Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

samotność

przez _someone_ 03 maja 2011, 04:17
( Dean )^2 napisał(a):Z tą samotnością,tak ostatnio sobie myślę.To trochę iluzja.Każdy samotny ma złudzenie że jego zycie nabrało by barw gdyby przestał być sam.Wydaję mi się że nie do końca tak jest.Tak sobie myślę że nawet gdybym znalazł sobie dziewczynę i przyjaciół to wciąż czułbym się samotny to nie wypełniłoby pustki.Tak naprawdę jeśli człowiek nie umiem cieszyć się życiem będąc sam to będąc z kimś tez się tego nie nauczy.



U mnie ten smutek spowodowany został głównie opuszczeniem i pozostawieniem samej sobie. Moją chorobę nasiliło opuszczenie i poczucie odrzucenia. To mnie utwierdziło jeszcze bardziej w tym, że niewiele sobą reprezentuję i popchnęło w jeszcze gorszy stan.

Czasem mam wrażenie, że ten koszmar, że to jest jakiś żart. No i jak to się mówi zasypiam z nadzieją na lepsze jutro, a wstając wciąż jest dzisiaj.

Lariana2 Dlaczego ludzie odchodzą?
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 01:29

samotność

Avatar użytkownika
przez oreiro 03 maja 2011, 14:54
uczucie samotności potężnieje, kiedy próbujemy mu się sprzeciwiać, a słabnie, kiedy najzwyczajniej w świecie je ignorujemy..........
ale czy umiecie je ignorować? bo ja niestety nie:(i jak czuje,że otacza mnie ten stan,nie potrafie z nim walczyć,poddaje się i przegrywam;( moja siostra samotność znów wygrywa!
"Bo w oczach tkwi siła duszy."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
16 kwi 2011, 13:08
Lokalizacja
DOMOWE ZACISZE:)

samotność

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 03 maja 2011, 15:33
Oreiro eh u mnie też
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

samotność

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 03 maja 2011, 16:21
oreiro napisał(a):uczucie samotności potężnieje, kiedy próbujemy mu się sprzeciwiać, a słabnie, kiedy najzwyczajniej w świecie je ignorujemy..........
ale czy umiecie je ignorować? bo ja niestety nie:(i jak czuje,że otacza mnie ten stan,nie potrafie z nim walczyć,poddaje się i przegrywam;( moja siostra samotność znów wygrywa!

Szczerze to ja codziennie probuje ignorowac samotność i to jest to co wcześniej pisałem.Człowiek nie odczuwa mocno samotności jeśli jego życie jest pełne.Głęboka samotną mozliwa jest tylko wtedy gdy w życiu panuje pustka,nie ma marzeń ,pasji,aspiracji.Wtedy samotnośc staję się tak naprawdę dotkliwa.
Ja żeby "ignorowac "samotność staram się wypęłnic swoje życie treścią,mozolnie zaczynam uprawiac sport<już 3 miesiące na siłowni-sukces>,straram się dbac o swój wygląd,staram się też ,choć mi nie wychodzi ,znowu znaleśc zainteresowanie studiami.Próbuje się uczyć i takie tam.Na razie to wszystko idzie jak po grudzie ale odkąd dbam o swoje życie,robie cos,to czuję sie mniej samotny choc ludzi wokół mnie nie przybywa.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

samotność

Avatar użytkownika
przez oreiro 03 maja 2011, 17:22
( Dean )^2 masz racje,zgadzam się z tym ,by walczyć z samotnością za pomocą zainteresowań,pasji!zazdroszcze ludzią,którzy mogą się pochwalić swoim sposobem na spędzanie wolnego czasu,którzy walczą z samotnością uciekając w wir swoich pasji.ja niestety nie mam takiego szczęścia.nie posiadam tego skarbu jakim jest pasja,hobby.czuje się przez to pusta i taka bezwartościowa.dlatego samotność tak często u mnie przesiaduje!
"Bo w oczach tkwi siła duszy."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
16 kwi 2011, 13:08
Lokalizacja
DOMOWE ZACISZE:)

samotność

przez Agasaya 03 maja 2011, 17:37
a ja nadal będę obstawać przy tym że świetnym panaceum na samotność są zwierzęta. Mi pomaga towarzystwo mojego zwariowanego psa- czasem nawet do niej gadam (freak). Wróć... Ciągle do niej gadam. Poza tym faktycznie trzeba strać się czymś zająć. Ja uciekam w pisanie różnych rzeczy i pielęgnację roślin- to mnie troszkę wycisza i daje radość można powiedzieć.
Agasaya
Offline

samotność

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 03 maja 2011, 20:18
Mi samotność pomaga zabijać literatura .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16519
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

