Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez Masturbow 20 gru 2015, 16:03
samnieswój, przecież świat nie składa się z samych chorych psychicznie ludzi, tutaj rozkmina sprowadza się do szukania przyjaciół wśród swoich. mnie z normalsów, to może zawiodła 1, 2 osoby, tak konkretniej, ale to chyba chodziło o niezgodność charakterologiczną głównie, a znajomości z zaburzonymi, to niestety zwykle krzyż pański przez cały okres trwania :(
Masturbow
Offline

Samotność

przez samnieswój 20 gru 2015, 17:45
Idąc dalej tym tokiem rozumowania to dlaczego 'normalni' mieliby chcieć zawierać znajomość z zaburzonymi/depresyjnymi? Przecież, jak to ujęłaś, to krzyż pański na całe życie. Czy komuś się to odbije czkawką? Zależy od podejścia. Pewien mądry człowiek wytłumaczył mi kiedyś prostą rzecz. Człowieka nie mogę do siebie uwiązać, ograniczać jego wolności. Ot jestem taki młokos, który nie trafił z poglądami w epokę :)
Wracając do tematu, zależnie od własnego podejścia, każdą znajomość możesz wykorzystać do zmiany. Nie mylić tego z wykorzystywaniem drugiej osoby. Jeśli chcesz, chętnie wdam się w polemikę na ten temat tutaj, tudzież PW :)
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
06 lis 2015, 00:16
Lokalizacja
Kaszuby

Samotność

Avatar użytkownika
przez Progressive 20 gru 2015, 18:48
Jak sobie próbujecie z tym radzić ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
06 maja 2014, 16:46
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez Siddhi 20 gru 2015, 19:12
Człowieka nie mogę do siebie uwiązać, ograniczać jego wolności.
Brawo, mało kto to potrafi to zrozumieć.
Idąc dalej tym tokiem rozumowania to dlaczego 'normalni' mieliby chcieć zawierać znajomość z zaburzonymi/depresyjnymi? Przecież, jak to ujęłaś, to krzyż pański na całe życie.
A dlaczego niby nie! Kompleksy?
Poza tym to czasem jednyną >normalną<, słuszną i rozsądną reakcją na położenie życiowe w jakim się człowiek znalazł jest zapaść na nerwice, albo depresję... amen.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
01 lut 2015, 12:32

Samotność

Avatar użytkownika
przez Siddhi 20 gru 2015, 20:57
Widzę, że nie udało mi się edytować i usunąć tego zupełnie niepasującego do wypowiedzi fragmentu o kompleksach. To miało zniknąć.
INFJ/4w5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
01 lut 2015, 12:32

Samotność

przez samnieswój 20 gru 2015, 21:01
Siddhi napisał(a):
Idąc dalej tym tokiem rozumowania to dlaczego 'normalni' mieliby chcieć zawierać znajomość z zaburzonymi/depresyjnymi? Przecież, jak to ujęłaś, to krzyż pański na całe życie.
A dlaczego niby nie! Kompleksy?
Poza tym to czasem jednyną >normalną<, słuszną i rozsądną reakcją na położenie życiowe w jakim się człowiek znalazł jest zapaść na nerwice, albo depresję... amen.


Cóż, wskazałem jedynie możliwy wniosek. Nie oznacza, że to jest pogląd z którym się całkowicie zgadzam ;) ale nie ma co tego roztrząsać.

Progressive
Zdecydowałem się nawiązać znajomość z dwiema osobami z tego portalu. I powoli idzie to do przodu. Udało mi się nawet porozmawiać przez telefon dłużej niż 5 minut i to mówiąc coś od siebie, a nie tylko przytakując :) problem stanowi przełożenie tego na roznowy z innymi osobami. W przyszłości mam nadzieję rozwinąć tą umiejętność w kontaktach bezpośrednich. Ale od czegoś trzeba zacząć ;)
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
06 lis 2015, 00:16
Lokalizacja
Kaszuby

