Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez Bobby6 26 lis 2015, 21:05
Wiem
Dzięki 520
Dobranoc
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
03 paź 2015, 23:10
Lokalizacja
Poznań

Samotność

przez samnieswój 26 lis 2015, 21:28
Pagórku, mogę tak do Ciebie mówić?
Jedyną osobą mogącą znotywotywować mnie do zmian będzie ktoś na kim mi będzie cholernie zależało. Opcja 1. skuteczniejsza, zaczynam od siebie, powoli budując jakąkolwiek motywację. Mozolna praca nad sobą, z czego nawiasem mówiąc korzystam (psychoterapia). Opcja druga, bardzo zależy mi na drugiej osobie. Jak to ujęłaś używanej. Wytłumacz mi proszę, dlaczego wykorzystanie własnego silnego uczucia do kogoś w celu zmiany siebie jest niemoralne? Zwłaszcza, jeśli w żadnym wypadku tego kogoś nie krzywdzę? Zapytałaś, co w przypadku, gdy ta osoba zechce odejść. Co ma być? Nie jestem despotą. Szanuję wolniść drugiego człowieka i wiem, że nie mam prawa nikomu nakazywać ze sobą być. Owszem, pojawi się smutek, prawdopodobnie rezygnacja. Nie zamierzam jednak rezygnować z terapii...
Piszesz, że bez samoakceptacji nie można być szczęśliwym. Owszem. Nie zgodzę się jednak z Tobą, że nie można odnaleźć szczęścia w kimś innym. Piszę w tej chwili z pewną dziewczyną. Na samym początku ustaliliśmy, że jest to na zasadzie przyjaźni i niczego więcej, ergo o związku nie ma mowy. Też ma spore problemy. Daję jej wsparcie, możliwość wysłuchania jej, pomoc w granicach swoich możliwości. I na ten moment są to jedyne sytuacje, które sprawiają mi radość. Krótkotrwałą, ale jednak radość. I teraz pytanie. Czy to wg Ciebie jest niemoralne? Jeśli ta sytuacja zmptywowałaby mnie do zmian to też byłaby niemoralna?

Powtórzę. Zgadzam się z Tobą, że najlepiej jest zmienić własne przekonania, swoje podejście.
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
06 lis 2015, 00:16
Lokalizacja
Kaszuby

Samotność

Avatar użytkownika
przez enfren 27 lis 2015, 01:14
samnieswój napisał(a):Pagórku, mogę tak do Ciebie mówić?
Jedyną osobą mogącą znotywotywować mnie do zmian będzie ktoś na kim mi będzie cholernie zależało. Opcja 1. skuteczniejsza, zaczynam od siebie, powoli budując jakąkolwiek motywację. Mozolna praca nad sobą, z czego nawiasem mówiąc korzystam (psychoterapia). Opcja druga, bardzo zależy mi na drugiej osobie. Jak to ujęłaś używanej. Wytłumacz mi proszę, dlaczego wykorzystanie własnego silnego uczucia do kogoś w celu zmiany siebie jest niemoralne? Zwłaszcza, jeśli w żadnym wypadku tego kogoś nie krzywdzę? Zapytałaś, co w przypadku, gdy ta osoba zechce odejść. Co ma być? Nie jestem despotą. Szanuję wolniść drugiego człowieka i wiem, że nie mam prawa nikomu nakazywać ze sobą być. Owszem, pojawi się smutek, prawdopodobnie rezygnacja. Nie zamierzam jednak rezygnować z terapii...
Piszesz, że bez samoakceptacji nie można być szczęśliwym. Owszem. Nie zgodzę się jednak z Tobą, że nie można odnaleźć szczęścia w kimś innym. Piszę w tej chwili z pewną dziewczyną. Na samym początku ustaliliśmy, że jest to na zasadzie przyjaźni i niczego więcej, ergo o związku nie ma mowy. Też ma spore problemy. Daję jej wsparcie, możliwość wysłuchania jej, pomoc w granicach swoich możliwości. I na ten moment są to jedyne sytuacje, które sprawiają mi radość. Krótkotrwałą, ale jednak radość. I teraz pytanie. Czy to wg Ciebie jest niemoralne? Jeśli ta sytuacja zmptywowałaby mnie do zmian to też byłaby niemoralna?

