Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez Po prostu maciek 25 maja 2014, 16:33
Samotnośc jak zwykle dokucza gdy wszyscy wkoło są z kimś a ja jestem sam :roll:
Rok 2015 będzie niewątpliwie inny.
Wraz ze zniknięciem Jej z mojego życia umarła połowa mnie. Natomiast druga połowa, która pozostała nienawidzi mnie jeszcze bardziej niż Ona.
Posty
2016
Dołączył(a)
17 lis 2013, 18:47

Samotność

przez Apofis 25 maja 2014, 18:41
devnull. Ja właśnie tak mam: pracuję po 8-10 godzin dziennie. Mój rekord to 15. W dodatku w firmie w której połowa pracowników (z 11 zatrudnionych) za mną nie przepada (z wzajemnością). Wracam do chaty, odpalam kompa i piwko, i spać. I tak co weekend. W czwartek dowiedziałem się, że nie dostanę urlopu na moją ukochaną pielgrzymkę na którą koniecznie chciałem iść. Od trzech miesięcy zastanawiam się, czy nie rzucić tego wszystkiego w cholerę. Ale plusy są oczywiste. Mam pokój 4 na 4 metry i ogród do dyspozycji. Wchodzę do sklepu i nie liczę każdej złotówki. Raz na jakiś czas gdzieś tam wyjeżdżam, np ostatnio byłem w Beskidach. Ja wiem, że to takie bujanie się, ale jakoś trzeba żyć. Zapyta ktoś skąd biorę siły mając stwierdzoną od x lat depresję? W sumie to myślę, że... z niemyślenia. W tygodniu zwyczajnie nie mam na to czasu. W niedzielę dzień na ogrodzie, wieczorem msza (piękna u Dominikanów), soboty to czas na mecz, jakieś porządki.
Ja mam dla Was radę. Przyjeżdżajcie do Poznania. Bo to dobre miejsce dla takich jak my: dość duże miasto, ale nie nachalne jak Warszawa, sporo pracy, dużo studentów, ładne tereny dookoła. Jak już tu będziecie możemy wyskoczyć na jakieś piwo lub spacer. Musimy dawać radę, bo nikt za nas życia nie przeżyje.
Jeszcze noc się wokół tli, a już wiem, że dzień jest zły...
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
12 mar 2012, 11:37
Lokalizacja
Poznań

Samotność

Avatar użytkownika
przez Eto 25 maja 2014, 20:07
Musimy dawać radę, bo nikt za nas życia nie przeżyje.

Powinniśmy zrobić z tego motto forumowe :smile:
Avatar użytkownika
Eto
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
17 mar 2014, 18:59
Lokalizacja
raczej Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 25 maja 2014, 20:23
devnull napisał(a):nie macie takiego wrażenia, że nasze depresje wynikają głównie
już z braku nadziei jeśli chodzi o zrealizowanie się w jakiejś pracy/zajęciu
przynoszącym dochód ? bo ogranicza nas lęk, który skazuje nas
na pracę na najniższych szczeblach za psie pieniądze.
niby pieniądze szczęścia nie dają, ale trzeba mieć na rachunki,
na jedzenie, na leki i wizyty u psychiatry/terapeuty,
i jeszcze jakieś przyjemności.
chodzi mi o to że nie da się normalnie żyć pracując za średnio 1500zł,
a do tego wielu tutaj nie jest w stanie pracować 8h dziennie,
więc jest się skazanym na pracę dorywczą, co najwyżej na pół
etatu i to za 600-700zł.

dla mnie jest anormalne pracowanie 8h dziennie, codzienne wstawanie,
jazda do tej pracy, wyczekanie tych 8h które się ciągną w nieskończoność,
a potem powrót do domu, w którym i tak już nie będziemy mieli siły nic zrobić,
zmęczeni codzienną pracą.

.
moim zdaniem sama praca w takim wymiarze godzin, może tylko nasilić depresję,
udało mi się tylko 3 razy po 3 miesiące tak wytrzymać i rezygnowałem.

nie mając kasy wstydzę się spotykać z ludźmi, bo widzę wyraźnie jak bardzo odstaję.


Co do tej realizacji w pracy to owszem często się o tym mówi że to podstawa szczęścia itd, ale powiedzmy sobie szczerze procentowo ilosć osób realizująca się w pracy jest niewielka, większość pracuje bo musi ze względów finansowych, albo po prostu nie wiedzieliby co zrobić z wolnym czasem. Dlatego szukanie realizacji w pracy zwłaszcza jak nie mamy jakiś pasji które łączyły by się z pieniędzmi nie jest koniecznością, zresztą jak można się realizować robiąc powtarzalne czynności w fabryce, sprzedając w markecie czy nawet w pracy biurowej.