Samotność

przez Masturbow 20 gru 2015, 22:55
normalni mają chyba trochę więcej siły i są w stanie zaakceptować trudną naturę swoich zaburzonych przyjaciół doceniając i skupiając się na czym innym, co tamci mają sobą do zaoferowania. choroba nie wyklucza przecież osobowości i zainteresowań. no i wielu z normalsów ma duże pokłady empatii i chęci pomocy, skoro chcą, to można im się dać w tym względzie wyszaleć :) a jeśli ktoś jest psychicznie cierpiący, to się musi kierować niestety zdrowym egoizmem i rozsądkiem i nie brać na swoje barki kogoś dużo bardziej zaburzonego/w większej depresji, bo prawdopodobnie sobie tym tylko zaszkodzi, potrzeba raczej wsparcia i ukojenia jakie niesie kontakt z ludźmi zarażającymi pasją życia i wyciągającymi na powierzchnię. no niestety, przyjaźnie, czy inne związki uczuciowe, to nie instytucje charytatywne, tylko handel wymienny raczej, każdy musi coś z tego mieć dla siebie, bo inaczej się to mija z celem, relacje międzyludzkie sprowadzają się do wymiany dóbr, czerpiemy przecież z innych ludzi (nie mylić z wampiryzmem). czy to intelektualnie, czy to emocjonalnie, ucząc się być lepszymi ludźmi. więc można to niby odwrócić i stwierdzić, że np. my będąc medium-zaburzonymi moglibyśmy być takim wsparciem dla kogoś ultrazaburzonego, ale wg mnie to tak nie działa, bo relacje na linii zaburzony-zaburzony, to o wiele bardziej śliski grunt. trzeba uważać, bo ta druga osoba nie jest zabawką i można ją bardzo zranić, jeśli będziemy chcieli się odciąć i przestać niańczyć (okrutne, ale prawdziwe) lub gdy poczujemy się lepiej i będziemy chcieli wyjść do świata, a ta osoba może mieć to nam w jakimś sensie wtedy za złe. oczywiście pomijając najbardziej podstawową kwestię, jaką jest nadmierna emocjonalność zaburzonych, co może sprawiać, że będą oni z siebie nawzajem wyciągać wszystko, co najgorsze, mam tu na myśli różne podkręcane celowo sytuacje i prowokowanie zawieruszeń emocjonalnych, 'żeby się działo, żeby coś poczuć, itd., itp.', jak to zaburzeni mają często w zwyczaju (a co pozostawałoby w nas uśpione, gdybyśmy zadawali się z ludźmi stabilnymi emocjonalnie i powodującymi, że chcielibyśmy się raczej starać stawać lepszymi i pokorniejszymi - mówię z autopsji). oczywiście nie ma co budować wokół siebie muru i przeprowadzać jakichś dziwnych selekcji interpersonalnych, bo idąc takim tokiem rozumowania można się równie dobrze odciąć od świata emocji i ludzi zupełnie i postawić na ascezę uczuciową :) a życie, jak wiadomo, i tak bywa nieprzewidywalne i pisze różne scenariusze :) to całe jakże odkrywcze sranie sprowadza się do tego, żeby właśnie uszanować czyjąś wolność i odrębność i nie wchodzić sobie nawzajem na głowę, nie absorbować za bardzo sobą i swoimi problemami innych osób, bo człowiek jest z natury egocentryczny i nie możemy oczekiwać, że dla kogoś nasze problemy będą tak istotne, jak ważne są dla nas samych. bardzo zresztą trafna uwaga z tym uwiązywaniem do siebie ludzi, wielu nie może tego pojąć, że wszelkie symbiozy i roszczenia w ich następstwie wynikające są passe. mnie jako osobie skrajnie introwertycznej się w ogóle wydaje, że naturalnym, najbardziej pożądanym (i przeznaczonym mu) przez człowieka stanem jest samotność przerywana za obopólną zgodą od czasu do czasu drugim człowiekiem, tzw. stykanie bańkami i odwrót :) ze wzajemnym poszanowaniem czyjegoś prawa do indywidualności i własnej tożsamości i w założeniu braku zobowiązań i oczekiwań (oczywiście bez przesady, to nie wizyta w urzędzie:>), co z czasem rodzi autentyczną chęć wglądu i zainteresowania człowiekiem oraz serdeczność i troskę. bardzo sobie cenię takie w pewien sposób kurtuazyjne i zdrowe znajomości oparte na wzajemnym szacunku i swobodnej wymianie myśli, tylko takie przyjaźnie wg mnie coś wartają i mają szansę przetrwania. świat byłby pięknym miejscem, gdyby ludzie trochę spuścili z tonu, wyciszyli się i nie deptali się nawzajem, podczas gdy oni osaczają, kłapią stadnie jadaczkami od świtu do nocy, nieprzerwanie, zupełnie bezcelowo, wykorzystują innych do załatania własnych deficytów, poczucia się lepiej ze sobą samym, nie widzą w człowieku odrębnej jednostki, która ma swoje życie i swoje sprawy, projektują nań swoje rojenia i jeszcze mają później pretensje, słuchają nie słysząc i czekają tylko, aż przyjdzie ich kolej mówienia, poświęcają się czczemu pi.erdoleniu dla samego pi.erdolenia, które nic nie buduje, niczemu nie służy, ach boże.. ;)
Masturbow
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Kontrast 20 gru 2015, 23:11
nie ma reguły raczej.Osoba zaburzona moze miec tak slaby wglad w siebie, ze nie bedzie wsparciem dla nikogo, nie bedzie zrozumienia. Nawet osoba z wgladem musi posiadac pewnego rodzaju zabezpieczenia aby nie tarzać sie w wzajemnej koali, wtedy jest w stanie pomoc, ale musi byc jedna wgladowo/ogranieta/normalna postac w takiej konfiguracji. Osoby zdrowe moga duzo zrozumiec, to jest chyba najgorsze dla niektórych, swiadomosc tego, ze nie dosc ze zdrowy to ma takie zdolnosci, ze potrafi objac psychika caly ten bol istnienia, odnotowac i wyciagnac wnioski, nie popadać w syndrom zapetlenia.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3542
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Samotność