Powtórzę. Zgadzam się z Tobą, że najlepiej jest zmienić własne przekonania, swoje podejście.

Wydaje mi się, że jeśli się na niej nie "uwieszasz", a nawiązujesz bliską emocjonalnie relację (nie ważne czy przyjaźń czy coś więcej), to znaczy, że być może psychoterapia działa i zdrowiejesz :) z umiejętnością budowania związków i samoakceptacją nie tak że albo jest albo jej nie ma...każdy ma ją w mniejszym lub większym stopniu. I uwazam że związki międzyludzkie są niezbędne do tego żeby naprawdę "wyzdrowieć". Nie da się wyjść z totalnego bagna psychicznego, gdzie unika się dobrych związków lub nie potrafi się ich tworzyć, nie budując poprawnych związków. Pierwszy ma być teoretycznie z terapeutą ale pojawienie się poprawnych związków w życiu jest moim zdaniem oznaką, że jest z nami lepiej (o ile znowu nie spieszymy się z rozwojem wydarzen, a związek jest naprawdę zdrowy).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
10 lut 2013, 15:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez Christina 27 lis 2015, 01:20
Przyjazne i ciepłe otoczenie pomaga wyjść ze złego stanu.
Może nie koniecznie partner ale np. bratnia dusza, przyjaciel.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
15 lis 2015, 21:29

Samotność

Avatar użytkownika
przez dr. Psycho Trepens 27 lis 2015, 01:21
Narkotyki w ciągu 20 lat nie zabiły mnie.
Ale to właśnie samotność będzie powodem mojej śmierci, to nieuniknione.
Cofam się w rozwoju psychospołecznym, coraz bardziej się alienuję,
coraz bardziej się ludzi boję.

Jest tu ktoś z Warszawy ? Niech poda GG lub cokolwiek.
Bo muszę zacząć jakiekolwiek nowe znajomości, moja psychika domaga się
ludzi, jakiegokolwiek kontaktu NIEinternetowego (na początku tylko przez net).

GG: 2048838
Paroksetyna - 60mg
Olanzapina - 10mg
Hydroksyzyna - 150mg
Pernazyna - 300mg
--------------------
Posty
446
Dołączył(a)
15 kwi 2015, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez Christina 27 lis 2015, 01:30
heehe ja będę w wawie juro o 17.45 na dworcu i do 20.30 będę musiała się popałętać na mieście.
Bym nawet może napisała czy ktoś chciałby się spotkać z forum? :D:D:D :oops: 8)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
15 lis 2015, 21:29

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 27 lis 2015, 09:21
Samotność jednak szybko może "transformować" się w desperacje,jeśli sprzyjają temu wcześniej wspomniane przeze mnie bzdury,to niestety - z osoby która np napotykała dużo toksyków,sama może w "toksyka" się zmienić.
Balansowanie na granicy poczucia własnej wartości i mixowanie innych z tym w czasie gdy pracuje się nad samoakceptacją jest ryzykowną rzeczą i trzeba się pilnować i uważać jak Macierewicz na mównicy sejmowej.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32444
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez filip133 27 lis 2015, 12:43
Christina napisał(a):heehe ja będę w wawie juro o 17.45 na dworcu i do 20.30 będę musiała się popałętać na mieście.
Bym nawet może napisała czy ktoś chciałby się spotkać z forum? :D:D:D :oops: 8)


Haha a kiedy Tarnobrzeg? :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

Samotność

Avatar użytkownika
przez 520m.n.p.m. 27 lis 2015, 20:59
samnieswój napisał(a):Pagórku, mogę tak do Ciebie mówić?

