Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez 0Rh+ 10 sty 2014, 23:57
aardvark3,
Polska rzeczywistosc... Mysle, ze takich przypadkow jest wiecej.

Moja polska rzeczywistość była odwrotna , ciekawe która polska rzeczywistość jest rzeczywista ;)
Offline
Posty
1047
Dołączył(a)
03 maja 2013, 09:36

Avatar użytkownika
przez Aneczak 11 sty 2014, 00:02
Ale jaja :-D rozwód też miałam bez orzekania, podział majątku i opieka nad dziećmi, wszystko na jednej rozprawie. Miałam, mam pełnomocnika który baardzo mi pomógł, i nie zdarł że mnie skóry, miałam wielkie szczęście
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
10 wrz 2013, 21:54
Lokalizacja
Lbn

Samotność

Avatar użytkownika
przez Candy14 11 sty 2014, 00:07
Aneczak, ja akurat miaam depreche wiec wyczolgalam sie z lozka na rozprawe a potem wczolgalam znowu. Ustalone mielismy ze sie wyniesie i ewentualnie go splace ale jak mu nie wyszlo to przestraszyl sie ze ne bedzie mial gdzie mieszkac. Nie opusci mnie az do smierci :D mam nadzieje ze bede zyła dluzej :mrgreen:
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez SmutnaTęcza 11 sty 2014, 01:53
mateusz_ napisał(a):Czuję się fatalnie i muszę komuś o tym opowiedzieć, a że nie mam komu, napiszę tutaj. Otóż jednym z moich problemów wpływających na niską samoocenę jest fakt, że nigdy nie miałem dziewczyny (mam 20 lat). Ostatnio sytuacja uległa jednak zmianie, bo jakiś miesiąc temu poznałem fajną dziewczynę w moim wieku. Dzięki temu byłem na pierwszej w życiu randce, ogólnie bardzo dużo rozmawialiśmy i dobrze nam się rozmawiało, rozumieliśmy się, itp. Dzień przed sylwestrem zaprosiła mnie do siebie. Było bardzo fajnie, oglądaliśmy filmy, żartowaliśmy, przytulaliśmy się i całowaliśmy (mój pierwszy pocałunek w życiu :D). Gdy wychodziłem pocałowaliśmy się na do widzenia.

I od tamtej pory się do mnie nie odezwała. Zero kontaktu. Wysłałem w nowy rok smsa z życzeniami, dwa dni później znów napisałem, ale nic. Możecie sobie wyobrazić jak się cieszyłem, że szczęście się do mnie uśmiechnęło, a tu okazało się, że ona po prostu chciała zabawić się moimi uczuciami. :( I się udało. Wolałbym nigdy jej nie poznać.

To bardzo przykre, miałam podobną sytuację, choć do niczego nie doszło i nie była to randka.

Ale niestety samego faktu poznania kogoś, pójścia na pierwszą randkę, przytulania i pierwszego pocałunku Ci zazdroszczę... :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4532
Dołączył(a)
31 paź 2013, 16:04
Lokalizacja
okolice Trójmiasta

Samotność

Avatar użytkownika
przez Faflikowa 11 sty 2014, 11:50
Semir napisał(a):Faflikowa, No może coś w tym może być bo na kocimiętce już nie wyrabiam :D .Ale wracając do tematu w domu masz izolację od reszty (no i kota co Ci humor poprawia) ale jednak kiedy wychodzisz na zewnątrz gdzie się nie spojrzysz tam facet i kobieta trzymają się za ręce i dają do zrozumienia społeczeństwu jak bardzo się kochają. W międzyczasie Ty patrzysz w lewo i masz rękę pustą w prawo tak samo dookoła i wyglądasz jakbyś odpychał ludzi i czujesz że Cię szlak trafia. Może gdybym żył w jakiejś dziurze zabitej dechami to nie uwierałoby mnie to ale w 3 co do wielkości mieście mam to wypalone w mózgu.



ja obecnie nawet jak widzę pary trzymające się za ręce to jedyne uczucie które mnie ogarnia to głebokie współczucie dla nich
Cyniczna się zrobiłam ale mój związek mnie przeczołagł mocno :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
07 sty 2014, 23:35
Lokalizacja
Poznań

Samotność

przez aardvark3 11 sty 2014, 12:42
Mialam tak przez lata - cynizm, sarkazm...
Zaczelam byc swiadoma tego co sprawilo ze moje zwiazki byly toksyczne. I od tamtej pory stopniowo moje spojrzenie na takie sytuacje ulegalo zmianie.
W moich przeszlych zwiazkach brakowalo solidnych fundamentow, byly budowane na jakostobedzie.
Mialam wyrazne ostrzezenia, ignorowalam je.
W moich zwiazkach zabraklo oparcia i poczucia bezpieczenstwa. Musialam je w sobie jakos zbudowac ale to bylo jak szalas w porownaniu z domem.
Takie to moje poczucie bezpieczenstwa bylo i chyba nadal jest ale nauczylam sie z nim funkcjonowac.

