Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez Candy14 09 maja 2012, 10:48
Masumi, a Ty masz znajomych? Takich z ktorymi moglabys pogadac?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Samotność

Avatar użytkownika
przez Masumi 09 maja 2012, 11:19
Znajomych tak, ale takich którzy sobie o mnie przypominają jak coś im potrzebne. W innym wypadku są strasznie zajęci i nie mają czasu pogadać. Przyjaciół brak.
Koleżanki od zawsze zazdrosne o wszystko, więc wystarczy się odwrócić żeby być głównym tematem plotek (Nie cierpię obmawiania innych. może dlatego nie znajduję wspólnego języka ze znajomymi z pracy). Za to zawsze się dobrze dogadywałam z mężczyznami. Niestety do czasu:/ (Nie oferuję nic więcej poza przyjaźnią).

Więc tak naprawdę, to nie mam do kogo "gęby otworzyć". Sama się zastanawiam z czego to się bierze: czy ja mam pecha, czy moja nieśmiałość stanowi przyczynę tego wszystkiego, a może po prostu nudna jestem?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
09 maja 2012, 09:12
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

przez Marsal2 09 maja 2012, 12:27
Masumi, jakbym czytał o sobie. To, że nie oferujesz nic więcej poza przyjaźnią, to chyba oczywiste skoro masz męża.
Masumi napisał(a):Sama się zastanawiam z czego to się bierze: czy ja mam pecha, czy moja nieśmiałość stanowi przyczynę tego wszystkiego, a może po prostu nudna jestem?

Sam sobie te pytania co dzień zadaje...

Poudzielaj się trochę na forum, pewnie znajdziesz tu osoby z którymi możesz popisać. Są tu też osoby z Warszawy, więc może nawet znajdziesz kogoś wartościowego, żeby się spotkać i nawet zaprzyjaźnić.
Marsal2
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez Masumi 09 maja 2012, 12:51
Dzięki Marsal2. Taki mam plan ;)
Już samo to, że ktoś odpisuje na moje posty daje namiastkę konwersacji. Dlatego dziękuję serdecznie za odzew!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
09 maja 2012, 09:12
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez Candy14 09 maja 2012, 12:58
Znajomych tak, ale takich którzy sobie o mnie przypominają jak coś im potrzebne. W innym wypadku są strasznie zajęci i nie mają czasu pogadać

to bylejacy znajomi. Poszukaj takich blizszych.
Przyjaciół brak.

nawet takich z podstawowki, szkoly sredniej, studiow? Z nikim sie blizej nie zakumplowalas?
Koleżanki od zawsze zazdrosne o wszystko, więc wystarczy się odwrócić żeby być głównym tematem

Generalizujesz chyba troche.. baby sa rozne...i te zazdrosne i nie. Moze kiepsko sie rozgladalas.
Dlaczego pytam czy Ty masz znajomych... bo chyba jestes troche zazdrosna o to, ze maz jest taki komunikatywny i dlatego wyolbrzymiasz te jego znajomosci i czujesz sie odtracona. Gdybys miala swoj swiat i swoje towarzystwo rozumialabys ,ze te jego pogaduchy to normalna sprawa i nie sa wymierzone w Ciebie. To ze zajmuje sie swoimi sprawami i posiedzi przy kompie tez nie. Kazdy potrzebuje osobista przestrzen gdzie pobedzie sam...nawet jezeli ma partnera.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Samotność

Avatar użytkownika
przez Masumi 09 maja 2012, 13:16
Zgadzam się z Tobą odnośnie tej "przestrzeni". Dlatego na początku nie przywiązywałam do tego takiej wagi. Tym bardziej, że mąż wraca do domu wcześniej niż ja i zawsze go zastaję przed komputerem jak przychodzę do domu. Zanim się przebiorę, wykapię, zgotuję obiad mija kolejne 2 godziny. Ale on się nie odrywa nawet jak je. Stawia mu się talerz przed nosem i nawet nie spojrzy. Jak pytam czy mu smakuje, to też tylko mruknie i klika w klawiaturę. Po obiedzie chociaż chciałabym mieć go trochę dla siebie. Żeby wyjść na spacer, obejrzeć film czy pogadać. Niestety nic z tego... A jeśli z nim poważnie porozmawiać, to jest zawsze "No czego ode mnie chcesz? Przecież wyniosłem śmieci." i oczywiście "Przecież cały czas cię słucham".

