Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 04 maja 2015, 01:33
też już się z tym pogodziłam...
uczę się być sama... jeśli umiesz liczyć, licz tylko na siebie
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

przez Saraid 04 maja 2015, 05:36
Introwertyczka napisał(a):Ja jakoś zawsze byłam sama i właściwie kiedyś nawet mi to nie przeszkadzało. Albo mi się wtedy wydawało, że nie jestem sama - ciężko teraz stwierdzić. Gdy znalazłam się na dnie, to nagle zauważyłam, że nikogo przy mnie nie ma. I wiem, że tak już pewnie zostanie. Jeszcze pół roku temu nie mogłam się z tym pogodzić i wariowałam, niemal skakałam po ścianach i wszystko mnie drażniło. Teraz staram się jakoś pogodzić z tym, że już zawsze będę sama i że nic się pod tym względem nie zmieni. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.

Nie jesteś sama masz siebie i badż dla siebie dobra,troszcz się o siebie i pokochaj ...masz tu ludzi na forum którzy w jakimś stopniu Ci staraja się pomóc.
Saraid
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez kazimierz61 04 maja 2015, 05:51
na_leśnik, Moja inność polega na tym, że ja jestem chory na ChAD i ktoś patrzący z boku pewnością zauważy że nie jestem jak wszyscy inni tylko coś mu będzie podejżane w moim zachowaniu zwłaszcza teraz w depresji, a z drugiej strony ja widzę swoją inność rozpoznaję ją i czuję się inny. Może gdy uzyskam remisję to może się coś zmieni w moim odczuciu, ale narazie jest jak jest.
Lamotrix 300mg
Kwetaplex 100mg
Escitalopram Actavis 20mg
Trittico CR 75mg 1.1/3 tabletki
F-31, F-31.0, F-31.3
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
20 lut 2015, 09:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez dr. Psycho Trepens 04 maja 2015, 22:30
Kogoś z Was czasem dołują myśli, że zawsze będziecie sami, w sensie związku/małżeństwa ?
Bo ja ze swoimi zaburzeniami nie mam na to szans. Momentami strasznie mnie to dołuje, sam fakt.
Rodzice kiedyś odejdą i będzie pustka :/ Pewnie będę się tułać po psychiatrykach i oddziałach dziennych.
Paroksetyna - 60mg
Olanzapina - 10mg
Hydroksyzyna - 150mg
Pernazyna - 300mg
--------------------
Posty
446
Dołączył(a)
15 kwi 2015, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez poem 04 maja 2015, 23:00
Follow_ napisał(a):też już się z tym pogodziłam...
uczę się być sama... jeśli umiesz liczyć, licz tylko na siebie

Trudne to, bardzo...
Jasne, że lepiej by było być samowystarczalnym i w pełni samodzielnym, ale to takie ciężkie :-|
Ja już mam ochotę wyłączyć sięz życia, rzucićpracę, schować się pod kołdrę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Samotność

Avatar użytkownika
przez Progressive 04 maja 2015, 23:03
poem, eh, czuje dokladnie to samo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
06 maja 2014, 16:46
Lokalizacja
Kraków

Samotność

Avatar użytkownika
przez poem 04 maja 2015, 23:33
Co z tym zrobić?...

Nie mam siły dbać o siebie sama, robić różnych codzinnych rzeczy. A jeszcze powinnam się leczyć (kręgosłup). Do tego też nie mam motywacji.
Nie potrafię o tym mówić i chyba dlatego próbuję jakoś to pokazać, np. bałaganem w mieszkaniu. Właściwie to też "nieskuteczne". Rodzina uważa to raczej za lenistwo. Znajomi mnie nie odwiedzają, a jak już to dla nich jestem w stanie jakoś powierzchownie chociaż uprzątnąć, ale potem tego żałuję, bo nie widzą jak jest naprawdę, na codzień.
Kur**, no nie wierzę, że przez ten cały miesiąc NIKT (kto wie o moim stanie) nie zaproponował choćby zrobienia zakupów. Nie uważam, że coś mi się należy, wręcz przeciwnie... może dlatego tak to boli...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Samotność

przez szrama 05 maja 2015, 02:09
Też mam burdel w pokoju. Brak porządku sam w sobie mi nie przeszkadza, ale fakt, że nie było odkurzane, już nie mam pojęcia ile, raczej tak. U mnie też jest uważane to za lenistwo, chodź wiesz, ja akurat problemów z kręgosłupem nie mam. Przynajmniej, chce Ci się kartki zrobić, to dużo, bo na pewno trochę wysiłku w to wkładasz z tego co oglądałem. Masz pracę, ja się o nią staram, chodź nie chce mi się wstać z łóżka przełamuję się i działam wbrew swojej "niewoli". Samotność już nie tyle mi doskwiera co swego rodzaju bezradność.
Offline
Posty
406
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Samotność

przez Nadie 05 maja 2015, 03:10
Cieszę się,że długi weekend już się skończył i mogę wrócić do pracy, widzenie podczas spacerów tych wszystkich grillujących ludzi i zdawanie sobie sprawy z tego jak bardzo jesteś samotny i jak nikomu nie zależy na kontakcie z tobą było mega dołujące
Od 2007 roku depresja, od Września 2013 nerwica lękowa
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
24 kwi 2013, 01:40

Samotność

Avatar użytkownika
przez poem 05 maja 2015, 03:44
W pokoju jeszcze raz na jakiś czas coś ogarnę, ze zmywaniem gorzej... Ostatnie zmywanie skończyło się stłuczonym talerzem: szkłem w zlewie, na szafkach i podłodze, niedostatecznie ostrym by się pociąć.

