Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez Storożak 05 gru 2014, 13:44
lucy1979, cośty, nie wiem co to za zasiłek to 500 zł, ale ja mam taki jak moje ostatnie pensje. Oni to liczą z premiami zdaje się :D
Pie.dole nie biore...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
30 paź 2014, 18:46

Samotność

przez on123 05 gru 2014, 17:12
Mi kopa nie daje ale wiem że nie mamy najgorzej.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
10 lis 2014, 10:35

Samotność

przez Mae 06 gru 2014, 20:19
A ja się zastanawiam, po co się leczyć, skoro i tak umrzemy i pewnie dojdzie do wojny... Nawet jeżeli przeżyjemy, to nie będziemy skupiać się na doczesnych problemach, bo inaczej zginiemy z głodu. Przepraszam, ale naprawdę nachodzą mnie takie myśli.
Trolololololo
Mae
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
06 sie 2013, 22:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

przez Heikko 06 gru 2014, 21:34
Mae napisał(a):A ja się zastanawiam, po co się leczyć, skoro i tak umrzemy

Bo leczenie spowoduje, że zanim umrzemy, będzie trochę przyjemniej ;)
Heikko
Offline

Samotność

przez Mae 06 gru 2014, 22:16
A ja odnoszę wrażenie, że tak czy siak nic dobrego mnie nie spotka. Znalazłam się w patowej sytuacji i nie umiem sobie z nią poradzić. Nigdy nie przypuszczałam, że z powodu mojego zdrowia życie obróci się o 180 stopni.
Są tego też dobre strony, ponieważ inne problemy schodzą na dalszy plan. ;)
Trolololololo
Mae
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
06 sie 2013, 22:22

Samotność

Avatar użytkownika
przez Abbey 07 gru 2014, 01:56
Omg, znowu uwikłałam się w toksyczną dla mnie relację.
Ja chyba nie umiem normalnie...
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Samotność

Avatar użytkownika
przez Storożak 07 gru 2014, 01:57
Abbey, czemu toksyczną? To się wypakuj z niej skoro wiesz, że jest toksyczna...
Pie.dole nie biore...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
30 paź 2014, 18:46

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 07 gru 2014, 02:41
To pewnie nie takie proste,jeśli w owy gejm wchodzę emołszyns ;<


Co do izolatki z perspektywy czasu,jak trafiłem na ten cudny internetowy przybytek dla przegrywów (no offence tawarisze =D) i wniosków..
-Nie wszyscy ludzie to biurwy które powinny spłonąć
-Większość z nas ma za ostre podejście do samych siebie (THX CAPTAIN OBVIOUS - pomyślało pół foro)
-Nie da się całkowicie odizolować i trzymać tylko formalnych konktaków (familia,praca,sklepy,urzędy i inne upierdliwe miejsca które trza odwiedzać)
Chyba że ktoś potrafi,to gratuluje,mi nie wyszło.
-Mimo wszystko jednak,trzeba się starać by trzymać jakiś dystans/mieć mocne poczucie wartości i nie uzależniać się od kogoś.
-Nie oczekiwać zbyt wiele od innych,nigdy.


Taa,żeby to takie proste było,to w ogóle by był bajer :lol:
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32437
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez Storożak 07 gru 2014, 02:51
-Mimo wszystko jednak,trzeba się starać by trzymać jakiś dystans/mieć mocne poczucie wartości i nie uzależniać się od kogoś.
-Nie oczekiwać zbyt wiele od innych,nigdy.

Arhol, jak masz jakąś receptę to dawaj, mogę nawet zapłacić :P
Pie.dole nie biore...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
30 paź 2014, 18:46

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 07 gru 2014, 03:01
Kamaja, Niebyłoby mnie tu prawdopodobnie,gdybym takowe skille osiągnął,to je proste tylko na papiórze,być może nawet jedno drugiemu zaprzecza .
W pełni i tak się nie da tego osiągnąć,każdy pewnie ma jakieś maximum poszczególnych statystyk.
Jak to osiągnąć...pewnie trzeba umić dilować z izolatką,dostać po dupie od ludzi ileśdziesiąt/ileśset razy,może częściowo wtedy człowiek sobie wbije tamte 2 fakty,ale tylko częściowo.
To nie tak,że mam to syćko za łatwe,przeciwnie,to koorewnie trudne,być może nawet niemożliwe do osiągnięcia :mrgreen:
Pozostaje próbować,bo co pozostaje ?
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32437
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez Storożak 07 gru 2014, 03:06
Arhol, Ja chcę lakarstwo na tooo i jużżż :evil:
Pie.dole nie biore...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
30 paź 2014, 18:46

