Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez szrama 07 kwi 2016, 12:29
a ja staram się wierzyć, że gówno prawda, mimo, że znam przypadki, to wciąż wierzę, że to nie reguła.
Offline
Posty
406
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Samotność

Avatar użytkownika
przez Bertha 07 kwi 2016, 20:49
Przyjaciel się ode mnie odwrócił jakiś czas temu. Ni z tego, ni z owego zmienił numer telefonu, zrywając ze mną kontakt. Czuję się sama jak palec.
Wybieram się na Curacao oglądać flamingi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
05 sie 2009, 09:27
Lokalizacja
Rypin/Bydgoszcz

Samotność

Avatar użytkownika
przez Bonus 08 kwi 2016, 13:25
Bertha napisał(a):Przyjaciel się ode mnie odwrócił jakiś czas temu. Ni z tego, ni z owego zmienił numer telefonu, zrywając ze mną kontakt. Czuję się sama jak palec.

No to nie jest wesołe.
Nigdy nie ma takiej pewności, czy ktoś będzie wobec nas do końca w porządku.
Ja miałem sytuacje, gdzie mi koleżanki dużo o czymś mówiły, obiecywały mi coś, a nigdy nie zrealizowały swoich obietnic.
Nieszczera przyjaźń, znajomość koleżeńska, to nie jest żadna przyjaźń, ani dobra znajomość.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

przez wielbłądzica 08 kwi 2016, 13:48
Bertha napisał(a):Przyjaciel się ode mnie odwrócił jakiś czas temu. Ni z tego, ni z owego zmienił numer telefonu, zrywając ze mną kontakt. Czuję się sama jak palec.

Może poczuł się osaczony, bo bardzo go potrzebowałaś.
Z ludźmi czasami trzeba jak z motylami, cieszyć się ich pięknem, bo jak złapiesz łapczywie w rękę to możesz zepsuć relację. A czasami trzeba pozwolić odejść, bo nic nie jest dane na zawsze.
Offline
Posty
453
Dołączył(a)
04 mar 2009, 02:27

Samotność

przez Amaika 08 kwi 2016, 23:28
wielbłądzica napisał(a):
Bertha napisał(a):Przyjaciel się ode mnie odwrócił jakiś czas temu. Ni z tego, ni z owego zmienił numer telefonu, zrywając ze mną kontakt. Czuję się sama jak palec.

Może poczuł się osaczony, bo bardzo go potrzebowałaś.
Z ludźmi czasami trzeba jak z motylami, cieszyć się ich pięknem, bo jak złapiesz łapczywie w rękę to możesz zepsuć relację. A czasami trzeba pozwolić odejść, bo nic nie jest dane na zawsze.


Właśnie tak mam. I obwiniam właśnie siebie. Ale to było tak wspaniałe, taką mam teraz dziurę w sercu, w życiu. Pomimo swych wad, był tak idealny. Nasza relacja była tak wyjątkowa. Dlaczego to runęło?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
08 kwi 2016, 17:40

Samotność

Avatar użytkownika
przez Eteryczna 09 kwi 2016, 00:31
Stracona100 napisał(a):Eteryczna, neon święta prawda.
Czy jest się solo czy z kimś i tak najlepiej liczyć na siebie.
niestety tak inaczej cóż sama wiesz... wielbłądzica, ''Z ludźmi czasami trzeba jak z motylami, cieszyć się ich pięknem, bo jak złapiesz łapczywie w rękę to możesz zepsuć relację.''pięknie napisane...
''Odwaga to nie brak strachu, lecz świadomość, że coś jest ważniejsze niż strach. Odważni nie żyją wiecznie, lecz ostrożni nie żyją wcale.
Spiewaj jakby nikt nie słuchał..
Tańcz jakby nikt nie patrzył..
Kochaj jakby nikt Cię nigdy nie zranił..
Żyj jakby niebo było tu na ziemi..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
798
Dołączył(a)
04 lis 2015, 12:03