Avatar użytkownika
przez Siddhi 20 gru 2015, 23:34
Cieszę się, że gdzieś tam są ludzie, którzy myślą tak jak wy, heh.. .. . .. . .
Nawet osoba z wgladem
Takich osób jest niewiele, bardzo, bardzo mało.
I odnośnie magicznego słowa "normalni". Moje doświadczenia życiowe mówią, że fakt, iż ktoś radzi sobie świetnie z życiem jako takim, funkcjonuje, żyje zarabia i nie męczą go problemy natury fizycznej/emocjonalnej/fiyczno-emo-cjonalnej, itp. nie mówi nic o jego normalności. Znam przypadki, które mimo, że funkcjonują świetnie przeczą wszystkiem co można by w słowie normalność zawrzeć. Także wiecie, to takie sztuczne podziały. "Zazwyczaj ludzie wydają się być normalni, dopóki ich bliżej nie poznasz". I jest jeszcze coś, introwertycy, ludzie z problemami, nie wszyscy, ale ci, którzy nie dali się zgłuszyć i stłamsić przez swoje problemy z czasem nabywają coś czego wielu normalnym brakuje, samoświadomość i właśnie wgłąd. .. jakoś nie mam ochoty kontynuować tego wywodu, bo i nie mam nic do powiedzenia.

Od długiego czasu mam głębokie poczucie, że Świat jest pustelnią i jestem tu zupełnie sam, Ale takiej prawdziwej samotności, niczym i nikim nie zakłóconej bardzo mi brakuje.. ludzi też mi brakuje, ale póki co nie mam za bardzo wyjścia i możliwości żeby to zmienić.

Korzystając z okazji, bo okazji już pewnie nie będzie. Pozdro Harlen ;* Happy New Year i chyba jeszcze świąt, bo coś tam chyba ma być po drodze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
01 lut 2015, 12:32

Samotność

przez Masturbow 20 gru 2015, 23:56
no najlepsi ludzie, żeby się do nich przyssać i żerować, to właśnie ex-zaburzeniowcy albo (nad)wrażliwi introwertycy :smile: bezpieczni, a jednocześnie empatyczni i samoświadomi, nic tylko czerpać :P

odbijam pozdrowienia i z serca życzenia lepszości, a właściwie najlepszości w nadchodzącym czasie Siddhi
Masturbow
Offline

Samotność

przez zalezna 21 gru 2015, 00:38
podobno nie ma zdrowych, są tylko niezdiagnozowani (dobitnie świadczy o tym eksperyment Rosenhana) ;)
zalezna
Offline

