Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez Progressive 04 maja 2015, 23:03
poem, eh, czuje dokladnie to samo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
06 maja 2014, 16:46
Lokalizacja
Kraków

Samotność

Avatar użytkownika
przez poem 04 maja 2015, 23:33
Co z tym zrobić?...

Nie mam siły dbać o siebie sama, robić różnych codzinnych rzeczy. A jeszcze powinnam się leczyć (kręgosłup). Do tego też nie mam motywacji.
Nie potrafię o tym mówić i chyba dlatego próbuję jakoś to pokazać, np. bałaganem w mieszkaniu. Właściwie to też "nieskuteczne". Rodzina uważa to raczej za lenistwo. Znajomi mnie nie odwiedzają, a jak już to dla nich jestem w stanie jakoś powierzchownie chociaż uprzątnąć, ale potem tego żałuję, bo nie widzą jak jest naprawdę, na codzień.
Kur**, no nie wierzę, że przez ten cały miesiąc NIKT (kto wie o moim stanie) nie zaproponował choćby zrobienia zakupów. Nie uważam, że coś mi się należy, wręcz przeciwnie... może dlatego tak to boli...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Samotność

przez szrama 05 maja 2015, 02:09
Też mam burdel w pokoju. Brak porządku sam w sobie mi nie przeszkadza, ale fakt, że nie było odkurzane, już nie mam pojęcia ile, raczej tak. U mnie też jest uważane to za lenistwo, chodź wiesz, ja akurat problemów z kręgosłupem nie mam. Przynajmniej, chce Ci się kartki zrobić, to dużo, bo na pewno trochę wysiłku w to wkładasz z tego co oglądałem. Masz pracę, ja się o nią staram, chodź nie chce mi się wstać z łóżka przełamuję się i działam wbrew swojej "niewoli". Samotność już nie tyle mi doskwiera co swego rodzaju bezradność.
Offline
Posty
410
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

przez Nadie 05 maja 2015, 03:10
Cieszę się,że długi weekend już się skończył i mogę wrócić do pracy, widzenie podczas spacerów tych wszystkich grillujących ludzi i zdawanie sobie sprawy z tego jak bardzo jesteś samotny i jak nikomu nie zależy na kontakcie z tobą było mega dołujące
Od 2007 roku depresja, od Września 2013 nerwica lękowa
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
24 kwi 2013, 01:40

Samotność

Avatar użytkownika
przez poem 05 maja 2015, 03:44
W pokoju jeszcze raz na jakiś czas coś ogarnę, ze zmywaniem gorzej... Ostatnie zmywanie skończyło się stłuczonym talerzem: szkłem w zlewie, na szafkach i podłodze, niedostatecznie ostrym by się pociąć.

Kartek prawie wcale nie robię jakoś od grudnia :( to jednocześnie i świadczy o moim złym stanie i odwrotnie - negatywnie na mnie wpływa. Bo tworzenie wymaga skupienia, takiego specyficznego stanu (a ja nie potrafię ostatnio go osiągnąć) i daje pozytywną energię. Coś nie pozwala mi robić rzeczy dla mnie dobrych. A z pracą to nie wiem co będzie.
Niewiele jem.
Nocą boję się położyć spać, a rano (właściwie w południe) boję się wstać.
Jedyna osoba, na którą jeszcze trochę ostatnio liczyłam - olewa mnie (może ma ku temu powody - własne problemy, praca, brak czasu... chociaż w brak czasu na napisanie krótkiej wiadomości nie wierzę...)

No i frustruje mnie fakt że czuję potrzebę, by pomagać ludziom, ale nie mogę nic zrobić, bo właściwie jestem uwięziona w czterech ścianach i sama potrzebuję pomocy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 05 maja 2015, 08:41
Hmm,poznałem tu parę osób które wybrały nazwijmy to - "samotną" droge przez żywot - Z różnych powodów . Sam też raczej widzę takową drogę..nie potrafię ufać,przed relacjami włącza mi się wręcz paranoiczna chęć ucieczki,domyślam się że to przez tchórzliwy egoizm którym się kieruje.
Wizja samotniczego życia też o dziwo..o ile kiedyś "przerażała" tak teraz nie wydaje się niczym złym.
Nie wypieram się w pełni,ale raczej ogólnie wszystko na to wskazuje.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32537
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez Progressive 05 maja 2015, 09:35
Nie wiem już właśnie czy gorsza samotność czy ta cholerna bezradność. Na niczym się nie można skupić, ciężko się za coś zabrać, z jedzeniem też kiepsko. Praca i studia coraz mniej zaczynają mnie interesować, coraz mniej siły by się starać, bo już brakuje sensu w tym wszystkim.

Ciężko się pogodzić właśnie z taką wizją o której mówisz, Arhol.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
06 maja 2014, 16:46
Lokalizacja
Kraków