Ja przez parę lat nie pracowałem w ogóle a później nagle zacząłem 10-12 h 6 dni w tygodniu i dałem radę a teraz mamy lekki przestój i 8 h i już nie wiem co zrobić z wolnym czasem po pracy. Ja w pracy często odbiegam myślami od niej aby czas szybciej leciał, akurat na tak niewymagających pracach jakich się podejmuje tak można gdy robi się proste fizyczne prace.

No ale samotność mnie nie opuszcza czy pracuje czy nie, może gdy pracuje mniej o niej myślę bo i tak poza pracą nie ma tyle czasu, ale de facto jestem tak samo samotny jak wcześniej.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17058
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Samotność

przez Siddhi 25 maja 2014, 20:42
Co do tej realizacji w pracy to owszem często się o tym mówi że to podstawa szczęścia itd, ale powiedzmy sobie szczerze procentowo ilosć osób realizująca się w pracy jest niewielka, większość pracuje bo musi ze względów finansowych, albo po prostu nie wiedzieliby co zrobić z wolnym czasem. Dlatego szukanie realizacji w pracy zwłaszcza jak nie mamy jakiś pasji które łączyły by się z pieniędzmi nie jest koniecznością, zresztą jak można się realizować robiąc powtarzalne czynności w fabryce, sprzedając w markecie czy nawet w pracy biurowej.
Taa, ja mam taką, o której zawsze marzyłem i nadal mnie to kręci. I co? 3/4 satysfakcji zabiera mi nerwica, częściej to przymus niż przyjemność.
Nawet obieranie stosu ziemniaków potrafi sprawić przyjemność jak się jest zrelaksowanym i w dobrym nastroju.
Siddhi
Offline

Samotność

przez ala1983 26 maja 2014, 00:02
nie macie takiego wrażenia, że nasze depresje wynikają głównie
już z braku nadziei jeśli chodzi o zrealizowanie się w jakiejś pracy/zajęciu
przynoszącym dochód ?

Moja depresja wynika z niemożności utrzymania się w pracy z powodu moich dolegliwości, co w efekcie rujnuje mi życie.
Nie potrafię wyłączyć myślenia tak jak Apofis, albo tak jak carlosbueno, nie myśleć o pracy tylko np. o czymś przyjemnym, moje myślenie kręci się wokół mojego stanu z którym nie mogę przecież sobie poradzić, (dlatego o tym myślę) popadam często w introspekcję, jedno drugie nakręca i robi się błędne koło. I nieważne czy to praca fizyczna czy umysłowa. Nie umiem przestać koncentrować się na sobie, bo to jest po prostu silniejsze.
Wychodzę więc z pracy wykończona, następnie już sama myśl o kolejnym dniu powoduje stany depresyjne, organizm zaczyna się bronić, włanczają się objawy somatyczne w pewnym momencie już nie do zniesienia, więc w końcu rezygnuję... lub robi to za mnie pracodawna, bo przez pozostawanie w ciągłym napięciu tracę ogromne ilości energii, co skutkuje małą wydajnością w pracy, więc nie opłaca się mnie "trzymać".

-- 25 maja 2014, 23:07 --

Apofis napisał(a): Zapyta ktoś skąd biorę siły mając stwierdzoną od x lat depresję?

Jak ty masz depresję, to ja jestem św. Faustyna. :roll:

-- 25 maja 2014, 23:13 --

devnull napisał(a):dla mnie jest anormalne pracowanie 8h dziennie, codzienne wstawanie,
jazda do tej pracy, wyczekanie tych 8h które się ciągną w nieskończoność,
a potem powrót do domu, w którym i tak już nie będziemy mieli siły nic zrobić,
zmęczeni codzienną pracą.
moim zdaniem sama praca w takim wymiarze godzin, może tylko nasilić depresję,
udało mi się tylko 3 razy po 3 miesiące tak wytrzymać i rezygnowałem.

Mój rekord to 1,5 roku w jednej firmie, no ale tam szefową była moja koleżanka, dość wyrozumiała co do moich problemów i dziwnych stanów, bo w rodzinie miała podobne przypadki łącznie z jej matką samobójczynią.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Samotność

przez pająk 26 maja 2014, 00:15
Przeraża nas nie samotność, lecz możliwość znalezienia się sam na sam z jedynym zespołem komórek, którego lękamy się naprawdę: z sobą samym.
Samotności, jakaś ty przeludniona!
pająk
Offline

Samotność

przez ala1983 26 maja 2014, 00:19
Dla mnie te 8 godzin to też troche za długo, szczególnie dla kobiety, nawet dla zdrowego człowieka trochę szkoda życia.
Chciałabym 6 godzin, w tym 30 minut przerwy, no ale chcieć to sobie mogę..

-- 25 maja 2014, 23:24 --

Siddhi napisał(a):Taa, ja mam taką, o której zawsze marzyłem i nadal mnie to kręci. I co? 3/4 satysfakcji zabiera mi nerwica, częściej to przymus niż przyjemność.

