Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: A może samotność?

przez paradoksy 21 cze 2010, 15:01
Najłatwiej przypisać sobie łatkę, przypiąć ją, stosować się do niej.. nie na tym to polega.
Choćbyś nie wiem co tu pisał, jestem pewna, że brakuje Ci kontaktu z innymi ludźmi.. Samo siedzenie na czacie to jeden z przykładów nieśmiałej próby nawiązywania kontaktów.
Ludzie są istotami stadnymi, ZAWSZE kogoś będą potrzebować... Nie mówię tu już nawet o "drugiej połowie", po prostu o kimś, komu można zaufać, komu można się wygadać i mieć w nim oparcie... Możesz się wypierać. Ale tak już jest.
A "osobowość unikająca" to nie standard, to jedno z zaburzeń osobowości - podkreślam tu słowo "zaburzeń". Samotność jest ok, ale na krótką chwilę. Pomyśl o sobie za 40 lat... nadal chcesz być samotny?
paradoksy
Offline

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 21 cze 2010, 20:42
Samo siedzenie na czacie to jeden z przykładów nieśmiałej próby nawiązywania kontaktów.

A raczej to próba urozmaicenia sobie czasu. ;)
Doxy ja przez całe swoje życie do tej pory nigdy nie miałem bliższych znajomych,czy przyjaciół(nie licząc jednego pseudo-przyjaciela).Wśród ludzi jak wiesz bardzo się męczę,przykładowo dzisiaj myślałem,że nie wyrobie i ucieknę z roboty bo z lęku i stresu już nie dawałem rady...
Więc naprawdę przynajmniej teraz jest mi lepiej bez znajomych i przyjaciół i bez tzw "drugiej połówki".
Btw. Sorry za brak przecinków ale mam klawiaturę zrąbaną..
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Brak przyjaźni, samotność społeczna.

Avatar użytkownika
przez TheGrengolada 22 cze 2010, 00:06
Ja osobiście mam miks bardzo ambiwalentnych uczuć: 1. brakuje mi moich dawnych znajomych, od których sama trochę się odcięłam; 2. mam wrażenie, że podtarli sobie mną cztery litery, bo kiedy oni mnie potrzebowali byłam na zawołanie, a kiedy ja ich potrzebuję oni mają lepszych znajomych; 3. kiedy ich widzę czują do nich niechęć; 4. potrzebuję Przyjaciela przez duże P (bo w sumie każdy zdrowy lub nie do końca zdrowy człowiek go potrzebuje), ale nie chce mi się zaczynać jakiejkolwiek relacji miedzyludzkiej, a sama myśl o wyjściu gdzieś z kimś lub pójściu do klubu, żeby kogoś zapoznać wywołuje u mnie wielki lęk.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
28 maja 2010, 22:52
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez soulfly89 23 cze 2010, 02:20
To jest jednak trochę co innego mieć nadzieję na to że ktoś odpowie Ci dobrem za dobro a co innego tego wymagać. A Doksy ma rację, dla urozmaicenia sobie czasy to można równie dobrze film obejrzeć albo książkę poczytać :)

Człowieku Nerwico, ale czy Ty coś robisz żeby czuć się lepiej wśród ludzi, choćby w pracy? Nie znam Cię za długo ani Twojej historii bo jakby nie patrzeć jestem tu od niedawna, ale jestem ciekawa jak to się stało, że się tak zmieniłeś. Jak nie chcesz o tym pisać - to z mojej strony pełne zrozumienie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: A może samotność?

przez paradoksy 23 cze 2010, 14:52
człowiek nerwica napisał(a):
Samo siedzenie na czacie to jeden z przykładów nieśmiałej próby nawiązywania kontaktów.

A raczej to próba urozmaicenia sobie czasu. ;)
Doxy ja przez całe swoje życie do tej pory nigdy nie miałem bliższych znajomych,czy przyjaciół(nie licząc jednego pseudo-przyjaciela).

No i popatrz jak skończyłeś... Parę dobrych lat chorujesz, masz fobię społeczną. To jest jednocześnie skutek i przyczyna.
paradoksy
Offline

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez darkaz 24 cze 2010, 14:55
Również mam 21lat. W odróżenieniu od Ciebie kiedyś nie byłam samotna.
Czas gim. a tymbardziej LO był bardzo towarzyskim czasem. Ciągle coś robiliśmy ze znajomymi, jak nie imprezy do wyjazdy to jakies inne rzeczy. Piękny, spontaniczny czas.
w tym czasie poznałam swoją pierwszą miłość wiec juz w ogole nie czułam sie samotna. Nie dość, że miałam chłopaka to świetnych znajomych. Bylam bardzo szczęśliwa.
W finalne związek sie po jakimś czasie skończył, niosąc ze sobą dużo łez i cierpienia. Ale byli znajomi także nie było tak źle.
Później nadszedł czas wyboru studiów i każdy poszedł swoją drogą, do dużego miasta (bo nasza rodzinna miejscowośc jest mikroskopijna) z nadzieją, że wyrwie się stad i coś osiągnie. Ja oczywiście również.
Poszłam do dużego miasta na literę "K", pełna entuzjazmu, z nastawieniem, że "teraz to ja sobie dopiero pożyję",lecz jak to w życiu bywa tak się nie stało.
Mimo iż kierunek na ktorym jestem jest dla mnie wymarzony to ludzie jakich tam spotkałam kompletnie nie są z tej bajki co ja. Nie udało mi się nawiązać żadnych przyjaźni i pewnie ktoś móglby powiedzieć, że to ze mną jest problem, ale uwierzcie mi, że nie.
Pare razy urządziłam jakąs domówkę, proponowalam piwo, wyjście ale nic. Po czasie zaprzestałam starań no i efekt jest taki, że nie ma z kim wyjść, nie ma nawet z kim pogadać. Ciesze się i nie mogę się doczekać końca tych studiów (na szczęscie ostatni rok).
A jak wracam do rodzinnego miasta czeka na mnie owszem rodzina (mama,tata), bo znajomym ze starej paczki nie chce się juz tu przyjeżdżać. Teraz własnie siedzę na wakacjach w domu i już mi się odechciewa chodzić samotnie na spacery i jeździć rowerem w te same miejsca też samotnie. Plus to najgorsze są wspomnienia, które mnie nachodzą ze starych czasów kiedy było tak kolorowo.
Jakoś mi lepiej jak się tak rozpisałam :)
Jeśli ktoś chce pogadać,piszcie - mam dużoooczasu :)
POZDRAWIAM CIEPŁO!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
07 cze 2008, 12:01

