Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez Lethality 28 paź 2014, 11:22
Follow_, the RAPER

A gdzie Twój nick obcięło.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
595
Dołączył(a)
14 mar 2014, 16:25
Lokalizacja
Gdynia

Samotność

Avatar użytkownika
przez tahela 29 paź 2014, 00:30
czuej sie xle, mam ochote zadzwonic, oczywiscie za późna godzina juz, dawno juz tak nie miałam
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Samotność

przez goodluck 29 paź 2014, 01:41
Follow_ napisał(a):mnie dobija wizja świąt

no niestety, najgorszy okres w roku się zbliża ...
"Rodzimy się, krótko żyjemy i umieramy. Tak się dzieje od dawna" by Steve Jobs
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
27 lip 2014, 00:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez devnull 29 paź 2014, 02:41
Przeraża mnie zima, mam jeszcze większy opór przed wyjściem z domu,
czuję się wtedy jak na innej planecie, zimno, lodownia, nieprzyjemnie.

-- 29 paź 2014, 03:15 --

Odkryłem u siebie jedną ciekawą rzecz, napiszcie mi czy macie podobnie ?
Więcej satysfakcji, radości sprawia mi przypadkowa pomoc jakiemuś przechodniowi,
co pyta się mnie o drogę czy np. o papierosa, niż spotkanie wśród znajomych.

No i druga strona, ja już na trzeźwo, bez benzodiazepin/alkoholu nie potrafię
być w towarzystwie w 100% sobą, tzn. bez żadnego skrępowania, asertywności itd.
Z wiekiem rośnie mi bardziej surowa ocena siebie, samoponiżenie itp, jestem starszy
więc potrzebuję większych dokonań, ale choroba/zaburzenia/osobowość trzyma mnie
na smyczy i pozwala tylko "podjadać okruchy".

Biorę 15mg ESCI a i tak nie chce mi się żyć, opadł lęk, ale po prostu nie widzę szans
by być szczęśliwym - spełniać swoje marzenia lub do nich dochodzić etapami...
Bo mam ograniczenia zarówno umysłowe/mentalne/osobowościowe jak i materialne,
wszystko to kręci się tak w kółko, dzisiaj trzeba być twardym by żyć godnie.
Smutno się frajerzyć, ale na frajera mnie wychowywano.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Samotność

przez depresja24h 29 paź 2014, 19:43
Jestem już tak przyzwyczajona do samotności, że czasem nie zauważam, że przecież mam ten problem. Na tą chwilę myślę aby mieć pieniądze na leki, długi i następny miesiąc - mam psa on sprawia ze nie czuje sie taka samorna.
Offline
Posty
402
Dołączył(a)
22 maja 2014, 22:24

Samotność

Avatar użytkownika
przez tarara_n_tula 29 paź 2014, 23:46
Jestem sama jak palec z własnej winy. Przez lata bycia pośmiewiskiem, jestem do wszystkich "obronnie" nastawiona. Przed nikim się nie otwieram, nie daje się poznać. Maska, pod którą tak szczelnie zakamuflowałam własne "ja" tak mocno zrosła się ze mną, że nawet sama nie wiem jaka jestem na prawdę. Nie potrafię rozróżnić tego co czuję na prawdę, od tego pozornego, wymuszonego odczucia.
Pozory mylą. Powiedział jeż schodząc ze szczotki ryżowej.
gg: 51974622
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
27 paź 2014, 17:56
Lokalizacja
pustka

Samotność

przez Heikko 30 paź 2014, 18:49
tarara_n_tula napisał(a):Jestem sama jak palec z własnej winy. Przez lata bycia pośmiewiskiem, jestem do wszystkich "obronnie" nastawiona.


Czyli nie jesteś sama z własnej winy tylko z winy tych, którzy źle Ciebie traktowali.
Gdyby złamali Tobie nogę, było jasne, że to ich wina.
Dlaczego tym, że złamali coś w Twojej psychice obarczasz siebie?
Tak, jak złamania nogi bywają powikłane, tak samo urazy psychiczne bywają trudne do leczenia.
Jeśli chodzisz na terapię i robisz co możesz, żeby wyzdrowieć, cała wina spada na tych, którzy Cię skrzywdzili.
Heikko
Offline

Samotność

przez Siddhi 30 paź 2014, 18:58
@Heikko
Dokładnie.
Siddhi
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 30 paź 2014, 19:53
Nie zgodzę się z tym do końca...
dużo jednak zależy od nas.
i nikt mi nie powie, że nie...

rozpaczam nad swoją samotnością
ale wiem, że częściowo to moja wina
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

Avatar użytkownika
przez tarara_n_tula 31 paź 2014, 00:14
Heikko napisał(a):
tarara_n_tula napisał(a):Jestem sama jak palec z własnej winy. Przez lata bycia pośmiewiskiem, jestem do wszystkich "obronnie" nastawiona.


