Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Samotność. List do (kiedyś)przyjaciół...

przez Chrystian2000 22 sie 2010, 01:17
Jesteśmy za szklaną barierą, widzimy - lecz nie słyszymy ;
i nie rozumiemy,
wkoło półmrok i szarości ,nawet w samo południe,
i słabo cie widać pośród twoich cieni,
weź do reki twardego coś i szkło stłucz, może usłyszymy,
jeśli łaskawy Ci będzie los - to cie uwolnimy.
A gdyby jednak niektórzy z nas zawiedli i zdradzili to zawsze wiedz,
że przyjdzie czas że znów Cie zobaczymy.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
21 sie 2010, 23:41

Re: Samotność. List do (kiedyś)przyjaciół...

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 23 sie 2010, 02:29
Pochylona nad taflą jeziora
Wyplatam wodorosty z włosów
Zamknij mi oczy przyjacielu
Jeżeli jeszcze chcesz pomóc

Zamknij mi oczy delikatnie
I już więcej o nic nie pytaj
Już nie będzie listów szalonych
Odszukaj mnie w trzcinach ukrytą

Już nie będzie więcej żadnych listów
Kolor oczu wypłukuje mi woda
Zatkaj uszy by nie słyszeć wiatru
Poprzez zimną taflę dłoń podaj

Zatkaj uszy by wiatru nie słuchać
Niepotrzebna nam już jego melodia
Znajdź mnie znowu uśpioną na dnie
Po raz drugi zapomnij - i odejdź
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

Re: Samotność. List do (kiedyś)przyjaciół...

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 25 sie 2010, 19:58
Jak się ma tak jak ja problemy . To się traci przyjaciół , nikt nie chcę się z chorym zadawać . Bo i po co , mam kilku znajomych . Wiedzą o mnie i jak na razie nie uciekają . Mam więc z kim pogadać . Wiersza nie daję bo nie umiem .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16564
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność w depresji

przez mimi1982 08 lis 2010, 13:24
Witam. Cały czas płaczę bez powodu, jest mi źle, nic mi się nie chce robić. mam bałagan w domu a ja nie mam siły. I tylko cierpię i płaczę. Ale wiecie co w tym wszystkim jest najgorsze? Że jestem w tym sama. Komu mam płakać na ramieniu i się wyżalić? Mojemu chłopakowi, który chce pomóc ale nie wie jak? Nie rozumie bo nie jest chory. Chce pomóc ale nie potrafi. A tylko dołuję go swoim samopoczuciem. Mamie też nie bo ma już swoje lata i wszystkim się przejmuje. Nie chcę jej martwić. Chciałabym wyżalić się komuś kto tak jak ja ma takie same problemy bo tylko wtedy można wzajemnie się zrozumieć i wesprzeć. Niestety nie znam nikogo takiego. Jedynie Wy i cieszę się z tego, że chociaż Wy możecie to przeczytać i wiedzieć o czym piszę i zrozumieć. Biorę na depresję Wellbutrin od 5 dni. Nie wiem jak na mnie podziała. Póki co jest masakra. Mam same złe myśli. Nie umiem się niczym cieszyć. Jak jestem z chłopakiem to jest cudownie a potem on wychodzi a ja płaczę i nie umiem sobie poradzić ze sobą. Zmuszam się do tego,żeby iść do pracy. I nie mogę się doczekać kiedy będę w domu i będę mogła swobodnie się wypłakać. Mój chłopak jedzie w nocy z rodzicami do szpitala, bo jego tata jest chory, a ja wiem, że będę się zamartwiać czy dojadą, czy nic się nie stanie. Więc wezmę 2 relanium i pójdę spać, żeby nie myśleć. Nienawidzę być sama. Jest mi wtedy gorzej. Cieszę się, że jesteście Wy.
mimi1982
Offline

Re: Samotność w depresji

Avatar użytkownika
przez bezsilna82 11 lis 2010, 20:44
Witaj
Doskonale rozumiem co przezywasz ja mam tak samo, w tej chwili moje samopoczucie jest troszke lepsze ale wciaz mam dni,ze nic mi sie nie chce,wszystko sprawia mi trudnosc, chce mi sie plakac i wyzalic tak jak Ty komus kto mnie zrozumie.
Jesli chcesz mozemy pogadac na gg.
Życie to męka. Najlepiej się wcale nie urodzić. Ale to szczęście ma jeden na tysiąc...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
10 sty 2010, 23:10