Jeśli chodzi o znajomych ze szkoły/studiów - zazdroszczę ludziom, którzy miło wspominają ten czas. Dla mnie to jedna walka z nauczycielami i szereg rozczarowań. Zawsze byłam jedną z najlepszych uczennic. Miałam "najlepsze koleżanki", które jak się później okazywało - zabiegały o moją przyjaźń żeby spisywać prace domowe i ściągać na sprawdzianach. (Same się często przyznawały do tego pod koniec roku)
Po tym jakoś trudniej mi się otworzyć na ludzi.

EDIT:
Dużo o tym wszystkim myślałam i zdaję sobie sprawę, że trochę mężowi zazdroszczę tych jego znajomości. Zazdroszczę ludziom, którzy są "duszami towarzystwa", nie krępują się, są otwarci na ludzi, ufni, nie przejmują się opiniami innych. Im jest łatwiej.
Ja taka nie jestem. Po prostu. Wolę spędzać czas w kameralnym gronie. Źle się czuję w tłumie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
09 maja 2012, 09:12
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez aboaterica 09 maja 2012, 13:35
Masumi napisał(a):Dużo o tym wszystkim myślałam i zdaję sobie sprawę, że trochę mężowi zazdroszczę tych jego znajomości. Zazdroszczę ludziom, którzy są "duszami towarzystwa", nie krępują się, są otwarci na ludzi, ufni, nie przejmują się opiniami innych. Im jest łatwiej.
Ja taka nie jestem. Po prostu. Wolę spędzać czas w kameralnym gronie. Źle się czuję w tłumie.


To mamy dużo wspólnego. Czytam twoje posty i wydaje mi się jakbym czytała o sobie. Tak samo byłam jedną z najlepszych uczennic w szkole i też miałam podobne doświadczenia jak ty.

Z jednej strony nie zależy mi na poznawaniu nowych ludzi. Często jak gdzieś wychodzę, poznaję kilka, kilkanaście nowych osób, po czym następnego dnia je olewam. A często zdarza się, że piszą do mnie na fb, czy wysyłają zaproszenia do znajomych. To samo mam z facetami. Z jednej strony potrzebuje bliskości, więzi z innymi ludźmi, a sama ich odtrącam. Jestem dziwna.
Boże mój, zmiłuj się nade mną
czemu stworzyłeś mnie
na niepodobieństwo twardych kamieni...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
05 maja 2012, 22:32

Samotność

Avatar użytkownika
przez Candy14 09 maja 2012, 13:46
Wolę spędzać czas w kameralnym gronie.

A macie jakies kameralne grono? Ja tez nie mam tlumu znajomych ale kilka osob jest.. czesc tylko moja czesc wspolna z moim partnerem. Jestem typem samotnika i nie potrzebuje tlumu ludzi wokol siebie ale jednak nie mam problemow z komunikacja i zawieraniem znajomosci. Moze dlatego, ze lubie ludzi i nie oceniam ich bezlitosnie jak wiekszosc osob samotnych, ktorzy cale zlo widza w otoczeniu a siebie pomijaja.

Z tego co piszesz Twoj maz nie jest zainteresowany zmiana waszych relacji...wyglada to tak jakby cos sie wypalilo i kazdy zyl osobno.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Samotność

Avatar użytkownika
przez Masumi 09 maja 2012, 14:05
aboaterica Jest dokładnie tak, jak mówisz. Założyłam konto na fb jeszcze na studiach i od razu dostałam masę zaproszeń od dawnych znajomych z podstawówki, liceum. Problem w tym, że właśnie były to tylko zaproszenia. Nikt tak naprawdę nie chciał "odświeżyć" znajomości, nikt tam nie jest ciekawy co u ciebie słychać. Poza automatycznym zaproszeniem nikt słowa nie pisał. Zależało im tylko na "skompletowaniu" wszystkich ze szkolnej ławy i zapełnieniu listy znajomych. Przyglądałam się temu jakiś czas, ale nawet słuchając rozmów koleżanek z pracy: fb służy im tylko do tego, żeby komentować jak to ktoś z ich znajomych przybrał na wadze, a komuś się gorzej powodzi, ktoś się rozwiódł itd. Widocznie podnoszą sobie w ten sposób poczucie własnej wartości.
Nie chciałam brać w tym udziału i konto na fb skasowałam.

Candy14 Niestety nie mamy kameralnego grona, bo mąż chodzi tylko na masowe imprezy. Byłam z nim 2 razy na koncercie jego ulubionego zespołu ale czułam się tak fatalnie, że marzyłam tylko żeby stamtąd uciec. Byłam też kilka razy na zlotach fanklubu, do którego należy albo urodzinach jego znajomych, ale to imprezy typu "kto pierwszy padnie" i opowiadanie o tym jak ktoś spał pod stołem albo kto pierwszy wymiotował na poprzedniej imprezie. :?
Alkohol piję ale w umiarkowanych ilościach. Nigdy się nie upijam i nie zamierzam zaczynać, ale z moich doświadczeń wynika, że tylko wtedy można się dobrze bawić na takich imprezach.

