Czuję się samotny ...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Czuję się samotny ...

Avatar użytkownika
przez rutka 10 mar 2011, 15:11
siwy100 ja się z tobą nie zgadzam,sama miałam takie problemy mi pomogła zmiana szkoły i inna miejscowośc .byłam zamkniętą w sobie osobą nie lubianą choc nikomu nie dokuczałam a dokuczali mi. wyzywali popychali .w nowej szkole poznałam innych ludzi... owszem też byli tacy co mi dokuczali ale nie w takim stopniu jak poprzedniej szkole .Ale ponad to wszystko wizyta u psychologa wskazana.pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
22 lut 2011, 11:41
Lokalizacja
Wielkopolska

Czuję się samotny ...

Avatar użytkownika
przez nobodyme 10 mar 2011, 15:27
rutka napisał(a):siwy100 ja się z tobą nie zgadzam,sama miałam takie problemy mi pomogła zmiana szkoły i inna miejscowośc .byłam zamkniętą w sobie osobą nie lubianą choc nikomu nie dokuczałam a dokuczali mi. wyzywali popychali .w nowej szkole poznałam innych ludzi... owszem też byli tacy co mi dokuczali ale nie w takim stopniu jak poprzedniej szkole .Ale ponad to wszystko wizyta u psychologa wskazana.pozdrawiam.


mylisz ze zmiana szkoly cos daje?
nic nie daje
moze 10 %
jak ktos jest ofiara to zawsze bedze, nie wiem jak teraz zyjesz, ale wspominałaś cos o depresji.
Ludzie TO ZWIERZĘTA
nie ma zadnej roznicy. Tu jest dzungla i tylko silniejszy przetrwa.
Jak robia bociany? wypychaja innego, slabszego za gniazdo i jest juz poprostu martwy.
Eliminuje sie jednostki slabsze.
Dlatego jak jestes slaby to wszyscy beda chcieli Cie zniszczyc nie wazne czy jestes zly czy dobry.
Trzeba pokonac wroga wlasna bronia, udowodnic jego slabosc i walczyć cale zycie o swoja postawę w nim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
17 lis 2010, 00:57

Czuję się samotny ...

Avatar użytkownika
przez rutka 10 mar 2011, 15:58
siwy100 nie będę się z tobą kłucic po to nie na tym polega. Dołączyłam na forum aby innym dac chociaż cząstkę nadziei sama przeszłam terapię i wiele lat z tym walczyłam jak widac z dobrymi skutkami .Z osoby zakompleksionej, bojaźliwej i miejącej myśli samobójcze ,jestem szczęśliwą mamą studiuję,i mam 2 sklepy które dobrze prosperują więc idzie ,idzie tylko trzeba chciec a nieraz poprosic o tą pomoc.Przeraża mnie to co piszesz z kim ma on walczyc ?skoro chłopak który mu dokucza jest z domu dziecka i jemu nikt nie chce pomóc inaczej tak by się nie zachowywał.Terapia z takimi dziecmi jest długa i trzeba miec mnóstwo cierpliwości żeby dała efekty a w naszym kraju jest jeszcze bardzo niski poziom jeśli chodzi o terapię i brak funduszy.Nadal twierdze że terapia rozmowa z rodzicami i zmiana szkoły dobrze mu zrobi ale to będzie również wola jego rodziców.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
22 lut 2011, 11:41
Lokalizacja
Wielkopolska

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czuję się samotny ...

Avatar użytkownika
przez Sorrow 10 mar 2011, 16:38
Z mojego doświadczenia wynika, że szkoły drastycznie się różnią kulturą bycia. Są klasy gdzie wszyscy są przyjaźnie nastawieni i sobie pomagają nawzajem i są klasy gdzie panują prawa dżungli.

Z dokuczaczami też jest ten problem, że niektórzy się nie boją. Dwa razy miałem takich, że nie powstrzymywało ich nawet regularne bicie O_o .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Czuję się samotny ...

