Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez Apofis 06 kwi 2012, 20:51
Dianaaa.

Na to nie ma reguły. Wież mi. Czasem potrzebny jest przypadek: bycie we właściwym czasie i we właściwym miejscu. Być może to, że tu napisałaś w jakiś sposób odmieni Twoje życie. Bo np Vian okaże się super osobą która Ci pomoże (czego Ci życzę). Ogólnie jednak. Ktoś samotny przez większą część życia (jak ja) raczej zawsze będzie się tak czuł. Niezależnie czy w związku czy nie. Choć w sumie tego drugiego przypadku tak naprawdę nie znam więc ciężko mi się wypowiadać...
Jeszcze noc się wokół tli, a już wiem, że dzień jest zły...
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
12 mar 2012, 11:37
Lokalizacja
Poznań

Samotność

Avatar użytkownika
przez Vian 06 kwi 2012, 21:13
Ktoś samotny przez większą część życia (jak ja) raczej zawsze będzie się tak czuł.

Czy ja wiem..?
Ja byłam samotna pół życia - odstawałam od rówieśników gustem, sposobem myślenia (jedynaczka, jako bąbel mało bawiłam się z innymi dziećmi), słuchałam innej muzyki, czytałam inne książki (ba - W OGÓLE czytałam :mrgreen: ) do tego moja mama była wyluzowana inaczej - mogłam się malować, ubierać jak chcę, farbować włosy, nawet na tatuaż była totalnie otwarta, ale np. nocowanie u koleżanek czy domówki nie wspominając o wyjazdach, to zawsze był problem. "Masz swój dom, nie będziesz się szwędać po cudzych". U znajomych było dokładnie przeciwnie. Pod koniec lat 90-tych to wszystko robiło ze mnie kosmitę.

Dla rówieśników byłam więc dziwadłem, dla dorosłych czy choćby starszych nastolatków dzieciakiem, nie pasowałam nigdzie. Do tego wtedy nie miałam internetu, nie bardzo miałam gdzie napisać, poszukać ludzi bardziej podobnych do mnie, czy choćby jakoś otwarcie o tym pogadać. Efekt był taki, że ze średnią powyżej 5 i znajomością Platona, Swetoniusza, Miltona i Wojaczka w wieku 15 lat chciałam iść z własnej woli do liceum dla "dzieci specjalnej troski" - tych niedopasowanych, tych, które wymagają specjalnego traktowania. Dopiero argument, że w ten sposób zabieram miejsce komuś, kto serio ma skopane w życiu i potrzebuje tego bardziej niż ja mnie przekonał i poszłam do "normalnej" szkoły.

No ale właśnie w wieku lat ok 15 ta dysproporcja wiekowa między mną a tymi starszymi, właściwie dorosłymi, nastolatkami zaczęła stopniowo zanikać i znalazłam grupę osób, która nie tylko mnie akceptowała ale i rozumiała, znalazłam faceta z prawdziwego zdarzenia (czyt. normalny, nastoletni związek, a nie jakieś draczne podchody).
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

przez Apofis 06 kwi 2012, 21:19
Wiesz, mając 15 lat tak naprawdę nie zdążyłaś jeszcze poznać smaku samotności. Ja również w wieku 25 lat nie mogę powiedzieć bym wiedział o niej wszystko. Znam jednak zbyt dobrze te wszystkie myśli które się ma widząc pary na ulicy, mając czas ale nie mając co z nim zrobić, lub włócząc się samotnie po pubach i pijąc browary.
Samotność jest bardzo zła wśród ludzi: ja najbardziej samotny czułem się w wojsku i na uczelni. Będąc w domu często po prostu włączam na słuchawkach głośną muzykę i przestaję myśleć o czymkolwiek.
Jeszcze noc się wokół tli, a już wiem, że dzień jest zły...
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
12 mar 2012, 11:37
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez Vian 06 kwi 2012, 21:26
Apofis, pewnie masz rację, ale mnie tam wystarczyło. :)

Zawsze jesteśmy samotni - albo czujemy sie samotni - z jakiegoś powodu, a znając go możemy to zmienić.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

przez Apofis 06 kwi 2012, 21:33
Uwierz Vian, że nie zawsze znając powód można coś zmienić. Pogadaj z ludźmi którzy są tu od dawna. Z tymi którzy mają kilkaset czy kilka tysięcy postów. To nie jest tak, że oni (my) nie chcemy. Zobacz ile odpowiedzi ma ten wątek. To przecież też jest tak naprawdę jedno wielkie wołanie o pomoc. Są czasem historie takie wobec których psycholog i te inne mądre głowy załamują po prostu bezradnie ręce...

PS. Doceniam Twój optymizm mimo wszystko.
Jeszcze noc się wokół tli, a już wiem, że dzień jest zły...
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
12 mar 2012, 11:37
Lokalizacja
Poznań

Samotność

Avatar użytkownika
przez Vian 06 kwi 2012, 21:50
Apofis, tak? A mnie się wydaje, że Ci ludzie, co siedzą tu od X czasu i mają X tysięcy postów, właśnie ciężko pracują nad tym, żeby coś zmienić, poznać, usprawnić, uzdrowić. Po to chyba chodzą na terapie, do lekarzy. I jeśli tylko pacjent chce, to jest bardzo niewiele przypadków, kiedy lekarz może tylko bezradnie rozłożyć ręce i NIC nie można zmienić. :)

