Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez Hitman 14 kwi 2015, 13:37
Wyjątek potwierdzający regułę. A bardziej prawdopodobne jest to, że ten facet miał w sobie coś co ją pociągało i wcale nie był niżej tylko tobie się tak wydaje lub kobieta ma niską samoocenę albo wyszła za niego z pragmatycznych powodów, może był podobny do jej ojca a może ma zaburzenia. Ja też czasem podobam się kobietom powyżej swojej wartości ale wtedy pytam o jej byłych i okazuje się, że byli jacyś zaburzeni lub pojebani i wtedy wiem skąd to upodobanie do mnie ;)
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samotność

przez Lorri1 14 kwi 2015, 18:25
Witam...
Dołączam do grona samotnych - samotnych w sensie dosłownym, i tych samotnych pośród tłumu.
Nigdy nie byłam osobą towarzyską, w stosunku do rówieśników z czasów szkolnych byłam psychicznie "ciężka" i poważna, jakby wsadzili duszę dorosłego człowieka w ciało nastolatki. Trudno mi było znaleźć dobrych kolegów i koleżanki, miałam inne zainteresowania, byłam introwertyczna, cicha, mało imprezowa, trochę typ myśliciela. Byłam (i jestem?) niezbyt atrakcyjna towarzysko.

Zmieniło się pod koniec liceum, poznałam fantastycznego, inteligentnego chłopaka, który akceptował to, jaka jestem. Ponad 5 lat sielanki, poświęciłam się głównie jemu, trochę zaniedbałam znajomości ze studiów, wolałam się widywać z nim niż w innymi, których towarzystwo mnie męczyło. Były nawet poważne plany, związek w rozkwicie, itd. A potem nagle zmarł, nie ma go, świat się zmienił, ja się zmieniłam. Straciłam tych nielicznych znajomych, których miałam. Większość się odwróciła z dnia na dzień, stałam się niewidzialna. Pojedyncze osoby próbowały utrzymywać kontakt - czasem jakiś sms, rzadziej jakieś spotkanie, ale później wszystkie drogi się rozeszły. A teraz - gdy człowiek pracuje praktycznie sam, gdy skończyły się czasy szkolno-studenckie i większość osób ma już stałe, zamknięte grono swoich znajomych, swoje problemy, rodzinę na głowie - trudno kogoś poznać. Od kilku lat nie widuję się z nikim poza rodziną. Nie mam fejsbuka, twittera itp. - nie istnieję. Żyję w systemie praca, dom, komputer (lubię czasem pograć), książka, spać i tak na okrągło. Kilkukrotnie przez ten czas próbowałam - jak to mówią - "wyjść do ludzi", ale z mizernym skutkiem. Miałkie znajomości na zasadzie "cześć, co słychać? fajnie, wszystko ok? to fajnie! cześć", brakuje ludziom zaangażowania, bezinteresowności, empatii i ciekawości drugiego człowieka czy świata w ogóle. Do tego czasem przyciągam (podświadomie wybieram?) ludzi z pokręconą historią i problemami. Chorzy, mitomani, alkoholicy, rozwodnicy...
Jestem osobą tolerancyjną, wyrozumiałą, cierpliwą i o szerokich zainteresowaniach - na bardzo wiele tematów pogadam, a jeśli czegoś nie wiem, to chętnie się dowiem. Uchodzę za ładną, bystrą. Ale po co mi to wszystko? Jak się od święta spotkałam z koleżanką, to spędziłam 2-3h na rozmowach o pracy, jej koleżankach z pracy, kosmetykach, pracy, ciuchach, dzieciach, pracy jej męża, odchudzaniu (mniej więcej w tej kolejności). W końcu przestałam się z nią widywać, bo było mi przykro i niezręcznie (sic!), gdy wiedziałam, o czym i jak będziemy rozmawiać. Jak w "Dniu świra" - naprawdę? łał! super, super! naprawdę? niemożliwe! Pojawiły się wyrzuty sumienia (?), zaczęłam się wymigiwać od spotkań... Nie potrafię tak, potrzebuję czegoś głębszego, a ludzie nie potrafią tego zrozumieć :( Nie jestem osobą, która wałkuje na okrągło poważne tematy, lubię się powygłupiać, pożartować i pogadać o pierdółkach, ale potrzebuję też czegoś więcej. Mam wrażenie, że nie pasuję do obecnych czasów. Oczywiście, nie jestem żadnym ideałem (oj nie), czasem mam w pewien sposób pogardliwy stosunek do ludzi (czy Wam też się zdarza myśleć, że większość społeczeństwa to ograniczone, przyziemne osoby, które żyją tylko, by zaspokoić podstawowe potrzeby życiowe?).

