Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez Bobby6 26 lis 2015, 20:49
520m.n.p.m. kurde no........napisałeś masę mądrych rzeczy i ta część mojego mózgu do której uciekła inteligencja to widzi, docenia i popiera. Zła strona medalu jest taka, że mam też tę drugą małą część mózgu która jest ślepa na wszystkie argumenty choćby nie wiem co za nimi stało i domaga się natychmiastowej poprawy w moim życiu. Innymi słowy jestem trochę rozdarty ;p
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
03 paź 2015, 23:10
Lokalizacja
Poznań

Samotność

przez Bobby6 26 lis 2015, 20:55
520m.n.p.m. napisał(a):A wiesz chociaż jaki jesteś w środku i na zewnątrz? Potrafisz zdefiniować to co ci się w tobie nie podoba? Dużo znam osób, które nie akceptują siebie ale tak naprawdę nie wiedzą co z nimi jest nie tak.

Widzę jaki jestem na zewnątrz i potrafię wymienić rzeczy, które mi się nie podobają. Widzę jaki jestem w środku i też potrafię wymienić to co mi się nie podoba, chociaż tu jest już trudniej bo potrafię też sobie wytłumaczyć dlaczego się zachowuje tak a nie tak.

520m.n.p.m. napisał(a):Masz lustro?

Tak, i nie lubię w nie patrzeć.
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
03 paź 2015, 23:10
Lokalizacja
Poznań

Samotność

Avatar użytkownika
przez 520m.n.p.m. 26 lis 2015, 20:58
Bobby6 napisał(a): Innymi słowy jestem trochę rozdarty ;p


Taka banalna historyjka, którą pewnie znasz:
"Pewien Indianin Cherokee nauczał swoje wnuki. Powiedział im tak:
- Wewnątrz mnie odbywa się walka. To straszna walka. Walczą dwa wilki: jeden reprezentuje strach, złość, zazdrość, smutek, żal, chciwość, arogancję, użalanie się nad sobą, poczucie winy, urazę, poczucie niższości, kłamstwa, fałszywą dumę, poczucie wyższości i ego. Drugi to radość, pokój, miłość, nadzieja, chęć zrozumienia, hojność, prawda, współczucie i wiara.
Dzieci myślały o tym przez chwilę, po czym jedno z nich zapytało:
- Który wilk wygra?
- Ten, którego karmię - odpowiedział stary Indianin."

Decyzja należy do ciebie Bobby6
Avatar użytkownika
Offline
Posty
294
Dołączył(a)
01 sie 2014, 20:42
Lokalizacja
Góry

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez 520m.n.p.m. 26 lis 2015, 21:04
Bobby6 napisał(a):
520m.n.p.m. napisał(a):Masz lustro?

Tak, i nie lubię w nie patrzeć.


To spróbuj się przełamać, spojrzeć w oczy temu facetowi, który tam jest i powiedzieć mu, że pomimo tego że jest taki, smaki i owaki to fajny z niego facet i że go kochasz. Nawet nie wiesz jakie to trudne, tzn. powiedzenie sobie: "Bobby6 (czy jak tam masz na imię) KOCHAM CIĘ", mnie to zajęło trochę czasu liczony w tygodniach, a potem się popłakałam. Spróbuj, nic nie tracisz :D
Lecę, przemyśl to
dobranoc ... wszystkim
Avatar użytkownika
Offline
Posty
294
Dołączył(a)
01 sie 2014, 20:42
Lokalizacja
Góry

Samotność

przez Bobby6 26 lis 2015, 21:05
Wiem
Dzięki 520
Dobranoc
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
03 paź 2015, 23:10
Lokalizacja
Poznań

Samotność

przez samnieswój 26 lis 2015, 21:28
Pagórku, mogę tak do Ciebie mówić?
Jedyną osobą mogącą znotywotywować mnie do zmian będzie ktoś na kim mi będzie cholernie zależało. Opcja 1. skuteczniejsza, zaczynam od siebie, powoli budując jakąkolwiek motywację. Mozolna praca nad sobą, z czego nawiasem mówiąc korzystam (psychoterapia). Opcja druga, bardzo zależy mi na drugiej osobie. Jak to ujęłaś używanej. Wytłumacz mi proszę, dlaczego wykorzystanie własnego silnego uczucia do kogoś w celu zmiany siebie jest niemoralne? Zwłaszcza, jeśli w żadnym wypadku tego kogoś nie krzywdzę? Zapytałaś, co w przypadku, gdy ta osoba zechce odejść. Co ma być? Nie jestem despotą. Szanuję wolniść drugiego człowieka i wiem, że nie mam prawa nikomu nakazywać ze sobą być. Owszem, pojawi się smutek, prawdopodobnie rezygnacja. Nie zamierzam jednak rezygnować z terapii...
Piszesz, że bez samoakceptacji nie można być szczęśliwym. Owszem. Nie zgodzę się jednak z Tobą, że nie można odnaleźć szczęścia w kimś innym. Piszę w tej chwili z pewną dziewczyną. Na samym początku ustaliliśmy, że jest to na zasadzie przyjaźni i niczego więcej, ergo o związku nie ma mowy. Też ma spore problemy. Daję jej wsparcie, możliwość wysłuchania jej, pomoc w granicach swoich możliwości. I na ten moment są to jedyne sytuacje, które sprawiają mi radość. Krótkotrwałą, ale jednak radość. I teraz pytanie. Czy to wg Ciebie jest niemoralne? Jeśli ta sytuacja zmptywowałaby mnie do zmian to też byłaby niemoralna?