Czyli nie jesteś sama z własnej winy tylko z winy tych, którzy źle Ciebie traktowali.
Gdyby złamali Tobie nogę, było jasne, że to ich wina.
Dlaczego tym, że złamali coś w Twojej psychice obarczasz siebie?
Tak, jak złamania nogi bywają powikłane, tak samo urazy psychiczne bywają trudne do leczenia.
Jeśli chodzisz na terapię i robisz co możesz, żeby wyzdrowieć, cała wina spada na tych, którzy Cię skrzywdzili.


Owszem, ci ludzi odegrali w tym dużą rolę, lecz nie zmienia to faktu, że jednak to wszystko ode mnie zależy. Jestem sama z własnej winy, ponieważ wiem, że mam problem ale nic z nim nie robię i cały ten patologiczny stan zamiatam pod dywan.
Pozory mylą. Powiedział jeż schodząc ze szczotki ryżowej.
gg: 51974622
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
27 paź 2014, 17:56
Lokalizacja
pustka

Samotność

Avatar użytkownika
przez Niki333 04 lis 2014, 15:04
Popiol napisał(a):Dla mnie samotność to spokój i schronienie, będąc w ciężkiej fazie depresji, czyjeś towarzystwo niesłychanie mnie męczy i nie wyobrażam sobie np. spędzenia świąt, wigilii z rodziną, znajomymi czy z kimkolwiek. To by by była prawdziwa męka i kara dla mnie, nigdy w takim stanie nie szukam towarzystwa.
Zostaje izolacja i samotność, tam mogę cierpieć w spokoju.

-- 27 paź 2014, 22:16 --

Z urodzinami podobna sytuacja, uciekam, zamykam się, niema mnie.

-- 27 paź 2014, 22:18 --

I tak w każdej dziedzinie życia w sumie.


ja mam dokładnie tak samo :(
Istnieć nie znaczy żyć...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
28 mar 2014, 19:22
Lokalizacja
Wild - West :)

Samotność

Avatar użytkownika
przez PannaNatalia 04 lis 2014, 18:03
Jestem pogrążona w smutku i samotności. Wydaje mi sie,że nie jestem taka najgorsza a żaden facet nawet nie zwróci na mnie uwagi. Mam nerwicę,ciągle się boję ale mam też potrzebę kochania i bycia kochaną. Do jasnej Anielki też zasługuję na odrobinę szczęścia,ramiona,które mnie przygarną nawet jak jest beznadziejnie.....

-- 04 lis 2014, 17:03 --

Jestem pogrążona w smutku i samotności. Wydaje mi sie,że nie jestem taka najgorsza a żaden facet nawet nie zwróci na mnie uwagi. Mam nerwicę,ciągle się boję ale mam też potrzebę kochania i bycia kochaną. Do jasnej Anielki też zasługuję na odrobinę szczęścia,ramiona,które mnie przygarną nawet jak jest beznadziejnie.....
"Czasem płaczę, bo chce mi się płakać
wtedy czuję, jak uchodzi ze mnie zło"Dżem


"A gdy serce Twe przytłoczy myśl,że żyć nie warto,z łez ocieraj cudze oczy,chociaż Twoich nie otarto."Maria Konopnicka

Citabax 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1289
Dołączył(a)
08 gru 2013, 02:54

Samotność

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 04 lis 2014, 18:45
[quote="PannaNatalia"]Jestem pogrążona w smutku i samotności. Wydaje mi sie,że nie jestem taka najgorsza a żaden facet nawet nie zwróci na mnie uwagi. Mam nerwicę,ciągle się boję ale mam też potrzebę kochania i bycia kochaną. Do jasnej Anielki też zasługuję na odrobinę szczęścia,ramiona,które mnie przygarną nawet jak jest beznadziejnie.....

----wszyscy pokutujemy za to ,że żyjemy ( sedes )
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Samotność

Avatar użytkownika
przez Petek 04 lis 2014, 20:58
Pwiedzcie mi czy takie zabieganie po to żeby się spotkać z mojej strony że ja cały czas dzwonie a ta osoba mowi że jutro się odezwie czy kiedyś a tak naprawdę się nieodzywa albo ze ja do tej osoby zawsze dzwonie czy się ustawiamy a ona ona nigdy do mnie niezadzwoni. Czy jest sens czy skonczyc z takim podejściem?
Pusta przestrzeń przypomni ci o błedach
Chciałeś ognia to z piekła ogień cie dosiega
Avatar użytkownika
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
22 maja 2014, 15:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do