Avatar użytkownika
przez siwy100 10 mar 2011, 18:21
Spokojnie ludzie ja tu nikogo nie namawiam do mordobicia jakiegoś bestialskiego. Może źle się wyraziłem wcześniej. Chodziło mi o to że jeśli sam to rozwiąże to potem dużo łatwiej będzie sobie radził z innymi problemami. Gdybyście przeczytali uważnie mój wywód pierwszy w tej sprawie to byście wiedzieli o alternatywach jakie mu dałem. Nie mniej jednak między takimi baranami największym szacunkiem cieszy się ten kto okaże swoją siłę. Z moich obserwacji różnych środowisk w mniejszym lub większym stopniu to się potwierdza. Mogę wam podać przykład mojego brejdaka który jest wychowawcą w ośrodku dla trudnej młodzieży:

No więc jest tym wychowawcą. W ośrodku wspomnianym jedną z plag były papierosy. Nauczyciele wraz z moim brejdakiem namawiali ich po dobroci, potem uwagi stawiali i w ogóle. Wychowankowie mówiąc kolokwialnie mieli to wszystko w d...pie. Dodatkowo jeszcze odszczekiwali się i potrafili palić na korytarzach. Ogólny brak szacunku. Pewnego wieczora w pokoju jakichś dziewczyn (bo to ośrodek z internatem) zrobili sobie coś typu impreza. Palili fajki i nie wiadomo co jeszcze. Godzina była ok 22 więc nachodził czas ciszy nocnej a jak się zapewne domyślacie brat był na nocnej zmianie. Nie trudno się domyśleć że obecność "panów" u "pań" była niedozwolona po 22 więc trzeba było interweniować jakoś. Brat poszedł ale po dobroci nie mógł ich wygonić wiec chcąc nie chcąc musiał dotknąć jednego. Nie mówię tu o jakiejś szarpaninie czy coś (jeszcze nie) tylko chciał go jakoś podnieść, ruszyć żeby zwrócił w ogóle na niego uwagę. Gówniarz w odpowiedzi wyciągną motylka (taki szpanerski nóż jakby co). Niestety przeliczył się gdyż mój brat trenował kiedyś aikido (wiem jak to brzmi ale to prawda) i chłopanio nie zdążył nawet nic z tym motylkiem zrobić bo leżał momentalnie przyduszony ziemi. Gdyby brat postąpił inaczej to prawdopodobnie byłby teraz pocięty. Oczywiście władze ośrodka zaraz się dowiedziały o zajściu bo brat przyznał się sam do wszystkiego żeby było jasne. Nie wiem natomiast co się stało z tamtym typkiem. Po tym epizodzie zdobył taki szacunek o jakim inni nauczyciele w tym ośrodku mogą pomarzyć. Papierosów nikt już nie pali na korytarzach ani nawet w kiblach. Przynajmniej na zmianach mojego brata. Morał jest taki że czasem trzeba się zniżyć na grunt buraka i pokonać go na jego polu żeby do niego dotrzeć. Jak cię zacznie słuchać to możesz wtedy przedstawić swój punkt widzenia. Tłumaczenie po dobroci może się sprawdzi może nie (tzw. wychowanie bezstresowe - bzdura wierutna).

A wracając do sprawy... Nie mówię że rozmowa z psychologiem nie pomoże ale sam jestem sceptycznie nastawiony do takiego rozwiązania z prostego powodu. Psycholog wysłucha cię jak mu zapłacisz za wizytę więc nie mogę pogodzić tego z myślą że chce szczerze pomóc. Mogę się mylić ale póki co nie mógł bym zaufać takiej osobie.

-- 10 mar 2011, 17:23 --

A i ja też nie chcę się kłócić po prostu przedstawiam mój punkt widzenia :) Nie spinajmy się
Ile razy mężczyzna patrzy na kobietę, szatan zakłada mu różowe okulary.
- Bolesław Prus
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
08 mar 2011, 19:30
Lokalizacja
Lublin

Czuję się samotny ...

Avatar użytkownika
przez rutka 11 mar 2011, 11:57
A dlaczego na iśc prywatnie skoro na fundusz też są świetni specjaliści ,ja osobiście nie zapłaciłam ani złotówki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
22 lut 2011, 11:41
Lokalizacja
Wielkopolska

Czuję się samotny ...

