Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez DestruktorMysli 23 paź 2015, 20:57
A ja do samotności doprowadziłem sam siebie. Ot, w podstawówce miałem kolegów, których bardziej interesowało pożeranie czipsów i wymienianie się żetonami z Pokemonami... Starsze roczniki kultywowały siłę i znęcały się nad słabszymi fizycznie, w tym nade mną. A w liceum trafiłem na patologiczną grupę (bo z osobna pewnie ciekawi ludzie), która nawet nie była w stanie wyjechać w ostatnim roku na wycieczkę. I nie miałem po prostu kiedy nauczyć się, czym są prawdziwe koleżeństwo, przyjaźń czy miłość. Gdzieś po drodze przeminął się związek na odległość zwieńczony kilkoma spotkaniami w prawdziwym świecie... I tyle.

A jak jest teraz?
1. Uczelnia. Każdy ma swoje zajęcia i "nie ma czasu" dla innych.
2. Wolontariat. Każdy ma swoje zajęcia i "nie ma czasu" dla innych.

Szkoła, praca, dom. Tyle, że nikt z moich rówieśników nie potrafi określić jako priorytet budowania zdrowych relacji międzyludzkich. Zamiast tego uciekają w coś, co istnieje i pozornie sprawia im radość, a jest to pozorne, gdyż to poczucie szczęścia wynika ze zrzucenia odpowiedzialności za własne życie na świat taki, jaki jest. Bo po co go zmieniać?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
197
Dołączył(a)
16 sty 2014, 17:51

Samotność

przez Bobby6 23 paź 2015, 22:33
DestruktorMysli napisał(a):1. Uczelnia. Każdy ma swoje zajęcia i "nie ma czasu" dla innych.


Ja mam podobnie. U mnie przewija się tylko uczelnia i dom. Na niej mam co prawda fajnych ludzi ale oni już podobierali się w grupki do, których nikogo nowego nie dopuszczają. A ja zostałem sam
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
03 paź 2015, 23:10
Lokalizacja
Poznań

Samotność

przez powolnyptak 23 paź 2015, 22:56
Dobry wieczór Państwu,

W pedałówie przestałem obchodzić urodziny i zapraszać innych do domu. W gimnazjum po raz ostatni poszedłem do kogoś do domu na urodziny czy coś. W liceum ludzie szybko się zorientowali, że jestem pierdoła i generalnie będę ich męczył jak jest źle, kiedy im jest dobrze. Mieli rację, wasza kolei.

Teraz studia, mam znajomych, paru kolesi z liceum też spotykam - ciekawi ludzie, i fajnie że gdzieś, czasem, coś. Ale to wszystko rzadko. Kiedy się poczuję w miarę z kimś swobodnie, to robię się chamski, (nazbyt) bezpośredni, generalnie niemiły. Tak sobie wyobrażam bycie towarzyskim, to żarty nie? Mnie śmieszą.

No więc inni ludzie mnie raczej unikają - się nie dziwię, bogiem a prawdą sam unikam ludzi takich jak ja. A jak nie unikają, to ja ich unikam. Gadki szmatki mnie męczą, bo chciałbym gadać o sobie. A jak gadam o sobie to mam poczucie, że się wieszam na ludziach, i jestem jedną z tych negatywnych osób których może by było lepiej nie mieć w swoim życiu (tutaj sięraczej nie mijam z prawdą). No to wolę być sam - mniej żałośnie, choć tylko trochę.

No i jestem sam, hura. I wszystko było by pięknie w tych moich paru metrach akademika, gdyby nie to, że mi brakuje ludzi. Wróć, brakuje mi dobrego samopoczucia. Ale taki to już ten @#$!@$ los, że nie jestem jaszczurką, i mam ten "małpi" społeczny mózg, i czasem... każdy wie jak jest.

No to i piszę do Państwa, bo podobno pomaga. A jak już piszę, to sobie to swoje jęczenie też poćwiczę. Jak człowiek ładnie jęczy to lepiej wygląda, niż kiedy tak chodzi jakby miał touretta cały czas i kurwi... /cenzura/.