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 09 kwi 2016, 01:51
jestem zupelnie sama...nie umiem sobie juz z tym poradzic...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

przez kasandra36 09 kwi 2016, 02:15
Dużo ludzi tu pisze o takiej samotności bardziej wewnętrznej. Otaczają nas ludzie, mamy przyjaciół, czasem nawet partnerów, a i tak czujemy się samotni, nowe znajomości tego uczucia nie eliminują... Ktoś z was potrafi z tym walczyć czy nawet wygrał? Zastanawiam się, z czego to wynika, bo sama nie potrafię określić. Niezrozumienie? Swego rodzaju blokada, kwestia... nieumiejętności "połączenia się" z drugim człowiekiem? Ech, nie wiem, jak radzić sobie z taką samotnością, którą odczuwam wśród ludzi, nawet znanych przeze mnie dobrze i lubianych.
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
17 paź 2015, 17:29
Lokalizacja
Szczecin

Samotność

Avatar użytkownika
przez rolosz 09 kwi 2016, 10:01
kasandra36 ech, gdybym tylko znał remedium to bym się chętnie z Tobą podzielił. Czy ta wewnętrzna samotność jest w ogóle uleczalna? Otóż to, niby ludzi wokół nie brakuje, a jednak człowiek czuje się samotny... Z czego to wynika, sam bym chciał to wiedzieć. Może po prostu już rodzimy się samotni? Jesteśmy jacyś niedostosowani? Może jedynym lekarstwem jest zapełnianie tej pustki jakimiś formami aktywności, ale jak długo człowiek tak pociągnie? Sorry za nieskładną wypowiedź, ale wstałem dziś kulawy na duszy...
Now I feel I'm growing older
And the songs that I have sung
Echo in the distance (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1093
Dołączył(a)
23 mar 2016, 21:21

Samotność

przez wielbłądzica 09 kwi 2016, 12:21
Amaika napisał(a):Właśnie tak mam. I obwiniam właśnie siebie. Ale to było tak wspaniałe, taką mam teraz dziurę w sercu, w życiu. Pomimo swych wad, był tak idealny. Nasza relacja była tak wyjątkowa. Dlaczego to runęło?

Trochę pozgaduję: bywa,że kontakty kończą się, bo człowiek ciągle się rozwija i twój rozwój mógł być na innym etapie niż tej drugiej osoby, lub poróżniły się wasze wartości i zmieniły się cele.
Czas leczy rany. Potem może okazać się, że tą pustkę można zapełnić troską o siebie i swój rozwój. Będziesz bogatsza o to doświadczenie wraz z jego dobrymi i złymi stronami. To się przyda żeby żyć świadomie i pełniej.

Eteryczna, Dzięki.
Offline
Posty
453
Dołączył(a)
04 mar 2009, 02:27

Samotność

Avatar użytkownika
przez Bonus 09 kwi 2016, 12:32
kasandra36 napisał(a):Dużo ludzi tu pisze o takiej samotności bardziej wewnętrznej. Otaczają nas ludzie, mamy przyjaciół, czasem nawet partnerów, a i tak czujemy się samotni, nowe znajomości tego uczucia nie eliminują... Ktoś z was potrafi z tym walczyć czy nawet wygrał? Zastanawiam się, z czego to wynika, bo sama nie potrafię określić. Niezrozumienie? Swego rodzaju blokada, kwestia... nieumiejętności "połączenia się" z drugim człowiekiem? Ech, nie wiem, jak radzić sobie z taką samotnością, którą odczuwam wśród ludzi, nawet znanych przeze mnie dobrze i lubianych.

No wiesz, każdy ma jakichś tam znajomych, otacza się między ludźmi.
Tylko "bycie samotnym", to jest właśnie, wewnętrzna sprawa.
Samotność się odczuwa wtedy, gdy jest się ze wszystkim samemu i nie ma żadnej pomocy ani wsparcia ze strony innych ludzi, rodziny.
Ktoś jest obojętny i nieczuły na problemy takich ludzi.
Bycie w związku nie daje gwarancji na to, że zniknie samotność. Czy istnieje w tych czasach, taka naprawdę prawdziwa przyjaźń?
Nie często tak jest.
Ktoś, kto jest "prawdziwym przyjacielem?, jest szczery, w porządku, zawsze pomocny, można na kimś takim zawsze polegać i nie jesteśmy obojętni dla takiej osoby, czy osób.
Ale na to się składa wiele czynników: okazywanie empatii, wrażliwość, zrozumienie czyichś problemów, poświęcanie swojego czasu.
Ktoś musiałby wykazać wiele cech dla innej osoby i chciał tego.