Re: Brak przyjaźni, samotność społeczna.

przez Roberrrto 10 lip 2010, 00:15
A ja myślę, że jestem skazany na samotność. Już tak długo siedzę w tej swojej pustelni, że już się chyba przyzwyczaiłem, zdziwaczałem lekko. Nie jest mi z tym dobrze, ale nie umiem tego zmienić. Czasem próbuję, ale ciągle mi się nie udaje. Zdarza się, że ktoś mnie próbuje wyciągnąć, ale ja się nie daję. Bo się boję. Bo chociaż mnie ta samotność dobija i coraz bardziej pogrąża, to ją przynajmniej znam. Czasem nawet wmawiam sobie, że tak jest lepiej, że tak jest mi dobrze. Ale słabo mi to wychodzi. Ciągle zazdroszcze ludziom, którzy mają przyjaciół, znajomych, partnerów...
Roberrrto
Offline

Re: A może samotność?

przez paradoksy 10 lip 2010, 20:04
adaś przypadek napisał(a):Samotność super sprawa,człowiek nerwica dobrze mówi-wódki mu wódki :great:

tak zawsze mówią ludzie, którzy są sami.
paradoksy
Offline

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 10 lip 2010, 20:07
Taa ehe :twisted: .Nie zawsze tak jest.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez Korba 10 lip 2010, 20:32
Niezależność to super sprawa, samotność - niekoniecznie.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 12 lip 2010, 01:06
Tzn, mnie wkurza demonizacja samotności.
Ale w sumie,każy ma prawo czuć jak czuje...niektorzy potrzebują ludzi i żłe sie czują bez nich a niektórzy nie..
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 12 lip 2010, 07:59
człowiek nerwica, a widzisz, wkurza Cie demonizacja samotności a sam demonizujesz związki :nono: :)
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Re: Brak przyjaźni, samotność społeczna.

Avatar użytkownika
przez skynet 15 lip 2010, 06:16
W moim przypadku to ja izoluje się od ludzi choruje na schizofrenię i wszyscy znajomi wiedzą że się leczę
tylko nie wiedzą na co a przynajmniej tak mi się wydaje a nie chce zaczynać tego tematu bo bym musiał powiedzieć na co choruje lub coś wymyśleć ale nie o to chodzi chodzi o to że ostatnio to ja muszę dzwonić
do znajomych bo do mnie nikt nie dzwoni a żeby się umówić z kimś na spotkanie muszę kilka razy dzwonić bo nie zawsze im pasuje danego dnia bo coś tam wymyślą że im nie pasuję bo coś tam denerwuje mnie to trochę bo to dużo dla mnie znaczy spotkać się z kimś i zwyczajnie porozmawiać. A do tych znajomych co pozakładali rodziny to już nawet nie dzwonie bo jak i reszta jakby mieli ochotę się spotkać to sami by od czasu do czasu zadzwonili. Moja psychiatra mi mówi żebym często wychodził z domu bo inaczej zdziczeje zawsze się z tego śmieje jak tak mówi ale pewnie ma racje bo człowiek to zwierze stadne i musi się z innymi
spotykać.
Życzę wszystkim by przynajmniej mieli kilku znajomych z którymi czasem można się spotkać i swobodnie porozmawiać i jak najżadziej się czuć samotnym.
PS
Jak nie dzwonią do ciebie zadzwoń do nich nawiąż jakiś kontakt wtedy będzie łatwiej.Czasem trzeba zawalczyć o swoje szczęście.
Pozdrawiam
http://www.pajacyk.pl/index.php Odwiedż nas to nic nie kosztuje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 13:53

Re: Brak przyjaźni, samotność społeczna.

przez aanik 15 lip 2010, 09:43
Mam podobnie jak wiola173. Teoretycznie nie mam problemów z nawiązaniem kontaktów, ale są to płytkie i powierzchowne kontakty, nie umiem wejść w bliższe relacje. Jak zdarzy mi się powiedzieć coś za dużo o sobie...bo mówię zwykle co myślę i czuję...to zaraz wycofuję się. Nie mam przyjaciółki. Jedną koleżankę, z którą raz na ruski rok się spotykam.I też mi brakuje drugiego człowieka. Ale ze mną jest tak, że chciałabym i boję się. Myślę że jest to związane z niską samooceną. Przy poznaniu wywieram dobre wrażenie, ale sama chowam się do swojej skorupy, bo boję się, żeby ten ktoś nie zorientował się, ze w gruncie rzeczy jestem płytka i nic nie warta. Albo sama zrywam kontakt, bo nie chcę, by ten ktoś zerwał pierwszy, jak się zorientuje jaka jestem...Tkwię w pułapce swoich myśli i uczuć.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
12 lip 2010, 10:32
Lokalizacja
śląskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do