

Generalnie trzeba przelamywac swoje zahamowania (wiem, ze latwo sie mowi...ale w sumie nie ma za bardzo innego wyjscia) z pomoca psychoterapeuty z prawdziwego zdarzenia.

Nie jest tak, ze jestes skazany na samotnosc....Mysle, ze ogarniety psycholog-psychoterapeuta by ci najbardziej pomogl.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez Michuj 13 maja 2011, 10:49
Zenonek, daruj sobie farmakoterapie. Też jest jej zwolennikiem, ale rozumiem autora aż nadto dobrze i wiem, że tym się nie wyleczy.
Michuj
Offline

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez NoOneLivesForever 13 maja 2011, 17:33
Chyba byłem pijany pisząc poprzedni komentarz, bo teraz czytam i nic z tego nie rozumiem.
Ale grunt, że chciałem dobrze. :great:
NoOneLivesForever
Offline

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez sorensen 13 maja 2011, 20:57
oreiro napisał(a):a tak wogóle to ,czytając ciebie wydaje mi się ,że więcej w twojej samotności dramaturgi na potrzebę tego wątku niż prawdziwego zobrazowania sytuacji.
każdego dopada samotność i każdy chodż na małą chwilkę potrafi ją zostawić za sobą..... i nikt mi nie wmówi,że jest inaczej!
jeżeli jakimś dziwnym sposobem,ty ją odczuwasz przez cały czas,to może polubiłeś już ten stan albo to dobra ochrona przed światem,którą sam sobie stworzyłeś...


Każdego dopada samotność ale mało kto ma ją w takim stopniu jak ja i właściwie od zawsze. Kiedyś nie zwracałem na to uwagi, choć będąc np. w liceum spędzałem czas tylko we własnym towarzystwie. Nie znałem pojęcia imprez, odwiedzania kogoś, spędzania czasu w gronie znajomych itp itd. I tak sobie latka mijały......mijały.....aż obudziłem się z ręka w nocniku. Bo okazało się że zaczęło mi to doskwierać a niczego nie mogłem z tym zrobić, bo nie dość że nie miałem pomysłu jak to na dodatek wokół mnie nie było nikogo.

-- Pt maja 13, 2011 8:04 pm --

Zenonek napisał(a): Brales dwa lek ? To bardzo malo, mozliwe, ze byly zle dobrane. Mozesz napisac jakie to byly specyfiki ?

A ile miałem brać? Dwadzieścia? Faszerowanie chemią to zdrowych nie należy. Pierwszy proszek to była asentra (zoloft jak kto woli) którą łykałem w sporych ilościach i działała jak tabletki z glukozy.
Drugi to efectin, również spore dawki. Działanie podobno jak ten poprzedni tylko gorzej się odstawiało

Zenonek napisał(a):Jezeli masz lęki, fobie to najprawdopodobniej bedziesz potrzebowal jakiegos leku.

Możliwe, tylko że to jest loteria.

Zenonek napisał(a):Mi sie wydaje, ze powinienes sprobowac jakiejs psychoterapii (pomimo, ze je juz miales), dobrej psychoterapii.

Tylko jakiej? To też wygląda mi na loterię. Niestety mieszkam w niezbyt dużym mieście i trochę ciężko z tym jest:(

Zenonek napisał(a):Druga sprawa, chodzi ci o ogolna samotnosc czy o poznanie kobiety ?
W tym drugim przypadku chyba dobrym rozwiazaniem byloby poszukanie kogos na portalach randkowych.

Jedno i drugie. Za portale dziękuję, ale moja osoba przez trzy lata nie wzbudziła większego zainteresowania. A się naprodukowałem niesamowicie:) Urody to ja akurat nie mam i tylko bywałem obiektem rozczarowań.

Zenonek napisał(a):Generalnie trzeba przelamywac swoje zahamowania (wiem, ze latwo sie mowi...ale w sumie nie ma za bardzo innego wyjscia) z pomoca psychoterapeuty z prawdziwego zdarzenia.