Wiem, że jest nas więcej, widzę to czytając choćby ten wątek. Co się dzieje, że tylu nas jest, że piszemy o tym samym, ale różnymi słowami? Czy coś jest nie tak z nami? Jesteśmy zbyt wrażliwi jak na dzisiejsze realia? Zbyt inteligentni? A może zbyt wymagający? Czy może coś nie tak jest ze społeczeństwem?

Czuję się bardzo, bardzo samotna i niezrozumiana... Czasem nie mam siły i myślę tylko o tym, by dzień się skończył, bo może w następnym COŚ się wydarzy. Kiedy indziej myślę, że fajnie byłoby zasnąć i się nie obudzić. I tak od kilku lat... Gdzieś w środku mnie tli się ciągle jakaś nadzieja, że coś się zmieni, że znajdzie się ktoś wart zainteresowania, przyjaźni, może miłości. Brakuje mi bliskości drugiego człowieka - intelektualnej i fizycznej (nie myślę tu o seksie). Nie mam z kim pogadać o przeczytanej książce, obejrzanym filmie, nie mam komu się wyżalić ani z kim pośmiać. Nie mam z kim podyskutować. Siedzę w domu, bo nie mam z kim wyjść na spacer czy pojechać na wycieczkę (czasem wychodzę sama, ale wtedy wracam w podłym nastroju, bo to mi tylko boleśnie uświadamia marność tej sytuacji).
Dlaczego tak o to trudno? Znaleźć przyjaciół? Kogoś bliskiego? Czy, mając coraz bliżej do 30-tki, mam szansę na normalne życie - mężczyzna u boku, wspólne plany, jacyś znajomi, nic wielkiego? Nie byłam w moimi problemami (trochę ich jest) u specjalisty, bo wydaje mi się, że przesadzam, albo że mnie nie zrozumie i skwituje wszystko hasłem: wyjdź do ludzi, weź się w garść.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
14 kwi 2015, 17:51

Samotność

Avatar użytkownika
przez Progressive 14 kwi 2015, 20:25
Lorri1, jestem nieco młodszy, ale doskonale rozumiem co przeżywasz, nie jesteś z tym sama, o ile to jakiekolwiek pocieszenie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
06 maja 2014, 16:46
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez kazimierz61 15 kwi 2015, 07:34
Zamykam się w sobie, już nie chcę się zwierzać ze swojego samopoczucia bo spotykam się z niechęcią i dezaprobatą, jestem skazany żeby dusić to wszystko w sobie .
Lamotrix 300mg
Kwetaplex 100mg
Escitalopram Actavis 20mg
Trittico CR 75mg 1.1/3 tabletki
F-31, F-31.0, F-31.3
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
20 lut 2015, 09:02

Samotność

przez Hitman 15 kwi 2015, 14:19
Uważam, że powinieneś się komuś zwierzyć. Czasem samo to, że opowiesz komuś o swoich problemach zmniejsza ich wagę. W realu ciężej się mówi o pewnych rzeczach. Może spróbuj przez internet? Tu jest dużo osób z problemami, które chętnie cię wysłuchają.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samotność

Avatar użytkownika
przez Rebelia 15 kwi 2015, 14:21
Lorri1, uzależniasz swoje poczucie szczęścia od bycia z kimś?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 15 kwi 2015, 18:51
:( Brakuje mi rodziny, ludzi...
depresja atakuje , samotność powoduje rozpacz
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

przez Wehmut 15 kwi 2015, 18:55
a robisz coś z tym?
Wehmut
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 15 kwi 2015, 18:59
robię... :(
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

przez Lorri1 15 kwi 2015, 19:44
Rebelia napisał(a):Lorri1, uzależniasz swoje poczucie szczęścia od bycia z kimś?

