Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez boża krówka 21 maja 2015, 18:32
cherish napisał(a):na chwilę obecną nie czuję się gotowa na nikogo, bardzo kocham nadal jego, chociaż wiem, że nie powinnam i właśnie ten dysonans bardzo mnie męczy. z jednej strony człowiek wie jak jest, ale cholera, nie potrafi czuć inaczej...
a co do poczucia winy, jestem zdania, że leży po środku.


Ok, więc pewnie jeszcze musisz przepracować ten temat, dać sobie czas... Piszesz, że nadal go kochasz. A czy On też nadal kocha Ciebie? Spotykacie się nadal?
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
05 maja 2015, 11:03

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arasha 21 maja 2015, 19:07
MalaMi1001 napisał(a):Generalnie bycie samemu wiąże się z dużą dozą nudy. Ten ktoś obok wypełnia Ci niemal cały czas jaki posiadasz. Będąc samą zaczyna Ci doskwierać nadmiar czasu.

Ja miałam zawsze odwrotnie, tzn. bycie samej w niczym mi nie przeszkadzało, tak jak joaszy mogłam się uczyć wiele godz. przepisywać wykłady, rozw. zadania i to dawało mi szczęście ( nawet, jeśli złudne ). Niestety pieprzona depresja i lęki zabrała i tę beztroskę i teraz do wszystkiego muszę się zmuszać :? Ale nie żałuję ani godz. spędzonej nad książką :nono: Samotne spacery czy to nad morzem czy w lesie... żaden problem, samotne przejażdżki rowerowe ( kiedy to było :roll: ), gdzie chciałam, ile km chciałam, o której wyjazd, powrót, postoje... czułam się bardzo dobrze ze sobą i nikt nie był mi wtedy potrzebny, a przy okazji zaoszczędziłam sobie kupę rozczarowań, które bolą najbardziej,
a z którymi ciężko mi się pogodzić, że osoba, którą poznajesz i uważasz za życzliwą, nagle bez powodu Cię rani, no bo przecież ma prawo, a najprawdopodobniej w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że może sprawić drugiej osobie przykrość :(
W zasadzie to dopiero przebywając na forum, zamarzyły mi się bliższe relacje z innymi, wartościowymi ludźmi, którzy mnie zrozumieją, których ja zrozumiem i w których towarzystwie czułabym się dobrze. Póki co wydaje się to takie niewykonalne, o ile kiedykolwiek będzie... i to nie dlatego, że mam blokady, ale zwyczajnie brak sił i motywacji
do czegokolwiek :bezradny:

MalaMi1001 napisał(a): Więc jak widzisz, wszystko można polubić, ale przede wszystkim trzeba polubić siebie.

Zgadzam się. Bez polubienia siebie, dostrzeżenia swojej wartości nie ma szans na stworzenie wartościowej relacji ;) Pamiętam swoje 3 tyg. samej nad morzem parę lat temu,
jak jeszcze nerwica nie pokazała ponownie swoich pazurów... było super :great: ( dobrze, że wspomnienia zostają i każdą chwilę jestem sobie w stanie w najdrobniejszych szczegółach przypomnieć :mhm: )
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arasha 21 maja 2015, 19:16
kazimierz61 napisał(a): Moim zdaniem to przede wszystkim relacje sam ze sobą są najważniejsze i to one, tak mi się wydaje, są wyznacznikiem szczęścia, między innymi. [...] Chcę powiedzieć że szczęście można przeżywać na różnoraki sposub, równolegle szczęście z jednych rzeczy i nieszczęście z innych rzeczy, no i jeszcze samotność która trapi wielu ludzi niekoniecznie samotnych i nie koniecznie muszę się czuć nieszczęśliwy z powodu niej.

Bardzo mądre słowa kazimierzu61 :great: Zgadzam się z nimi w 99,99% ( jakiś margines błędu trzeba sobie zawsze zostawić )
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez NN4V 21 maja 2015, 19:37
boża krówka napisał(a):.... Zinterpretowałam wypowiedź? Czytam między wierszami?

Wygląda, że wcale nie czytasz - jeno wymyślasz.

boża krówka napisał(a):Co palę? Jointa z wysuszonych marzeń ;)

No tak - wysuszone marzenia zwisające strąkami z rzęs - to wszystko tłumaczy.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4713
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Samotność

Avatar użytkownika
przez 520m.n.p.m. 21 maja 2015, 19:47
Follow_ napisał(a):szuka się rozwiązań, zmienia się, wychodzi się do ludzi ale samotność wciąż jest..

bo człowiek sam, samodzielnie nie wyleczy się z samotności

NN4V napisał(a):No mnie obchodzi.

to dziękuję za zainteresowanie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
298
Dołączył(a)
01 sie 2014, 20:42
Lokalizacja
Góry

Samotność

przez boża krówka 21 maja 2015, 20:12
NN4V napisał(a):
boża krówka napisał(a):.... Zinterpretowałam wypowiedź? Czytam między wierszami?

