Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez adel 07 paź 2014, 08:11
Witam wszystkich samotnych :D przygarniecie nastepna samotna duszyczke :?: :D
I'm toxic...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2410
Dołączył(a)
01 lip 2014, 10:54

Samotność

Avatar użytkownika
przez Semir 07 paź 2014, 09:12
Co do samotności to u mnie zawsze jest tak że chcę do kogoś wyjść a nie mam gdzie i z kim albo mam ochotę odizolować się od świata bo banda debili z którymi jestem cały czas mnie deprymuje. Ale ogólnie to nie mam za dużo czasu a i przez chorobę moje życie towarzyskie jest tylko napisem.
Ból fizyczny ma w sobie to dobrego, że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija. Ból psychiczny, kiedy boli nas serce, zabija nas codziennie od nowa, jednak ciągle żyjemy. Paolo Coelho
Avatar użytkownika
Offline
Posty
679
Dołączył(a)
24 paź 2013, 20:36
Lokalizacja
Łódź

Samotność

Avatar użytkownika
przez hank.m 07 paź 2014, 10:44
Jestem sam jak palec i nie wierzę w nic dobrego, raczej nic mnie nie spotka. Wiecznie będą tylko problemy.
Nie ma sensu dalej żyć.

Blog: http://hankm.blox.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
20 wrz 2014, 00:06
Lokalizacja
Gdzieś w Polsce.

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 07 paź 2014, 11:58
W relacjach z ludźmi też się czai ta pieprzona pułapka samooceny,jak się ma człowiek za g***o to i tak wszystko pójdzie w p***u mać.
Jak ktoś nie odejdzie,to my sami coś rozwalimy,tak czy siak ból doopy będzie większy jak wcześniej,we łbie pozostaje mi wrażenie że bez tego ani rusz,jeśli sam siebie nie lubisz,albo choć nie tolerujesz to i tak będzie kicha.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32806
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez adel 07 paź 2014, 13:49
Arhol, musze sie z Toba niestety zgodzic :105:
I'm toxic...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2410
Dołączył(a)
01 lip 2014, 10:54

Samotność

przez farfalla 07 paź 2014, 21:16
Polubienie siebie jest teraz jednym z moich głównych celów, bo jednak trudno być szczęśliwym i spełnionym człowiek, jak się jest swoim wrogiem. Tylko ja już mam pewną dawno postawioną tezę na swój temat i każdy kontrargument jestem w stanie obalić... szkoda, że to nie działa w drugą stronę. Niektórzy to totalni idioci i wcale nie czują się zażenowani, gdy coś im nie wyjdzie, a nawet mają zbyt duże mniemanie o sobie. Chociaż rzeczywiście, to jakby inna, ale zawsze skrajność.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 lis 2013, 19:43

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 07 paź 2014, 21:49
ja próbuję siebie chociaż nie niszczyć ale ciężko mi to idzie...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1742
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

Avatar użytkownika
przez planB 07 paź 2014, 21:58
..ja się prawie" zniszczyłem ...w sumie to już kilka razy tak ,że powinienem być tam... i to przez tą jebaną samotność w środku. Przez kobiety :why:
I Dare, readY
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
24 wrz 2014, 11:20
Lokalizacja
DLN

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 07 paź 2014, 22:46
Nie przez kobiety tylko przez wewnętrzną słabość....
ja się chciałam zabić przez byłego..
ale to teraz widzę, że problem leżał we mnie
i to ja jestem kluczem do jego rozwiązania
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1742
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

przez Hisaishi 07 paź 2014, 22:47
Mnie również wykańcza samotność. Mimo tylu prób jestem nadal sam. Ciężko opisać jak to wpływa na psychikę. Obecnie nienawidzę siebie. Jest we mnie tyle negatywnych emocji, że nie panuję nad tym. Chciałbym znowu mieć tą radość życia, czuć się dobrze we własnej skórze, ale podświadomość robi swoje. Nie wiem zbytnio jak zapanować nad tym. Chyba przekroczyłem magiczną granicę. :roll: Druga osoba na pewno uśmierzyłaby sporą część tego bólu, ale nie sprawi, że zaakceptuję siebie. Jednak w takim stanie ciężko liczyć na jakieś uczucie. Pytanie tylko jak przełamać ten zaklęty krąg.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
07 paź 2014, 17:19

Samotność

Avatar użytkownika
przez planB 07 paź 2014, 22:55
Follow_ napisał(a):Nie przez kobiety tylko przez wewnętrzną słabość....
ja się chciałam zabić przez byłego..
ale to teraz widzę, że problem leżał we mnie
i to ja jestem kluczem do jego rozwiązania


Już to wiem, z tym problemem i jego pochodzeniem ;
...ja się chciałem zabić po 1szej, przy 2giej 2razy to zrobiłem w sumie/ niedawno przy znajomościach netowych i samotności w środku znów się zabiłem .....jaaaaakkkk ja chce spokoju
I Dare, readY
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
24 wrz 2014, 11:20
Lokalizacja
DLN

Samotność

przez Makabra 07 paź 2014, 23:15
Mam już dosyć bycia samej :(
Makabra
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 07 paź 2014, 23:58
Jeśli człowiek nie polubi siebie i własnego towarzystwa,czy niema tej stabilności we łbie,wszystko się sypnie,nawet jeśli ktoś nas polubi takimi jakimi jesteśmy - sami go odsuniemy uznając się za niegodnych/wstaw milion innych czynników i wyimaginowanych argumentów które są tylko u nas we łbie.

A moi drodzy z ciekawości,jak wyglądały/wyglądają wasze relacje z "normalsami" - (przez to rozumiem osoby,które nie wiedzą co to goowniana samoocena,brak chęci do żywota itd i te które nigdy nie podjęły czy nie musiały podjąć żadnej formy leczenia) jesteście w stanie z nimi stworzyć sensowniejszą relacje jak "kumpel od kufla/kielicha" czy "najlepsiejsza psiapsióła która jest tylko wtedy gdy jest dobrze i jesteście na zakupach" czy coś więcej?

Jeśli chodzi o mnie,kiedyś próbowałem zaufać rodzince,skończyło się giga failem,większość normalsów z dawnych lat - kontakt zerwany,wszystko straciło znaczenie i się rozpadło D:
Na dziś tylko tyle co normalsy w robocie,ale szczerze powiedziawszy czasem mam ochotę rzygnąć dalej jak widzę gdy z nimi tam gnije.
Nie spotkałem też jak dotąd (nie licząc znachorów - czyli psychologowie,psychiatrzy i terapeuci) "normalsów" które by były jakoś ogarnięte i mogły zrozumieć nas "świrów" - Może są wyjątki od reguły,ale zwykle "najedzony głodnego nie ogarnie"
A jak u was to wygląda/wyglądało D: ?
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32806
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

przez Hisaishi 08 paź 2014, 01:14
Nie mam żadnych sensownych relacji ani z rodziną, chyba "najlepsze" z matką, ani z nikim normalnym. Tak jak pisał Arhol, wszystko straciło sens i rozpadło się. Ale z drugiej strony budowanie relacji z ludźmi o podobnych problemach jest równie ciężkie. Może faktycznie rozumiemy lepiej swoją sytuację, ale nasze zaburzenia nie pozwalają często na właściwie prowadzenie relacji.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
07 paź 2014, 17:19

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do