Samotność

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 05 maja 2015, 10:24
A ja się godzę z taką myślą. Samotne życie czy nawet samotna śmierć jakoś mnie nie przerażają. Mam ten swój wewnętrzny świat, do którego nikt nie ma i mieć nie będzie dostępu, żyję sobie w nim pomimo tego, że mam wokół siebie ludzi, ale to jest tak bardzo moje, że nie zamierzam się z tym nikim dzielić. W zasadzie uwielbiam to :D Coś, co kiedyś uważałam za swoje przekleństwo teraz uwielbiam. Zawsze chciałam się tym wszystkim z kimś podzielić, mieć kogoś z kim będę mogła dzielic się tymi swoimi przemyśleniami, tym swoim światem, zwyczajnie nie chciałam być samotna. Ale im bardziej akceptowałam ten swój wewnętrzny świat tym mniej samotność wydawała mi się straszna. W tej chwili nie jestem samotna, ale jeśli kiedyś będę - trudno. Mam siebie, nie nudzę się w swoim towarzystwie, zaakceptowałam właściwie wszystko co kiedyś uważałam, że sprawia, że ludzie ode mnie odchodzą. Po prostu lubię siebie. Różne wybory i kształt świata wskazują na to, że kiedyś może się zdarzyć tak, ze będę umierać w samotności. Nie chciałabym tego, ale pewnie tak będzie. Pociesza mnie myśl, że to znów będzie takie moje. Nie chciałabym tylko umrzeć i zostać znaleziona po paru dniach lub tygodniach, że nie będzie komu mnie pochować, a jak już umrę nikt nawet o mnie nie wspomni, niczego po sobie nie zostawię. To jest trochę smutne. Ale mam jeszcze całe życie żeby to zaakceptować.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1931
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Samotność

Avatar użytkownika
przez Progressive 05 maja 2015, 10:39
MalaMi1001, troche zazdroszczę Ci, długo zajęło Ci zaakceptowanie samej siebie i czucie sie dobrze we własnej skórze, nawet jesli miałoby to sie wiązać z samotnością ? Mnie to przeraża i dołuje strasznie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
06 maja 2014, 16:46
Lokalizacja
Kraków

Samotność

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 05 maja 2015, 11:10
Oj długo. Przede wszystkim bardzo długo nienawidziłam siebie i to się odbijało na moich wszelakich relacjach. Między innymi dlatego nie mam teraz znajomych ani przyjaciół. No i przede wszystkim panicznie potrzebowałam mieć wokół siebie ludzi, dużo ludzi, i to ludzi, którzy mnie musieli koniecznie lubić i akceptować, bo inaczej biczowałam samą siebie nienawidząc się jeszcze bardziej. No i oczywiście rezygnowałam z całego mnóstwa rzeczy i części siebie żeby tylko ci ludzie chcieli ze mną przebywać i mnie akceptowali. Dzisiaj się z tego śmieje, ale taką drogę musiałam przejść, żeby mieć gdzieś, że mnie ktoś nie akceptuje. Nikt mnie nie musi lubić, ważne, że ja lubię siebie. Progressive, terapia. Tylko to może Ci pomóc zrozumieć i polubić siebie :)
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1931
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Samotność

Avatar użytkownika
przez Semir 05 maja 2015, 11:26
Ja w sumie też się z tym pogodziłem. Choć czasem dostaję propozycję wyjścia gdzieś to jak na razie nie są nawet moi znajomi tylko obcy ludzie i nie wiadomo co z tego będzie jaki będzie finał. Co do związków 6 lat to wystarczająco by się odechciało do końca życia więc sprawa zamknięta. Jedyne co mi nie pasuję to chęć i brak możliwości zmiany samego siebie. Czekam na tak oczekiwaną terapię już od sierpnia tamtego roku i nadal nie mogę się doczekać. Poza tym ok i jakoś mam okazję na zmianę choć po części mojego życia(Części materialnej)
Ból fizyczny ma w sobie to dobrego, że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija. Ból psychiczny, kiedy boli nas serce, zabija nas codziennie od nowa, jednak ciągle żyjemy. Paolo Coelho
Avatar użytkownika
Offline
Posty
673
Dołączył(a)
24 paź 2013, 20:36
Lokalizacja
Łódź

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 05 maja 2015, 12:00
długo zajęło Ci zaakceptowanie samej siebie i czucie sie dobrze we własnej skórze, nawet jesli miałoby to sie wiązać z samotnością ?

U mnie po 2,5 roku dopiero około dotarło (częściowo),że to jak żyje,owszem może w oczach paru osób czyni mnie śmieciem,ale to ich problem jak to widzą,nie mój...
Co nie znaczy że problem z samooceną został rozwiązany.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32537
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez poem 05 maja 2015, 17:08
MalaMi1001 napisał(a):Oj długo. Przede wszystkim bardzo długo nienawidziłam siebie i to się odbijało na moich wszelakich relacjach. Między innymi dlatego nie mam teraz znajomych ani przyjaciół. No i przede wszystkim panicznie potrzebowałam mieć wokół siebie ludzi, dużo ludzi, i to ludzi, którzy mnie musieli koniecznie lubić i akceptować, bo inaczej biczowałam samą siebie nienawidząc się jeszcze bardziej. No i oczywiście rezygnowałam z całego mnóstwa rzeczy i części siebie żeby tylko ci ludzie chcieli ze mną przebywać i mnie akceptowali. Dzisiaj się z tego śmieje, ale taką drogę musiałam przejść, żeby mieć gdzieś, że mnie ktoś nie akceptuje. Nikt mnie nie musi lubić, ważne, że ja lubię siebie. Progressive, terapia. Tylko to może Ci pomóc zrozumieć i polubić siebie :)

Chyba właśnie w tym problem, trudno znieść siebie samą. Ogólnie to podziwiam ludzi, którzy potrafią samotnie żyć, znają swoją wartość, są niezależni itp.
Ale nadal uważam, że są sytuacje szczególne, kiedy sami sobie nie poradzimy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Samotność

Avatar użytkownika
przez Progressive 05 maja 2015, 17:37
MalaMi1001, już drugi raz podchodzę do terapii i drugi raz nie wiem co mam o niej myśleć.
poem, też podziwiam ludzi, którzy są pewni swojej wartości. Ja siebie nie potrafię znieść.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
06 maja 2014, 16:46
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do