Wygląda, że wcale nie czytasz - jeno wymyślasz.

boża krówka napisał(a):Co palę? Jointa z wysuszonych marzeń ;)

No tak - wysuszone marzenia zwisające strąkami z rzęs - to wszystko tłumaczy.


Ty na pewno nie potrafisz czytać między wierszami, za to sączenie jadu wychodzi Ci nieźle. Masz jakiś problem co do mojej osoby? Cherish, do której wypowiedź była skierowana, jakoś nie zarzucała mi nadinterpretacji, póki co.
Strąki zwisające z rzęs? Czyich? Chyba nie moich? Wiesz co to ironia? Bo mam wrażenie, że to pojęcie jest Ci obce?
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
05 maja 2015, 11:03

Samotność

przez joaszka 21 maja 2015, 22:09
warrior11 napisał(a):joaszy,
Pamiętaj,że bierzesz psychotropy a to bardzo utrudnia uczenie,więc nie wiń siebie,że
oblałaś kolokwium,ważniejsze jest,że się przełamałaś i wzięłaś się do nauki i to potraktuj
jako swój mały sukces.

Masz rację. Nie patrzyłam tak na to. Dzięki za dobre słowo.
joaszka
Offline

Samotność

przez joaszka 21 maja 2015, 22:16
Arasha napisał(a):
kazimierz61 napisał(a): Moim zdaniem to przede wszystkim relacje sam ze sobą są najważniejsze i to one, tak mi się wydaje, są wyznacznikiem szczęścia, między innymi. [...] Chcę powiedzieć że szczęście można przeżywać na różnoraki sposub, równolegle szczęście z jednych rzeczy i nieszczęście z innych rzeczy, no i jeszcze samotność która trapi wielu ludzi niekoniecznie samotnych i nie koniecznie muszę się czuć nieszczęśliwy z powodu niej.

Bardzo mądre słowa kazimierzu61 :great: Zgadzam się z nimi w 99,99% ( jakiś margines błędu trzeba sobie zawsze zostawić )


Ja tez się zgadzam, ale nie mam pojęcia, jak to zrobić. Jakaś dobra książka? Poradnik jak żyć w zgodzie ze sobą? Terapia mi nie pomaga. Psycholozka ma czas dla mnie raz na 2-3tygodnie i ona ledwo pamięta nasze spotkania. Za każdym razem rozmawiamy o czymś innym.
joaszka
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez arminn 21 maja 2015, 22:24
Gdyby tak zamiast do "Samotności" przed snem, można by było przytulić się do kogoś :roll: ...Przynajmniej zasnąć by było łatwiej.
Samotność jest wtedy, kiedy nie ma mnie we mnie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
518
Dołączył(a)
19 kwi 2015, 18:03

Samotność

przez cherish 21 maja 2015, 22:44
boża krówka napisał(a):
cherish napisał(a):na chwilę obecną nie czuję się gotowa na nikogo, bardzo kocham nadal jego, chociaż wiem, że nie powinnam i właśnie ten dysonans bardzo mnie męczy. z jednej strony człowiek wie jak jest, ale cholera, nie potrafi czuć inaczej...
a co do poczucia winy, jestem zdania, że leży po środku.


Ok, więc pewnie jeszcze musisz przepracować ten temat, dać sobie czas... Piszesz, że nadal go kochasz. A czy On też nadal kocha Ciebie? Spotykacie się nadal?

on spotyka sie z moja przyjaciolka :) wiedzial, ze mam depresje, wiedzial jak bylo mi ciezko na poczatku brania lekow, ze wyje calymi dniami, pisalam do niego i dzownilam jak kretynka z wyznaniami, byly momenty, ze bylam krok od zrobienia sobie czegos... olal mnie totalnie, olal do tego stopnia, ze wesolo wrzucil zdjecie do sieci z nia, po czym, zapewne za jej namowa, bo widziano ich w tym czasie - usunal mnie ze znajomych jakbym nigdy nie istniala. to glupie i dziecinne, ale ona jest troche mlodsza, wiec takie zagrywki to na porzadku dziennym. 3 dni pozniej byl pogrzeb mojego szwagra, ktory przegral walke z nowotworem, poczatkowo chcial pojsc (swieta spedzalismy np. u szwagra, spotkania wspolne), pewnie rowniez zostal namowiony, zeby nie pojsc. przykre...
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
11 maja 2015, 01:02

