Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

samotnośc depresja

przez Paweł76 28 wrz 2009, 10:46
Cześć
Nie wiem jak zacząć pisać ale będę próbował.Depresja dopadła mnie jakieś pięć lat temu do tego doszło uczucie duszenia się itp wtedy zaczął się problem straciłem prace żona przestała mnie rozumieć dostawałem wtedy dodatkowego doła,nie mogłem pracować nie wychodziłem z domu bo miałem lęki chciałem umrzeć nie miałem siły walczyć przyszły wakacje żona wyjechała a ja zostałem z chorobą sam,a ja wtedy chciałem żeby mnie mocno przytuliła zrozumiała chciałem mieć wsparcie.Potem przyszły lepsze dni chciała mnie zrozumieć potem znowu odstawiała na boczny tor wtedy chciałem poznać kogoś kto mnie zrozumie.Obecnie pracuje i wydawało by się ze wszystko jest w porządku a nie jest mam dni że przychodzą mi myśli samobójcze chce uciec od problemów daleko, często chce mi się płakać wiem że przegrałem swoje życie może jestem nieudacznikiem wszystko mnie przerasta nie mogę sobie poradzić z samym sobą,tak bardzo bym chciał usnąć i się nie obudzić nawet nie mam teraz przyjaciół a może nigdy ich nie było? .Mam coraz mniej siły czuje że już nie dam rady tak żyć. :cry:
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 09:58

Re: samotnośc depresja

przez ewaryst7 28 wrz 2009, 11:24
Witaj.Po peierwsze niczego nie przegrałeś, po drugie nIE JESTES NIEUDACZNIKEM!To depresja , ktora niszczy Twoją psychikę , i cialo powoduje , że masz o sobie takie wyobrażenie.Dobrze , że trafiłeś na to forum.Tutaj ludzie Cię zrozumieją.Nie napisaleś czy leczysz depresję?
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: samotnośc depresja

przez Paweł76 28 wrz 2009, 11:47
Tak leczę, chodzę do lekarza ale odstawiłem sam leki,teraz wybieram się 13 na wizytę do lekarza.
Ja już za dużo przeszedłem w życiu i pewnie to wszystko się odbija na zdrowiu,a najgorsze że nie mogę się z nikim spotkać i porozmawiać a tak bardzo potrzebuje tego żeby to wszystko wyrzucić z siebie.
Pozdrawiam
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 09:58

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zmuszanie się do życia..

Avatar użytkownika
przez Anna27 28 wrz 2009, 12:05
Witaj. Ja też jestem tu nowa i z podobnym problemem, zeby nie powiedziec że prawie identycznym. I tez jestem z tym zupełnie sama i są dni, bardzo często kiedy mam właśnie ochote położyć się i zasnąć i więcej nie budzić. To wszystko mnie przeraża. Nie mam już siły.I nie wierze ze moge sie jeszcze z tego wygrzebać. Nie wiem po co to pisze, po prostu Twój post był pierwszym jaki przeczytałam. Więc tutaj nie jesteś sam. W codziennym zyciu, w normalnym świeci nikt nie rozumie nas i nie dostrzega. Życzę Ci dużo siły Anka
"...gdyŻycieOkazujeSięCzymśTakBeznadziejnym,ZeStajeSięNasząWyłącznąWłasnością,gdyNieWidaćZNikądRatunku,
żadnejSzczelinyWOtaczającymNasMurze,gdyNieMożnaPodnieśćRękiNaLos,właśnieDlatego,
żeJestLosemPozostajeJedno-odwrócićJąPrzeciwkoSobie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 11:50

Re: samotnośc depresja

przez Paweł76 28 wrz 2009, 12:29
Najgorsza jest właśnie samotność,mam żonę a nie mogę z nią porozmawiać ,teraz znowu mam doła a zaraz trzeba do pracy się zbierać czuje że jestem nic nie wart pewnie jak bym nie wrócił do domu nikt by tego nie zauważył,czuje się jak nie potrzebny przedmiot
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 09:58