Re: Samotność w depresji

przez cycek 11 lis 2010, 22:42
To jest przerąbane .Wiedza o ty ci którzy to przezywają.Podstawa jest sie czyms zainteresowac ja tak sobie radze sam :105:
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 lis 2010, 22:12

Re: Samotność w depresji

Avatar użytkownika
przez bezsilna82 12 lis 2010, 12:15
fajnie ze choc Ty masz chec sie czyms zajac, ja nawet jak bym chciala to i tak mam problem aby to zrobic,a najczesciej chcialabym zamknac sie w ciasnym i ciemnym kacie, gdzie nikt mnie nie bedzie widzial i nie bedzie mi przeszkadzal w mojej samotnosci.
Życie to męka. Najlepiej się wcale nie urodzić. Ale to szczęście ma jeden na tysiąc...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
10 sty 2010, 23:10

Re: Samotność w depresji

przez mimi1982 12 lis 2010, 13:09
Witam.
Bezsilna, niestety nie mam gg ale mam maila i tam z chęcią mogłabym z Tobą porozmawiać. Zawsze lepiej wyżalić się i porozmawiać z osobą o podobnych problemach. Mój mail: mimi1982@onet.pl
Dziś może trochę lepiej się czuję, choć i tak mam to stałe uczucie, że nie radzę sobie z życiem. Jestem nadwrażliwa. Jak ktoś coś powie, rozkładam to na czynniki pierwsze. Przejmuję się wszystkim. Złoszczą mnie żarty na mój temat. Dziś mój chłopak powiedział, że tylko leżę w łóżku i nic nie robię. Zdenerwowało mnie to i mu odburknęłam, że jak to zrobiłam Ci śniadanie to mało? Ze złością to powiedziałam. A on na to kochanie ja żartowałem a Ty już się złościsz. Nie wiem albo nie znam się na żartach albo on ma głupie żarty. Wczoraj się popłakałam i powiedziałam mu, że nie radzę sobie. Ze nie potrafię żyć. On mnie pytał, co ma zrobić, jak ma pomóc, dlaczego tak się czuje. Najdrobniejsza rzecz potrafi sprawić że nie chce mi się żyć. Najgorzej że moj chłopak jest nerwowy i złości się jak coś powiem, że robi nie tak. A ja jak słyszę, że jest zły,wpadam w szał. Zaczynam płakać, mówić, że nie chcę już żyć i dopiero jak widzi że jest naprawdę źle to mnie przytuli i pocieszy, wtedy mi przechodzi. Planujemy wspólną przyszłość i dużo rozmawiamy, staramy się tak postępować by było lepiej. Biorę Na depresję Wellbutrin i pomimo, że dużo osób pisze o dużych skutkach ubocznych,u mnie nic nie ma. Efektów też jeszcze nie ma ale nic dziwnego bo biorę dopiero tydzień. Jest to straszna choroba, wszyscy faceci uciekali ode mnie. Nic dziwnego skoro widzieli jak walę się po głowie przy nich. Teraz jestem z kimś kto mnie wspiera i mimo wszystko jest przy mnie i chce spędzić ze mną życie, choć czasem sam nie wytrzymuje i wybucha. Jednak jest we mnie uczucie, że i on ucieknie. Mam uczucie niepewności. Często pytam czy mnie kocha choć mówi mi to co chwila, czekam, aż mnie przytuli, musi mi okazywać miłość i czułość, dopiero wtedy czuję się pewnie i bezpiecznie. Chciałabym normalnie żyć. Nie oczekiwać najgorszego. Zawsze myślę, że coś złego się wydarzy.Słyszę karetkę,myślę, że może to ktoś bliski, że coś mu się stało. Myślę, że nic dobrego w życiu już mnie nie spotka. Ciekawe, czy ktoś z Was też tak ma czy tylko ja jestem wyjątkowym egzemplarzem. Skąd ta choroba się bierze? Skąd te problemy? Jak sobie pomóc? Jak zacząć normalnie żyć. W tych czasach można zapomnieć o terapii. Bo godzina kosztuje 80 zł. Nie stać mnie i wielu ludzi na to.
Pozdrawiam
mimi1982
Offline

