Nihilizm (chyba...)

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nihilizm (chyba...)

przez indianer 18 lut 2011, 18:46
marcja napisał(a):Sporo z rzeczy, ktore ludzie posiadaja jest zupelnie zbednych, to jasne. Ale az w takiej "ascezie" jak Ty, ja nie moglabym zyc. Lubie bardzo kupowac zupelnie niepotrzebne, patrzac na sprawe obiektywnie ubrania, buty i inne czesci garderoby. Ot, taki zboczenie babskie ;) Ale zawsze czuje i pamietam, ze sens zycia i szczescie zawarte sa gdzie indziej...


Nie no, rozumiem. Sam przecież od czasu do czasu kupuję sobie to i owo więc to nie jest tak że żyję w totalnej ascezie :)...ale mam takie nastawienie, że jakby mi ktoś te moje to i owo nagle zabrał albo nie byłoby mnie na jakąś rzecz stać to mógłbym bez tej rzeczy żyć i nie dążyłbym do jej nabycia poprzez np. zmianę pracy, jakieś dorabianie itp. Albo mnie na coś stać albo nie...




Brid napisał(a):
kamma napisał(a):
indianer, Bardzo długo nie mogłem się pozbyć myśli o czekającej śmierci, ale miały na to wpływ okoliczności w jakich się znalazłem. Najpierw poznałem osobę, która w bardzo młodym wieku straciła rodziców, a że byłem z nią dość emocjonalnie związany, to przeszło to na mnie, później bliska osoba mi zmarła. W takiej sytuacji myślenie o śmierci chyba jest nieuniknione, ale czasem z to mija.

A jeśli chodzi o cel i przywiązanie do rzeczy materialnych, to nie mam żadnego celu, co w pewnym sensie przynajmniej dla mnie jest destrukcyjne. Dlatego aby to życie miało jakikolwiek sens trzeba sobie wyznaczać cele. A cele mają być związane z przyjemnościami dla nas.
Obecnie jestem na etapie szukania pracy, jak tylko znajdę, ogarnę swoje minimalne potrzeby, to chcę realizować moje cele. Chcę zdobyć jeszcze parę szczytów w Tatrach, pozwiedzać kilka stolic europejskich, wykupić sobie abonament na ligę angielską i hiszpańską, kupić coś mojemu chrześniakowi. To są jedyne rzeczy które mnie napędzają do czegokolwiek.
Myślę, że też coś takiego znajdziesz u siebie. Cele

ps. wychodząc na rysy w bardzo trudnych warunkach, każdy krok był niedaleki od przepaści, to tak jak piszesz o twoim życiu. Aczkolwiek, ja ciągle szedłem, wyszedłem, zdobyłem i wróciłem. Moim zdaniem warto iść do przodu mimo tych niespodzianek życiowych, a nie stać w miejscu.


Ja śmierć traktuję jako...hmm...przyjaciółkę. Jak wychodzę na miasto to sobie myślę "Spotkam ją dzisiaj czy nie? Jak nie dziś to kiedy indziej." Więc te moje myślenie o śmierci nie jest samo w sobie zabarwione smutkiem czy czymś takim.

Oby Ci się udało z tymi planami :) Moimi "szczytami w Tatrach" jest gitara. Lubię na niej grać i tak naprawdę to jest mój jedyny cel. Bo wiem, że gitarę może mi np. ktos ukraść i połamać itd. ...ale umiejętności gry mi nic i nikt nie zabierze (nawet jak mi łapy obetną to będę mógł grać w wyobraźni :P)...i te umiejętności są autentycznie moje i dlatego ciągle staram się grać lepiej :) Wolę właśnie gromadzić takie "bogactwa" a nie np. najnowszy model Porsche :) ...uczę się też języków z tego samego powodu.