Re: samotnośc depresja

Avatar użytkownika
przez Anna27 28 wrz 2009, 12:52
Wiem jak to jest czuć się wśród ludzi, nawet najbliżych, obco i samotnie, też sobie z tym nie radze, dlatego tu przyszlam nie mam nic do stracenia a jesli cos sie nie zmieni to ja nie dam dlużej rady. Może łatwiej znaleźć przyjaciela, kogoś kto bezinteresownie wysłucha a do tego zrozumie i doradzi, wśród obcych ludzi. Ale ja jestem ostatnią osobą, ktora mogłaby komuś radzić bo sama nie mam siły żyć. Choć podobno czasami wystarczy świadomość, że ktoś jest, że można porozmawiać..to podobno daje siłę. Nie wiem bo nie mam tyle szczęścia do ludzi a może po prostu sobie nie zasłużyłam na przyjaciół. Pozdrawiam
"...gdyŻycieOkazujeSięCzymśTakBeznadziejnym,ZeStajeSięNasząWyłącznąWłasnością,gdyNieWidaćZNikądRatunku,
żadnejSzczelinyWOtaczającymNasMurze,gdyNieMożnaPodnieśćRękiNaLos,właśnieDlatego,
żeJestLosemPozostajeJedno-odwrócićJąPrzeciwkoSobie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 11:50

Re: samotnośc depresja

Avatar użytkownika
przez ewap99 29 wrz 2009, 00:40
NIe mo.żesz radzić Aniu to nie tak masz swoje przezycia swoej doswiadczenia a więc i swoja mądrość i nią się z innymi możesz podzielić razem raźniej
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

Re: samotnośc depresja

przez Paweł76 29 wrz 2009, 09:37
Najlepszy był by prawdziwy przyjaciel tylko gdzie takiego szukać ,ja myślałem że mam dużo znajomych a okazało się że zostałem sam.Może wiec tu ktoś się znajdzie z kim będzie się można spotkać porozmawiać,ja mieszkam w Krakowie.Jeśli ktoś chciałby się spotkać porozmawiać to proszę piszcie.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 09:58

Re: samotnośc depresja

przez ewaryst7 29 wrz 2009, 10:34
Znajomych.Wlaśnie.Czasami na przyjazń trzeba zaczekać.Proszę Cię , przestań powtarzać soobie , i wszystkim wokół , że jesteś nieudacznikiem.NIE JESTEŚ!! NIE JESTŚ NIEUDACZNIKIEM! Potrzebujesz pomocy , i wsparcia , bo JESTEŚ CHORY< a nie , nieudany!Depresja odbiera nam rzeczywisty wgląd na świat , i siebie samego! Proszę Cię .Od tego zacznij.Powtarzaj sobie codziennie , NIE JESTEM NIEUDACZNIKEM.Czy to znaczy , że wszyscy chorzy np na cukrzycę , reumatyzm , są nieudacznikami??? NIE!!Pisz w razie dola.Pozdrawiam Cię ciepło:)
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: samotnośc depresja

Avatar użytkownika
przez Anna27 30 wrz 2009, 23:14
Witaj Paweł jak się czujesz? Odezwij sie do nas, gdy będzie Ci ciężko.. Pamietaj nie jesteś sam.
"...gdyŻycieOkazujeSięCzymśTakBeznadziejnym,ZeStajeSięNasząWyłącznąWłasnością,gdyNieWidaćZNikądRatunku,
żadnejSzczelinyWOtaczającymNasMurze,gdyNieMożnaPodnieśćRękiNaLos,właśnieDlatego,
żeJestLosemPozostajeJedno-odwrócićJąPrzeciwkoSobie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 11:50

Re: samotnośc depresja

przez Paweł76 02 paź 2009, 19:09
Witaj Aniu czuję się różnie są momenty że jest dobrze ale bywa tak że nie mogę sobie sam z sobą poradzić.
Nawet nie Mam takiego przyjaciela czy przyjaciółki z którą mógłbym porozmawiać,wyżalić się,może kiedyś będę miał takiego przyjaciela?,ZOBACZYMY
Pozdrawiam
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 09:58

Re: samotnośc depresja

Avatar użytkownika
przez Razorbladerka_ 02 paź 2009, 19:22
Witaj Pawle!
Wiesz.. ja mam taką propozycję, ktora akurat w moim przypadku zadziałała... A poniewaz byłam w bardzo podobnej sytuacje to postanowiłam Ci ją przedstawić.. ;) Tylko musisz powiedziec... Nie rozstałeś się z żoną, prawda?
Slowa zlewaja sie w falszywy ton gdy nadwrazliwosc jest jak bilet w jedna strone stad... Musze leczyc sie na bol i strach.