Gdzie mam takiego znaleźć? Każdy uważa się za dobrego i każdy stwierdza że trzeba czasu. Ci których miałem byli z polecenia. No i ten czas mija, mija , mija.......i nic. To jest właśnie straszne - robisz coś co tylko okazuje się być kompletną stratą czasu:(
[/quote]
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez Zenonek 14 maja 2011, 08:21
sorensen,

Na portalach randkowych musiales gdzies popelniac jakis blad, ze nie wzbudzales zainteresowania...Wiesz jakby tylko urodziwi ludzie mieli sie dobierac w pary to pewnie z 90 % ogółu spoleczenstwa bylaby samotna przez cale zycie....Po drugie jestes facet, ten nawet brzydki moze sie podobac i atrakcyjnym kobietom...Bo u mezczyzny uroda to rzecz drugo/trzecio rzedna dla wiekszosci rozsadnych kobiet. A pustaki czy malolaty to mozesz od razu olac, szkoda zachodu. Ewentualnie sproboj sie umawiac nie z tymi najpiekniejszymi tylko z normalnymi dziewczynami.

Sluchaj o ile nie wygladasz jak Quasimodo to wiesz...na pewno nie jest zle.

Mysle, ze jakbys przeaanalizowal z dobrym terapeuta swoj sposob dzialania to moglbys odkryc gdzie robisz bledy, ktore ewentualnie moga zniechecac ludzi do ciebie.


Co do lekow, a masz tzw lęk sytuacyjny ? Np przed randka bardzo wysokie tetno itp itd ? Na to moglbys sprobowac doraznie Xanax czy Propranolol.

Najlepiej zebys sie jednak nie poddawal.

Warto sprobwac psychoterapii i sprobowac udac sie do jakiegos psychiatry - w sumie to do niego nalezy decyzja o leczeniu i diagnozie.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Samotność....czy to jest uleczalne?

Avatar użytkownika
przez Pasman 14 maja 2011, 09:25
Sorensen, no cóż samotność też mi dokucza :( na razie nie poradziłem sobie z nią. Jak ci się to uda to pisz.
Z mojego doświadczenia dobrze jest znależć kogokolwiek w czyim towarzystwie się dobrze czujesz. Poszukaj np w kółku wędkarskim lub siłowni. Może jest w pobliżu dom kultury? Ważne jest by mieć możliwość spotkania codziennie. Ja mam tygodniowy grafik z zajęciami na każdy dzień.
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez sorensen 14 maja 2011, 14:42
Zenonek napisał(a):Na portalach randkowych musiales gdzies popelniac jakis blad, ze nie wzbudzales zainteresowania...Wiesz jakby tylko urodziwi ludzie mieli sie dobierac w pary to pewnie z 90 % ogółu spoleczenstwa bylaby samotna przez cale zycie....

Też tak myślałem na początku. Ale po kilku przeprowadzonych eksperymentach okazało się że problem chyba leży gdzie indziej. Nie twierdzę że tyko atrakcyjni mężczyźni łączą się w pary. Ale po pierwsze, portale randkowe raczej sprzyjają tym ładnym, a po drugie ja nie wyglądam przeciętnie tylko znacznie gorzej.

Zenonek napisał(a):Po drugie jestes facet, ten nawet brzydki moze sie podobac i atrakcyjnym kobietom...Bo u mezczyzny uroda to rzecz drugo/trzecio rzedna dla wiekszosci rozsadnych kobiet. A pustaki czy malolaty to mozesz od razu olac, szkoda zachodu. Ewentualnie sproboj sie umawiac nie z tymi najpiekniejszymi tylko z normalnymi dziewczynami.

Umawiać? Człowieku ponad 90% kobiet w ogóle nie raczyło mi odpisać. Z kim mam się więc umawiać? A dodam że zawsze pisałem do tych przeciętnych, które w dodatku coś ciekawego o sobie napisały. Czyli tych które pewnie uznasz za rozsądne.

Zenonek napisał(a):Sluchaj o ile nie wygladasz jak Quasimodo to wiesz...na pewno nie jest zle.