samotność

przez troll 05 maja 2011, 16:52
Czy jestem nienormalny, ze mam caly czas mysli o tym, ze moja byla dziewczyna, ktora kocham uprawia seks z kims innym, wyobrazam to sobie dokladnie w myslach jakbym to obserwowal i czuje nienawisc zal i nie wiem jak to okreslic to ze to ja powinienem byc mnie po prostu rozrywa tak od srodka i sam sie tak nakrecam i wykanczam boze mam tego dosc... co moze byc powodem takich mysli ? odpychala mnie od siebie juz dluzszy czas nawet nie chciala calowac potem sie kochac ze mna wydawalo mi sie, ze wszyscy sa ode mnie lepsi czy to moze wynikac faktycznie z tak niskiej samooceny ? mam dosc zadreczania sie takimi myslami nie dosc ze za nia tesknie to jeszcze sam sie nakrecam i doslownie dobijam nie moge zniesc tej mysli, ze ona to robi i czerpie z tego radosc z kims obcym a ja w tym czasie zdycham jak pies z cierpienia :((( CO ROBIC, poradzcie cos prosze Was....
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
04 lut 2011, 12:45

samotność

przez marlasinger 07 maja 2011, 20:26
Więc znajdź kogoś równie samotnego.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
04 maja 2011, 18:21

samotność

Avatar użytkownika
przez Lariana2 07 maja 2011, 21:11
troll napisał(a):Czy jestem nienormalny, ze mam caly czas mysli o tym, ze moja byla dziewczyna, ktora kocham uprawia seks z kims innym, wyobrazam to sobie dokladnie w myslach jakbym to obserwowal i czuje nienawisc zal i nie wiem jak to okreslic to ze to ja powinienem byc mnie po prostu rozrywa tak od srodka i sam sie tak nakrecam i wykanczam boze mam tego dosc... co moze byc powodem takich mysli ? odpychala mnie od siebie juz dluzszy czas nawet nie chciala calowac potem sie kochac ze mna wydawalo mi sie, ze wszyscy sa ode mnie lepsi czy to moze wynikac faktycznie z tak niskiej samooceny ? mam dosc zadreczania sie takimi myslami nie dosc ze za nia tesknie to jeszcze sam sie nakrecam i doslownie dobijam nie moge zniesc tej mysli, ze ona to robi i czerpie z tego radosc z kims obcym a ja w tym czasie zdycham jak pies z cierpienia :((( CO ROBIC, poradzcie cos prosze Was....


Jesteś w stadium pierwszym po rozstaniu. Potrzebujesz wyrzucić ten żal z siebie co po części czynisz. Jeśli sie kochala z kimś innym to cię nie kocha .albo lubi skok w bok ,ale sadzac po wypowiedzi wybrala innego albo przyjemność chwilową i to ona nie miala odwagi by Ci powiedzieć że to koniec. To przykre ale sama się dowiedziałam ze ta osoba ,która cie kiedyś kochala wcale nie musi rozsądnie i dojrzale postepować.
Więc sie nie powinieneć obwiniać ,chyba że z samej przyjemności stawania się ofiarą .
Tak więc jak Ci źle i smutno jest wiele sposobów by to wyrzucić z siebie, pisanie to czego czujesz w pamiętniku, placz (ale nie za dużo bo to uzależnia) ,oglądanie filmów ,seriali i po jakimś czasie jak ochloniesz dojdziesz do stadium nr 2. Powodzenia :)
A i nie obrażaj się ,czasem wole jak ktoś mi szczerze napisze a nie glaska po glówce
https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.php5?id=praca&wid=1028#
https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.p ... a&wid=1028
Avatar użytkownika
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
22 gru 2009, 22:00

Samotność....czy to jest uleczalne?

przez sorensen 09 maja 2011, 20:29
Kiedyś już co nieco na ten temat pisałem, ale zauważyłem że pewne rzeczy są niezmienne. Jedyne co tak naprawdę ulega zmianie to kartka w kalendarzu i tym samym mój wiek.
Tak więc czy da się ten problem rozwiązać mając ponad 30 lat i naprawdę żadnych bliższych znajomych, nie mówiąc o przyjaciołach, partnerce itp itd (tak więc nikt mnie z domu nie wyciągnie, nie zaprosi ani nie poznam nikogo dzięki znajomym)?
Czy w ogóle są ludzie którzy cierpią na ów problem w takim stopniu? Czy ktoś z Was przez coś takiego przechodzi/przechodził?
Oczywiście są rzeczy stokroć gorsze od samotności, ale niestety jedno nie wyklucza drugiego.
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

Samotność....czy to jest uleczalne?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 10 maja 2011, 02:41
A robisz coś żebyś nie był sam?
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Samotność....czy to jest uleczalne?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 10 maja 2011, 08:22
sorensen, jak bedziesz siedzial wylacznie w domu to na pewno nikogo nie poznasz. Trzeba samemu wyjsc do ludzi. Zapisz sie do jakis kolek zainteresowan, chodz na jakies odczyty imprezy kulturalne itd. Wszystko mozna zmienic (oprocz podatkow i smierci/nieuleczalnej choroby) tylko trzeba chciec.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Samotność....czy to jest uleczalne?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 10 maja 2011, 12:47
No Agusia ma kompletną rację.....<szkoda tylko,że sam do tego się nie stosuję;/ >
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do