Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez kazimierz61 09 maja 2015, 05:24
Wszech ogarniająca samotność mnie trzyma, przez nią nie potrafię zmienić swojego myślenia, że moi najbliżsi mnie nie rozumieją i próbują nażucić mi swoją wersję. Wczoraj znowu sprzczka z żoną na mój temat, że nic nie robię, żebym wyszedł na dwór, żebym się wziął w garść itd itp, a ja w ogóle nie mam na to ochoty, nawet się zmusić mam problem, no ale cóż żona tego nie rozumie. Wynikająca z tego samotność powoduje że się wyłączam z otoczenia, przestaję się odzywać i słucham muzyki lub oglądam jakiś film. Żona już nie raz powiedziała mi że jestem leniem, a przecież ja w swoim życiu tyle zrobiłem, ale dla niej się nie liczy to że jestem chory i to że pewnych żeczy nie potrafię. No cóż może się to kiedyś zmieni nie wiem, jakoś w to nie wierzę.
CHAD ll
Kwetaplex
Lerivon
Lexotan
Clonazepam
Lamotrix
Offline
Posty
981
Dołączył(a)
20 lut 2015, 09:02

Samotność

Avatar użytkownika
przez koszykova 09 maja 2015, 11:49
kazimierz61, to jest chyba ten moment kiedy lepiej by było gdyby tych "bliskich" nie bylo. Jak są to łudzimy się że nas pociesza, czy wespra. To jeszcze gorsze
Umiłowanie mądrości.
_____
INTJ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1121
Dołączył(a)
22 mar 2013, 19:23
Lokalizacja
śląsk

Samotność

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 09 maja 2015, 12:49
koszykova napisał(a):kazimierz61, to jest chyba ten moment kiedy lepiej by było gdyby tych "bliskich" nie bylo. Jak są to łudzimy się że nas pociesza, czy wespra. To jeszcze gorsze

właśnie tą metodę stosuję kiedy ktoś mnie gdzieś zaprosi.nie narażam sie na odrzucenie.niech inni "uczą się fruwać skacząc oknem"ile razy sie połamią i trafią do szpitala tyle twojej refleksji będzie.nie łażę z wędką po saharze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8509
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

przez anu 09 maja 2015, 21:41
Nawet nie wiem jak zacząć. Muszę wyrzucić z siebie ten smutek, który przychodzi ostatnio praktycznie z każdym weekendem. Cały tydzień marzę o weekendowym odpoczynku po pracy, po czym w sobotę (choć czasem już w piątek wieczorem) przypominam sobie jakie te weekendy są straszne; jak trudno jest mi się do czegokolwiek zmobilizować; jak nie widzę w tym sensu. Czasem pomaga książka - czytam, żeby nie myśleć, nie wpadać w w bezsensowne wyobrażanie sobie "co by było, gdyby...", "a jak to było kiedyś z X....". Takie myślenie jest naprawdę wyniszczające i dołujące. Wiem, ze terapia, leki (velafax) i przede wszystkim duża praca nad sobą bardzo mi pomogły, ale przychodzą takie dni (takie jak dzisiaj), gdy mam wrażenie, ze to wszystko co już udało mi się osiągnąć gdzieś uleciało. i co gorsza wiem, ze bierze się to z mojej samotności. Jest sobota wieczór, obdzwoniłam wszystkich znajomych, rodzeństwo (pochodzę z rodziny wielodzietnej) i nie mam z kim się spotkać. Nie mam kogo wysłuchać, komu się zwierzyć. Dodatkowo dobija mnie fakt, że siedzę w domu z rodzicami, którzy widzą jak kolejny weekend spędzam sama.
Powoli dociera do mnie myśl, że będę osobą samotną, nie liczę na to, ze kogokolwiek sobie znajdę. Co mnie cieszy - przestaję mieć nadzieję. Nie potrafię się niestety jeszcze pogodzić z emocjami, które temu towarzyszą. Chciałabym, żeby mi to zobojętniało, żeby doszło do tego, ze samotność nie stopuje minie przed jakimkolwiek działaniem i podejmowaniem jakiś działań. Na razie niestety mi to nie wychodzi. Jestem z rodziny wielodzietnej, w której zawsze ktoś obok mnie był, jestem przyzwyczajona do obecności drugiej osoby (ale nie chłopaka czy partnera, z tym wiecznie miałam problem, bo nigdy nie miałam powodzenia). Przeraża mnie brak ten stan, gdy nikogo obok nie ma, naprawdę bardzo bym chciała kogoś poznać. Jest mi naprawdę bardzo smutno i źle. Czuję, że znowu z czymś przegrywam.
anu
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
25 wrz 2007, 22:34
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

