Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 06 wrz 2014, 09:02
wczoraj byłam na zakupach, spotkałam mojego chrzestnego wraz z kuzynką i ciotką,
kiedyś byliśmy blisko, dosyć często odwiedziny i telefony... itd....
to było wtedy jak miałam rodzinę,
po śmierci Mamy i Babci..zupełnie się odsunął..
jakby już nie miał przed kim udawać że go w ogóle obchodzę...
nawet jak pojechałam w zapowiedziane odwiedziny
to nie usiadł ze mną wypić kawy tylko poszedł coś robić na podwórku...

podeszłam do niego zagadałam i zaprosiłam do siebie kiedy tylko będzie miał czas..
powiedział że za daleko mieszkam (20 minut jazdy samochodem) i nie będzie miał czasu...
:?

chciałabym mieć rodzinę....
jak kiedyś...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

przez mangiferaindica 06 wrz 2014, 11:09
Arhol, brakuje mi 32 kotow obecnie. Otwieram skup kotow.
Offline
Posty
2335
Dołączył(a)
25 mar 2014, 13:43

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 06 wrz 2014, 11:23
adoptowane też można wliczyć.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32444
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

przez variable 06 wrz 2014, 11:33
follow_the_reaper, Mam to samo. Jak rodzice żyli to odwiedzaliśmy się wszyscy, dzwonili, a teraz to nawet nie wiedzą co robię i co u mnie słychać, a jedni to szczególnie mi obrabiaja tylek i uważają za czarna owce w rodzinie i nieudacznika.

Nie ma sie czym przejmować bo to dowodzi temu, że nigdy nie byli prawdziwa rodzina tylko udawali przed rodzicami, a po ich śmierći wyszło szydlo z worka :P Glowa do góry ;)
variable
Offline

Samotność

przez mangiferaindica 06 wrz 2014, 11:59
Arhol, no jedną mam już właśnie adoptowaną mam, ale jak mniemam to się zatem nie wlicza?
Offline
Posty
2335
Dołączył(a)
25 mar 2014, 13:43

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 06 wrz 2014, 12:00
mangiferaindica, wlicza,no worries,po prostu ma być sfora 33 kotów do 40 roku żywota D:
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32444
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

przez mangiferaindica 06 wrz 2014, 12:04
Arhol, cool, to mam 17 lat czasu, co mi daje 1,882352941176471 kota rocznie do przypięcia do piersi. Could be done :pirate:
Offline
Posty
2335
Dołączył(a)
25 mar 2014, 13:43

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 06 wrz 2014, 12:05
mangiferaindica, good luck.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32444
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

przez mangiferaindica 06 wrz 2014, 12:07
no to idę, skoro tak oschle :mrgreen:
Offline
Posty
2335
Dołączył(a)
25 mar 2014, 13:43

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 06 wrz 2014, 12:38
variable napisał(a):follow_the_reaper, Mam to samo. Jak rodzice żyli to odwiedzaliśmy się wszyscy, dzwonili, a teraz to nawet nie wiedzą co robię i co u mnie słychać, a jedni to szczególnie mi obrabiaja tylek i uważają za czarna owce w rodzinie i nieudacznika.

Nie ma sie czym przejmować bo to dowodzi temu, że nigdy nie byli prawdziwa rodzina tylko udawali przed rodzicami, a po ich śmierći wyszło szydlo z worka :P Glowa do góry ;)


No mnie też mają za czarną owcę, bo mam 28 lat - nie jestem mężatką (w mojej rodzinie kobieta bez męża nie ma większego znaczenia), nie jestem katoliczką (wg. innej ciotki "opętał" mnie szatan), nie udaję że mój ojciec jest pijakiem (a przecież każdy mężczyzna "musi pachnieć alkoholem") no i najgorsze...mam własne zdanie (jak można!!??? biorąc pod uwagę że jestem opętana i nie mam męża a on powinien mi mówić co mam myśleć).