Trudne pytanie. Generalnie nie mam powodów do narzekania - jestem wykształcona, mam pracę, mam gdzie mieszkać (wprawdzie dalej z rodzicami, ale to ze względów ekonomicznych, wolę odkładać na własne mieszkanie, niż płacić obcej osobie za wynajem i nic z tego nie mieć; zresztą nie wiem, czy dałabym radę mieszkać całkiem sama, to przygnębiające), mam kochającą rodzinę, jestem względnie zdrowa, itp. itd. A czy jestem szczęśliwa? Sama nie wiem. Jestem samotna. Nie chodzi o to, że moim największym problemem jest to, że nie mam mężczyzny. Nie jestem nawet pewna, czy już jestem gotowa na nowy związek, bo regularnie wracam myślami do mojego zmarłego chłopaka. Uwiera mnie brak kogoś sensownego do porozmawiania, do ruszenia czterech liter z domu. Chciałoby się wyjść do kina, do teatru, przeczytać książkę i później podzielić wrażeniami. Albo iść na głupie zakupy z kimś, kto mi powie, czy w czymś mi do twarzy, czy nie (i odwrotnie). Wyjść na spacer, na rower, basen... Pojechać na wakacje czy wycieczkę. Dzisiaj byłam na długim spacerze z psem w parku, piękna pogoda - żal nie skorzystać, i było mi przykro, że nawet nie miałam do kogo gęby otworzyć. Coraz bardziej zamykam się w sobie i w czterech ścianach, coraz trudniej znaleźć mi motywację, by gdzieś wyjść.

Nie wiem, czy to odpowiedź na Twoje pytanie?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
14 kwi 2015, 17:51

Samotność

Avatar użytkownika
przez kazimierz61 19 kwi 2015, 07:27
Moja samotność opiera się wyłącznie na braku zrozumienia mnie przez moich bliskich. Już od bardzo dawna borykam się z ChADem i ciągle odczuwam brak wyrozumiałości przez rodzinę. Nikomu nie zależy na tym, żeby dowiedzieć się coś więcej o mojej chorobie i naprzykład jak z kimś rozmawiam na ten temat to czuję , że ten ktoś nie wie o co chodzi .
Lamotrix 300mg
Kwetaplex 100mg
Escitalopram Actavis 20mg
Trittico CR 75mg 1.1/3 tabletki
F-31, F-31.0, F-31.3
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
20 lut 2015, 09:02

Samotność

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 20 kwi 2015, 00:28
Piewrszy raz od bardzo dawna wróciłem do tego wątku,bo pierwszy raz od bardzo dawna przypomniałem sobie że jestem całkiem sam.I zawsze bedę.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

Samotność

Avatar użytkownika
przez Progressive 20 kwi 2015, 21:27
Poczucie samotności, nawet gdy wokół masa ludzi, to dobija najbardziej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
06 maja 2014, 16:46
Lokalizacja
Kraków

Samotność

przez dominik1622 20 kwi 2015, 23:32
Dlaczego dzisiejsze zawieranie znajomości polega na pisaniu ze sobą na Fejsbuku?
Tak prościej by było, gdyby dziewczyny miały nieco większe wymagania, aniżeli tylko pisanie na FB czy gdziekolwiek indziej. Nie wiem, jak to może wystarczyć.... Jest tyle możliwości: można iść na spacer, na łąkę, do lasu, można posiedzieć miło przy ognisku, przy pianinie, pooglądać filmy, skoczyć do kina.... Ludzie się chyba tego boją.
Ale dzisiaj ludzie poznają się na Fejsbuku. I tylko piszą...
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
11 lut 2015, 02:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 4 gości

Przeskocz do