Oczywiscie wiem ze prawdziwa, gleboka wiez to nie motyle w brzuchu i trzymanie sie za raczki, dwa golabki gruchu gruchu - ale to jak bierzemy sie razem za bary z rzeczywistoscia, ktora potrafi czasem niezle dokopac.
Te zlaczone rece to taki symbol. Znaczy tyle ile nasza interpretacja. Nasze intencje, przezycia, uprzedzenia.

Mam bardzo czula intuicje ale zawsze dawalam jej po nosie i zamykalam pysk bo mi bruzdzila. Wlaczala sie nie tam gdzie trzeba (moim owczesnym zdaniem) i w niewlasciwym czasie (jak wyzej). Bo ja chcialam, potrzebowalam, balam sie byc sama. Wciaz wierzylam w to co wmawiano mi w dziecinstwie - ze sama nic nie znacze, ze sama zgine, nie poradze sobie z zyciem.

A tak naprawde to potrzebowalam byc sama, zeby nabrac dystansu, skonfrontowac z lekami i z tym co mi wmawiano, przekonac sie kim jestem. I wtedy, jako w pelni niezalezna, sprawdzona w praktyce jednostka - myslec o kims podobnym. Kto potrafi zyc sam, byc sam, nie jest zdesperowany ale pragnie "emocjonalnej wymiany" - ma cos do ofiarowania w zamian za cos, czego sam potrzebuje. Tak widze wlasciwy zwiazek dwojga dojrzalych ludzi.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Samotność

przez izaa 11 sty 2014, 13:43
advark,
Mimo, że jestem jeszcze dosyć młoda, 23 lata, to jednak chciałam zbudować solidny związek.
Było dobrze, dopóki on mnie potrzebował, dopóki dawałam mu jakies wsparcie, ale on mi też dawał duże. Nie powiem. Robi cos takiego, że kobiety stają sie zależne od niego w pewnym sensie.
Nagle stwierdził, że nie będzie mnie odwiedzał, bo tyle co sie widzimy <codziennie w przejsciu> mu wystarczy. Ręce opadły. I zdziwił się, że mam ZŁY humor z tego powodu!
Po rozstaniu mi nie pomaga. Wręcz rozdrapuje rany. Obniża samoocene, może robi to nieświadomie, ale wątpie.
Chciałabym sie od niego uwolnić, ale nie mogę. jesteśmy skazani na swoje towarzystwo, chociaż staram sie go widywać najmniej.
Z bólem serca oglądam wszystkie pary, ale nie jestem tak zdesperowana by wchodzic w inny związek.
Samotność jednak nie pomaga.
Chciałoby sie miec oparcie w kimś, i rozwiązywać problemy.
Ja też nie jestem bez winy. Postanowiłam nie kryć sie z uczuciami i jak ktos sie pyta dlaczego mi zle to odpowiadam. Były partner stracił w oczach u wielu ludzi, ale to nie moja wina. Ja nie kłamię, mówie jak było. Uważam, że moze nie powinnam tego robic, ale nie mogę tłumić uczuć w sobie i patrzeć jak zachowuje sie w stosunku do mnie, ze robi wszystko bym poczuła sie gorzej.
Offline
Posty
1044
Dołączył(a)
04 sty 2014, 21:06

Samotność

Avatar użytkownika
przez Candy14 11 sty 2014, 14:32
Cyniczna się zrobiłam ale mój związek mnie przeczołagł mocno :roll:
?
Pozwolisz zeby wplywal a Twoje postrzeganie rzeczywistosci?

aardvark3, dobrze ze widzisz swoje błedy :) wiekszosc kobiet widzi jedynie u partnera i powiela dokladnie t samo w nastepnym zwiazku
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Samotność

Avatar użytkownika
przez Faflikowa 11 sty 2014, 14:43
Candy14 napisał(a):
Cyniczna się zrobiłam ale mój związek mnie przeczołagł mocno :roll:
?
Pozwolisz zeby wplywal a Twoje postrzeganie rzeczywistosci?



cały kłopot w tym że widzę nie tylko swój związek, mam sporo koleżanek, oczywiście rodzinę
i nie znam ani JEDNEJ pary wokół siebie ze stażem 7-8 lat w góre + dzieci który nie jest toksyczno-patologiczny
albo mam pecha albo ślepa jestem
i nie mówię i jedzeniu sobie z dzióbków przez lata, bo nastolatką już nie jestem i w romatyczne związki nie wierzę ale nie widzę żadnego wokół siebie gdzie ludzie się w miarę wspierają i nie krzywdzą siebie wzajemnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
07 sty 2014, 23:35
Lokalizacja
Poznań

