Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez NoOneLivesForever 11 maja 2011, 22:42
Jest takie forum nlp polska, na którym ludzie związani z NLP pomagają innym w rozwiązywaniu tego typu problemów. Zarejestruj się tam, przedstaw swój problem, a powinieneś uzyskać konkretne sposoby na to jak podejść od podstaw do "wyleczenia się" z samotności. To dobre forum, zaopiekuję się tobą. Jeśli się tam zapiszesz i pomoże, to zdaj tutaj raport.
Ja gdybym chciał kogoś poznać to pierwszą myślą jaka mi przychodzi jest pójście do galerii handlowej i zagadywanie dziewczyn na różnych promocjach, stoiskach. Już kilkakrotnie byłem przez nie podrywany, sam nie wiem dlaczego (hehe, nie, nie chciały mi nic wcisnąć), może dlatego, że dużo się uśmiecham gdy rozmawiam i sprawiam wrażenie otwartego. Często ludzie mnie zagadują sami z siebie, w sklepie, czy na przystanku, można zacząć rozmowę w parku na spacerze, w bibliotece, księgarni. Jeśli ktoś chce kontaktu, a ty swoją postawą pokażesz, że jesteś tą osobą zainteresowany, to rozmowa się rozwinie naturalnie. Wiem, że to średnio pomocne dla kogoś kto w ogóle ma problem z prowadzeniem dialogu i pogłębianiem znajomości, to można jednak wyćwiczyć, jak i wszystko inne.
NoOneLivesForever
Offline

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez Michuj 11 maja 2011, 23:30
Jest takie forum nlp polska, na którym ludzie związani z NLP pomagają innym w rozwiązywaniu tego typu problemów. Zarejestruj się tam, przedstaw swój problem, a powinieneś uzyskać konkretne sposoby na to jak podejść od podstaw do "wyleczenia się" z samotności. To dobre forum, zaopiekuję się tobą. Jeśli się tam zapiszesz i pomoże, to zdaj tutaj raport.

Raczej to kółko wzajemnej adoracji Mateusza Grzesiaka, gdzie przekonani są o swojej nie kwestionowanej zajebistości. Ale próbuj. :smile:
Gdyby NLP było faktycznie takim cudem, to psychotropy i psychoterapeuci odeszli by do lamusa.
Michuj
Offline

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez NoOneLivesForever 11 maja 2011, 23:43
Raczej to kółko wzajemnej adoracji Mateusza Grzesiaka, gdzie przekonani są o swojej nie kwestionowanej zajebistości.
Fakt :mrgreen: sami zajebiści się tam kręcą.
Nie wiem jak traktować to całe NLP, autoreklamę robią sobie rewelacyjną, na ile to uczciwe trudno ocenić. Może psychologowie i psychiatrzy przestaliby być potrzebni gdyby nie to, że za indywidualne sesje NLPerzy każą sobie płacić fortunę. Forum jest za darmo, więc można spróbować.
NoOneLivesForever
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez sorensen 11 maja 2011, 23:59
NoOneLivesForever napisał(a):Ja gdybym chciał kogoś poznać to pierwszą myślą jaka mi przychodzi jest pójście do galerii handlowej i zagadywanie dziewczyn na różnych promocjach, stoiskach. Już kilkakrotnie byłem przez nie podrywany, sam nie wiem dlaczego (hehe, nie, nie chciały mi nic wcisnąć), może dlatego, że dużo się uśmiecham gdy rozmawiam i sprawiam wrażenie otwartego.

A może dlatego że im się podobasz? (wizualnie) Mi się taka sytuacja nie zdarzyła nigdy, choć trochę już na świecie żyję. I nie sądzę żeby to była kwestia postawy lub bliżej nieokreślonego czegoś. Raz mnie dziewczę zaczepiło i próbowało wcisnąć jakiś produkt bankowy. Ale to się raczej nie liczy:) Znajomego z pracy też ponoć panny przeróżne nieraz zagadują, ale on po prostu wygląda naprawdę nieźle. Akurat kwestii bycia podrywanym bym w to nie mieszał bo powody mogą być inne niż Ci się wydaje:)

NoOneLivesForever napisał(a):Często ludzie mnie zagadują sami z siebie, w sklepie, czy na przystanku, można zacząć rozmowę w parku na spacerze, w bibliotece, księgarni. Jeśli ktoś chce kontaktu, a ty swoją postawą pokażesz, że jesteś tą osobą zainteresowany, to rozmowa się rozwinie naturalnie. Wiem, że to średnio pomocne dla kogoś kto w ogóle ma problem z prowadzeniem dialogu i pogłębianiem znajomości, to można jednak wyćwiczyć, jak i wszystko inne.