Mnie z kolei dziwi Twój fatalizm, bo jak nic się nie da i wszystko zostanie jak jest, to po co się starać, to po co walczyć? Wtedy to forum byłoby tylko jedną wielką jęczarnią ludzi z góry przekonanych o swojej porażce. No a ja tam codziennie widzę, że raczej tak nie jest.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

przez Apofis 06 kwi 2012, 21:58
Po co walczyć to dobre pytanie, wiesz? Naprawdę. Ja mogę mówić za siebie jedynie:
W moim przypadku, na pewno nie jest łatwo na nie odpowiedzieć. Samotność, depresja, garść innych schiz. Całkiem przyjemna mieszanka.
Myśląc o lepszym jutrze, o tym, że warto się starać trzeba mieć w sobie optymizm. Ja mam np tylko takie chwile. Raczej spokoju nie optymizmu. Pracuję nad sobą już nie po to by faktycznie przestać być samotnym, ale po to by inni nie patrzyli na mnie jak na idiotę. Bym mógł wreszcie wynieść się z chaty bo mam dosyć takiego życia.
Zawsze marzyłem by zostać ojcem wiesz? Ale jakoś dziś nie umiem sobie tego wyobrazić.
Po co walczyć? Jeśli kiedyś będę miał lepszy nastrój spróbuję sobie odpowiedź zapisać na kartce...
Jeszcze noc się wokół tli, a już wiem, że dzień jest zły...
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
12 mar 2012, 11:37
Lokalizacja
Poznań

Samotność

Avatar użytkownika
przez Vian 06 kwi 2012, 22:05
Apofis, mało kto w depresji tryska optymizmem :D Ale jednak ludzie się leczą, bo mają świadomość, że depresja jak i inne choroby psychiczne to choroba - można ją wyleczyć, zaleczyć, albo chociaż poprawić stan pacjenta. I z czasem może pojawi się i trochę optymizmu. :)

Po co walczyć?

Zawsze marzyłem by zostać ojcem wiesz?

Wcale niezły powód jak dla mnie. :)
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez Artemizja 06 kwi 2012, 22:08
Apofis, wiesz,jestem tu od długiego czasu i mam najwięcej postów na forum,ale uważam,że mimo tego wszystkiego,co mnie w życiu spotkało,zawsze jest szansa na zmiany.Tak jak zauważyła Vian, ludzie,którzy mają po kilka tysięcy postów chodzą na terapię,próbują walczyć,coś zmienić.I widzę to po sobie-wciąż próbuję,staram się i czasami mi to wychodzi.Owszem,zdarzają się porażki,chwile załamania,zwątpienia,ale myślę,że to normalne.Patrząc z perspektywy czasu,to od kiedy zarejestrowałam się na forum,udało mi się naprawdę dużo rzeczy zmienić i wciąż dążę do tego,żeby rozszerzyć wachlarz swoich możliwości.Tylko ja to mogę zrobić i doskonale zdaję sobie z tego sprawę.Choć czasami,nie wiem jak się za to zabrać.I właśnie wtedy,pomocna okazuje się pomoc terapeutki,jej obiektywne spojrzenie.Byłam naprawdę w wielkim bagnie i powoli,małymi krokami udaje mi się z niego wyjść.I dlatego uważam,że nadzieja jest zawsze.I właśnie dlatego warto się starać.Jeśli człowiek się poddaje,to odbiera sobie szansę na cokolwiek.Ale dojście do tego wniosku,zajęło mi kilka ładnych lat-lat,których już nie mogę odzyskać...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Samotność

przez Apofis 06 kwi 2012, 22:14
Vian, zadam Ci osobiste pytanie: znasz tę chorobę z autopsji? Wiesz jak to jest? To nie jest tak, że logiczne uzasadnienie wystarczy. Moja psycholog też mówi mi takie rzeczy. Ale niech ona, zamiast pójść do swego mężusia ogarnie samotny spacer do pustego choć pełnego ludzi domu. I niech powtórzy ten proces dzień w dzień przez miesiąc. A potem niech sięgnie do swej pamięci w której znajdzie same porażki na polu prywatnym.
Moim zdaniem depresja to jest jakaś forma obrony organizmu. Nie chcieć walczyć by nie zaznać kolejnych porażek.
Co najśmieszniejsze w realu miałabyś małe szanse by się zorientować że coś mi jest. Umiem być tak zabawny, że kabaret TEY wymięka. I zgaduję, że wiele osób cierpiących na deprę tak ma...

Bellatrix. Chętnie bym z Tobą pogadał w realu. Bo mimo wszystko forum to nie jest miejsce na to by zapytać Cię o to co chcę w nawiązaniu do Twojego posta.
Jeszcze noc się wokół tli, a już wiem, że dzień jest zły...
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
12 mar 2012, 11:37
Lokalizacja
Poznań

Samotność

Avatar użytkownika
przez Vian 06 kwi 2012, 22:19
Vian, zadam Ci osobiste pytanie: znasz tę chorobę z autopsji?

Znam.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

przez Apofis 06 kwi 2012, 22:22
Bardziej o to jak to możliwe, że wciąż masz tyle siły? Bo ja wymiękam wiesz? Naprawdę. W stanie ciężkim jestem tak naprawdę od listopada zeszłego roku i dziś często cudem wstaję z łóżka. A Ty tak długo i wciąż stać Cię na optymizm. O to chciałem Cię zapytać w realu, bo słowo pisane jednak nie odda wszystkiego i nie pokarze mi prawdziwej Ciebie bym mógł uwierzyć...
Jeszcze noc się wokół tli, a już wiem, że dzień jest zły...
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
12 mar 2012, 11:37
Lokalizacja
Poznań

Samotność

Avatar użytkownika
przez Vian 06 kwi 2012, 22:24
Apofis napisał(a):Bardziej o to jak to możliwe, że wciąż masz tyle siły?

Jest dobra w obrywaniu.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

przez petra 06 kwi 2012, 22:27
samotnosc + petruszka = 2...
a 2 to juz nie samotnosc
petra
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do