Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez pan26xyz 08 kwi 2014, 16:23
Ja pierdziu. Żadna normalna dziewczyna mnie nie chce, po prostu nie mogę się z tym pogodzić. Ku........... Dlaczego na mnie padło, dlaczego to ja muszę być samotnikiem. Życie jest do niczego, pora pomyśleć poważniej nad zakończeniem.
pan26xyz
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez macieywwa 08 kwi 2014, 16:48
deader, Czy w Twoim poście jest mowa o moim żartobliwym wpisie na temat feromonów, widzę ze ktoś łyknął jak indor kluchy :D
To ten post :?:
Hej! Ja też miałem podobny problem, ale na szczęście już go nie mam! Trafiłem na super stronkę z magicznymi feromonami, za jedyne 999,99 PLN! Ale powodzenie u KAŻDEJ kobiety jest przecież bezcenne! Nie musisz nic nawet do niej mówić! Niemożliwe? Niemożliwe to jest cipke do sucha wylizać! Sprawdź sam, chcesz? Podam Ci linka
Czasem coś w nas umiera i nie koniecznie chce zmartwychwstać.
............................................. Kurt Cobain 1967-1994
Człowiek pozbiera się ze wszystkiego, ale nigdy już nie będzie taki sam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2083
Dołączył(a)
12 paź 2013, 16:01
Lokalizacja
warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez khaleesi 08 kwi 2014, 16:50
pan26xyz, podaj cechy normalnej dziewczyny według Ciebie :P
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 08 kwi 2014, 16:54
Wedle prawa Sturgeon'a mówiącego że 90% wszystkiego jest gówno warte - 90% ludzkości to debile którym wystarczają niskie standardy. Najwyraźniej zaliczamy się do tych 10% którzy mają nieco większe wymagania. Z nas zaś 90% ma te wymagania zbyt pojebane żeby dało się je wedle naszej wizji zaspokoić. Z pozostałych 10% - kolejne 90% mimo posiadania jakichś wymogów i to wymogów mieszczących się w granicach rozsądku, sama nie spełnia wymogów swojego potencjalnego wypatrzonego ideału. I tak dalej, i tak dalej - i w końcu ten odsetek staje się mikrokurwiście mały. I oto odpowiedź dlaczego szturm na Bastylię to małe piwo w porównaniu do znalezienia kogoś kto będzie odpowiadał nam, a komu przy okazji będziemy odpowiadali my, w sprzyjających okolicznościach (typu: nie dzieli nas 10 000 kilometrów) do tego jeszcze zanim zaczniemy przechodzić menopauzy i kuracje viagrowe

Po krótce - jesteśmy zbyt pojebani,mamy za duże wymagania do tego co może dać rzeczywistość/co sami reprezentujemy.
A no i że trzeba szykować strategie bojową,amunicje i ładunki wybuchowe pod bastylie
Krótko mówiąc, w duchu Nonsensopedii: "znalezienie partnera nie jest takie trudne, ale tobie i tak się nie uda"

Że jak? Ja nie dam rady?! Wiesiek k*rwa potrzymaj piwo ja mu k*rwa pokaże.
:mrgreen:
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32436
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez macieywwa 08 kwi 2014, 17:02
Kestrel, Znalezienie partnerki nie jest problemem/przynajmniej w moim przypadku/, wiesz co jest wyzwaniem :?:
Utrzymanie zwiazku, aby przetrwał te jebana magiczna granice, próbę czasu 2-3lat :D
Czasem coś w nas umiera i nie koniecznie chce zmartwychwstać.
............................................. Kurt Cobain 1967-1994
Człowiek pozbiera się ze wszystkiego, ale nigdy już nie będzie taki sam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2083
Dołączył(a)
12 paź 2013, 16:01
Lokalizacja
warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 08 kwi 2014, 17:15
macieywwa, A to wiadomo,że jak przychodzi ten magiczny okres zwany..."RUTYNA" to wtedy jest sztuką ten booordel utrzymać w ryzach D: .
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32436
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez macieywwa 08 kwi 2014, 17:25
Rutyna mnie zabija, najgorsze kiedy emocje opadają, nagle mija zachwyt jej ciałem, panienka i jej zagrywki zwyczajnie się nudza.. już jej teksty cię nie bawią, fochy nie drażnią, pazurki nie drapią... marazm i stagnacja - next... :mrgreen:
Czasem coś w nas umiera i nie koniecznie chce zmartwychwstać.
............................................. Kurt Cobain 1967-1994
Człowiek pozbiera się ze wszystkiego, ale nigdy już nie będzie taki sam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2083
Dołączył(a)
12 paź 2013, 16:01
Lokalizacja
warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez deader 08 kwi 2014, 18:40
Kestrel napisał(a):Po krótce - jesteśmy zbyt pojebani,mamy za duże wymagania do tego co może dać rzeczywistość/co sami reprezentujemy.