No właśnie, pisałem że czegoś takiego nie potrafię. I nie chodzi tu tylko o pogłębianie znajomości (bo zwykle nie ma czego pogłębiać) ale o ich nawiązywanie. I nawet nie potrafię sobie wyobrazić że można nawiązać rozmowę (albo zwłaszcza znajomość) na przystanku autobusowym, pociągu, bibliotece, księgarni itp itd.

Czy można wyćwiczyć? Nie mam pojęcia. A jeśli nawet to nie wiem jak.
Tym bardziej nie wiem czy można nauczyć się tzw. otwartości. To akurat jest chyba cecha charakteru, najwyżej wyuczysz się schematów ale może czasem trochę zalatywać sztucznością:)
W każdym bądź razie samemu się tutaj niewiele zrobi.
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez NoOneLivesForever 12 maja 2011, 01:04
A może dlatego że im się podobasz? (wizualnie) Mi się taka sytuacja nie zdarzyła nigdy, choć trochę już na świecie żyję. I nie sądzę żeby to była kwestia postawy lub bliżej nieokreślonego czegoś. Raz mnie dziewczę zaczepiło i próbowało wcisnąć jakiś produkt bankowy. Ale to się raczej nie liczy:) Znajomego z pracy też ponoć panny przeróżne nieraz zagadują, ale on po prostu wygląda naprawdę nieźle. Akurat kwestii bycia podrywanym bym w to nie mieszał bo powody mogą być inne niż Ci się wydaje:)
Wtedy akurat miałem ciężką nerwicę, wyglądałem raczej nieciekawie..., chociaż może to aż tak bardzo nie rzucało się w oczy innym, tak jak mi.
To akurat jest chyba cecha charakteru, najwyżej wyuczysz się schematów ale może czasem trochę zalatywać sztucznością:)
Bzdura. Byłem kiedyś skrajnie nieśmiały, zahaczało to o fobię społeczną, teraz już nie jestem. A kilka lat temu na przykład zagadałem właściwie nie wiem po co, bo to nie był podryw dziewczynę, która była koleżanką mojej koleżanki z liceum, a to już było kilka lat po liceum i znałem ją tylko z widzenia, no i jakoś samo się to rozkręciło, a wtedy na prawdę byłem w żałosnym stanie, kiedy z nią się zapoznałem, byłęm w całkowitej nerwicy, nawet nie mogłem znieść siedzenia w pociągu przez godzinę, bo lęk, napięcie i wszystko inne sprawiało, że miałem ochotę stamtąd uciec. Ona mnie nie olała, nie odtrąciła i poza tym, że widziała (chyba), że coś mi dolega, to sobie często rozmawialiśmy w miarę luźno. No i wcale nie wyglądałem wtedy dobrze, beznadziejnie raczej.
A jak zagadywać? Nie wiem, to zależy od sytuacji, idziesz do parku, widzisz dziewczynę z psem, pytasz o rasę, mówisz, że ładny, że ładna pogoda, jeśli się jej 'spodobasz' to pociągnie rozmowę. Można też wcinać się w rozmowy ludzi na przystanku, czasami miałem takie sytuacje gdy ktoś rozmawiał na interesujący mnie temat, albo mówił głupoty, albo rozmawiały 2 osoby, które czegoś nie wiedziały i zastanawiały się, a ja wiedziałem. Musisz najpierw wyćwiczyć w sobie luz, wyluzuj, zagadywanie ludzi w miejscach publicznych maa być zabawą, takie od niechcenia, a nie ze strachem w oczach, napięciem i lękiem co się stanie, co się stanie.
NoOneLivesForever
Offline

Samotność....czy to jest uleczalne?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 12 maja 2011, 15:13
sorensen, nadal wszystko negujesz :) a co do tych kontaktow to nie zyjesz na pustyni, chyba widzisz jak sie lduzie odnosza do siebie, nie wmowisz mi ze np w przedszkolu czy szkole zawsze siedziales w kacie i to sam. Wydaje mi sie ze Ty chcesz miec wszystko podane na tacy.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez sorensen 12 maja 2011, 18:21
NoOneLivesForever napisał(a):Wtedy akurat miałem ciężką nerwicę, wyglądałem raczej nieciekawie..., chociaż może to aż tak bardzo nie rzucało się w oczy innym, tak jak mi.

Eee to nie ma wielkiego znaczenia. Kiedy miałem silną depresję nie wyglądałem ani lepiej ani gorzej od stanu w miarę stabilnego. Ja niestety za dobrze nie wyglądam więc to też ma duży wpływ na to że akurat płci przeciwnej nie przyciągam a raczej mocno odpycham. No ale temat dotyczy wszelkich kontaktów:)

NoOneLivesForever napisał(a):Bzdura. Byłem kiedyś skrajnie nieśmiały, zahaczało to o fobię społeczną, teraz już nie jestem. A kilka lat temu na przykład zagadałem właściwie nie wiem po co, bo to nie był podryw dziewczynę, która była koleżanką mojej koleżanki z liceum, a to już było kilka lat po liceum i znałem ją tylko z widzenia, no i jakoś samo się to rozkręciło, a wtedy na prawdę byłem w żałosnym stanie, kiedy z nią się zapoznałem, byłęm w całkowitej nerwicy, nawet nie mogłem znieść siedzenia w pociągu przez godzinę, bo lęk, napięcie i wszystko inne sprawiało, że miałem ochotę stamtąd uciec.