Jeśli to do mnie to nie, nie możesz
samnieswój napisał(a):Jedyną osobą mogącą znotywotywować mnie do zmian będzie ktoś na kim mi będzie cholernie zależało. Opcja 1. skuteczniejsza, zaczynam od siebie, powoli budując jakąkolwiek motywację. Mozolna praca nad sobą, z czego nawiasem mówiąc korzystam (psychoterapia). Opcja druga, bardzo zależy mi na drugiej osobie. Jak to ujęłaś używanej. Wytłumacz mi proszę, dlaczego wykorzystanie własnego silnego uczucia do kogoś w celu zmiany siebie jest niemoralne? Zwłaszcza, jeśli w żadnym wypadku tego kogoś nie krzywdzę? Zapytałaś, co w przypadku, gdy ta osoba zechce odejść. Co ma być? Nie jestem despotą. Szanuję wolniść drugiego człowieka i wiem, że nie mam prawa nikomu nakazywać ze sobą być. Owszem, pojawi się smutek, prawdopodobnie rezygnacja. Nie zamierzam jednak rezygnować z terapii...

Po pierwsze gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że cholernie mu na mnie zależy to bym od tej osoby uciekła aż by się kurzyło, bo to znaczy, że ta osoba ma jakaś manie na moim punkcie.
"Wytłumacz mi proszę, dlaczego wykorzystanie własnego silnego uczucia do kogoś w celu zmiany siebie jest niemoralne?" Po drugie uczucia nie zmieniają człowieka na trwale tylko na czas trwania uczucia, uczucie znika, człowiek jest taki jak przedtem. Trwałej zmiany można dokonać tylko poprzez naukę tak, żeby w mózgu powstały nowe połączenia neuronowe (czy jakoś tam), na to potrzeba czasu, ćwiczeń, powtórek, a uczucia to tylko burza hormonów, które zmieniają działanie mózgu ale tylko na chwilę. Co w tym niemoralnego? A no to, że w tym czasie dajesz komuś nadzieję, bawisz się jej i swoimi uczuciami, krzywdzisz siebie i tego kogoś też.
samnieswój napisał(a):Piszesz, że bez samoakceptacji nie można być szczęśliwym. Owszem. Nie zgodzę się jednak z Tobą, że nie można odnaleźć szczęścia w kimś innym. Piszę w tej chwili z pewną dziewczyną. Na samym początku ustaliliśmy, że jest to na zasadzie przyjaźni i niczego więcej, ergo o związku nie ma mowy. Też ma spore problemy. Daję jej wsparcie, możliwość wysłuchania jej, pomoc w granicach swoich możliwości. I na ten moment są to jedyne sytuacje, które sprawiają mi radość. Krótkotrwałą, ale jednak radość. I teraz pytanie. Czy to wg Ciebie jest niemoralne? Jeśli ta sytuacja zmptywowałaby mnie do zmian to też byłaby niemoralna?

Nie wiem co w tym niemoralnego, to zależy jak to się skończy, ślepy kulawego prowadzi, sam sobie odpowiedz jak daleko zajdziecie. Ustaliliście coś czego nie da sie ustalić, nie da sie ustalić że się w kimś zakochasz, nie da sie ustalić że ktoś się w tobie nie zakocha, uczuć się nie da ustalić. Najlepszą motywacją do zmiany siebie powinna być miłość do samego siebie, np. ktoś pali papierosy i postanawia rzucić ale nie dla mamusi, tatusia, dziewczyny, tylko dla siebie. I nie nazywaj "krótkotrwałej radości" szczęściem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
293
Dołączył(a)
01 sie 2014, 20:42
Lokalizacja
Góry

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 27 lis 2015, 21:07
elektron1 napisał(a):A co powiecie na portale typu badoo na samotność?

