Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez Wehmut 11 cze 2015, 23:54
Follow_, masz forum przecież
Wehmut
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Cognac 12 cze 2015, 00:09
Follow, no właśnie, opowiadaj nam :)

Forum dobra rzecz. Mimo że absolutnie wszyscy tutaj mają mnie gdzieś i że nie mam tu za bardzo znajomych, to jakoś czuję się tu "jak w domu" -_- Hehe. Zabawne w sumie.
Samotność to nie stan. To cecha...
Mój blogowątek na forum.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
588
Dołączył(a)
14 kwi 2014, 20:18

Samotność

Avatar użytkownika
przez Po prostu maciek 12 cze 2015, 16:09
kurna ale mam dzisiaj doła ;(
Rok 2015 będzie niewątpliwie inny.
Wraz ze zniknięciem Jej z mojego życia umarła połowa mnie. Natomiast druga połowa, która pozostała nienawidzi mnie jeszcze bardziej niż Ona.
Posty
2016
Dołączył(a)
17 lis 2013, 18:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 13 cze 2015, 00:05
No opowiadam i piszę tutaj bez tego chyba w ogóle bym zwariowała...
chodzi o to... oto, że chce się przyjść zaraz po i usiąść z kimś , poopowiadać wszystko... podzielić się tym co fajne i dobre....pogadać...
tutaj napiszę posta i niewiele osób go zauważy albo w ogóle odpisze...

....
Co Cię dołuje Po prostu Maćku?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

przez boża krówka 15 cze 2015, 11:52
Follow ... a ja myślę, że w sumie nie ma różnicy czy to forum czy real, tak jesteśmy niestety skonstruowani, że chyba rzadko kiedy naprawdę zauważamy siebie nawzajem... Nie chcę generalizować, ale "umiesz liczyć, licz na siebie" to codzienność wielu z nas... Taki się ten świat wokół porąbany zrobił...
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
05 maja 2015, 11:03

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 15 cze 2015, 19:16
W kwestiach internetów - gwarantuje że raczej mało gdzie można spotkać tyle nazwijmy to "empatii" co na jakichkolwiek innych forach :mrgreen:
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32650
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

przez kinderduplo 15 cze 2015, 19:27
Dlaczego, da się że tak powiem spotkac kogos empatycznego, ale wystarczy chcieć utrzymywać kontakt. To że się nie da spotkać, bo nigdy nie wiadomo na kogo sie trafi, to nie oznacza, że nie można do siebie pisac, zawsze to jakoś raźniej.... czasem sie udaje wystarczy chcieć. Ja uważam że ludzie na forum są zdecydowanie bardziej śmielsi, niż byliby w rzeczywistości.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
06 maja 2015, 16:00

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 15 cze 2015, 20:14
Ja nie chcę onlajnowej, niezobowiązującej aż do wylogowania empatii, współczucia i poklepywania....
Chcę by usiadł naprzeciwko mnie żywy człowiek, by ta osoba napiła się ze mną herbaty i chciała ze mną rozmawiać. Nie ze współczucia ale z przyjaźni, sympatii czy miłości.
Chcę czuć przy sobie drugiego człowieka nie musi to być partner/ka ale ktoś żywy... autentyczny...
jak kiedyś z Mamą opowiadałyśmy sobie nawzajem dzień a potem dyskutowałyśmy o różnych rzeczach doprowadzając rozmowę do czerwoności by potem pogodzić się i zająć się czymś innym... albo rozmowy z babcią... o dawnych czasach, historiach z jej dzieciństwa czy pikantnych plotkach z przeszłości naszej rodziny... brakuje mi życia rodzinnego...
Napisać w Internecie sobie można wszystko ale mówić, przebywać ze sobą to już coś innego...
Piszę to w ramach fantazji czy pobożnych życzeń bo nie wiem czy to kiedykolwiek będzie jeszcze możliwe...
usiąść i porozmawiać...
o wszystkim i o niczym, w poczuciu bezpieczeństwa...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

przez Lorri1 15 cze 2015, 22:44
Follow_, to dlatego, że większość ludzi nie umie (nie chce?) słuchać. Słyszą, że mówisz, ale nie słuchają, o czym mówisz. Chciałabyś usiąść z kimś, pogadać, napić się herbaty - czasem mam wrażenie, że są to "umiejętności" przerastające wielu ludzi. To jest bolączka współczesności i dlatego niektórzy mają problemy emocjonalne i czują się samotni. Chyba brakuje ludziom otwartości i ciekawości drugiego człowieka.