No trochę coś w ten deseń, znaczna część ludzi zadowala się przeciętnością. Czy to jest coś złego? - cóż, to kwestia bardzo względna i nawet jeśli ja reaguję mimowolną pogardą i wewnęrznym wzdrygnięciem ze zgrozy jak mi ktoś opowiada że "oglądał wczoraj ze swoją dziewczyną Taniec z Gwiazdami i..." - to obiektywnie patrząc to oni są wygranymi, bo właśnie maja kogoś do oglądania debilizmów w tv i uznają to za fun time. Ja wiem, że może i mój wysublimowany gust (uchyla cylinder, poprawia monokl) jest w moim postrzeganiu bardziej wartościowy od znacznej części społeczeństwa, ale bez bicia się przyznaję: moja pogarda dla "szaraków" jest mocno wymieszana z zazdrością. Serio, czasem chciałbym być tępszy! Zamiast "Newsweeka" - kupować "Fakt", zamiast czytać sobie o przeróżnych nurtach filozoficznych - jarać się 22 kolesiami biegającymi za piłką; zamiast metalu słuchać disco a jako "dobrą zabawę" uważać przeimprezowanie nocy w jakimś klubie zamiast przegadania owej nocy o wyższości dzieł Poego nad Lovecraftem. Serio! Nie chcę zabrzmieć za bardzo narcystycznie, ale czasem autentycznie chciałbym być kimś bardziej przyziemnym, prostolinijnym itede, bo będąc taki jaki jestem staję czasem przed "problemami" typu: jak wykręcić się z imprezy firmowej? Bo mimo że wszystkich moich współpracowników lubię, to nie mam o czym z nimi tak naprawdę pogadać jak już mnie gdzieś wyciągną na piwo. Paradoksalnie wychodzę wtedy na głąba, bo siedzę w kącie i mało co mówię, bo gadki zawsze kręcą się wokół samochodów (jak, k*wa ludzie mogą się tym tak podniecać, do jasnej ciasnej?! ten jeździ i tamten jeździ, czy jest naprawdę ważne czy 100 km osiąga się w 10 czy w 11 sekund - zwłaszcza że to po prostu niebezpieczne??), sportu (chyba raz w życiu zaliczyłem relatywnie krótką ale faktycznie interesującą rozmowę o sporcie - mianowicie jak gadałem na zlocie o szachach z monk'iem - tyle że te ciągle przytaczane "90%" nie uznaje szachów za sport, coś czemu kibicuje się bez browara i wuwuzeli ne może być sportem przecież!), szefa (jakbysmy nie dość na niego psioczyli w pracy...) czy programów telewizyjnych / celebrytów o których zwyczajnie nie mam pojęcia bo tv nie oglądam, Faktu nie czytam... Podkreślę: nie chcę tu ogłaszać że ja jestem geniuszem a reszta ludzi to debile. Ja mogę co najwyżej tak myśleć ;) Nie zmienia to faktu, że po prostu pod wieloma względami odstaję od "normy", mam inne zainteresowania, wyższe wymagania... Ględzę co prawda teraz o interakcji z ludźmi ogólnie, a nie o związkach, ale właśnie po to żeby dać pewien zarys. Bo jeśli chodzi o kobiety, to też odstaję od "90%". Nie wyobrażam sobie na przykład bycia z kimś kto nie zna angielskiego w stopniu przynajmniej bardzo dobrym. Dlaczego takie poryte wymaganie? Ano jestem miłośnikiem tego języka, uwielbiam wtrącać pojedyncze słowa czy całe cytaty po angielsku podczas rozmowy i zwyczajnie czułbym że zadaję się z kimś "tępszym". Nie wyobrażam sobie być z kimś kto woli psy od kotów. Nie wyobrażam sobie być z kobietą która w łóżku uznaje tylko dwie pozycje, z czego jedna to "nie dzisiaj, boli mnie głowa". Takich rzeczy zebrałoby się pierdyliard. No, cóż, po prostu - mam pewne wymagania i wolę już być sam niż męczyć się z panną która lata po klubach, kolekcjonuje buty, obsesyjnie upiera się przy urządzaniu remizowego wesela dla 100 osób, za opiniotwórcze czasopismo uznaje "Cosmopolitan" i katalg Avonu, termin "grecka tragedia" kojarzy jej się z przypaloną oliwką, a wieczorem nie possie mi kulek bo ksiadz mówi że to grzech...