Tylko że w społeczeństwie jest tak, że, często "samotność innych" nikogo nie obchodzi, a to bardzo smutne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Samotność

Avatar użytkownika
przez Bonus 09 kwi 2016, 12:37
Jeżeli są na chęci na to, żeby komuś poświęcić swój czas, zainteresować się kimś, zrobić coś dobrego dla kogoś, to nic nie stoi na przeszkodzie.
A jeżeli ktoś takiej "chęci" nie wykazuje, to nikogo się do tego nie zmusi.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Samotność

przez wielbłądzica 09 kwi 2016, 14:07
Ja w dzieciństwie bylam samotna. Rodzice zarabiali, albo nie radzili sobie z własną niedojrzałością. Większość życia obserwowałam relacje innych ludzi i ich emocje. Od swoich emocji w dzieciństwie byłam chyba odcięta.
Teraz mam problemy z agresją, mówieniem o swoich potrzebach i z wysokimi wymaganiami wobec ludzi, że dadzą mi to czego zabrakło w dzieciństwie i na co już jest za późno.
Wydaje mi się, że głupio wygląda to gdy próbuję być człowiekiem jak inni, dlatego boje się grup i wchodzenia w relacje. Boję się zranienia, więc sobie tak udaję, że wszystko jest dobrze, że właściwie to dziwnie się nie zachowuję, że niedługo poznam obiektywną prawdę.
Offline
Posty
453
Dołączył(a)
04 mar 2009, 02:27

Samotność

przez Amaika 09 kwi 2016, 17:43
wielbłądzica chyba tak właśnie jest. Po śmierci mamy, nie potrafiłam dogadać się z rówieśnikami - zupełnie inna rzeczywistość. Oni mieli przysłowiowe "pstro w głowie" a ja myślałam do jakiego urzędu muszę iść po lekcjach, czy w domu trzeba poskładać pranie, iść na zakupy, ugotować, posprzątać, co jeszcze jest nie zrobione przed powrotem ojca. Jakieś 10 lat temu, gdy już uciekłam z domu rodzinnego, miałam frajdę z tego, że jestem sama, radzę sobie. Zajęłam się swoim domem na wsi, ogrodem. Wszyscy mnie podziwiali, chwalili - ja oczywiście nie mam frajdy z tego, że ktoś mnie chwali, zawsze doszukuję się w tym jakiegoś podstępu, ukrytego dna - pewnie to jest nie szczere, może czegoś chcą. I nie miałam satysfakcji, wszystko co robiłam, robiłam dla siebie, nie dla innych. Zdanie innych mało mnie interesowało. Po jakimś czasie jednak bardzo zaczęło brakować mi kogoś bliskiego. Dziś nie potrafię sobie poradzić z odrzuceniem. Ten ostatni "kolega" tak mocno wszedł w moje życie, że nie umiem go wyrzucić ze swojej głowy. Mianował się moim przyjacielem i faktycznie mi bardzo pomagał, motywował, ale odszedł w momencie gdy czekał mnie zabieg chirurgiczny, odszedł w momencie gdy traciłam pracę. Przekonałam całą swoją rodzinę do niego, a gdy mój brat i ojciec stanęli przeciwko niemu - ujęłam się za nim, zrywając praktycznie całkowicie z ojcem i bratem. To podłe co mi zrobił, zdaję sobie sprawę, ale nie umiem stanąć na nogi. Nie potrafię się go pozbyć z mojej głowy. Choć nie widziałam go już ponad miesiąc, praktycznie nie mamy kontaktu. Nie umiem sobie poradzić.

Na każde dobre słowo - wybucham płaczem. Na każde - jesteś wartościową, mądrą, inteligentną kobietą. To nie może być prawda, ja nic nie znaczę, skoro wciąż w moim życiu się coś wali. Skoro ktoś tak bliski potrafił się odwrócić do mnie plecami i nic sobie nie robi z tego, że ja jestem załamana. Przecież ja bym nie przeżyła, gdybym wyrządziła komuś tak ogromną krzywdę.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
08 kwi 2016, 17:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do