przez kazimierz61 10 maja 2015, 05:05
Różne są sytuacje w których ludzie czują się samotni, ja czuję się samotny ponieważ nie mam nikogo bliskiego z którym mógłbym porozmawiać o moich problemach i tych związanych z chorobą jak i tych związanych z normalnym życiem. Odczuwam że moi bliscy inaczej to wszystko rozumieją niż powinni, nie biorą pod uwagę wszystkich aspektów związanych z moją chorobą, nie mają pojęcia jak bardzo ich zachowanie i relacje ze mną mają mają wpływ na moje samopoczucie. Myślę że gdyby rodzina mnie lepiej rozumiała tym samym przez to mnie pomagając, to i moje okresy depresji byłyby krótsze.
CHAD ll
Kwetaplex
Lerivon
Lexotan
Clonazepam
Lamotrix
Offline
Posty
981
Dołączył(a)
20 lut 2015, 09:02

Samotność

przez AleksandrA111 10 maja 2015, 21:51
ehh okropnie się czuję,niestety.Jeśli ktoś czuje się podobnie to zapraszam na priv....
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
18 sie 2012, 23:27

Samotność

Avatar użytkownika
przez Abbey 10 maja 2015, 22:25
Wiecie...
W przeciągu ostatnich miesięcy było u mnie raz lepiej, raz gorzej. Czasem nawet zdawało mi się, że zwalczyłam samotnosc. Ale jak mówię - zdawało mi się.
Nieważne jak bardzo się zaangażuję, kończę jakby z tą samą sceną - samotnym, pustym weekendem, zalana łzami i z chęcią pochlastania się.
Nie rozumiem czym sobie zasłużyłam na taką samotnosc. Co takiego robię źle, że zawsze kończę sama. Chyba nigdy się nie dowiem.
Najwidoczniej jestem jakims wybrakowanym egzemplarzem człowieka. Ale nie umiem, po prostu nie umiem się z tym pogodzić...
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8783
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Samotność

przez szrama 10 maja 2015, 22:34
Nie umiesz się z tym pogodzić tak samo jak ja. Im byłem lepszy dla osoby, którą kocham nadal z całego serca w jego głębi tym gorzej ona mnie traktowała i bardziej odrzucała.
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Samotność

przez Victorius17 10 maja 2015, 22:51
Abbey, ja mam tak samo. Dopóki cały tydzień pracuję - widuję się z ludźmi. Marzę wtedy o weekendzie. Kiedy nadchodzi weekend, dociera do mnie, że tak naprawdę jestem sam. Nikt z przyjaciół mnie nie odwiedza. Na większość imprez nikt mnie nie zaprasza, a dowiaduję się o nich później z rozmów między moimi znajomymi. Czuję wtedy przeszywający ból, który niczym lodowaty szpikulec, rozcina serce na pół i przebija się do mózgu. Pieprzona samotność. Owszem, jestem wybrakowanym człowiekiem, nieprzystosowanym społecznie, ale "przyjaciele" są od tego by pomóc człowiekowi kiedy jest taka potrzeba. Łatwiej jest jednak wypiąć d...ę na przyjaciela, udawać że jest ważny, a tak naprawdę wykorzystywać go kiedy jest potrzebny. Czasem zaprasza się takiego nieprzystosowanego społecznie inwalidę na jakąś posiadówę przy kawie, albo jakiegoś grilla raz do roku, żeby stwarzać pozory przyjaźni, a kiedy jest potrzebny, wzywa się go do naprawy komputera, tak jak mnie dzisiaj. Społeczny inwalida, zgadza się bo i tak nie ma lepszego wyboru. Siedzieć samotnie w domu, czy zostać wyfrajerowanym do naprawy laptopa za darmo? Wybór jest prosty - pakujesz się i jedziesz odwalić robotę za darmo, a przy tym posiedzisz przynajmniej w towarzystwie innych ludzi. Najgorsze są długie weekendy, urlopy, kiedy inni zbierają się w paczkę i jadą gdzieś razem na jakiś biwak, koncert, czy cokolwiek, a ty zostajesz wśród czterech ścian i nie masz do kogo pogadać. Siedzisz i gapisz się w ścianę tępym wzrokiem. Myślisz sobie: "zrobiłbym coś, może jakieś pranie, sprzątanie, poczytałbym książkę", ale te paraliżujące uczucie samotności nie pozwala ci oderwać wzroku od ściany. Tak mijają godziny. Zaglądam na fejsa, patrzę, nikt do mnie nie napisał, mimo że wielu ludzi jest online. Gadają między sobą, pomijając mnie całkowicie. Później zaglądam na nerwicę i tutaj też 0 wiadomości. Następnie znowu fejs i tak w kółko przez kilka godzin. Kiedy wybija północ, zdaję sobie sprawę że trzeba iść spać bo rano muszę wstać do pracy. Wtedy odechciewa mi się żyć.
Victorius17
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 10 maja 2015, 23:03
Czuję straszną samotność i pustkę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1547
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Samotność