Chciałabym po prostu na chwilę poczuć się tak jak kiedyś. Jak siadaliśmy do stołu na jakiejś imprezie rodzinnej, dyskutowaliśmy i śmialiśmy się godzinami z różnych rzeczy...że są wokół mnie ludzie..
a nie podła pustka którą czuje w środku i na zewnątrz...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

przez nieta 06 wrz 2014, 13:02
Hej. Jestem tu nowa (może nie tak do końca, bo od jakiegoś czasu śledzę kilka wątków, ale pierwszy raz piszę). Chciałabym znaleźć tu jakąś osobę, która mnie zrozumie i z którą mogłabym od czasu do czasu porozmawiać, wymienić się doświadczeniami, przeżyciami, odczuciami i refleksjami. Mam 22 lata i od około 6 lat zauważyłam u siebie dość poważny (w moim odczuciu) problem - mianowicie strasznie trudno znaleźć mi w czymś radość. Nie mogę znaleźć żadnego zainteresowania. Wszystko zaczyna mnie przeraźliwie szybko nudzić. W mojej głowie ciągle kłębią się negatywne myśli, odnośnie mnie samej, mojego otoczenia, tego że nic mi nie wychodzi, i że jestem beznadziejna pod każdym względem. Wiem, że to zamknięte koło, ale na wiedzy się kończy. Każda podjęta próba zmiany kończyła się zawsze fiaskiem. Od 3,5 roku jestem w związku. Nie mam powodów do narzekań, a mimo wszystko często robię wyrzuty mojemu chłopakowi (znów się spóźniłeś, nie ogoliłeś, wyjechałeś, znów zajmujesz się pierdołami, oglądasz głupoty...) -zwyczajnie denerwuje mnie to, kiedy on jest zadowolony z życia i ma jakieś zajęcia a ja jak zwykle "usycham" to chyba najbardziej żałosne a jednocześnie pasujące określenie jakie przychodzi mi do głowy. Brak mi motywacji do robienia czegokolwiek dla siebie. Dodam jeszcze, że mam jakąś taką dziwną właściwość... Wszyscy wrzucają we mnie swoje historie, sekrety i zwierzenia. Lubię to, chętnie słucham i staram się pomóc na ile mogę. Poza tym sprawiam wrażenie "lubianej". Ale nigdy nie czuję, żeby tak było w drugą stronę stronę. Nawet jeśli już kogoś "zainteresuje" kwestia tego, co u mnie sluchac i się z kimś dzielę jakimś swoim problemem, spostrzeżeniem, albo przeżyciem to mam wrażenie że to absolutnie nieistotne, nie interesujące i latające wszystkim koło dupy. Smutek, poczucie odosobnienia i złość to grono moich stałych kompanów. Mam tego cholernie dość, a przede wszystkim mam straszny lęk przed tym, że mój chłopak w końcu ze mną nie wytrzyma. (przez rok brałam zotral... jedyną poprawę jaką czułam to zmniejszenie ataków złości do ok. 2/mies - obecnie potrafi byc to nawet 2/tydz, kiedy coś nie jest po mojej mysli i zgodnie z wymyślonym przez mnie planem)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
04 wrz 2014, 23:37

Samotność

przez variable 06 wrz 2014, 13:09
follow_the_reaper, ech rodzinka to by zawsze chciała żeby jej tańczyć jak ona zagra. Nie potrafią zrozumieć, że masz swoje zdanie, jesteś już dorosła. Mam identycznie, jedna przyszywana ciotka ciągle przychodziła do mojego domu i robiła wyrzuty o wszystko jak bym miała nadal naście lat, aż w końcu nie wytrzymałam i wyrzuciłam za drzwi i od tej pory nie przychodzi. W identyczny sposób wyeliminowałam 3/4 pozostałych osób z "rodzinki" po tym jak się dowiedziałam jak mi to tyłek obrabiają, że kilka lat temu nie powinnam zostawiać faceta (pijak jakich mało, ale jak napisalaś facet ma prawo sie napić, a ja jestem ta zła bo mu zabraniam) I można by tak wiele opowiadać o ich wyczynach :P

Niestety kiedyś było inaczej, lepiej i piękniej, ale te czasy już nie wrócą, a po co mieć kontakt z kimś kto traktuje cię jak wroga, nie toleruje twoich decyzji i nie wspiera. Bez sensu :P
variable
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez mark123 06 wrz 2014, 13:44
Mnie moje grono rodzinne raczej nie obgaduje (ostatni raz widzieli mnie i moich rodziców kilkanaście lat temu), ale w przyszłym roku może się to zmienić, bo szykuje się konieczny zjazd rodzinny.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10130
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 06 wrz 2014, 14:19
konieczny?
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do