Kolorowych snów Państwu,

ja
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 paź 2015, 22:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez agnes89 25 paź 2015, 14:49
Od czasów podstawówki moje relacje z ludźmi wyglądały w ten sposób, że siedziałam w ławce z jedną koleżanką, z którą się przyjaźniłam. Koleżanki zmieniały mi się co roku. Dotarłam do 5 klasy podstawówki i od tamtej pory siedziałam z jedną koleżanką kilka lat. Niestety, po kilku latach zostawiła mnie dla innych koleżanek, a ja czułam się opuszczona i samotna. Już wtedy zaczynały się moje problemy psychiczne. W liceum poznałam nowych ludzi, z jedną koleżanką do tej pory mam kontakt, choć już znamy się 10 lat. Ale tak naprawdę, to widujemy się kilka razy w roku, ze względu na brak czasu. Poza tym, nie ufam jej na tyle, by jej opowiedzieć o swoich prawdziwych problemach. Mam też jedną, można powiedzieć przyjaciółkę, której mogę powiedzieć wszystko na temat mojej depresji i odczuć z nią związanymi. Niestety, również rozmawiamy rzadko, kilka razy w roku, ze względu na to, iż mieszkamy w różnych miastach, oddalonych kilkaset kilometrów.
W czasie 2 klasy liceum odnowiłam stare kontakty i to był również fajny czas. Miałam wtedy sporo znajomych, wychodziłam na imprezy, jednym słowem byłam duszą towarzystwa.
Potem poszłam na studia i studiowałam inny kierunek przez rok i tam miałam świetnych znajomych, paczka ludzi, która trzymała się razem na wykładach czy ćwiczeniach, a po zajęciach wspólnie imprezowaliśmy. To był jedne z najlepszych lat mojego życia. Potem, po podwyższeniu wyników matury dostałam się na wymarzony kierunek studiów i tutaj się zaczęło. Nie dogadywałam się z ludźmi, pomimo przeniesienia na inną uczelnię nadal było to samo, być może taka specyfika kierunku. W międzyczasie na 2 roku zachorowałam na depresję i padaczkę, a to tym bardziej odcięło mnie od ludzi.
Tak naprawdę, to ludzie mają mnie w nosie i wątpię, że ktokolwiek by zapłakał, gdybym popełniła samobójstwo, pomijając rodziców i może tę jedną przyjaciółkę.
Chodzę na zajęcia i jestem jak alien, trzymam się z boku, mało rozmawiam, bo ludzie z mojej grupy lubią plotkować. Tym bardziej nie ujawniam swojej depresji i stanów jakie mi towarzyszą, bo nie chcę im dostarczać tematów do plotek na mój temat. Po zajęciach wracam do mieszkania, zamykam się w pokoju i albo się uczę albo śpię, albo siedzę w internecie. Na weekendach nigdzie nie wychodzę, bo nie mam z kim. I tak wegetuję, rok po roku. Studiuję, żeby zdobyć zawód, a potem i tak skończę jako samotna kobieta w kawalerce z kotem albo psem. Być może stanę się karierowiczką, która dni i noce będzie spędzać w pracy, bo cóż innego będę mogła robić.
Moje życie jest beznadziejne...
F33, G40
Wenlafaksyna 150mg
Trazodon 75 mg
Lamotrygina 200mg
Lewetiracetam 2000mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
26 lis 2007, 18:29

Samotność

przez coztego 25 paź 2015, 16:36
agnes89 napisał(a):Od czasów podstawówki moje relacje z ludźmi wyglądały w ten sposób, że siedziałam w ławce z jedną koleżanką, z którą się przyjaźniłam. Koleżanki zmieniały mi się co roku. Dotarłam do 5 klasy podstawówki i od tamtej pory siedziałam z jedną koleżanką kilka lat. Niestety, po kilku latach zostawiła mnie dla innych koleżanek, a ja czułam się opuszczona i samotna. Już wtedy zaczynały się moje problemy psychiczne. W liceum poznałam nowych ludzi, z jedną koleżanką do tej pory mam kontakt, choć już znamy się 10 lat. Ale tak naprawdę, to widujemy się kilka razy w roku, ze względu na brak czasu. Poza tym, nie ufam jej na tyle, by jej opowiedzieć o swoich prawdziwych problemach. Mam też jedną, można powiedzieć przyjaciółkę, której mogę powiedzieć wszystko na temat mojej depresji i odczuć z nią związanymi. Niestety, również rozmawiamy rzadko, kilka razy w roku, ze względu na to, iż mieszkamy w różnych miastach, oddalonych kilkaset kilometrów.
W czasie 2 klasy liceum odnowiłam stare kontakty i to był również fajny czas. Miałam wtedy sporo znajomych, wychodziłam na imprezy, jednym słowem byłam duszą towarzystwa.
Potem poszłam na studia i studiowałam inny kierunek przez rok i tam miałam świetnych znajomych, paczka ludzi, która trzymała się razem na wykładach czy ćwiczeniach, a po zajęciach wspólnie imprezowaliśmy. To był jedne z najlepszych lat mojego życia. Potem, po podwyższeniu wyników matury dostałam się na wymarzony kierunek studiów i tutaj się zaczęło. Nie dogadywałam się z ludźmi, pomimo przeniesienia na inną uczelnię nadal było to samo, być może taka specyfika kierunku. W międzyczasie na 2 roku zachorowałam na depresję i padaczkę, a to tym bardziej odcięło mnie od ludzi.
Tak naprawdę, to ludzie mają mnie w nosie i wątpię, że ktokolwiek by zapłakał, gdybym popełniła samobójstwo, pomijając rodziców i może tę jedną przyjaciółkę.
Chodzę na zajęcia i jestem jak alien, trzymam się z boku, mało rozmawiam, bo ludzie z mojej grupy lubią plotkować. Tym bardziej nie ujawniam swojej depresji i stanów jakie mi towarzyszą, bo nie chcę im dostarczać tematów do plotek na mój temat. Po zajęciach wracam do mieszkania, zamykam się w pokoju i albo się uczę albo śpię, albo siedzę w internecie. Na weekendach nigdzie nie wychodzę, bo nie mam z kim. I tak wegetuję, rok po roku. Studiuję, żeby zdobyć zawód, a potem i tak skończę jako samotna kobieta w kawalerce z kotem albo psem. Być może stanę się karierowiczką, która dni i noce będzie spędzać w pracy, bo cóż innego będę mogła robić.
Moje życie jest beznadziejne...


