Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez Victorius17 14 maja 2015, 21:54
poem, napisz o tym coś więcej
Victorius17
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez poem 14 maja 2015, 23:22
No cóż, byłam gotowa przed kimś się otworzyć, szczerze porozmawiać, potrzebowałam tego bardzo... Niestety ta osoba nagle przestała się odzywać do mnie. Nie wiem czemu, nie znam przyczyny i to jest najgorsze. Czuję się winna, bo może poczuł się obarczony moimi problemami...
Potem "pojawił się" kolejny człowiek poznany jakiś czas temu, ale pierwszy raz spotkaliśmy się sam na sam. Nie zwierzałam mu się - wiadomo, za mało się znamy... ale szczerze mówiąc mam ogromną potrzebę wyżalenia się komuś. Jakieś kilka dni po tym spotkaniu czułam się fatalnie i na sms z pytaniem o samopoczucie nie potrafiłam odpowiedzieć nieszczerze i chyba trochę za dużo się ze mnie "wylało". Znowu boję się, że przestraszyłam kogoś, kto chciał mi pomóc...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Samotność

przez szrama 14 maja 2015, 23:33
Do mnie przestała się odzywać po dwóch latach znajomości, a byłem gotowy zrobić dla niej wszystko i wiele zrobiłem, bardzo. Poem, przywiążesz się do kogoś, będziesz myśleć o tej osobie, może nawet chciała pomóc, a potem gdy sama będziesz pomocy potrzebowała zostaniesz olana bo "każdy" myśli tylko o sobie, interesuje się Tobą, gdy ma taką potrzebę, rozmowy z kimś, towarzystwa, a potem znika. Tak było u mnie. Nie życzę Ci tego, dobrze, że tak zostałaś potraktowana po krótkim okresie znajomości, a nie dłuższym - mam na myśli to nie odzywanie się.
Offline
Posty
407
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez Indifference1 14 maja 2015, 23:37
Też to znam :( Przestał się odzywać po ok. 2, 3 latach. Nie robiłam później nic poza zadręczaniem się gdzie popełniłam błąd :(
Avatar użytkownika
Offline
II Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1685
Dołączył(a)
09 lis 2013, 14:00
Lokalizacja
Śląsk

Samotność

przez szrama 14 maja 2015, 23:41
Tak, a wiesz co było najgorsze. To, że jeszcze chamsko byłem ignorowany, bo nie wiedziałem nawet co się stało dokładnie. Była dla mnie jedyną osobą, potrzebowałem rozmowy, przyzwyczaiłem się bo były one co noc. Kompletnie mnie ignorowała, nawet głupiego smsa nie napisała, a mi serce pękało i boli dalej tylko, że się przyzwyczaiłem. Pisałem kiedyś, że spałem z telefonem przy uchu by móc odebrać jeśli jej źle będzie, a ona mnie tak potraktowała. Zadzwoniłem z innego numeru, a ona jeszcze się rozłączyła po odebraniu, a ja zalałem się łzami, nie pamiętam kiedy tak się czułem i nikt mnie tak nigdy nie potraktował, poniżałem się, bo jestem po prostu dobrą osobą i samotną i bardzo byłem przywiązany. Pytałem się nawet czy mogę zrobić to czy to, byłem "uzależniony" od tej osoby i oddany.
Offline
Posty
407
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Samotność

Avatar użytkownika
przez Indifference1 14 maja 2015, 23:46
szrama, to brzmi prawie identycznie jak moja historia. Nie mam sił nawet o tym rozmawiać... :(
Avatar użytkownika
Offline
II Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1685
Dołączył(a)
09 lis 2013, 14:00
Lokalizacja
Śląsk

Samotność

przez szrama 14 maja 2015, 23:50
To ona potrzebowała pomocy i ona poznała mnie, nie ja ją. Im dłużej się znaliśmy i im byłem lepszy, im coraz bardziej się przyzwyczajałem tym ona była inna. Na początku była wystraszona, czy nie powiedziała czasem coś nie tak, a z biegiem czasu "grała" na moich emocjach, nie wiem czy świadomie czy nie. Nawet nie wiem co złego zrobiłem, a pojawiały się odzywki, takiej jak "poza tym nie mam czasu" czy też "za twoje dzisiejsze zachowanie nie rozmawiasz ze mną przez dwa dni", a ja ją kochałem z całego serca i życie bym dla niej oddał, bo jest ono zmarnowane i tak i nie chcę by trwało.
Offline
Posty
407
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Samotność

Avatar użytkownika
przez poem 14 maja 2015, 23:58
zostaniesz olana bo "każdy" myśli tylko o sobie, interesuje się Tobą, gdy ma taką potrzebę, rozmowy z kimś, towarzystwa, a potem znika.


a może to ja jestem taka, że po prostu kogoś potrzebuję? a co dałabym od siebie? :( nie wiem, nie przyjaźniłam się nigdy z nikim. Nie wiem czy potrafiłabym komuś pomóc, ale czuję, że nie zostawiłabym kogoś, kto czuje się źle/smutno/samotnie, starałabym się chociaż dobrym słowem wesprzeć i spotakać z takim człowiekiem, jeśli tylko będzie możliwość - nawet gdybym miała jechać do innego miasta.

Tak, może dobrze że to był dopiero początek, ale czułam, że możemy się zaprzyjaźnić. Miałam nadzieję... sama już nie wiem na co...

