BEZNADZIEJA.... czyli nie da sie przezyc

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

BEZNADZIEJA.... czyli nie da sie przezyc

przez pdk 24 mar 2011, 23:48
Witam. Jestem pierwszy raz na forum.
Streszczajac moje zycie- Beznadzieja.
Wyszłam za mąż dość wczesnie 19 lat, mam dziecko teraz juz ma 1,5roczku
Jakos mnie to wszystko nie cieszy...
Wczesniej nie mialam dobrego dziecinstwa... moj ojciec i wszystko z nim zwiazane doprowadza mnie nawet teraz we wspomnieniach do ciezkich lez. Jestem wdzieczna losowi ze ostatnie 3 lata przed moim malzenstwem nie widzialam go na oczy...Totez moj maz nie ma pojecia jak wyglada moj ojciec. Jakos szczegolnie nie daze M.(meza) zaufaniem wiec go nie wtajemniczalam w bolesne wspomnienia no bo po co..
SZczerze nie o tym chcialam rozmawiac.
Chyba mam depresje. Jestem zalamana. Sa dni kiedy czuje sie super, ale keidy sie zalame, nie panuje nad tym.
To mnie przeraza. Podczas klotni z moim mezem zdarzalo mi sie zrobic krzywde tylko dlatego ze mnie obraza.
JEstem wtedy cholernie zrospaczona. nie moge spojrzec sobie w lusto bo wiem jaka jestem zalosn.
A on wyklorzystuje moja slabosc na kazdym kroku. jakby by czlowiekiem o dwoch twarzach kochajacym i nienawidzacym.
Choelra wie co by sie dzialo gdyby wracl codzien do domu( pracuje w delegacji)
W kazdym badz razie bylam glupuia zaluje cholernie ze sie ozenilam. Ale nie potrafilabym zniesc rozstania, nie mialabym dokad pojsc (nie chce zyc na lasce) a najgorsze jest to ze byloby mi cholernie wstyd.
Jestem od niego uzalezniona w koncu to moj pierwszy chlopak pierwszy ktory mnie dotknal i wywiera presje nienawidze go a jednak go kocham. I tak tego nie zrozumiecie. Niewazne.
Chodzi o to ze chyba jestem chora.
Ostatnio bardzo czesto podczas klotni nie chce mi sie zyc. Nie czuje sie dobrze. wiem ze nie mam poparcia w nim. A jednak na razie nie dam rady sie z nim rozstac. wkurzam sie bo tyle rzeczy ciakAWYCH MOGLOBY MNIE SPOTKAC A JAK NA RAZIE TO JA SIEDZE CALYMI DNIAMI W DOMU I NIKT ABSOLUTNIE NIKT MI NIE POMAGA ZAWSZE MUSZE SAMA ZNOSIC SWOJ LOS I JESZCZE NARZEKANIA CALEGO SWIATA JAK TO INNYM NIE DOBRZE. ALBO ZE JA NIE DOBRA BO TAKA I OWAKA. A MNIE W ZYCIU SPOTTKALO TYLKO JEDNO PIELUSZKI I MAZ. I KONIEC,.BRANA SIE ZAMYKA. KOMPLETNIE ZSOBIE NIE RADZE. NIE MAM Z KIM POROZMAWIAC. CZUJE SIE TAK JAKBY WSZYSCY SPISKOWALI PRZECIWKO MNIE. WLACZNIE RAZEM ZE MNA. JESTEM SWOIM WROGIEM. PRZEZ TO WSZYSTKO ZACZELAM PATRZEC Z BOKU JAK NA INTRUZA NA SAMA SIEBIE. OSTATNIIO CORAZ CZESCIEJ ZDARZA MI SIUE ZBIC SIEBIE W GLOWE. (BEZ KRWI/0 aLE DZIS TO PRZEGIELAM PROBOWALAM SIE ZABOIC WLASNYMI REKAMI UDUSIC SIE LEZAC W LOZKU Z MOIM MEZEM. TYLKO DLATEGO ZE MNIE ZABOLALY JED\GO SLOWA cyTUJE "zdechnij na gownie" podzialalo jak chholera plakalam przez jedna godz a on zadnej reakcji myslalam ze oszaleje. nie potrafimy zyc ze soba.prz
pdk
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 mar 2011, 23:24

BEZNADZIEJA.... czyli nie da sie przezyc

Avatar użytkownika
przez linka 24 mar 2011, 23:57
Jak najszybciej zgłoś się do terapeuty i psychiatry - jeśli to depresja, a tak to wygląda to trzeba to leczyć.