-- 18 lut 2011, 18:06 --

nerwicaman napisał(a):indianer piszesz ze nie masz zadnych celow, nawet niematerialnych? bo jesli masz na mysli ze nie dazysz do kupienia bmw, willi i ipoda :smile: to jestem w stanie to zrozumiec, ale jesli nawet nie masz takich potrzeb jak rozwijanie sie w czymkolwiek i tylko do szczescia wystarcy Ci zeby sie najesc to juz dla mnie nie do pojecia.
tez mam wrazenie ze ludzie za bardzo ida za kasa(sam w to w jakims stopniu wpadlem, troche przez sytuacje, ale niedlugo sie wyplacze :great: ), tak jakby chcieli sie zabezpieczyc na kazdy wypadek, co jest niemozliwe. moze byc dobrze a pozniej moze sie tak pojebac, ze kasy nie wystarczy na nic. ludzie skladuja sobie skarby jakby mieli byc na tym padole na wiecznosc i to na pewno tez jest niezdrowe, ale chyba musi byc jakis balans miedzy tym wszytskim. na pewno przyjemnie jest miec swoj dom, wygodne autko, kase zeby pojechac na wakacje i pozwiedzac troche swiata, prace w ktorej nie siedzimy po 12-15 godzin(bo to tez bezsens) i wystarcza na wszystko, ale wazne zeby sie w tym chyba jakos nie zatracic, czy w dazeniu do tego.
ale jesli celem mojego zycia byloby tylko sie nazrec i egzystowac bezpiecznie jak rurkowce ;) to juz wolalbym chcociaz dazyc do szczescia materilanego


Teoretycznie masz rację...tylko gdzie jest ta granica pomiędzy lataniem za kasą a zdrowym rozsądkiem? Gdybyś(my) znał/li odpowiedź na te pytanie to byłoby super :)

A ja mam tak, że stawiam na przypadek - okej, mogę gdzieś pojechać, mogę jeździć super samochodem, mogę żyć w willi z basenem...ale tylko pod warunkiem, że "tak się samo ułoży." Na pewno nie będę zabiegał o te rzeczy. Myslę, że właśnie te zdanie w pełni ilustruje mój tok myślenia.


Ktoś tu jeszcze w międzyczasie pytał dlaczego nazywam to nihilizmem - ano dlatego, że w sumie do niczego nie zmierzam w życiu bo to wszystko przeminie i dlatego nie ma sensu...to chyba właśnie definicja nihilizmu. :)




A tak w ogóle to kurczę, dzięki Wam wszystkim za wpisy :) Pozdrawiam.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
06 lis 2009, 14:31

Nihilizm (chyba...)

przez stud23 21 lut 2011, 01:33
Też tak miałem jak Ty, indianer. Jak choroba mnie przycisnęła to wszystko straciło sens. Żyłem bo druga opcja nie wchodziła i nie wchodzi w gre. Na szczęście leki działają więc się poprawiło. Ale np dzisiaj jakby gorzej. Zaczynam się bać, że się do dawki "przyzwyczaiłem", bo wcześniej, na niższej dawce, po pewnym czasie także zacząłem czuć się gorzej. Ja nie mogę się pogodzić z własną śmiertelnością. Wizja nieuniknionej śmierci bardzo mnie wkurza. I choć nie wiem czy to przyczyna czy skutek choroby, pozbyć się tego trzeba.. Mam nadzieję, że psychoterapia mi pomoże, bo dawki Citabaxu nie można podwyższać w nieskończonośc. Pozdrawiam.
Citabax 40mg (2x20) + Depakine Chrono 300mg (1x300) + Alprox 0,5mg (1/2 tabl) doraźnie

Moje myśli mnie dobijają :|
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
22 sty 2011, 21:58

Nihilizm (chyba...)

przez indianer 23 lut 2011, 21:14
Ciebie przycisnęła choroba i Ci się tak porobiło...ja tak mam od zawsze.

No troszkę dziwne, że wizja śmierci Cię wkurza. Wiadomo, każdy chce żyć...ale nie ma rzeczy bardziej pewnej od śmierci. NA PEWNO kiedyś ją spotkasz Ty, ja oraz wszyscy z tego forum - nie ma więc się czym wkurzać. Nie ważne czyś przystojny, bogaty, biedny, brzydki, stary czy młody - i tak umrzesz. Śmierć to według mnie najsprawiedliwsza rzecz jaka się może człowiekowi, że tak powiem, w życiu przytrafić.
To tak jakby denerwować się tym, że trzeba wyjść do toalety żeby oddać mocz - tak po prostu jest i trzeba się z tym pogodzić. :) Jakbyśmy nie umierali to już wieki temu nasza planeta upadłaby z powodu przeludnienia...W sumie, dzięki śmierci naszych przodków możemy żyć tu i teraz - spójrz na to w ten sposób. :) A tak w ogóle, chciałbyś żeby Stalin i Hitler dalej żyli? Ja nie bardzo...To dobrze że ludzie umierają :P

Fakt, mogłeś się przyzwyczaić do dawki dlatego dobrze by było jakbyś pogodził się z tym co napisałem powyżej. Wtedy leki byłyby już niepotrzebne...

Również pozdrawiam :)
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
06 lis 2009, 14:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do