Avatar użytkownika
przez milena.ana 10 maja 2015, 23:13
Victorius17 napisał(a):Abbey, ja mam tak samo. Dopóki cały tydzień pracuję - widuję się z ludźmi. Marzę wtedy o weekendzie. Kiedy nadchodzi weekend, dociera do mnie, że tak naprawdę jestem sam. Nikt z przyjaciół mnie nie odwiedza. Na większość imprez nikt mnie nie zaprasza, a dowiaduję się o nich później z rozmów między moimi znajomymi. Czuję wtedy przeszywający ból, który niczym lodowaty szpikulec, rozcina serce na pół i przebija się do mózgu. Pieprzona samotność. Owszem, jestem wybrakowanym człowiekiem, nieprzystosowanym społecznie, ale "przyjaciele" są od tego by pomóc człowiekowi kiedy jest taka potrzeba. Łatwiej jest jednak wypiąć d...ę na przyjaciela, udawać że jest ważny, a tak naprawdę wykorzystywać go kiedy jest potrzebny. Czasem zaprasza się takiego nieprzystosowanego społecznie inwalidę na jakąś posiadówę przy kawie, albo jakiegoś grilla raz do roku, żeby stwarzać pozory przyjaźni, a kiedy jest potrzebny, wzywa się go do naprawy komputera, tak jak mnie dzisiaj. Społeczny inwalida, zgadza się bo i tak nie ma lepszego wyboru. Siedzieć samotnie w domu, czy zostać wyfrajerowanym do naprawy laptopa za darmo? Wybór jest prosty - pakujesz się i jedziesz odwalić robotę za darmo, a przy tym posiedzisz przynajmniej w towarzystwie innych ludzi. Najgorsze są długie weekendy, urlopy, kiedy inni zbierają się w paczkę i jadą gdzieś razem na jakiś biwak, koncert, czy cokolwiek, a ty zostajesz wśród czterech ścian i nie masz do kogo pogadać. Siedzisz i gapisz się w ścianę tępym wzrokiem. Myślisz sobie: "zrobiłbym coś, może jakieś pranie, sprzątanie, poczytałbym książkę", ale te paraliżujące uczucie samotności nie pozwala ci oderwać wzroku od ściany. Tak mijają godziny. Zaglądam na fejsa, patrzę, nikt do mnie nie napisał, mimo że wielu ludzi jest online. Gadają między sobą, pomijając mnie całkowicie. Później zaglądam na nerwicę i tutaj też 0 wiadomości. Następnie znowu fejs i tak w kółko przez kilka godzin. Kiedy wybija północ, zdaję sobie sprawę że trzeba iść spać bo rano muszę wstać do pracy. Wtedy odechciewa mi się żyć.



Z jakiej jesteś części Polski??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
24 gru 2014, 01:02