To w takim razie nie było z Tobą źle bo ja nie umiem zagadywać ludzi znanych tylko z widzenia. Nie umiem nikogo zagadywać. Nie mam żadnych koleżanek, koleżanek koleżanek, znajomych z widzenia (poza sąsiadami), kolegów ze studiów czy szkoły. Mam znajomych z pracy. I to wszystko (ale pisałem już o nich)
Nie potrafisz zrozumieć że ktoś może mieć poważniejszy problem niż Ty? Gdyby to były pierdoły to bym tutaj nie pisał.

NoOneLivesForever napisał(a):A jak zagadywać? Nie wiem, to zależy od sytuacji, idziesz do parku, widzisz dziewczynę z psem, pytasz o rasę, mówisz, że ładny, że ładna pogoda, jeśli się jej 'spodobasz' to pociągnie rozmowę.

Widzisz, ja się generalnie kobietom bardzo nie podobam, zwłaszcza wizualnie (właściwie czemu akurat sprowadzamy wątek tylko do relacji z kobietami?) To akurat sprawy nie ułatwia.
Poza tym tak jak pisałem.............ja nawet nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji zagadywania zupełnie obcych ludzi w zupełnie neutralnych miejscach. Ahhhh przepraszam coś sobie przypomniałem - dawno temu jak byłem na jakiejś imprezie na studiach (raz w życiu, chyba nawet sam poszedłem) to próbowałem zagadywać jakieś przypadkowe dziewczyny. Nie muszę Ci mówić jak szybko uciekały. Co do jednej:)

NoOneLivesForever napisał(a):Musisz najpierw wyćwiczyć w sobie luz, wyluzuj, zagadywanie ludzi w miejscach publicznych maa być zabawą, takie od niechcenia, a nie ze strachem w oczach, napięciem i lękiem co się stanie, co się stanie.

Sorry ale luz to raczej ciężko w sobie wyćwiczyć. To trochę tak jakbyś powiedział że można w sobie inteligencję wyćwiczyć. Luz można ewentualnie udawać. Ale jeśli ktoś jest z natury sztywny i przestraszony to nie będzie luźny. Ja niestety tak mam, że nawet jeśli coś robię po raz setny to cały czas jestem spięty. To jest cholernie irytujące bo logika by raczej wskazywała na to że powtarzalnie wzbudzających lęk czynności powoduje obniżenie lęku. A tu nic.

-- Cz maja 12, 2011 5:31 pm --

agusiaww napisał(a):sorensen, nadal wszystko negujesz :) a co do tych kontaktow to nie zyjesz na pustyni, chyba widzisz jak sie lduzie odnosza do siebie, nie wmowisz mi ze np w przedszkolu czy szkole zawsze siedziales w kacie i to sam. Wydaje mi sie ze Ty chcesz miec wszystko podane na tacy.

Nie neguję tylko teksty w stylu "wyjdź do ludzi" to jest dla mnie jakieś pustosłowie. A wiele rzeczy które tu zostały powiedziane już solidnie przerabiałem.
Tak nie żyję na pustyni. Idę rano do pracy, tam widzę grupkę osób, po południu wracam. I to tyle jeśli chodzi o ludzi których znam, nazwijmy ich kolegami. I to jest też całość moich relacji społecznych.
A co do szkoły......to akurat byłem strasznie wycofanym dzieckiem. I właśnie często stałem w kącie albo do nikogo się nie odzywałem. Przedszkola nie zaliczyłem. Pisałem przecież że nie nabrałem, nie przećwiczyłem umiejętności społecznych wtedy gdy była na nie pora. Dlatego np. Ty kompletnie nie rozumiesz że mogę mieć z tym problem. I mnie to zupełnie nie dziwi.
Na przykład bardzo przystojny kolega z pracy za nic w świecie nie potrafi pojąć że podrywanie dziewczyn to może być dla kogoś problem:)
Dlaczego podane na tacy? Ja szukam rozwiązania problemu który mnie przerasta. Nigdy nie miałaś problemu którego nie byłaś w stanie całkowicie sama rozwiązać?
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

Samotność....czy to jest uleczalne?