Kartek prawie wcale nie robię jakoś od grudnia :( to jednocześnie i świadczy o moim złym stanie i odwrotnie - negatywnie na mnie wpływa. Bo tworzenie wymaga skupienia, takiego specyficznego stanu (a ja nie potrafię ostatnio go osiągnąć) i daje pozytywną energię. Coś nie pozwala mi robić rzeczy dla mnie dobrych. A z pracą to nie wiem co będzie.
Niewiele jem.
Nocą boję się położyć spać, a rano (właściwie w południe) boję się wstać.
Jedyna osoba, na którą jeszcze trochę ostatnio liczyłam - olewa mnie (może ma ku temu powody - własne problemy, praca, brak czasu... chociaż w brak czasu na napisanie krótkiej wiadomości nie wierzę...)

No i frustruje mnie fakt że czuję potrzebę, by pomagać ludziom, ale nie mogę nic zrobić, bo właściwie jestem uwięziona w czterech ścianach i sama potrzebuję pomocy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 05 maja 2015, 08:41
Hmm,poznałem tu parę osób które wybrały nazwijmy to - "samotną" droge przez żywot - Z różnych powodów . Sam też raczej widzę takową drogę..nie potrafię ufać,przed relacjami włącza mi się wręcz paranoiczna chęć ucieczki,domyślam się że to przez tchórzliwy egoizm którym się kieruje.
Wizja samotniczego życia też o dziwo..o ile kiedyś "przerażała" tak teraz nie wydaje się niczym złym.
Nie wypieram się w pełni,ale raczej ogólnie wszystko na to wskazuje.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32441
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez Progressive 05 maja 2015, 09:35
Nie wiem już właśnie czy gorsza samotność czy ta cholerna bezradność. Na niczym się nie można skupić, ciężko się za coś zabrać, z jedzeniem też kiepsko. Praca i studia coraz mniej zaczynają mnie interesować, coraz mniej siły by się starać, bo już brakuje sensu w tym wszystkim.

Ciężko się pogodzić właśnie z taką wizją o której mówisz, Arhol.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
06 maja 2014, 16:46
Lokalizacja
Kraków

Samotność

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 05 maja 2015, 10:24
A ja się godzę z taką myślą. Samotne życie czy nawet samotna śmierć jakoś mnie nie przerażają. Mam ten swój wewnętrzny świat, do którego nikt nie ma i mieć nie będzie dostępu, żyję sobie w nim pomimo tego, że mam wokół siebie ludzi, ale to jest tak bardzo moje, że nie zamierzam się z tym nikim dzielić. W zasadzie uwielbiam to :D Coś, co kiedyś uważałam za swoje przekleństwo teraz uwielbiam. Zawsze chciałam się tym wszystkim z kimś podzielić, mieć kogoś z kim będę mogła dzielic się tymi swoimi przemyśleniami, tym swoim światem, zwyczajnie nie chciałam być samotna. Ale im bardziej akceptowałam ten swój wewnętrzny świat tym mniej samotność wydawała mi się straszna. W tej chwili nie jestem samotna, ale jeśli kiedyś będę - trudno. Mam siebie, nie nudzę się w swoim towarzystwie, zaakceptowałam właściwie wszystko co kiedyś uważałam, że sprawia, że ludzie ode mnie odchodzą. Po prostu lubię siebie. Różne wybory i kształt świata wskazują na to, że kiedyś może się zdarzyć tak, ze będę umierać w samotności. Nie chciałabym tego, ale pewnie tak będzie. Pociesza mnie myśl, że to znów będzie takie moje. Nie chciałabym tylko umrzeć i zostać znaleziona po paru dniach lub tygodniach, że nie będzie komu mnie pochować, a jak już umrę nikt nawet o mnie nie wspomni, niczego po sobie nie zostawię. To jest trochę smutne. Ale mam jeszcze całe życie żeby to zaakceptować.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Samotność

Avatar użytkownika
przez Progressive 05 maja 2015, 10:39
MalaMi1001, troche zazdroszczę Ci, długo zajęło Ci zaakceptowanie samej siebie i czucie sie dobrze we własnej skórze, nawet jesli miałoby to sie wiązać z samotnością ? Mnie to przeraża i dołuje strasznie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
06 maja 2014, 16:46
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do