Samotność

Avatar użytkownika
przez Candy14 11 sty 2014, 14:49
Faflikowa, fakt wiekszosc ludzi jest zaburzonych i trudno im stworzyc zdrowy zwiazek. Ale nie jest to niemozliwe...ludzie sa swiadomi swoich jazd i nie pozwalaja zeby wplywaly na ich relacje z parterem. Wszystko zalezy od nas i naszych wyborow
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Samotność

Avatar użytkownika
przez mark123 11 sty 2014, 16:45
Faflikowa napisał(a):ja obecnie nawet jak widzę pary trzymające się za ręce to jedyne uczucie które mnie ogarnia to głebokie współczucie dla nich

Ja, gdy widzę jakąś parę trzymającą się za ręce, to czuję złość, że źle, żenująco się zachowują.
Każde zwierzę jest bardziej przyjazne dla człowieka niż pies.
Związek małżeński - związek nielubiących lub nienawidzących się kobiety i mężczyzny, którzy chcą poświęcić życie na wzajemnym sprawianiu sobie przykrości.
Tylko dołujące, przygnębiające życie daje możliwość zarabiania pieniędzy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10477
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Samotność

Avatar użytkownika
przez Candy14 11 sty 2014, 16:50
, gdy widzę jakąś parę trzymającą się za ręce, to czuję złość, że źle, żenująco się zachowują.


:shock:
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Samotność

Avatar użytkownika
przez Faflikowa 11 sty 2014, 16:53
Candy14 napisał(a):Faflikowa, fakt wiekszosc ludzi jest zaburzonych i trudno im stworzyc zdrowy zwiazek. Ale nie jest to niemozliwe...ludzie sa swiadomi swoich jazd i nie pozwalaja zeby wplywaly na ich relacje z parterem. Wszystko zalezy od nas i naszych wyborow


znasz takie związki? bo ja jak poznaję jakąś parę która się wydaje nawet całkiem ok, to jak zaczynam ją poznawać lepiej to zawsze jakiś syf wypływa
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
07 sty 2014, 23:35
Lokalizacja
Poznań

Samotność

przez aardvark3 11 sty 2014, 16:54
Wiem co zawalilam, co bylo moim bledem i bardzo bym chciala, zeby owa wiedza uchronila mnie przed potencjalnym niepowodzeniem. Albo kolejnym niesatysfakcjonujacym zwiazkiem, albo ucieczka przed czyms, co moze mnie przerosnac emocjonalnie.
Jesli zwiazek nie dziala to odpowiedzialnosc za ten stan rzeczy lezy po obydwu stronach, tylko kwestia rozlozenia procentowego.
Plusem jest (wlasciwe wnioski wyciagnelam) ze wyczuwam toksyczna osobe (plci obojga) na odleglosc. A jesli juz musze z nia jakis czas przebywac to nie ma na mnie wplywu, moge jedynie odczuwac krotkotrwaly dyskomfort i narzucam dystans, nie probuje byc mila na sile. Chlodna uprzejmosc.

Wiedzialam od dawna, czego nie chce. A raczej - jakie cechy dyskwalifikuja partnera.
Ale nie wiedzialam, jakie cechy uznalabym za podstawy do budowania wiezi. Niekoniecznie zwiazku na dluzsza mete. Przyjazni, kolezenstwa, "friends with benefits" co by mi chyba najbardziej odpowiadalo :D Mysle ze dokladnie o to mi teraz chodzi.
Jesli ktos pojawia sie w naszym zyciu bez wzgledu na to, jaka role w nim pelni i na jak dlugo - ma na nas wplyw.
I tak sobie teraz analizuje. Na pewno ktos z minimalna dysfunkcja ale o otwartym umysle (nie bedzie podsycal mojej dysfunkcji a ja leczyl swoja postawa jednoczesnie starajac sie zrozumiec moj stan), majacy wlasciwy "backgound" rodzinny (a nie zlepek psycholi).
Ktos kto da mi solidne podstawy do budowania od nowa poczucia bezpieczenstwa, tego wlasciwego a nie jakichs fasad z papier-mache po to, by przetrwac.
Ktos stabilny emocjonalnie. Ze o reszcie nie wspomne.
Ktos z przeszloscia o wiele mniej bogata niz moja (to by bylo za wiele, musi nastapic rownowaga).

Po raz pierwszy od lat jestem w stanie wyartykulowac warunki "na tak". I chyba wogole po raz pierwszy.
I tego, prosze panstwa, bedziemy sie trzymac.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do