Czy mnie to czyni gorszym czy lepszym od innych to już nie mnie w sumie oceniać (a nawet jakbym się przy którejś wersji upierał to przecież reszta świata może to kompletnie olać i sama wydać o mnie opinię), chciałem tylko w sumie wytłumaczyć dogłębniej to że bezdyskusyjnie odstaję od tego co zwykło się nazywać "normalnością". Chcę też zaznaczyć, na wypadek gdyby ktoś mi zaczął próbować wytykać że powinienem przestać narzekać - że ja w żadnym wypadku nie narzekam ;) Jak ktoś się uprze żeby przegrzebać poprzednie strony, to nigdzie nie znajdzie (jestem na 99,9999% pewien) żadnego narzekania na samotność z mojej strony :) Dawno już zdałem sobie sprawę z tego że w tej akurat kwestii będę miał dużo bardziej pod górkę niż "90%".

I chyba właśnie każdy kto zagląda do tego tematu moze w jakimś stopniu te słowa do siebie odnieść. Z jakiegoś powodu (z jakiego? - to już nie jest przedmiotem dyskusji) jestem(/śmy) inny od większości ludzi. Mam inne wymagania od większości ludzi. Już samo to sprawia że znalezienie "tej jedynej" są utrudnione, a jak do równania dołożyć jeszcze kolejną zmienną, a mianowicie: ze "ta jedyna" której szukam najpewniej też nie należy do "90%" i ma swój własny zestaw wymagań, który niekoniecznie musi pokrywać się z moimi - to coraz jaśniejsze staje się że szanse na skończenie z samotnością mam mniejsze od większości populacji.



Kestrel napisał(a): Że jak? Ja nie dam rady?! Wiesiek k*rwa potrzymaj piwo ja mu k*rwa pokaże.
:mrgreen:

To jest nastawienie godne "90%" więc i szansa na sukces jest :D

macieywwa napisał(a):deader, Czy w Twoim poście jest mowa o moim żartobliwym wpisie na temat feromonów, widzę ze ktoś łyknął jak indor kluchy :D

Stety lub niestety - nie ;) Kalebowi odpowiadałem, myślałem że cytat będzie wystarczającą podpowiedzią ;)
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 08 kwi 2014, 18:52
Żeś pan jebnął elaborat,aż mi bambosze rozyebały okno.
Nie mam bamboszów niestety .
Pomijając bambosze,też popieram że chyba lepiej być solo niźli z byle kim.
Co do wysumiblowania w /cenzura/ a byciu normalsem pospolitusem trollusem, w moim przypadku nie wiem,troche we mnie takiego ogra,troche tego ciula z monoklem,zależnie z kim sie bajdurzy.
Jednak czasem patrząc na rówieśników,czuje sie jakbym patrzył na bandę idiotów. Nie wszystkich i nie zawsze D: .
Ale sie zdarza takie wrażenie.
A może jestem tylko ogrę?
A to chyba topic nie na takie rozkminy.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32436
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez deader 08 kwi 2014, 19:30
Kestrel napisał(a):Pomijając bambosze,też popieram że chyba lepiej być solo niźli z byle kim.