Piszesz, że nie chcesz żyć na łasce - a cały czas to robisz, to chyba lepiej już wrócić do mamy i mieć spokój i zacząć powoli układać sobie życie. Ty do pracy, dziecko do żłobka......musisz się usamodzielnić....i musisz wyzdrowieć. masz dla kogo.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

BEZNADZIEJA.... czyli nie da sie przezyc

przez beautyflower 26 mar 2011, 00:18
pdk napisał(a):Witam. Jestem pierwszy raz na forum.
Streszczajac moje zycie- Beznadzieja.
Wyszłam za mąż dość wczesnie 19 lat, mam dziecko teraz juz ma 1,5roczku
Jakos mnie to wszystko nie cieszy...
Wczesniej nie mialam dobrego dziecinstwa... moj ojciec i wszystko z nim zwiazane doprowadza mnie nawet teraz we wspomnieniach do ciezkich lez. Jestem wdzieczna losowi ze ostatnie 3 lata przed moim malzenstwem nie widzialam go na oczy...Totez moj maz nie ma pojecia jak wyglada moj ojciec. Jakos szczegolnie nie daze M.(meza) zaufaniem wiec go nie wtajemniczalam w bolesne wspomnienia no bo po co..
SZczerze nie o tym chcialam rozmawiac.
Chyba mam depresje. Jestem zalamana. Sa dni kiedy czuje sie super, ale keidy sie zalame, nie panuje nad tym.
To mnie przeraza. Podczas klotni z moim mezem zdarzalo mi sie zrobic krzywde tylko dlatego ze mnie obraza.
JEstem wtedy cholernie zrospaczona. nie moge spojrzec sobie w lusto bo wiem jaka jestem zalosn.
A on wyklorzystuje moja slabosc na kazdym kroku. jakby by czlowiekiem o dwoch twarzach kochajacym i nienawidzacym.
Choelra wie co by sie dzialo gdyby wracl codzien do domu( pracuje w delegacji)
W kazdym badz razie bylam glupuia zaluje cholernie ze sie ozenilam. Ale nie potrafilabym zniesc rozstania, nie mialabym dokad pojsc (nie chce zyc na lasce) a najgorsze jest to ze byloby mi cholernie wstyd.
Jestem od niego uzalezniona w koncu to moj pierwszy chlopak pierwszy ktory mnie dotknal i wywiera presje nienawidze go a jednak go kocham. I tak tego nie zrozumiecie. Niewazne.
Chodzi o to ze chyba jestem chora.
Ostatnio bardzo czesto podczas klotni nie chce mi sie zyc. Nie czuje sie dobrze. wiem ze nie mam poparcia w nim. A jednak na razie nie dam rady sie z nim rozstac. wkurzam sie bo tyle rzeczy ciakAWYCH MOGLOBY MNIE SPOTKAC A JAK NA RAZIE TO JA SIEDZE CALYMI DNIAMI W DOMU I NIKT ABSOLUTNIE NIKT MI NIE POMAGA ZAWSZE MUSZE SAMA ZNOSIC SWOJ LOS I JESZCZE NARZEKANIA CALEGO SWIATA JAK TO INNYM NIE DOBRZE. ALBO ZE JA NIE DOBRA BO TAKA I OWAKA. A MNIE W ZYCIU SPOTTKALO TYLKO JEDNO PIELUSZKI I MAZ. I KONIEC,.BRANA SIE ZAMYKA. KOMPLETNIE ZSOBIE NIE RADZE. NIE MAM Z KIM POROZMAWIAC. CZUJE SIE TAK JAKBY WSZYSCY SPISKOWALI PRZECIWKO MNIE. WLACZNIE RAZEM ZE MNA. JESTEM SWOIM WROGIEM. PRZEZ TO WSZYSTKO ZACZELAM PATRZEC Z BOKU JAK NA INTRUZA NA SAMA SIEBIE. OSTATNIIO CORAZ CZESCIEJ ZDARZA MI SIUE ZBIC SIEBIE W GLOWE. (BEZ KRWI/0 aLE DZIS TO PRZEGIELAM PROBOWALAM SIE ZABOIC WLASNYMI REKAMI UDUSIC SIE LEZAC W LOZKU Z MOIM MEZEM. TYLKO DLATEGO ZE MNIE ZABOLALY JED\GO SLOWA cyTUJE "zdechnij na gownie" podzialalo jak chholera plakalam przez jedna godz a on zadnej reakcji myslalam ze oszaleje. nie potrafimy zyc ze soba.prz


przede wszystkim bardzo bardzo mocno Cię do siebie przytulam. wiesz, nie jesteś sama ze swoimi poplątanymi emocjami, bardzo dobrze rozumiem co przeżywasz i co czujesz. Jak dobrze radzi poprzedniczka, wizyta u DOBREGO terapeuty to absolutna podstawa - w przypadku depresji, również o psychiatry. JEDNAKŻE w stanie w którym jesteś, pamiętaj że NIE MUSISZ PODEJMOWAĆ ŻADNYCH WAŻNYCH DECYZJI!! Nie musisz rozstawać się z mężem, a wasze stosunki nie muszą momentalnie zostać uzdrowione - POWOLI. Wszystko przyjdzie w swoim czasie, - czas na zmianę również, a ty na to nie jesteś jeszcze gotowa. To co bezwzględnie MUSISZ TERAZ ZROBIĆ TO zabrać się za swoje splątane emocje, za swoje wnętrze - po to właśnie psychoterapia i być może - terapia farmakologiczna. To jest Twoje zadanie na teraz - i nic ponadto. Nie zwlekaj!
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
04 mar 2011, 23:20

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do