Też bym chciała czasem spotkać się i pogadać o tym, co u mnie słychać, miewam takie momenty, kiedy chcę się "powywnętrzać", przeżywać z kimś dany dzień, i takie, że chciałabym po prostu posiedzieć i pomilczeć koniecznie w czyimś towarzystwie. Jednak kończy się na tym, że nie mam nikogo, poza bratem (który też ma ograniczone pokłady cierpliwości i czasu), kto obdarzyłby mnie paroma minutami szczerego zainteresowania i wysłuchał, co chcę powiedzieć. Rodzina zbywa mnie "mhm, mhm, aha, mhm" gapiąc się w telewizor/monitor... i wtedy czuję się podwójnie samotna.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
14 kwi 2015, 17:51

Samotność

Avatar użytkownika
przez Aurora88 16 cze 2015, 00:06
Follow, pięknie opisane... Dokładnie tak, tak też bym chciała. Rozmawiać z kimś bliskim przy śniadaniu. A noca nie spać samemu.
od śmiechu dusza tyje i dostaje silne grube łydy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
21 kwi 2015, 13:47
Lokalizacja
Poznań

Samotność

Avatar użytkownika
przez NN4V 16 cze 2015, 00:12
kinderduplo napisał(a):Dlaczego, da się że tak powiem spotkac kogos empatycznego, ale wystarczy chcieć utrzymywać kontakt. To że się nie da spotkać, bo nigdy nie wiadomo na kogo sie trafi, to nie oznacza, że nie można do siebie pisac, zawsze to jakoś raźniej....

Nijak nie rozumiem o co chodzi - że co się da, co nie da i dlaczego?

Napisać w Internecie sobie można wszystko ale mówić, przebywać ze sobą to już coś innego...

Napisać można, ale po co?
Z moja obecną przyszłą mamy roszczepienie wzajemnego postrzegania. Widzimy się wzajemnie jako dwa oddzielne byty, jeden wirtualny, drugi realny. Bardzo dziwne wrażenie. Ciekawe, czy w sobote znów się powtórzy.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4532
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Samotność

przez kazimierz61 16 cze 2015, 08:18
Follow_, Chyba rzeczywiście są to pobożne zyczenia. Ja żyję z żoną już 30 lat, i nie pamiętam bym kiedykolwiek odczuwał zrozumienie z jej strony, no może na początku, a tak to zawsze stała na stanowisku roszczeniowo-życzeniowym. Z kolei ja tłumaczyłem sobie że tak musi być, różne tozterki, ważne decyzje życiowe, zawsze do tego byłem sam, dawałem sobie z tym rady do pewnego momentu (mieliśmy 15 lat małżeństwa), w którym przestałem sobie dawać radę ze wszystkim, zaczęła się choroba, pierwsza próba samobójcza, alkohol, zawalił się cały mój świat. Z początku myślałem że żona mnie rozumie i będzie mnie wspierać pstchicznie i duchowo, lecz szybko się przekonałem, że to tylko moja wyobraźnia, później kiedy ilekroć przyjeżdżała na odwiedziny do szpitali, to tylekroć widziałem że robi to tylko po to, żeby nie było że mnie nie odwiedza, no i przed dziećmi, a ja widziałem jak bardzo się mnie wstydzi i się mną brzydzi. I tak jest do dziśiaj, w jej oczach jestem leniem i nierobem, a przecież prawda jest taka, że to co mamy, jest wytworem moich rąk. Kilka razy sie od niej odsuwałem i potem wracałem, ale okazuje się że im jestem starszy w tej chorobie, tym więcej potrzebuję wsparcia od innych, a zwłaszcza od żony, no ale jak nie będę miał ręki, albo nogi urwanej, albo nie zachoruję na raka, to nigdy od niej tego wsparcia nie otrzymam. Obecnie rozmawiam tylko z dorosłymi dziećmi, bo z żoną nie mam o czym, w ogóle zerwałem z nią kontakt, i tak jest mi chyba lepiej, bo nie przechodzę ciągłych rozczarowań. Najchętniej bym się rozwiódł ale na starość nie będę się wygłupiał i nie wiem jak bym to wsztstko ogarnął. No i do końca życia zostanę takim niezadowolonym z siebie i ze swojego życia człowiekiem, który nie potrafi pogodzić się z tym wszystkim.
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
20 lut 2015, 09:02