Skończyłam, studia i oficjalnie rozpoczęłam etap karierowiczki. Nie mam co robić prywatnie. A tylko na kawalerkę mnie nie stać, więc nie mogę spokojnie ryczeć w kącie.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
24 paź 2015, 13:25

Samotność

Avatar użytkownika
przez Kontrast 25 paź 2015, 16:49
ja mam na odwrot, brak karier za to dom w ktorym moge wyc samotnie.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3559
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Samotność

Avatar użytkownika
przez agnes89 25 paź 2015, 16:57
coztego napisał(a):Skończyłam, studia i oficjalnie rozpoczęłam etap karierowiczki. Nie mam co robić prywatnie. A tylko na kawalerkę mnie nie stać, więc nie mogę spokojnie ryczeć w kącie.

Jeśli dobrze pójdzie, to skończę studia za 2 lata. Przez pierwsze lata też nie mam szans na kredyt na własną kawalerkę, więc pewnie będę wynajmować pokój, tak jak do tej pory.
Ja na szczęście i tak bywam często sama, bo współlokatorki co tydzień wyjeżdżają do domu. Wtedy mogę sobie spokojnie ryczeć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
26 lis 2007, 18:29

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 25 paź 2015, 17:06
ja wynajmuję maleńką kawalerkę..
i płaczę w kącie wycierając łzy o futro kota
:105:
my life is a dream
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

Avatar użytkownika
przez mrrafal 25 paź 2015, 18:52
i płaczę w kącie wycierając łzy o futro kota
- kot się nie sprzeciwia? :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
414
Dołączył(a)
25 lis 2012, 15:08
Lokalizacja
Gdynia

Samotność

Avatar użytkownika
przez NN4V 25 paź 2015, 19:01
mrrafal napisał(a):
i płaczę w kącie wycierając łzy o futro kota
- kot się nie sprzeciwia? :)

Pewnie jest po terapii hydrodynamicznej. :D


__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4347
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 25 paź 2015, 19:46
mrrafal napisał(a):
i płaczę w kącie wycierając łzy o futro kota
- kot się nie sprzeciwia? :)


racze ma po prostu...wyje....ne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

przez borkosia 25 paź 2015, 19:52
mogę dołączyć do rozmowy???
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
21 paź 2015, 17:24

Samotność

Avatar użytkownika
przez mrrafal 25 paź 2015, 19:54
Pewnie jest po terapii hydrodynamicznej.

Lub przeszedł hydroanalizę :D

racze ma po prostu...wyje....ne...
koty mają problem z okazywaniem emocji :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
414
Dołączył(a)
25 lis 2012, 15:08
Lokalizacja
Gdynia

Samotność

Avatar użytkownika
przez Anke 25 paź 2015, 19:54
Ja kiedys mialam wielu przyjaciol na calym swiecie do chwili kiedy swoje oblicze pokazalam mi moja przypadlosc PTSD i juz od paru lat zyje z lekiem kazdego dnia, zamknelam sie w sobie wstydzac sie ze nie jestem juz ta sama osoba co kiedys. I wiem ze to z mojej winty jestem teraz zamknieta i nie dopuszczam do siebie innych ale to jest silniejsze, silniejszy jest lek i wstyd niz otwartosc. Jak Wy dajecie sobie rade, bo ja nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
24 paź 2015, 16:57

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do