Samotność

przez szrama 21 maja 2015, 22:47
Też tego potrzebuję, czy dam radę kiedyś kogoś pokochać. To możliwe dla tak samotnej osobie zapomnieć o kimś po dwóch latach bliskiej przyjaźni. Zapomnieć o tym jak jedyna osoba, którą miałem miała mnie gdzieś gdzieś. Zapomnieć o cało nocnych rozmowach przez telefon i bezpośrednio też. To tak boli, nie chcę żyć.
Offline
Posty
411
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Samotność

przez boża krówka 21 maja 2015, 23:35
Cherish, bardzo Ci współczuję! Wydaje mi się, że rozdział chłopak i "przyjaciółka" powinien zostać przez Ciebie odcięty grubą krechą. Wiem, że to trudne z dnia na dzień do wykonania, ale im szybciej się uda, tym lepiej. Mam nadzieję, że leki już wkrótce dadzą Ci siłę, by zostawić przeszłość za sobą i z uśmiechem spojrzeć w jutro. Mówią, że "co cię nie zabije, to cię wzmocni", tego Ci życzę - umocnienia! To pewnie banały, które już słyszałaś, ale niestety, albo stety życie czasem bywa tak banalne ;) Trzymaj się dzielnie i nie ustawaj w walce o siebie!
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
05 maja 2015, 11:03

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 21 maja 2015, 23:45
joaszy napisał(a):
Arasha napisał(a):
kazimierz61 napisał(a): Moim zdaniem to przede wszystkim relacje sam ze sobą są najważniejsze i to one, tak mi się wydaje, są wyznacznikiem szczęścia, między innymi. [...] Chcę powiedzieć że szczęście można przeżywać na różnoraki sposub, równolegle szczęście z jednych rzeczy i nieszczęście z innych rzeczy, no i jeszcze samotność która trapi wielu ludzi niekoniecznie samotnych i nie koniecznie muszę się czuć nieszczęśliwy z powodu niej.

Bardzo mądre słowa kazimierzu61 :great: Zgadzam się z nimi w 99,99% ( jakiś margines błędu trzeba sobie zawsze zostawić )


Ja tez się zgadzam, ale nie mam pojęcia, jak to zrobić. Jakaś dobra książka? Poradnik jak żyć w zgodzie ze sobą? Terapia mi nie pomaga. Psycholozka ma czas dla mnie raz na 2-3tygodnie i ona ledwo pamięta nasze spotkania. Za każdym razem rozmawiamy o czymś innym.

Nie ma niestety chyba,to dla każdego z nas indywidualna droga,zajmująca mniej,lub więcej czasu..imho nie ma wytycznych


Cóż mogę dodać od siebie,fakt - najważniejszym jest nauczyć się żyć w zgodzie z samym sobą,to niezaprzeczalna prawda,także dobrze się oswoić z samotnością,dłuższą czy krótszą - znać oba stany,gdy są ludzie wokoło - godni zaufania i mówię ogólnie - znajomi,przyjaciele,partner/ka,whatever.
Często jednak to też prowadzi do aspołeczności,egoizmu i innych cech,które utrudnią powrót do społeczeństwa ( o ile będziemy chcieli wrócić),granica między jednym a drugim często jest bardzo cienka.
No i inna kwestia,jesteśmy ludźmi,istotami chciwymi z natury,zawsze będziemy chcieli więcej,lepiej,inaczej...w mojej opinii nie ma czegoś takiego jak 100% zadowolenie,zawsze chcąc jedno,musimy zrezygnować z drugiego,nieważne jak dobijające to może być,nie da się złapać wszystkich srok za ogon...
A ryzyka i konsekwencji z tym idących - nijak nie przewidzi,w niczym nie ma gwarancji.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32765
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arasha 22 maja 2015, 00:52
joaszy napisał(a):Terapia mi nie pomaga. Psycholozka ma czas dla mnie raz na 2-3tygodnie i ona ledwo pamięta nasze spotkania. Za każdym razem rozmawiamy o czymś innym.

Wiesz, ja w zasadzie z moim terapeutą też za każdym razem rozmawiam o czym innym, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby samemu zainicjować powrót do rozmowy sprzed tyg.- dwóch. Terapeuta ma iluś tam pacjentów i nie zawsze jest w stanie spamiętać dokładnie problemy każdej osoby, co nie znaczy, że ignoruje pacjenta. Inna sprawa, że psychoterapia to proces bardzo długoterminowy, zwł. jak się tych problemów trochę nazbierało i nie ma co się łudzić, że w kilka miesięcy nabędziemy nowych przekonań i zaczniemy według nich żyć.
Ja też jestem na początku tego procesu i... wie, ile mi to czasu zajmie :?
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do