Po tych "randkowych" przygodach stwierdzam że chyba wyglądam jeszcze gorzej. Zauważyłem że wystarczy że facet jest chudy i to sprawia że staje się automatycznie nieatrakcyjny dla kobiet. Jeśli dodasz do mało męskie rysy twarzy to masz coś w rodzaju Quasimodo:)

Zenonek napisał(a):Mysle, ze jakbys przeaanalizowal z dobrym terapeuta swoj sposob dzialania to moglbys odkryc gdzie robisz bledy, ktore ewentualnie moga zniechecac ludzi do ciebie.

Napisz mi proszę skąd wziąć dobrego terapeutę który oferuje swoje usługi w moim regionie. Bo ja niestety nie wiem.

Zenonek napisał(a):Co do lekow, a masz tzw lęk sytuacyjny ? Np przed randka bardzo wysokie tetno itp itd ? Na to moglbys sprobowac doraznie Xanax czy Propranolol.

Jaką randką? Przecież ja żadnych randek nie mam. Lęk mam zarówno sytuacyjny jak i taki hmmm uogólniony. Xanax mi przepisał drugi psychiatra i zalecił by brać codziennie. Nie skorzystałem. Dawno temu moja matka coś takiego dostała (inna nazwa handlowa) i miała jakieś jazdy po tym. Na dodatek cholerstwo jest silnie uzależniające. Mam pracę umysłową i boję się że takie paskudztwo spowoduje jakieś otępienie czy zamulenie.

Zenonek napisał(a):Najlepiej zebys sie jednak nie poddawal.

To znaczy?

Zenonek napisał(a):Warto sprobwac psychoterapii i sprobowac udac sie do jakiegos psychiatry - w sumie to do niego nalezy decyzja o leczeniu i diagnozie.

Nie pisałem tego jeszcze ale obecnie przerabiam kolejną psychoterapię. Psychiatrów wypisywaczy recept miałem dwóch i to mi wystarczy.
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

Samotność....czy to jest uleczalne?

Avatar użytkownika
przez buka 14 maja 2011, 16:36
a dlaczego odrazu od razu chcesz zaczynać od randek,dlaczego wy wszyscy chcecie zawsze zaczynać od dupy strony?Ogarnij się najpierw,potem poszukaj znajomych ,a dopiero na końcu dziewczyny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5131
Dołączył(a)
21 gru 2010, 22:23
Lokalizacja
wawa

Samotność....czy to jest uleczalne?

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 15 maja 2011, 22:07
buka napisał(a):a dlaczego odrazu od razu chcesz zaczynać od randek,dlaczego wy wszyscy chcecie zawsze zaczynać od dupy strony?Ogarnij się najpierw,potem poszukaj znajomych ,a dopiero na końcu dziewczyny

No bo jak człowiek jest głodny to chce coś zjeść a nie przespać się.
Założyciel tematu jest w cudzysłowie głodny kontaktów z kobietą dlatego psychika usilnie go do tego pcha on nie chce mnieć znajomych bo tego nie potrzebuję,potrzebuje przedawszystkim baby i tyle.
Rozumiem Cie stary.
Na to nie ma leków ale dobrze dobrane leki pozwalają ogarnąć psychikę i łatwiej z tym walczyć,generalnie wtedy łatwiej jest walczyć ze wszystkim.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez sorensen 15 maja 2011, 23:29
( Dean )^2 napisał(a):No bo jak człowiek jest głodny to chce coś zjeść a nie przespać się.
Założyciel tematu jest w cudzysłowie głodny kontaktów z kobietą dlatego psychika usilnie go do tego pcha on nie chce mnieć znajomych bo tego nie potrzebuję,potrzebuje przedawszystkim baby i tyle.
Rozumiem Cie stary.
Na to nie ma leków ale dobrze dobrane leki pozwalają ogarnąć psychikę i łatwiej z tym walczyć,generalnie wtedy łatwiej jest walczyć ze wszystkim.


Trochę uprościłeś, bo jednak brakuje mi ogólnie znajomych i życia towarzyskiego. Ale oczywiście kontakty z płcią przeciwną się w tym zawierają. Zresztą to chyba normalne że facet po 30stce odczuwa taką potrzebę.
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez NoOneLivesForever 15 maja 2011, 23:36
@( Dean )^2
Chyba jednak nie czytałeś tematu, bo autor miał na myśli jakiekolwiek kontakty towarzyskie.
NoOneLivesForever
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do