Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 20 lip 2015, 14:53
Łatwiej dealować się "własnym" psycho-shitem,na czyjś psycho-shit przeważnie brak sił,ale fakt - przyjaźń itd dobra rzecz.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32643
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

przez zalezna 20 lip 2015, 14:59
kocham byc wsrod ludzi i nawet moja choroba nie zmienila tego, ze zawsze potrzebuje by ktos byl.
zalezna
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Korat 20 lip 2015, 16:04
Jak ma się wysoki poziom introwersji, to znalezienie partnerki jest podobne jak u wielorybów, które muszą pokonać dziesiątki tysięcy kilometrów zanim napotkają drugą połówkę swojego gatunku.
Co cię nie zabije, to uczyni niepełnosprawnym.

Ayahuasca
Psylocybina
LSD
Avatar użytkownika
Offline
Posty
982
Dołączył(a)
17 lip 2010, 16:15
Lokalizacja
Woj. Pomorskie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez dr. Psycho Trepens 22 lip 2015, 03:48
Ja na razie mnożę swoje kontakty na Facebooku, gadam dużo z ludźmi na FB i GG, trochę to pomaga,
pomaga oswoić się ogólnie w rozmowie, zanim spotkam się z kimś w 4 oczy.

Szukajcie ciekawych ludzi na tym forum a jest ich pełno, mam kontakt z 10 osobami stąd i
jestem zadowolony z tych relacji. Gadanie tylko na forum to nie to samo jak pisanie ze sobą we dwoje.
Czasem tylko narzekamy, wymieniamy się doświadczeniem, a czasem pojawi się jakiś inny ciekawszy temat do rozmowy
np. jakieś hobby, sport, komputery, muzyka, filmy... Takie niby błache rozmowy serio pomagają, chociażby
oderwać się od własnego umysłu. Polecam działy forum "Poznajmy się" oraz "Miasta".
Paroksetyna - 60mg
Olanzapina - 10mg
Hydroksyzyna - 150mg
Pernazyna - 300mg
--------------------
Posty
451
Dołączył(a)
15 kwi 2015, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez Aurora88 22 lip 2015, 09:33
Fajna rada, ale... boję się Prywatnych Wiadomości xD
od śmiechu dusza tyje i dostaje silne grube łydy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
21 kwi 2015, 13:47
Lokalizacja
Poznań

Samotność

Avatar użytkownika
przez Marcin2013 22 lip 2015, 15:55
Ja lape za nusz i sie otne i wykwawvie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8678
Dołączył(a)
08 maja 2013, 18:42

Samotność

Avatar użytkownika
przez Hemolakria 22 lip 2015, 16:55
Marcin2013, uwierz mi,że nie warto. Jak w tej piosence: ,,w życiu piękne są tylko chwile", ale dla tych chwil warto żyć. Pisze Ci to niedoszły samobójca. Wiem co piszę.
Hemolakria

Love for me is like, you meet somebody, but you don't want to murder them.
Blog: www.red-schizophrenia.tumblr.com
Avatar użytkownika
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
22 lut 2015, 20:27
Lokalizacja
Chojnice

Samotność

przez zalezna 22 lip 2015, 19:08
Hemolakria napisał(a):Marcin2013, uwierz mi,że nie warto. Jak w tej piosence: ,,w życiu piękne są tylko chwile", ale dla tych chwil warto żyć. Pisze Ci to niedoszły samobójca. Wiem co piszę.

wspominanie ich boli.
zalezna
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez dr. Psycho Trepens 23 lip 2015, 00:39
Aurora88 napisał(a):Fajna rada, ale... boję się Prywatnych Wiadomości xD


To trzeba się przełamać, tutaj nie ma zobowiązań i żadnego ryzyka.
Paroksetyna - 60mg
Olanzapina - 10mg
Hydroksyzyna - 150mg
Pernazyna - 300mg
--------------------
Posty
451
Dołączył(a)
15 kwi 2015, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez marwil 23 lip 2015, 00:41
Zaraz pierdnę w płaszcz....
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
baclofen ok. 25mg/24h
Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1918
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

Samotność

Avatar użytkownika
przez Marcin2013 24 lip 2015, 18:33
Samotnosc to najwieksze cierpienie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8678
Dołączył(a)
08 maja 2013, 18:42

Samotność

Avatar użytkownika
przez dr. Psycho Trepens 27 lip 2015, 04:16
Ja juz sie przymierzam do złamania samotnosci, powoli planuje spotkania z 3 osobami.
Mój stan się wyrówniuje, kontuzja mija, mózg się uspokaja i muszę się, przemóc zmusić,
dla odwagi wypije 1 browara i będzie łatwiej.
Niestety samotnośc pożera, a mam na prawdę fajnych znajomych, których w tym
roku zaniedbałem przez swoje opory, lęki, brak sensu i motywacji, ale powoli staję na nogi.
Paroksetyna - 60mg
Olanzapina - 10mg
Hydroksyzyna - 150mg
Pernazyna - 300mg
--------------------
Posty
451
Dołączył(a)
15 kwi 2015, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez khaleesi 27 lip 2015, 05:39
Marcin są większe powody do cierpienia. Tak czy siak umierając będziemy sami.
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12626
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Samotność