Powtórzę. Zgadzam się z Tobą, że najlepiej jest zmienić własne przekonania, swoje podejście.
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
06 lis 2015, 00:16
Lokalizacja
Kaszuby

Samotność

Avatar użytkownika
przez enfren 27 lis 2015, 01:14
samnieswój napisał(a):Pagórku, mogę tak do Ciebie mówić?
Jedyną osobą mogącą znotywotywować mnie do zmian będzie ktoś na kim mi będzie cholernie zależało. Opcja 1. skuteczniejsza, zaczynam od siebie, powoli budując jakąkolwiek motywację. Mozolna praca nad sobą, z czego nawiasem mówiąc korzystam (psychoterapia). Opcja druga, bardzo zależy mi na drugiej osobie. Jak to ujęłaś używanej. Wytłumacz mi proszę, dlaczego wykorzystanie własnego silnego uczucia do kogoś w celu zmiany siebie jest niemoralne? Zwłaszcza, jeśli w żadnym wypadku tego kogoś nie krzywdzę? Zapytałaś, co w przypadku, gdy ta osoba zechce odejść. Co ma być? Nie jestem despotą. Szanuję wolniść drugiego człowieka i wiem, że nie mam prawa nikomu nakazywać ze sobą być. Owszem, pojawi się smutek, prawdopodobnie rezygnacja. Nie zamierzam jednak rezygnować z terapii...
Piszesz, że bez samoakceptacji nie można być szczęśliwym. Owszem. Nie zgodzę się jednak z Tobą, że nie można odnaleźć szczęścia w kimś innym. Piszę w tej chwili z pewną dziewczyną. Na samym początku ustaliliśmy, że jest to na zasadzie przyjaźni i niczego więcej, ergo o związku nie ma mowy. Też ma spore problemy. Daję jej wsparcie, możliwość wysłuchania jej, pomoc w granicach swoich możliwości. I na ten moment są to jedyne sytuacje, które sprawiają mi radość. Krótkotrwałą, ale jednak radość. I teraz pytanie. Czy to wg Ciebie jest niemoralne? Jeśli ta sytuacja zmptywowałaby mnie do zmian to też byłaby niemoralna?

Powtórzę. Zgadzam się z Tobą, że najlepiej jest zmienić własne przekonania, swoje podejście.

Wydaje mi się, że jeśli się na niej nie "uwieszasz", a nawiązujesz bliską emocjonalnie relację (nie ważne czy przyjaźń czy coś więcej), to znaczy, że być może psychoterapia działa i zdrowiejesz :) z umiejętnością budowania związków i samoakceptacją nie tak że albo jest albo jej nie ma...każdy ma ją w mniejszym lub większym stopniu. I uwazam że związki międzyludzkie są niezbędne do tego żeby naprawdę "wyzdrowieć". Nie da się wyjść z totalnego bagna psychicznego, gdzie unika się dobrych związków lub nie potrafi się ich tworzyć, nie budując poprawnych związków. Pierwszy ma być teoretycznie z terapeutą ale pojawienie się poprawnych związków w życiu jest moim zdaniem oznaką, że jest z nami lepiej (o ile znowu nie spieszymy się z rozwojem wydarzen, a związek jest naprawdę zdrowy).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
10 lut 2013, 15:52

Samotność

Avatar użytkownika
przez Christina 27 lis 2015, 01:20
Przyjazne i ciepłe otoczenie pomaga wyjść ze złego stanu.
Może nie koniecznie partner ale np. bratnia dusza, przyjaciel.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
15 lis 2015, 21:29

Samotność

Avatar użytkownika
przez dr. Psycho Trepens 27 lis 2015, 01:21
Narkotyki w ciągu 20 lat nie zabiły mnie.
Ale to właśnie samotność będzie powodem mojej śmierci, to nieuniknione.
Cofam się w rozwoju psychospołecznym, coraz bardziej się alienuję,
coraz bardziej się ludzi boję.

Jest tu ktoś z Warszawy ? Niech poda GG lub cokolwiek.
Bo muszę zacząć jakiekolwiek nowe znajomości, moja psychika domaga się
ludzi, jakiegokolwiek kontaktu NIEinternetowego (na początku tylko przez net).