Samotność

przez samnieswój 21 gru 2015, 02:13
Masturbow, ile przypadków, tyle możliwości :) jeśli czujesz się samotny, każda, nawet krótka relacja będzie krokiem ku wyzdrowieniu. Niestety, tak jak również napisałaś, nie można wykluczyć ryzyka obustronnego pogorszenia. Tak jak ze wszystkim, tak i każda z relacji ma swoje plusy i minusy. Grunt, to potrafić wyciągać z nich jak najwięcej.
trzeba uważać, bo ta druga osoba nie jest zabawką i można ją bardzo zranić, jeśli będziemy chcieli się odciąć i przestać niańczyć (okrutne, ale prawdziwe) lub gdy poczujemy się lepiej i będziemy chcieli wyjść do świata, a ta osoba może mieć to nam w jakimś sensie wtedy za złe

To jest niestety aspekt, na który nie mam już wpływu. Nie mogę być odpowiedzialny za to co druga osoba poczuje, czy też nie poczuje względem mnie. Uczucia, to coś całkowicie osobistego. Tutaj rewelacyjnie sprawdza się Twoje podejście z bańkami. W gruncie rzeczy pokrywa się ono z moim pojmowaniem wolności drugiego człowieka. Pytanie ilu ludzi potrafi to podejście zrozumieć. A ilu z nich jeszcze zastosować w praktyce.
Tak a propos 'normalnych'. Nie ma ich wcale tak wielu. Empatia to towar dzisiaj deficytowy, a ludzi którzy chcą bezinteresownie pomóc jest jeszcze mniej. Poznałem kiedyś 'normalną' dziewczynę [wirtualnie]. Ma zdrowe podejście do życia, Wydawało jej się, że mnie rozumie. Konfrontacja w rzeczywistości zweryfikowała jej zrozumienie natychmiast. Była tak zaskoczona, że zerwała znajomość całkowicie. Nie mam jej tego za złe, tym bardziej, że zrobiła to w kulturalny sposób, mówiąc otwarcie w czym rzecz. I nie dziwę jej się, że nie chciała kontynuować znajomości z kimś kto przez większość czasu nie potrafił z siebie słowa wydukać ;) Temat na dłuższą historię, ale pokazuje, że tym 'normalnym', może się jedynie wydawać, że rozumieją.

Siddhi, w stu procentach się z Tobą zgadzam :great: Powodzenia :)
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
06 lis 2015, 00:16
Lokalizacja
Kaszuby

Samotność

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 22 gru 2015, 02:52
Nie wiem czy da się przyzwyczaić do samotności z racji tego, że człowiek jest istotą społeczną. Strasznie ciągnie mnie do ludzi, pomimo negatywnych doświadczeń z nimi. Zaburzenia utrudniają kontakty a natura domaga się swojego. Gdybym nie potrzebował innych chyba nie miał bym problemów.

Moje relacje z chorymi/zaburzonymi kilka razy skończyły się nie ciekawie. Nie wiem, nie mogę jakoś znaleźć odpowiednich dla mnie ludzi, często dochodzi do różnych zgrzytów, ignoruję wszelkie przeczucia, obawy, przesłanki ku temu, że może być nie ciekawie, łudząc się, że jednak jakaś ciekawa znajomość może się wywiązać i w końcu moje przypuszczenia się sprawdzają a ja spadam na zbity pysk. Myślę, że to efekt nie dopasowania, moich/ich oczekiwań no i samych zaburzeń plus moja desperacja. Poznałem kiedyś ciekawych zaburzonych ludzi, z którymi moje problemy nie kolidowały i wzajemnie spełnialiśmy swoje wzajemne oczekiwania, jednak straciłem z nimi kontakt. Widocznie mam pecha trafiając na nie wlaściwych ludzi, samemu też będąc dla nich nie właściwy. Ale nie ma co wyciągać pochopnych wniosków z kilku relacji, trzeba dalej próbować, choć ja na to chyba już nie mam siły, ale potrzeba dalej istnieje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Samotność

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 22 gru 2015, 02:59
A co do normalsów, dobrze się z nimi rozumiem na pewnym poziomie po za problemami z kręgu zaburzeń, po prostu nie rozumieją pewnych spraw a ja tego oczekuję. Czyli co, albo wyzdrowieć albo znaleźć innych zaburzonych próbując do skutku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do