Re: Samotność w depresji

Avatar użytkownika
przez bezsilna82 13 lis 2010, 12:05
hej. Jak czytam to co napisalas to jakbym czytala o sobie z ta roznica,ze moj byly chlopak nie dbal o mnie tak jak Twoj o Ciebie,on po prostu zamiast mi pomoc obwinial mnie za to ze jestem chora, miedzy innymi dlatego sie rozstalismy. NIe mialam zadnego wsparcia wrecz przeciwnie wciaz mnie dolowal i doprowadzal do wscieklosci albo do lez. Mialam dosyc i odeszlam. Ja przyjmuje Mirtazapine,po niej czuje sie nieco lepiej,ustapily leki, juz nie mysle o smierci i mam troche wiecej checi do robienia czegokolwiek choc to i tak wciaz zbyt malo.Wczesniej bralam Citalopram, Sertaline i Edronax. Niestety zadne z powyzszych nie sprawilo ze czulam sie tak jak po mirtazapinie. Na wizyty u specjalisty mnie tez nie stac,1 godz to koszt od 50-100 funtow. Jest mi ciezko,wiem ze potrzebuje pomocy psychologa bo sama nie dam rady z tego wyjsc ale nie moge narazie sobie na to pozwolic. Tak bardzo chcialabym wyzdrowiec.....
Życie to męka. Najlepiej się wcale nie urodzić. Ale to szczęście ma jeden na tysiąc...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
10 sty 2010, 23:10

Re: Samotność w depresji

przez mimi1982 14 lis 2010, 16:10
Czy ta Mirtazapina jest rzeczywiście taka dobra? Dużo osób pisze, że to pomogło. Czy to wpływa na popęd seksualny negatywnie?
mimi1982
Offline

Re: Samotność w depresji

Avatar użytkownika
przez bezsilna82 14 lis 2010, 22:04
jesli chodzi o mnie to tak jak pisalam wczesniej mi troche pomogla bardziej niz inne leki a co do seksu to ja zanim zaczelam brac ten lek to go nie mialam i tak jest do dzis,wiec nie wiem czy akurat ten lek dziala ujemnie czy nie.
Życie to męka. Najlepiej się wcale nie urodzić. Ale to szczęście ma jeden na tysiąc...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
10 sty 2010, 23:10

Samotność:(((

przez dodzik 16 gru 2010, 21:02
Podziele się z wami tym, ze jestem samotna wśród ludzi:( czuje, ze nie mam możliwości do realizacji siebie, że nie moge znaleść swojego miejsca na ziemi. Czasem myślę, że może rzeczywiście nie ma tu dla mnie miejsca:( Pewnie jakbym była przebojowa i pewna siebie jak ,,Doda" to miałabym szanse na samorealizację. A tak moje życie wygląda, że jestem samotna, 3 miesiące temu zostawił mnie facet, czuje sie obco wśród ludzi i czuje, że mnie nienawiadza
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
08 sie 2009, 20:00

Re: Samotność:(((

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 16 gru 2010, 21:54
Wiem co czujesz , tylko człowiek samotny wie co to znaczy, :bezradny: Ja jestem w tej jeszcze gorszej sytuacji ,że nigdy nie byłem w związku .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16564
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Re: Samotność:(((

przez dodzik 17 gru 2010, 20:52
Dlaczego? :-| co jest we mnie takiego odrażającego, że nikt mnie nie lubi? Dlaczego mam poczucie, że jestem zerem? a tak chciałabym być pewną siebie Dorotą, przebojową, kroczącą przed siebie?
Panie, daj mi siłę, aby zmienić to co można, pogodzić się z tym, czego zmienić nie można i zdolność, by odróznić jedno od drugiego.
Boje się, że taka jaka jestem- beznadziejna zostane sama, wyląduje na dworcu i skoncze swój marny żywot.
Co moge zrobic, aby podnieśc jakoś swoją samoocene??
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
08 sie 2009, 20:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do