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 12 mar 2011, 10:05
Ja do mej psycholog jeżdżę państwową , zaś do pani psychiatry prywatnie , koszt wizyty wynosi 60 zł. I jestem zadowolony z jej pracy . Subiektywna ocena .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16541
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Czuję się samotny ...

przez oka22 12 mar 2011, 13:40
cześć ,ja całe życie mam poczucie osamotnienia ,tak było kiedy chodziłam do szkoły,nie miałam przyjaciół,strasznie przytłaczająca samotność,teraz gdy mam rodzinę też czuję się samotna,nic się nie zmieniło, czasem znajdzie się jakaś koleżanka ale wszystkie znajomości po jakimś czasie zanikają bo wkońcu każdy zaczyna mi przygryzać a ja nie umiem odpowiedzieć,i wycofuję się i każda nawet wieloletnia przyjażń kończy się .Od prawie dwóch lat znam jedną koleżankę i teraz boję się żeby jej nie stracić,bo znowu bym nie miała do kogo nawet zadzwonić.Jak strasznie boję się żeby jej nie stracić boję się tej strasznej samotności.I jak to jest że piszę tu o tym skoro mam taką fajną rodzinę .NIESTETY nawet założenie rodziny nie pozbawiło mnie uczucia samotności
1 krok do tyłu a 2 do przodu =1 do przodu
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
18 lis 2007, 23:38

Czuję się samotny ...

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 12 mar 2011, 13:42
Dziś łaziłem sam po mieście , do nikogo ust otworzyć , zna ktoś ten stan :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16541
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Czuję się samotny ...

Avatar użytkownika
przez nobodyme 12 mar 2011, 20:35
O Jesus, rutka? mówisz ze do psychologa? chyba gorszego wyjscia znalesc nie mozna.
Pamietam jak kiedys do mojej szkoly przyszedł psycholog a nawet kilka i omawiali pewna zdarzenie to wszystko bylo na ofiare a ci co wszystkiego narobili uznani zostali za kozly ofiarne! Na litosc boska! CZY NIKT NIE WIDZI ZE ONI WSZYSCY MAJA TO W D..? odrobic dniowke i do domu na m jak milosc. Taka mamy oswiate.
Polecam wszystkim film Nasza Klasa oparty na prawdziwych faktach.
I kolejny raz z siwym sie zgadzam, masz calkowita racje. ja tez o tym mowie.

-- 12 mar 2011, 19:36 --

detektyw ja tez tak lazilam wiele razy ale zbytnio sie nie przejmowalam tym ze do nikogo sie nie odezwe raczej znalazlam dobra strone - pelna swobode
i jesli chodzi o wypady na miasto to lepiej samemu spedzic ten czas.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
17 lis 2010, 00:57

Czuję się samotny ...

przez luthien2123 12 mar 2011, 22:23
Zmiana szkoły to ucieczka od problemu, tym bardziej, że jesteś już w 3 klasie i wkrótce kończysz. Rada z rodzicami jest dobra, z pedagogiem - niekoniecznie. Na Twoim miejscu nie chciałabym żeby angażował się w to pedagog, chyba że to osoba godna zaufania, a z doświadczenia wiem, że pedagodzy pracujący w szkole nie są najlepszą deską ratunku. Chyba lepszy będzie psycholog który przeprowadzi z Tobą jakąś terapię. Musisz dojść do tego aby uwerzyć w siebie, reszta przyjdzie sama. Wiem że łatwo się o tym pisze czy mówi, ale sam nie dasz sobie rady, musisz szukać pomocy u kogoś. Zacznij od rodziców.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 mar 2011, 22:05

Czuję się samotny ...

Avatar użytkownika
przez frytka 12 mar 2011, 22:59
aaa mnie martwi to, że ciągle kogoś przy sobie mam, życzliwego, kochającego, dobrego - nie mam na co narzekać - ale i tak momentami czuję się samotna... a wtedy narasta we mnie niesympatię do siebie samej... ciągle mi źle, ciągle narzekam, ciągle coś nie tak... nigdy nie dogodzi...
Anioły są wśród Nas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
936
Dołączył(a)
24 cze 2010, 14:53

Czuję się samotny ...

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 13 mar 2011, 10:24
Ja bym nie chciał zrezygnować z mej psycholog , jest mi dobrze . Gdy z nią rozmawiam .

-- 15 mar 2011, 08:58 --

No i zdałem sobie sprawę ,że żadna mnie nie chcę . Z Mariolą , byłem raz w barze , teraz nawet nie podziękowała za esemes na Dzień Kobiet :-|
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16541
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 24 gości

Przeskocz do