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 07 gru 2014, 03:20
haloperidol :mrgreen: ?
Lobotomia?
Nie,chyba nie o to kaman,ale jak co znajdę,dam znać :mrgreen:
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32437
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez Abbey 07 gru 2014, 03:40
Przywiązałam się za mocno.
Po prostu gdy ktoś poświęci mi nieco czasu, to mam poczucie, że druga osoba też musiała się zaangażować. Ale przecież czasem chodzi o zwykłą znajomość, o koleżeństwo, o osobę do pogadania gdy kumpli nie ma - a dla mnie nie ma takich rzeczy pośrednich.
Ja wiem, że to co czuję jest chore, więc zazwyczaj próbuję w takich momentach szybko urywać kontakt. Ale co z tego, skoro ta druga osoba po jakimś czasie wypytuje co się stało. I co, mam odpowiedzieć sorry, ale przywiązuję się do wszystkich w 100%, do ciebie też i nie mogę powstrzymać tego, że jakąś wypowiedź uznam za przysięgę na wieczność? :lol:

Powiem tak - były relacje, które udało mi się zakończyć szybkim cięciem. Ale najgorsze dla mnie jest zachowanie osoby, która odezwie się raz na kilka dni, poświęcimy np. całą noc na rozmowy, niby jest ok, tutaj zaangażowanie, troska, forma przyjaźni, a potem milczenie. Potem znowu po x czasu rozmowy jakby nic się nie stało.
Nienawidzę tego. Wóz albo przewóz, panienką do towarzystwa nie mam zamiaru być :roll: sama do siebie tracę szacunek w takich momentach

A to wszystko przez to, że nigdy nie miałam normalnych znajomych. Teraz bardzo zależy mi na każdej relacji.
za bardzo.
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Samotność

przez szrama 07 gru 2014, 04:17
Ja mam identycznie, tak bardzo chciałbym napisać skąd się to wzięło, ale boje się, że przypadkowo ktoś odkryje, że tu piszę na forum. Chciałbym coś napisać, ale nie mam siły, już nawet rzadko tu wchodzę bo ciężko mi posta skleić. Mam identycznie, uwierz mi, że znam to uczucie i współczuję ci z całego serca. Miałem sytuację, że poznałem, a właściwie to ona mnie poznała, przez internet, tak po prostu znienacka napisała na gg. Rozmawialiśmy kilka dni, bała się powiedzieć wprost, że potrzebuje kogoś, ale dawała mi to do zrozumienia na wszystkie możliwe sposoby. Była z miejscowości kilkadziesiąt kilometrów ode mnie. Miałem się z nią spotkać, a musiałem wbrew sobie sobie powiedzieć jej, że jej nie chcę. Tak bardzo się bałem, że z czasem mnie odrzuci przez moje problemy, że będę dla niej ciężarem, bo jest dużo młodsza ode mnie. To było coś okropnego gdy umiera się z samotności i trzeba zrobić coś takiego, a rodzina przechodziła obok mnie obojętnie, jeszcze mówiąc mi, że dobrze, że tak zrobiłem. Nienawidzę ich chyba. Potem poznałem inną osobę, dzwoniła do mnie, gadaliśmy o wszystkim, w środku nocy dzwoniła gdy była w złym stanie, a teraz nie odzywam się do niej od trzech miesięcy bo nie zniosę dłużej tego bólu, że nie mogę zrobić dla niej nic, a sobie próbuję pomóc i mi to nie wychodzi. Abbey wiem co czujesz, wiem co to znaczy budzić się w środku nocy przerażonym, że nie ma nikogo, a serce bije mocno z bólu i na dodatek nie można usnąć. Ból ostatnio przekroczył u mnie pewien stopień, nastąpił punkt kulminacyjny, coś strzeliło, przez kilka dni była obojętność totalna, nic, a teraz zaczyna się wszystko od nowa. Najgorsze jest, że chcę, a nie mogę nikomu pomóc. To niestety ja potrzebuję czegoś takiego, że ktoś powie, przyjadę do ciebie, pomogę ci, nie pogrązaj się, wyciągne do ciebie dłoń. Nie wiem co dalej będzie, staram się nie poddawać, ale jest gorzej.
Offline
Posty
406
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do