Ja tancze a niebo gra!!! :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1220
Dołączył(a)
29 wrz 2009, 20:56
Lokalizacja
Gdańsk

Re: samotnośc depresja

przez Paweł76 02 paź 2009, 20:06
Witaj nie rozstałem się z żoną czekam z niecierpliwością na twoją odpowiedz
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 09:58

Re: samotnośc depresja

przez naomi871 02 paź 2009, 22:32
W I T A M ... sama nie wiem od czego zacząć od ponad 6 lat bylam w związku z osoba która bardzo kochałam to byla moja wielka milosc poswieciłam dla niej wszystko co do tej pory osiągnęłam przeszliśmy razem przez wielkie piekło poniewaz mój chłopak mial problemy a ja zawsze przy nimk trwałam po 5 latach postanowilismy wyjechac za granicę tam juz mieszkała jego matka która wynajmowała mieszkanie po trzech miesiacach znalazłam tam prace w piekarni oboje tam pracowalismy tylko na innych oddzialach bylam wykorzystywana jako polka do ciezkich prac dzwigalam okropne ciezary stalam na tasmie po 5 miesiach bylam zalamana nerwowo płakałam w pracy z bólu nóg i kregosłupa ale wiedzialam ze musze wytrwac dla nas wiedzialam dobrze ze bez pracy nie było szans dłuze tam mieszkac wiec trwałam w tym stanie kilka miesiecy po kryjomu szulama czegos lepszego z chłopakiem w miedzy czasie planowalismy wynajac swoje mieszkanie codziennie przed praca szulakam dodatkow mebli i wszystkiego co niezbede by razem zamieszkac po jakism czasie dostalam lepsza propozycje pracy przynajmiej wtedy mi sie tak wydawało mialam byc kelnerką cieszylam sie jak dziecko wiedzac ze juz nie bede plakac i chodzic z bolem okazało sie jednak ze dali mnie na zwywak znowu bylam dyskryminowana choc na umowie bylam tylko kelnerką praca byla niesamowicie ciezka nie bylo chwili by odpoczac kregosłup i nogi znowu dawaly sie we znaki ... w koncu znalezlismy mieszkanie za kilka dni mielismy sie wprowadzic tylko ze ja wiedzialam ze nie wytrzymam ani dnia dluzej nie spalam wogole po nocach potrafilam miec tygodniowy maraton ból sie nasilal w pracy kilka razy prawie zemdlałam nie dawalam sobie z tym rady mialam mysli samobujcze choc mój chłopak nawet nie móg sobie wyobrazic co przezywałam wewnatrz siebie w ciagu jednego dnia zrezygnowalam z pracy i odmowilismy wynajmu mieszkania poniewazn nie starczalo nam na jego utrzymanie ...zalamalam cie cakowicie podjelam decyzje o powrocie po kryjomu rezerwowalam bilet lotniczy chcialam uciec nie mialam juz sil wiedzialam ze albo wyjade albo podetne sobie zyły wróciłam do polski moj chłopak tez mial za niedługo wrócic mielismy zaczac od poczatku..minal rok a my ciagle bylismy osbono doszlo to tego ze niedawno sie roztalismy mialam wiele żalu i pretensji ze wtedy sie mna nie zająl i nie pomógł mi w tych ciezkich chwilach o roku pracuje i jestesmy osobno ale ja sobie nie radze zyje porażka po nocach sni mi sie cieka praca (dodam ze mam powazne skrzywienie kregosłupa i nie moge dzwigac nawet zakupow bo moze to sie dla mnie ciezko skonczyc )nie moge sobie poradzic ze stracilam mieszkanie mamy mnóstwo rzeczy które wpolnie kupilismy do niego wiem wszystko sie tak szybko stało z dnia na dzien do dzis sobie nie radze z tym jak bylo ciezko wiem ze to przeszosc z chlopakiem utrzymuje kontakt ale wiem ze juz razem nie bedziemy,miewal lęki ze zostałam sama bez nikogo zostaly mi przykre wspomnienia brak ukochanej osoby i depresje z która sobie nie radze wiem ze jest mi potrzebny psycholog bez niego nie wytrzymam tego napięcia w pracy tez mam problemy grozi mi zwolnienie redykcja etatów wszystko sie sypie czym sobie zasłuzyłam cale zycia starała sie byc dobra dla innych nie myslac o sobie dodam ze po powrocie nie mam juz najomych wszystcy zalozyli rodziny badz nie chca sie odzywac wiec od ponad roku siedze sama z rodzicami to chore juz mam dosc chcialam isc na silownie i moze lekcje tanca moze tam poznam życzliwych dla mnie ludzi którzy mnie zroumieją i pomoga zrouzmiec to zycie i to dlaczego ciagle ponoszę porazki:( chcialam tylko opowiedziec jak zycie sie moze zminic w tak krótkim czasie pozdrawiam serdecznie wszystkich
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
02 paź 2009, 21:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: ala1983 i 24 gości

Przeskocz do