No i to jest właśnie cecha naszych dumnych 10% :P Bo dziewięćdziesiątprocentowcy najwyraźniej nie mają takich zahamowań, patrząc na liczbę rozwodów, popieprzonych zerwań, morderstw, przemocy domowej, współalkoholizmu i reszty tego typu rzeczy :D

Kolejny przykład mojego odstawania od normy: maciey wspomina o tym że najgorsza jest rutyna - a ja UWIELBIAM rutynę. Rutyna jest czymś pewnym. Nie lubię niepewności. Nie mam w swoim zestawie wymagań czegoś w stylu: "moja kobieta ma mnie codziennie zaskakiwać". Fuck that, wystarczająco dużo rzeczy zaskakuje mnie w pracy czy w pieprzonym sklepie, i do tego mają dochodzić zaskakiwajki jeszcze w domu - jedynym "bezpiecznym" miejscu, w mojej twierdzy?? No, thanks. To jeden z powodów dla którego w 90% przypadków lądowałem we friendzone bo większość ludzi najbardziej lubi tą początkową ekscytację, nowość, itede... Tymczasem ja pierwsze miesiące znajomości wolę spędzić na poznawaniu tej drugiej osoby, zaprzyjaźnieniu się, dopiero po czasie mogę bowiem w mózgu zrobić sobie podsumowanie "za i przeciw" i zdecydować czy "to ma przyszłość". Tyle że z moich obserwacji wiekszość ludzi ma podejście totalnie odwrotne :D a postępowanie wedle ich schematu (znamy się tydzień i poszliśmy do łóżka = jesteśmy parą, yay) kończyło się u mnie zawsze szybkim bolesnym przypierdzieleniem o rzeczywistość ;)

I żeby nie było: ja zdaję sobie sprawę że to co ja postrzegam za swoje "wymagania" czy "oczekiwania" - wielu ludzi uzna za najzwyklejsze w świecie wady. Że jestem nudny, że wolę mieć jedną parę spodni ale pełno książek czy płyt, że mam posrane wymagania samemu będąc daleki od ideału... Tak, zdaję sobie z tego sprawę. Tyle że to nie są moim zdaniem "złe rzeczy", nie mam takich bezczelnych wad jak "lubię przyłożyć babie jak se pochleję" czy "podaj mi browara i zapierdzielaj robić pranie"... Mam taki a nie inny zestaw cech charakteru, taki a nie inny styl życia - i największy challenge to znaleźć kogoś komu te cechy się będą podobać. Z tego względu trochę bezcelowym widzę dyskusje na temat "czego kobiety oczekują od mężczyzn" czy odwrotnie - bo ludzie jednak mają przeróżne preferencje. Dlatego też z pewnym zażenowaniem przyznaję się do tego że nie zawsze potrafię do tego tak racjonalnie podejść i zdarza mi się "polecieć" stereotypami :/

Kestrel napisał(a):Co do wysumiblowania w /cenzura/ a byciu normalsem pospolitusem trollusem, w moim przypadku nie wiem,troche we mnie takiego ogra,troche tego ciula z monoklem,zależnie z kim sie bajdurzy.