Wciąż mam ochotę napisać kolejnego żałosnego smsa z błaganiem o odpowiedź.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Samotność

przez szrama 15 maja 2015, 00:03
Poem, ja napisałem razem, hmm, nie wiem, ale ponad 50 smsów to na pewno. Tylko i wyłącznie dlatego, że był to dla mnie jedyny sposób na rozładowywanie cierpienia. Nie bolało mnie tak okropnie to, że jej nie ma, ale to, że jestem tak ignorowany, a wystarczyło jednego smsa napisać. Nie jesteś taka, ponieważ chcesz dać komuś to, czego sama potrzebujesz, jestem tego pewien. Ja też nigdy nikogo nie miałem, to była moja pierwsza przyjaciółka, którą pokochałem całym sercem, a odnośnie jeżdżenia to ja jeździłem nie tyle do innego miasta, co na drugi skrajny koniec Polski. Teraz poznałem przez internet kolejną osobę chyba z dwa tygdonie temu, ale zaczynam się chyba od niej powoli oddalać, bo się przywiążę, a ona mnie nie pokocha. Poza tym nie mam teraz pracy ani pieniędzy żeby jeździć.
Offline
Posty
407
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Samotność

przez Victorius17 15 maja 2015, 00:10
Słuchajcie. Nasze problemy możemy rozwiązać tylko my sami. Wiem dokładnie co czujecie, bo sam często czuję to samo. Ten przeklęty paraliżujący ból. Siedzisz i gapisz się w ścianę, bo nie masz siły zrobić czegokolwiek. Musimy jednak zrozumieć, że problem jest w nas samych. Trzeba się do niego przekopać przez swoje myśli, odnaleźć i zapanować nad nim. Trzeba wyjść z siebie i stanąć obok siebie, tak by negatywne emocje nie przeszkadzały w zrozumieniu problemu. Przeanalizować problem na trzeźwo, bez emocji. Możemy być normalnymi ludźmi, tak jak ci którzy mają masę przyjaciół. :)
Victorius17
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 15 maja 2015, 00:12
Victorius17 napisał(a):Słuchajcie. Nasze problemy możemy rozwiązać tylko my sami. Wiem dokładnie co czujecie, bo sam często czuję to samo. Ten przeklęty paraliżujący ból. Siedzisz i gapisz się w ścianę, bo nie masz siły zrobić czegokolwiek. Musimy jednak zrozumieć, że problem jest w nas samych. Trzeba się do niego przekopać przez swoje myśli, odnaleźć i zapanować nad nim. Trzeba wyjść z siebie i stanąć obok siebie, tak by negatywne emocje nie przeszkadzały w zrozumieniu problemu. Przeanalizować problem na trzeźwo, bez emocji. Możemy być normalnymi ludźmi, tak jak ci którzy mają masę przyjaciół. :)


Serio? Ja rozwiązuje swoje problemy od lat i jakoś mi to nie idzie. Wiem że problem leży we mnie ale ta świadomość mi nie wystarcza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Samotność

przez szrama 15 maja 2015, 00:16
W tym co piszę, nie chodzi o rozwiązywanie swoich problemów, co o obecność drugiej ważnej dla mnie osoby, której brak wiele lat temu był dla mnie problemem podstawowym z którego wywiązało się wiele innych problemów, niektórych już nie do rozwiązania. Moim problemem jest brak sensu życia i to, że sensu tego łatwo nie uzyskam, bo zdrowa osoba mnie nie zaakceptuje, a nawet jeśli to będzie miała inne potrzeby niż ja, po prostu będzie innym człowiekiem, myślącym inaczej i preferującym inny tryb życia i spędzania czasu ze sobą. Zresztą nie zrozumiesz, a żebyś zrozumiał musiałbym bardzo obficie to opisać czego publicznie nie napiszę, bo czuję lęk, złość i wyrzuty sumienia wobec siebie za każdego napisanego na tym forum posta. Mam wrażenie, że w każdym poście jest o kilka słów za dużo, wynika to z tego, że kiedyś wygadałem się nieodpowiedniej osobie i teraz przez to mam tego rodzaju natręctwo.
Offline
Posty
407
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Samotność

przez Victorius17 15 maja 2015, 00:27
szrama, rozumiem Cię doskonale. Swoją wypowiedzią sam jednak udowodniłeś że problem leży w Tobie. Nie jest to dobre, ani złe. Taki po prostu jest fakt.
Victorius17
Offline

Samotność

przez szrama 15 maja 2015, 00:35
Rozumiesz, ale nie w całości, bo to ile napisałem nie pozwoli Ci na prawidłowy obraz. Skąd wiesz, że problem leży we mnie, może to wszyscy dookoła są jacyś nienormalni i nie potrafią uszanować osoby, która szanuje ich. Może przez przykrości, które mnie spotkały i depresji, która między innymi z nich wynikła to ja jestem normalny i wrażliwy na krzywdę innych. Tak możemy gadać bez końca. Tak leży to we mnie, może to problem, a może charakter, a może coś jeszcze innego, a może ślad na twarzy, którego praktycznie w ogóle nie widać, ale przeszkadza mi i mam ochotę przez to się zabić, bo nie widać, ale czuję, że jest coś nie tak, przeszkadza mi, ok? Wiem co piszę.
Offline
Posty
407
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 16 gości

Przeskocz do