przez ideaxp 27 lip 2015, 06:54
Moja samotność jest inna, przez co bardziej boli. Ludzie dążący do czegoś, poszukujący, pragnący "więcej", mają najgorzej. Samotność jest wtedy naturalną wypadkową.
Ja jestem samotny od jakiś 5 lat, a lat mam 26. Zarabiam dużo, jestem samowystarczalny, co prawda mam kilka kredytów firmowych, ale zawsze sobie z tym jakoś poradzę. Jeszcze dwa lata temu byłem hazardzistą, zdusiłem to, teraz jest abstynentem jeśli chodzi o granie, zero, null. Nie piję alkoholu, nie mam żadnych nałogów. Niby normalne, dobre życie, a jednak... coś jest nie tak. Odkąd rodzice "kazali", się wyprowadzić z domu, posłuchałem i od tamtego momentu żyję sam. Wiecznie 4 puste ściany, praca przy komputerze (zdalna dla klientów z USA). Zostają mi tylko rodzinne obiadki raz na tydzień-dwa i codzienne wyjście do sklepu. Płeć przeciwna? Niestety większość nie ma nic do zaoferowania, moje zainteresowania to nowe technologie, biznes, polityka, samochody. Żadna kobieta nie interesuje się takim czymś. Od czasu do czasu piesze wędrówki po górach, samotne i to wszystko, co mam z życia. Nie mam jak się odezwać do kogokolwiek, bo o czym z kimś takim rozmawiać? O pierdołach w stylu jakiś celebrytów, głupich serialikach czy co? Nieskromnie (przecież to forum dla wariatów, no nie?), uważam się za osobę nieprzeciętnie inteligentną i poziom większości ludzi wydaje mi się dramatycznie niski. Są po prostu nieciekawi lub ja taki jestem dla nich.

Od dawna siedzi mi w głowie dość głupie powiedzenie, "sam się urodziłem, sam żyję, sam umrę". Żyję w 80 tysięcznym miasteczku, sennym, sypialnia dla robotników i emerytów, które pustoszeje z dnia na dzień zresztą. Nie wychowałem się tutaj, a przenieśliśmy się z rodziną po skończonym liceum. Efekt, brak znajomych, kogokolwiek. Później studia, nie było czasu na nic, bo techniczne. Czasem tylko impreza z jakimiś przypadkowymi osobami. Następnie, trzeba się usamodzielnić i tak "usamodzielniam" się od 5 lat, siedząc przed komputerem, pracując lub czytając o świecie polityki.

Dzisiaj, czytając kolejną polityczną książkę, o neoliberalizmie vs konserwatyzmie, w pewnym momencie poczułem się jak niepotrzebny nikomu odpad, odłożyłem książkę i jedyne co zobaczyłem to ściana 10 cm od twarzy. Najgorsza jest ta świadomość, że nikt o mnie nie pamięta, nikt nie myśli i nie przejmuje się moim losem (może po za rodzicami, ale oni postąpili dobrze ograniczając kontakt, więc ich nie winię). Zresztą czuję się tak zawsze i budzi się tylko nienawiść do świata, tej rzeczywistości i chęć udowodnienia wszystkim, że jeszcze będę lepszy i to ja będę górą. Tak się ta pułapka napędza, więcej pieniędzy, więcej samotności > więcej pracy nad sobą, zdobywania wiedzy, robienia "czegoś" i wracamy do punktu wyjścia. Im bardziej jestem "ponad", tym bardziej biję głową w mur. Czasem zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby być prostym człowiekiem, "Sebixem" po zawodówce i posiadać multum znajomych czy przyjaciół. Prosta praca, proste życie, proste potrzeby. Tylko pytanie, po co wtedy żyć, skoro się nic nie osiągnie? Bez wyzwań w monotonii? Tyle, że grupowej.

Nie wiem jak znaleźć lekarstwo na ten problem, psychologa nie potrzebuję, tylko jakiegoś przewartościowania poglądów na rzeczywistość.
Wyprowadzka do dużego miasta?
-tracę kontakty z rodziną, ostatnim co mnie wiąże z jakimkolwiek społeczeństwem
-możliwość nawiązania innych, LEPSZYCH kontaktów, tylko czy będę w stanie?

Najważniejsze, że nie chcę być samotnym, ale mieć kogoś z kim można dzielić "niekończącą się ścieżkę", samodoskonalenia, zdobywania wiedzy, pozycji czy majątku. Bo jeśli są gdzieś ludzie lepsi od nas, to czemu ich nie ścigać, nawet do końca życia? Chcę mieć choćby jednego przyjaciela, towarzyszkę czy dzieci. Problem w tym, że większość tych ludzi nic sobą nie reprezentuje według mnie. Brak ambicji, jakiejkolwiek inicjatywy, chęci działania, rozwoju. Takie jest 90% naszego społeczeństwa.

Tak bardzo, potrzebna jest osoba, która zrozumie i choćby w milczeniu, po prostu będzie obok, a tak to za przeproszeniem "dupa" ;)

Póki co zagryzam wargi ze słowami "marche ou creve" na ustach.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
14 lut 2015, 08:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do