Samotność

Avatar użytkownika
przez NN4V 16 cze 2015, 09:48
kazimierz61 napisał(a):Follow_, Chyba rzeczywiście są to pobożne zyczenia. Ja żyję z żoną już 30 lat, i nie pamiętam bym kiedykolwiek odczuwał zrozumienie z jej strony, no może na początku, a tak to zawsze stała na stanowisku roszczeniowo-życzeniowym.

Fajnie jest nie widzieć własnego stanowiska roszczeniowego.

kazimierz61 napisał(a):... Z kolei ja tłumaczyłem sobie że tak musi być,..

Musi być bo co?

kazimierz61 napisał(a):... różne tozterki, ważne decyzje życiowe, zawsze do tego byłem sam, dawałem sobie z tym rady do pewnego momentu (mieliśmy 15 lat małżeństwa).

Czyli nikt nie przeszkadzał w pokierowaniu własnym życiem. Przynajmniej pierwsze 15 lat. Po 15 latach braku zrozumienia i nieustannych roszczeń można czasem wydumac wnioski skutkujące decyzjami.

kazimierz61 napisał(a):... Z początku myślałem że żona mnie rozumie i będzie mnie wspierać pstchicznie i duchowo,...

Myślałem? Chyba rościłem sobie powinność. Nikt nie ma obowiązku rozumienia zdepresjonowanego alkoholika - może z wyjątkiem lekarza.

kazimierz61 napisał(a):... lecz szybko się przekonałem, że to tylko moja wyobraźnia, później kiedy ilekroć przyjeżdżała na odwiedziny do szpitali, to tylekroć widziałem że robi to tylko po to, żeby nie było że mnie nie odwiedza, no i przed dziećmi, a ja widziałem jak bardzo się mnie wstydzi i się mną brzydzi.

Wyobraźnia płata figle. A konkretnie po czym widziałeś?

kazimierz61 napisał(a):... I tak jest do dziśiaj, w jej oczach jestem leniem i nierobem, a przecież prawda jest taka, że to co mamy, jest wytworem moich rąk.

A żona przez 30 lat zalegała i pachła.
To jest wyłączne Twoja prawda. Obawiam się, że mało adekwatna do rzeczywistości.

kazimierz61 napisał(a):... Kilka razy sie od niej odsuwałem i potem wracałem, ale okazuje się że im jestem starszy w tej chorobie, tym więcej potrzebuję wsparcia od innych, a zwłaszcza od żony, no ale jak nie będę miał ręki, albo nogi urwanej, albo nie zachoruję na raka, to nigdy od niej tego wsparcia nie otrzymam.

Sprzeczność. Skoro nigdy nie otrzymam wsparcia, to po co wracam.

kazimierz61 napisał(a):... Obecnie rozmawiam tylko z dorosłymi dziećmi, bo z żoną nie mam o czym, w ogóle zerwałem z nią kontakt i tak jest mi chyba lepiej, bo nie przechodzę ciągłych rozczarowań.

No tak, przez 30 lat można zgłupieć do reszty.
W kazdym razie dość oczywistym jest, że rozczarowania powstają z niespełnienia oczekiwań. Czyli im więcej jest rozczarowań, tym więcej było oczekiwań.

kazimierz61 napisał(a):...Najchętniej bym się rozwiódł ale na starość nie będę się wygłupiał i nie wiem jak bym to wsztstko ogarnął...

Jakaś racjonalizacja nic nie robienia musi być.

kazimierz61 napisał(a):... No i do końca życia zostanę takim niezadowolonym z siebie i ze swojego życia człowiekiem, który nie potrafi pogodzić się z tym wszystkim.

A to już Twoje życie i Twoja sprawa.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4532
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Samotność

Avatar użytkownika
przez neon 16 cze 2015, 10:27
Kochaj innych, ale siebie bardziej!!! podobno..
bóg dał, bóg zabrał.
Avatar użytkownika
Offline
I Mister Forum
Posty
7102
Dołączył(a)
18 lis 2013, 12:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do