Zapomniałem...
Obrazek
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32444
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

przez samnieswój 27 lis 2015, 22:13
Jeśli to do mnie to nie, nie możesz

Nie, to nie. Więc droga 520m.n.p.m.
Co do mechanizmu zmian, trudno się z Tobą nie zgodzić,. Nie jestem pewien czy się jednak dobrze zrozumieliśmy.
Co w tym niemoralnego? A no to, że w tym czasie dajesz komuś nadzieję, bawisz się jej i swoimi uczuciami, krzywdzisz siebie i tego kogoś też.

Chodzi mi o ewentualne wykorzystanie własnego uczucia [nie drugiej osoby do mnie] do zmiany swojego nastawienia do zmian. Owszem uczucia są chwilowe, ale mogą dać początek szeregowi innych zmian własnych, co chyba jest efektem długotrwałym, czyż nie?
Po pierwsze gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że cholernie mu na mnie zależy to bym od tej osoby uciekła aż by się kurzyło, bo to znaczy, że ta osoba ma jakaś manie na moim punkcie

Skąd Twój lęk? To, że mi na kimś może cholernie zależeć nie oznacza, że nie będę w stanie uszanować jego wolności, jego decyzji. Ewentualnie proszę o zdefiniowanie słowa "mania", może gdzieś tu popełniam błąd...
Nie wiem co w tym niemoralnego, to zależy jak to się skończy, ślepy kulawego prowadzi, sam sobie odpowiedz jak daleko zajdziecie. Ustaliliście coś czego nie da sie ustalić, nie da sie ustalić że się w kimś zakochasz, nie da sie ustalić że ktoś się w tobie nie zakocha, uczuć się nie da ustalić.

Owszem, nie da się ustalić uczuć. Ale wytyczenie pewnych granic obniża oczekiwania, co jednocześnie ogranicza prawdopodobieństwo wystąpienia silnego uczucia. Z mojej strony, mogę Ci powiedzieć, że ta relacja jest dla mnie bezuczuciowa. Fajnie, że jest. Jeśli się kontakt jednak urwie, to zmiany nie odczuję. Jedyną rzeczą jaką dostaję w zamian jest chwilowe uczucie szczęścia, tfu radości. W takim razie czy jest coś złego w tym, że daję jej w tej chwili to, czego potrzebuje?
Najlepszą motywacją do zmiany siebie powinna być miłość do samego siebie,

Jeśli kochasz samego siebie, to po co towarzystwo reszty świata?
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
06 lis 2015, 00:16
Lokalizacja
Kaszuby

Samotność

przez samnieswój 27 lis 2015, 22:26
520m.n.p.m.
To że będzie mi na kimś cholernie zależało, nie oznacza, że ten ktoś będzie odzwierciedlał moje uczucia. Wracając do moralności. Jeśli potrafiłbym pokonywać własne bariery, robić te małe kroki do wolności, tylko dlatego, że mi zależy na dziewczynie, która powiedzmy się mną w ogóle nie interesuje, dalej byłoby to niemoralne i krótkotrwałe? Kroki które przez ten okres wykonam zostaną. Istnieje ryzyko, że wrócę do punktu wyjścia, ale to ryzyko, mniejsze lub większe, istnieje zawsze na wskutek szeregu czynników zewnętrznych i wewnętrznych.


Po jakim czasie znika możliwość edycji posta?
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
06 lis 2015, 00:16
Lokalizacja
Kaszuby

Samotność

Avatar użytkownika
przez filip133 27 lis 2015, 22:33
samnieswój napisał(a):
Najlepszą motywacją do zmiany siebie powinna być miłość do samego siebie,

Jeśli kochasz samego siebie, to po co towarzystwo reszty świata?


Żeby się dzielić swoją dojrzałą i pewną osobowością z innymi
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

Samotność

przez samnieswój 27 lis 2015, 23:04
Może się czepiam, ale wydaje mi się, że są tu mylone pojęcia samoakceptacji i miłości do siebie.
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
06 lis 2015, 00:16
Lokalizacja
Kaszuby

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do