Samotność

Avatar użytkownika
przez SmutnaTęcza 11 maja 2015, 00:08
Napisałam pod jakimś innym tematem, że rozmawiam najwyżej z chłopakiem, mamą i paroma znajomymi ze studiów. Zawsze tak było, a jak nie miałam chłopaka, to jeszcze gorzej. Jednak dobrze byłoby mieć jakąś przyjaciółkę, nie mogę polegać tylko na towarzystwie chłopaka, z którym widuję się nie tak często jak "normalne" pary.
Nigdy nie wiem o żadnych imprezach, nikt mnie nigdy nie zaprasza. Zresztą może bym i mogła wprosić się na jakieś studenckie grupowe "integracje", ale mieszkam poza miastem, w którym się uczę (kilkadziesiąt kilometrów) i nie miałabym nawet jak wrócić do domu. Wszystkie inne fajne eventy tak samo. Mogłabym fajnie spędzać czas,może ze znajomymi ze studiów "wpraszając się", a może kogoś poznać. Ale wszystko dzieje się w dużych miastach. :(
Jedyna impreza, na jakiej byłam, to urodziny znajomej, bodajże w 2 klasie gimnazjum. Nawet nieźle się tam czułam, ale potem już nikt mnie nigdy nie zaprosił.
Koleżanki też zawsze były miłe tylko wtedy, gdy czegoś chciały - spisać zadanie domowe albo lekcje po chorobie. Jak w ostatniej klasie gimnazjum zaczęłam lepiej sobie radzić z siatkówką, to nagle wszyscy chcieli mnie mieć w swojej drużynie. Wcześniej zawsze "wybierano" mnie na końcu - w cudzysłowie, bo nikt mnie nie wybierał, skoro zostałam ostatnia. Bo przecież wg nich powinno być oczywiste, do której grupy trafiłam. Ale ja chciałam usłyszeć swoje imię, jak cała reszta: "Tęczo, no to ty jesteś z nami".
W sąsiedztwie mieszka jeden chłopak, którego rodzina nie lubi mojej, no i niestety jego mamusia nauczyła go też nienawiści do mnie. Na nieszczęście trafilismy do jednej klasy w gimnazjum. Oczywiście nagadał na mnie wszystkim. Miałam tylko małą grupkę znajomych, podobnych wyrzutków, czyli osób nie dość dobrych, fajnych, śmiałych, ładnych, popularnych i bogatych.
Potem do liceum trafiłam do klasy z jedną dziewczyną z klasy gimnazjalnej, która trzymała się z paczką tamtego chłopaka. Oczywiście też musiała innym o mnie nagadać, bo tamten ją przekabacił. Bo niby skąd by wiedział, jaką miałam w liceum średnią, skoro nie utrzymuję z nim kontaktów, a on nie znał nikogo innego z mojej klasy?
Na studia trafiłam z jeszcze inną dziewczyną z liceum, która z kolei tu coś nagadała, nigdy mnie nie lubiła i pewnie tamta coś jej powiedziała.
Dziś nikt nawet nie złoży życzeń urodzinowych. Bo tak trudno nawet skopiować tysięczny raz głupie "100 lat". Jedni udają na ulicy, że nie znają, jedna znajoma z gimnazjum nie chce nawet utrzymywać kontaktu wirtualnego, choć nigdy jej złego słowa nie powiedziałam, więc nie ma o co się gniewać. Lubiłam ją. Pewnie ten chłopak i jej coś nagadał, że może np., że się z niej śmiałam, bo jest trochę niepełnosprawna.
Powinnam się już dawno przyzwyczaić, że jestem zawsze wszędzie pomijana i olewana. W realu, tu na forum, wszędzie. Zawsze tylko ktoś gorszy, brzydszy, nieśmiały czyli nieciekawy. Zwykłe popychadło. Nigdy nie byłam dla nikogo wystarczająco dobrą znajomą. Nikt nigdy nawet nie spytał, dlaczego jestem smutna i czy można mi jakoś poprawić humor. A wystarczyłoby tak niewiele...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4532
Dołączył(a)
31 paź 2013, 16:04
Lokalizacja
okolice Trójmiasta

Samotność

przez Victorius17 11 maja 2015, 00:50
milena.ana, jestem z Podlasia :)

LUDZIE! JEST TERAZ COŚ WAŻNIEJSZEGO NIŻ NASZA SAMOTNOŚĆ! JEST CEL! KUKIZ MA 20% POPARCIA! JEST DUCH W NARODZIE :) ! NARÓD NIE UMARŁ :) ! JAK BARDZO SIĘ CIESZĘ :) ! LUDZIE ZACZĘLI SIĘ BUDZIĆ :) . PIEPRZYĆ SAMOTNOŚĆ! JEST POLSKA DO ODZYSKANIA :) !

JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA! :) :) :)

Victorius17
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 11 maja 2015, 11:59
JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA! :) :) :)

Owszem,ona powoli i boleśnie dogorewa wpjerdalana przez gangrene i 3 różne nowotwory :pirate:

a co do tematu - zamiłowanie do egoizmu,mam wyjebanizmu na innych i izolatki - wzrasta,choć powód do "dumy" to żaden,ale niepokoju też równocześnie nie odczuwam.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32804
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do