Trochę się to kłóci u ciebie.. wymarzona praca ale jednoczesnie przymus. Spełnianie marzeń powinno raczej w znacznym stopniu niwelować nerwicę. :bezradny:

-- 25 maja 2014, 23:25 --

Dobra, ja tu o robocie a to wątek o czymś innym :mhm:
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Samotność

przez pająk 26 maja 2014, 00:28
Opcja: zaprzyjaźnij się z samym sobą jest idealna, a właściwie jedyna, żeby nie czuć się megasamotnym w życiu.
pająk
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 26 maja 2014, 00:30
tarantula napisał(a):Opcja: zaprzyjaźnij się z samym sobą jest idealna, a właściwie jedyna, żeby nie czuć się megasamotnym w życiu.

In progress D:....
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32442
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

przez ala1983 26 maja 2014, 00:31
Apofis napisał(a):
Ja mam dla Was radę. Przyjeżdżajcie do Poznania. Bo to dobre miejsce dla takich jak my: dość duże miasto, ale nie nachalne jak Warszawa, sporo pracy, dużo studentów, ładne tereny dookoła. Jak już tu będziecie możemy wyskoczyć na jakieś piwo lub spacer.

Poznań to dla mnie taka sama metropolia jak Warszawa, choć nie powiem ładne miasto, ale za duże. Utopiłabym się.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Samotność

Avatar użytkownika
przez devnull 26 maja 2014, 01:04
@ala1983

dzieki za odpowiedź, w pełni rozumiem twój problem, współczuję bo mam to samo.
dodatkowo odsuwam się od ludzi, bo wstydzę się swojego bezrobocia, budzi to
u mnie poczucie jakiegoś kompleksu niższości, że teraz czego nie powiem to
i tak dostanę w dupę bo przecież jestem "pierdo*nięty", "nierob", "że ty nie chcesz wyzdrowieć" itd.
biednemu zawsze wiatr w oczy, im biedniejszy tym trudniej stanąć na nogi,
u mnie z roku na rok coraz gorzej, wszystko drożeje a ja nic do przodu.

zupełnie nie wiem na czym budować swoją samoocenę, oczywiście można
zadawać się tylko z takimi jak my sami, ale zawsze się trafi na kogoś nieodpowiedniego.
sam już nie wiem, mam wrażenie że chciałbym mieszkać w krainie dla zaburzonych i chorych psychicznie,
przynajmniej tam byłoby "jednakowo".

Bo o czym rozmawiać z normalnymi ?
O ich karierze, wyjazdach, związkach, wydatkach...
A my co ? opowiemy o ostatniej wizycie u psychiatry i lekach które bierzemy ?
ta choroba robi z nas takie kozły ofiarne i "chłopców" do bicia.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Samotność

Avatar użytkownika
przez eurydyka1 26 maja 2014, 09:32
Bo o czym rozmawiać z normalnymi ?
O ich karierze, wyjazdach, związkach, wydatkach...
A my co ? opowiemy o ostatniej wizycie u psychiatry i lekach które bierzemy ?

hah dokładnie...widzę to coraz wyraźniej u siebie. nie potrafię o niczym innym mówić, bo niczym innym się nie zajmuje od kilku m-cy. Rozwiązanie? -zająć się czymś innym. Jea, eureka..tylko nie wiem jak, nie wiem co, zapomniałam co mnie kiedyś interesowało, obecnie - nic. Dobry materiał na rozmówczynię!
[I tak nie doskwiera mi samotność, więc pieprzyć to.
Tzn chyba nie doskwiera. Chyba pieprzyć.]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
656
Dołączył(a)
12 cze 2013, 16:25
Lokalizacja
Kraków

Samotność

przez Siddhi 26 maja 2014, 11:52
Ala napisał(a):Trochę się to kłóci u ciebie.. wymarzona praca ale jednoczesnie przymus. Spełnianie marzeń powinno raczej w znacznym stopniu niwelować nerwicę.
Niektóre zajęcia wymagają skupienia, koncentracji, a jeśli czujesz natłok emocji, złych doznań płynących z ciała, nie możesz się skupić to to zabija przyjemność płynącą z tego co robisz. Kiedy mam lepsze dni potrafię się w całości zanurzyć w tym zajęciu i wtedy czuję dawną pasję, ale tak nie jest zawsze, tylko czasami. Częściej po prostu pracuję, bo muszę, nie mam dostępu do tego uczucia kiedy każda chwila jest wypełniona zadowoleniem, że robię coś co przynosi mi wielką satysfakcję. Jest jeszcze presja czasu, która nie pomaga.
Na pewnym etapie nerwica to po prostu choroba, która trwa mimo zmiany zewnętrznych warunków, utrwaliła się i trwa.

Opcja: zaprzyjaźnij się z samym sobą jest idealna, a właściwie jedyna, żeby nie czuć się megasamotnym w życiu.
Nie potrafię, chciałbym siebie lubić, ale jak? Ludzie, którzy czują się dobrze ze sobą czują się też dobrze z innymi, a inni z nimi, wszystko się do tego sprowadza.
Siddhi
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do