GG: 2048838
Paroksetyna - 60mg
Olanzapina - 10mg
Hydroksyzyna - 150mg
Pernazyna - 300mg
--------------------
Posty
446
Dołączył(a)
15 kwi 2015, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez Christina 27 lis 2015, 01:30
heehe ja będę w wawie juro o 17.45 na dworcu i do 20.30 będę musiała się popałętać na mieście.
Bym nawet może napisała czy ktoś chciałby się spotkać z forum? :D:D:D :oops: 8)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
15 lis 2015, 21:29

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 27 lis 2015, 09:21
Samotność jednak szybko może "transformować" się w desperacje,jeśli sprzyjają temu wcześniej wspomniane przeze mnie bzdury,to niestety - z osoby która np napotykała dużo toksyków,sama może w "toksyka" się zmienić.
Balansowanie na granicy poczucia własnej wartości i mixowanie innych z tym w czasie gdy pracuje się nad samoakceptacją jest ryzykowną rzeczą i trzeba się pilnować i uważać jak Macierewicz na mównicy sejmowej.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32541
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez filip133 27 lis 2015, 12:43
Christina napisał(a):heehe ja będę w wawie juro o 17.45 na dworcu i do 20.30 będę musiała się popałętać na mieście.
Bym nawet może napisała czy ktoś chciałby się spotkać z forum? :D:D:D :oops: 8)


Haha a kiedy Tarnobrzeg? :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

Samotność

Avatar użytkownika
przez 520m.n.p.m. 27 lis 2015, 20:59
samnieswój napisał(a):Pagórku, mogę tak do Ciebie mówić?

Jeśli to do mnie to nie, nie możesz
samnieswój napisał(a):Jedyną osobą mogącą znotywotywować mnie do zmian będzie ktoś na kim mi będzie cholernie zależało. Opcja 1. skuteczniejsza, zaczynam od siebie, powoli budując jakąkolwiek motywację. Mozolna praca nad sobą, z czego nawiasem mówiąc korzystam (psychoterapia). Opcja druga, bardzo zależy mi na drugiej osobie. Jak to ujęłaś używanej. Wytłumacz mi proszę, dlaczego wykorzystanie własnego silnego uczucia do kogoś w celu zmiany siebie jest niemoralne? Zwłaszcza, jeśli w żadnym wypadku tego kogoś nie krzywdzę? Zapytałaś, co w przypadku, gdy ta osoba zechce odejść. Co ma być? Nie jestem despotą. Szanuję wolniść drugiego człowieka i wiem, że nie mam prawa nikomu nakazywać ze sobą być. Owszem, pojawi się smutek, prawdopodobnie rezygnacja. Nie zamierzam jednak rezygnować z terapii...

Po pierwsze gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że cholernie mu na mnie zależy to bym od tej osoby uciekła aż by się kurzyło, bo to znaczy, że ta osoba ma jakaś manie na moim punkcie.
"Wytłumacz mi proszę, dlaczego wykorzystanie własnego silnego uczucia do kogoś w celu zmiany siebie jest niemoralne?" Po drugie uczucia nie zmieniają człowieka na trwale tylko na czas trwania uczucia, uczucie znika, człowiek jest taki jak przedtem. Trwałej zmiany można dokonać tylko poprzez naukę tak, żeby w mózgu powstały nowe połączenia neuronowe (czy jakoś tam), na to potrzeba czasu, ćwiczeń, powtórek, a uczucia to tylko burza hormonów, które zmieniają działanie mózgu ale tylko na chwilę. Co w tym niemoralnego? A no to, że w tym czasie dajesz komuś nadzieję, bawisz się jej i swoimi uczuciami, krzywdzisz siebie i tego kogoś też.
samnieswój napisał(a):Piszesz, że bez samoakceptacji nie można być szczęśliwym. Owszem. Nie zgodzę się jednak z Tobą, że nie można odnaleźć szczęścia w kimś innym. Piszę w tej chwili z pewną dziewczyną. Na samym początku ustaliliśmy, że jest to na zasadzie przyjaźni i niczego więcej, ergo o związku nie ma mowy. Też ma spore problemy. Daję jej wsparcie, możliwość wysłuchania jej, pomoc w granicach swoich możliwości. I na ten moment są to jedyne sytuacje, które sprawiają mi radość. Krótkotrwałą, ale jednak radość. I teraz pytanie. Czy to wg Ciebie jest niemoralne? Jeśli ta sytuacja zmptywowałaby mnie do zmian to też byłaby niemoralna?

Nie wiem co w tym niemoralnego, to zależy jak to się skończy, ślepy kulawego prowadzi, sam sobie odpowiedz jak daleko zajdziecie. Ustaliliście coś czego nie da sie ustalić, nie da sie ustalić że się w kimś zakochasz, nie da sie ustalić że ktoś się w tobie nie zakocha, uczuć się nie da ustalić. Najlepszą motywacją do zmiany siebie powinna być miłość do samego siebie, np. ktoś pali papierosy i postanawia rzucić ale nie dla mamusi, tatusia, dziewczyny, tylko dla siebie. I nie nazywaj "krótkotrwałej radości" szczęściem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
294
Dołączył(a)
01 sie 2014, 20:42
Lokalizacja
Góry

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 27 lis 2015, 21:07
elektron1 napisał(a):A co powiecie na portale typu badoo na samotność?

Zapomniałem...
Obrazek
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32541
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do