Próbuję znaleźć sobie jakieś hobby. Ale szukanie na siłę nie przynosi rezultatów. I coraz częściej dostrzegam, że staję się po prostu obojętna na wszystko. Nic mnie już nie interesuje :(


EDIT: Jeśli chodzi o męża, to myślę, że sama sobie jestem winna.
Kiedy się poznaliśmy mieszkał z rodzicami i dziadkami. Miał trudną sytuację w domu, wciąż chorował, miał alergie.
Ja wtedy studiowałam i mieszkałam w akademiku gdzie też nie było mi łatwo.
Wspieraliśmy się oboje. W końcu wyrwałam go rodzinie (wbrew wielu protestom) i zamieszkaliśmy razem w wynajętym mieszkaniu. Wspierałam go wtedy kiedy miał trudne chwile w pracy albo konflikty z rodziną. Przestał chorować. Alergia mu przeszła. Awansował w pracy. Ale ja byłam tak skupiona na nim, żeby mu pomóc, wesprzeć, poprawić humor, do tego prowadzić dom i pracować, że... w tym wszystkim zapomniałam o sobie. I tak przepadły te moje pasje i marzenia, a został mąż, który robi karierę i nie zwraca na mnie uwagi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
09 maja 2012, 09:12
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez aboaterica 09 maja 2012, 21:16
Masumi napisał(a):EDIT: Jeśli chodzi o męża, to myślę, że sama sobie jestem winna.
Kiedy się poznaliśmy mieszkał z rodzicami i dziadkami. Miał trudną sytuację w domu, wciąż chorował, miał alergie.
Ja wtedy studiowałam i mieszkałam w akademiku gdzie też nie było mi łatwo.
Wspieraliśmy się oboje. W końcu wyrwałam go rodzinie (wbrew wielu protestom) i zamieszkaliśmy razem w wynajętym mieszkaniu. Wspierałam go wtedy kiedy miał trudne chwile w pracy albo konflikty z rodziną. Przestał chorować. Alergia mu przeszła. Awansował w pracy. Ale ja byłam tak skupiona na nim, żeby mu pomóc, wesprzeć, poprawić humor, do tego prowadzić dom i pracować, że... w tym wszystkim zapomniałam o sobie. I tak przepadły te moje pasje i marzenia, a został mąż, który robi karierę i nie zwraca na mnie uwagi.


Myślę, że mąż nie powinien Cie tak traktować, ponieważ poświęciłaś dla niego bardzo dużo czasu i pomogłaś mu przetrwać trudne momenty. Powinien Ci dziękować i być wdzięczny.
Teraz TY powinnaś zająć sie sobą. Zrób coś dla siebie, żebyś poczuła się lepiej. Może odśwież jakąś starą znajomość? Na chwile pomyśl tylko o sobie, a dobrze na tym wyjdziesz. W życiu trzeba czasem być trochę egoistą ;)
Boże mój, zmiłuj się nade mną
czemu stworzyłeś mnie
na niepodobieństwo twardych kamieni...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
05 maja 2012, 22:32

Samotność

Avatar użytkownika
przez Candy14 09 maja 2012, 21:22
Myślę, że mąż nie powinien Cie tak traktować, ponieważ poświęciłaś dla niego bardzo dużo czasu i pomogłaś mu przetrwać trudne momenty. Powinien Ci dziękować i być wdzięczny.

No ba! Ale rzadko kiedy poswiecenie jest doceniane wiec Masumi, ma racje biorac czesc winy na siebie. Dawac tak ale i wymagac inaczej pozostaje zal i rozczarowanie.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Samotność

Avatar użytkownika
przez Akasha 09 maja 2012, 21:23
Chory, a po jakiego grzyba ci moje zdjęcie, co?:-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
17 kwi 2012, 00:21
Lokalizacja
Pomorze Środkowe

Samotność

Avatar użytkownika
przez chory 09 maja 2012, 21:48
Akasha, wiesz nie lubię pisać z "duchami" większość widziałem, to i innych chcę. Jak nie chcesz to nie :D
powiedz TAK transplantologii, ja powiedziałem.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
583
Dołączył(a)
17 mar 2010, 01:51
Lokalizacja
Lublin

Samotność

Avatar użytkownika
przez Akasha 09 maja 2012, 21:54
Może kiedyś, może nawet na dniach, jeśli poczuję potrzebę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
17 kwi 2012, 00:21
Lokalizacja
Pomorze Środkowe

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do