Ale to jest spoko, równowaga w przyrodzie musi być, ying i yang i tak dalej :P Nie leży mi zarówno bycie dresem spod bloku, jak i wilkiem z Wiejskiej Street - ale są momenty w życiu kiedy przydaje się na chwilę się którymś z nich stać ;) No i też nie chcę przesadzać w drugą stronę - bo oprócz dzieł LaVey'a zdarza mi się czytać komiksy z Batmanem, trochę przeciwny niby biegun :P Ale - nadal! - jest to wszystko w moim pojęciu czymś wyższych lotów niż debilus pospolitus, który nie czyta ani jednego ani drugiego - bo "czytanie jest dla frajerów" :D
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 08 kwi 2014, 19:56
a ja UWIELBIAM rutynę. Rutyna jest czymś pewnym. Nie lubię niepewności. Nie mam w swoim zestawie wymagań czegoś w stylu: "moja kobieta ma mnie codziennie zaskakiwać". Fuck that, wystarczająco dużo rzeczy zaskakuje mnie w pracy czy w pieprzonym sklepie, i do tego mają dochodzić zaskakiwajki jeszcze w domu - jedynym "bezpiecznym" miejscu, w mojej twierdzy?? No, thanks. To jeden z powodów dla którego w 90% przypadków lądowałem we friendzone bo większość ludzi najbardziej lubi tą początkową ekscytację, nowość, itede... Tymczasem ja pierwsze miesiące znajomości wolę spędzić na poznawaniu tej drugiej osoby, zaprzyjaźnieniu się, dopiero po czasie mogę bowiem w mózgu zrobić sobie podsumowanie "za i przeciw" i zdecydować czy "to ma przyszłość". Tyle że z moich obserwacji wiekszość ludzi ma podejście totalnie odwrotne :D a postępowanie wedle ich schematu (znamy się tydzień i poszliśmy do łóżka = jesteśmy parą, yay) kończyło się u mnie zawsze szybkim bolesnym przypierdzieleniem o rzeczywistość ;)

Myślę co do rutyny,że zależy jaka to rutyna,jeśli ktoś powiedzmy siedzi w pierdlu i jego rutyną jest pucowanie dupska i opierdalanie benów,oj,nie chciałbym takowej rutyny :pirate:
Ale ogólnie,warto w sumie trzymać się tych swoich zasad itd D:

Ale to jest spoko, równowaga w przyrodzie musi być, ying i yang i tak dalej :P Nie leży mi zarówno bycie dresem spod bloku, jak i wilkiem z Wiejskiej Street - ale są momenty w życiu kiedy przydaje się na chwilę się którymś z nich stać ;) No i też nie chcę przesadzać w drugą stronę - bo oprócz dzieł LaVey'a zdarza mi się czytać komiksy z Batmanem, trochę przeciwny niby biegun :P Ale - nadal! - jest to wszystko w moim pojęciu czymś wyższych lotów niż debilus pospolitus, który nie czyta ani jednego ani drugiego - bo "czytanie jest dla frajerów" :D

W sumie też prawda,czasem dobrze być ogrem,czasem cioolem z monoklem w oku.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32436
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 08 kwi 2014, 20:01
Ja też lubię rutynę, niespodzianki są prawie zawsze be, już z dwojga złego wolę robić miesiącami coś nudnego i przewidywalnego niż ciągłe zmiany, nowości i niepwenosć które zawsze mnie stresują, wyprowadzają z równowagi a przede wszystkich napędzają lęki. Rutyna w skrajnych formach z kolei powoduje depresję czyli jak nie urlop to sraczka ;)
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17043
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Samotność

Avatar użytkownika
przez deader 08 kwi 2014, 20:16
Kestrel napisał(a):Myślę co do rutyny,że zależy jaka to rutyna,jeśli ktoś powiedzmy siedzi w pierdlu i jego rutyną jest pucowanie dupska i opierdalanie benów,oj,nie chciałbym takowej rutyny :pirate:

No, muszę powiedzieć że... w tym temacie to nie rozpatrywłem nawet takiego typu rutyny...

:mhm:

...aczkolwiek przyznaję całkowicie rację :D

carlosbueno napisał(a):Rutyna w skrajnych formach z kolei powoduje depresję czyli jak nie urlop to sraczka ;)

Najgorsza jest sraczka na urlopie :P
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 08 kwi 2014, 20:17
No, muszę powiedzieć że... w tym temacie to nie rozpatrywłem nawet takiego typu rutyny...

:mhm:

...aczkolwiek przyznaję całkowicie rację :D

Także,rutyna to zuo koniec końców,albo choć częściowe zuo :mrgreen:
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32436
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do