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 12 maja 2011, 19:38
sorensen,
To zacznij drobnymi kroczkami ćwiczyć w internecie. Udzielaj się więcej na forum w tematach 'rozrywkowych". Napisz do kogoś kto ma podobne problemy na priv itd. Może tutaj uda Ci się odrobinę "oswoić " z ludźmi, a potem przyjdzie czas na dalsze kroki.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez paradoksy 12 maja 2011, 19:41
sorensen napisał(a):Nie neguję


:mrgreen:
paradoksy
Offline

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez 19_latek 12 maja 2011, 19:48
sorensen,
Moze zaloz konto na sympatii, tam ktos moze byc taki jak Ty.
19_latek
Offline

Samotność....czy to jest uleczalne?

Avatar użytkownika
przez oreiro 12 maja 2011, 20:28
wiele rzeczy które tu zostały powiedziane już solidnie przerabiałem.

skoro tak to czego więcej oczekujesz? obcy ci ludzie podsuwają ci rozwiązania a ty ze wszystkim jesteś na nie............skoro tak dobrze znasz swoje reakcje na podane sytuacje i one nie pomogą ci tego ,co cię spotkało zmienić to najwidoczniej z tą samotnością ci do twarzy -jak to mówią!
"Bo w oczach tkwi siła duszy."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
16 kwi 2011, 13:08
Lokalizacja
DOMOWE ZACISZE:)

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez sorensen 12 maja 2011, 20:44
Marek77 napisał(a):sorensen a moze powinienes sie zmierzyć ze swoimi słabościami...skoro juz dałes im nazwe -"nieśmiałość" to znajdź w sobie mądrość i siłe by zmierzyć się z tą swoją słabością...problemy są po to by je rozwiązywać,nikt tego nie zrobi za Ciebie,masz swój krzyż i masz za zadanie go przełamać,to Twoja misja,nie licz ze problem sam się rozwiąże.


Od lat to robię i g... z tego wychodzi. Ale szkopuł że sobie z tym sam nie radzę. I nie jest to żadna misja tylko cholerny problem którego za nic w świecie nie udaje mi się rozwiązać. Więc możliwe że zostanie mi to już do końca życia.

-- Cz maja 12, 2011 7:46 pm --

19_latek napisał(a):sorensen,
Moze zaloz konto na sympatii, tam ktos moze byc taki jak Ty.


Czy 3 lata na sympatii oraz 2 innych portalach to wystarczająco dużo? Sympatia to zresztą super portal żeby sobie solidnie obniżyć poczucie własnej wartości, zwłaszcza jak się urodą nie grzeszy (piszesz do x kobiet i wszystkie cię olewają)

-- Cz maja 12, 2011 7:51 pm --

oreiro napisał(a): skoro tak to czego więcej oczekujesz? obcy ci ludzie podsuwają ci rozwiązania a ty ze wszystkim jesteś na nie............skoro tak dobrze znasz swoje reakcje na podane sytuacje i one nie pomogą ci tego ,co cię spotkało zmienić to najwidoczniej z tą samotnością ci do twarzy -jak to mówią!


Podsuwają rozwiązania które już przerobiłem lub rzeczy które są poza moim zasięgiem (zaczepianie obcych ludzi w neutralnych miejscach) . Jak sądzisz czemu tu napisałem? Próbowałem wszystkiego co udało mi się wymyślić, wszystkiego co byłem w stanie zrobić. I skończyły mi się pomysły. Dlatego miałem nadzieję że może coś przeoczyłem.
Możliwe że jednak samotność jest moim przeznaczeniem i nie nadrobię tego czego nie przeszedłem choćby w dzieciństwie czy wieku nastoletnim.

Poza tym miałem nadzieję że są tutaj ludzie w mniej więcej moim wieku którzy mieli podobny problem i którzy sobie z tym poradzili. Ale wygląda na to że takich osób nie ma, bo widzę że spotykam się chyba z kompletnym niezrozumieniem.
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

Samotność....czy to jest uleczalne?

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 12 maja 2011, 21:08
sorensen,

Po tym co napisałeś to myślę ,że liczysz na cud. Nikt Ci tu nie powie weź kup takie tabletki i zażywaj 3 razy dziennie, a doznasz cudownego uleczenia. Daliśmy Ci dużo rad, ale żadna Ci się nie podoba, albo wszystkie przerabiałeś. Zrozum , nie ma prostego rozwiązania, tylko ciężka praca nad sobą i mozolne przełamywanie schematów. Zastanów się nad tym co tu Ci wszyscy piszą i nie obrażaj się ,że nikt Ci nie podaje rozwiązania na tacy.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez Michuj 12 maja 2011, 21:28
Lek może wesprzeć, ale jak dla mnie to może z 10 % sukcesu. Czasem trudno mi pojąć, że nie można sie nauczyć czegoś, co przychodzi naturalnie co najmniej 90% społeczeństwa (jak nie więcej)
Michuj
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do