niechęć do życia...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

niechęć do życia...

przez isis 09 sty 2011, 21:39
Witam, ogólnie taką niechęć do wszystkiego, do całego mojego życia czuję od kiedy zaczęłam liceum czyli 2 lata temu. Większość osób w moim wieku chodzi na dyskoteki, domówki a ja nie chodzę, gdyż z góry zakładam, że nie umiem tańczyć, że będą się śmiać ze mnie. Niekiedy patrzę w lustro i myślę sobie, że brzydka nie jestem i mogę zdobyć cały świat a po chwili tonę w łzach, że skoro jestem ładna to czemu nie mogę znaleźć sobie drugiej połówki? W sumie wynika to z tego, że moje koleżanki krytykują chłopaków innych dziewczyn i ja strasznie boję się mieć kogoś.. Wiem, że to głupie, ale to jest silniejsze ode mnie. Strasznie zazdroszczę mojej kuzynce, która ma urodę, chłopaka, osiąga to co chce, do tego stopnia, że jej nienawidzę. Zaczęłam nawet brać w tajemnicy przed rodzicami tabletki antydepresyjne i ciągle zastanawiam się czy by nie pójść do jakiegoś psychologa. Przyjaciółkom czy mamie boję się wyżalić, bo myślę, że mnie wyśmieją i wiem że nigdy im tego nie powiem. Chyba lepiej jest się wyżalić obcym osobom zostając przy tym anonimowym.. Naprawdę teraz czuję jakby mi spadł wielki kamień z serca. Dobrze, że chociaż tylko na jeden dzień. ;)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sty 2011, 21:07
Lokalizacja
G-dz

Re: niechęć do życia...

Avatar użytkownika
przez SamiraQ 09 sty 2011, 22:18
To rzeczywiście trochę pomaga. Tutaj przynajmniej nie dostaje się po łbie ludzkim niezrozumieniem... Pewnie będzie nowe uzależnienie do kolekcji...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
299
Dołączył(a)
06 sty 2011, 23:23
Lokalizacja
Kraków

Re: niechęć do życia...

Avatar użytkownika
przez Ahmed 10 sty 2011, 16:17
Możesz isć do psychologa - niz zaszkodzi. Sama nie bierz żadnych leków bo mogą Ci tylko zaszkodzić lub pogłębić twój problem.
Martwisz sie tym że nie chodzisz na dyskoteki i imprezy. Widać że może nie są to rozrywki dla Ciebie. Możliwe że przypasuja CI jakieś inne które sa mniej pospolite. Piszesz że masz przyjaciółki, to powinnaś właśnie z nimi o tym pogadać a nie sie wstydzić. No chyba że to nie przyjaciółki a poprostu koleżanki bo zauważyłem dziwna tendecje (głównie u dziewczyn) nazywania "przyjaciółką" każdej kolezanki :)
Jesteś w wieku mojej córki a ona tez nie przepada za imprezami ...lubi jakieś LARPy....cokolwiek to oznacza :) i jak uważa to jest rozrywka dla niej. Żeby nie było ja tez nie lubię imprez, tańców i dyskotek. Nawet siedzenie w pubie przy browcu dłuzej niż 2 godziny mnie męczy.
Wolę iśc na spacer do lasu albo wsiąść na rower i powłóczyc sie wokół miasta.
To że nie lubisz dyskotek i baletów to nic złego, ale zuważam u Ciebie inny problem, problem pomału rozwijającej się fobii społecznej. Przez Twoją wyimaginowaną "inszość" czujesz sie gorsza i unikasz ludzi. Kuzynce nie masz co zazdrościć ... bo im ktoś sie wyżej wznosi tym z wiekszym impetem może kiedyś pierdalnąć o ziemię.
Napewno masz jakieś zainteresowania - jakieś takie które chciała bys rozwinąć. Znajdź ludzi o podobnych zainteresowaniach i razem w grupie rozwijajacie je. A jak jestes ładna i to i odpowiedni facet/kobieta sie znajdzie z czasem.
A leki koniecznie odstaw i sama po nie nie sięgaj. - szkoda zdrowia
Ja tu jeszcze wrócę ;))))))))))))))))))))))))))))))))
K.
Avatar użytkownika
Offline
Kwadratullah
Posty
1437
Dołączył(a)
18 lis 2010, 21:36
Lokalizacja
Panjshir

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: niechęć do życia...

Avatar użytkownika
przez majster69xxx 10 sty 2011, 17:37
Racja. Konsultacja z psychologiem nie zaszkodzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
13 gru 2010, 23:03

Re: niechęć do życia...

przez isis 10 sty 2011, 19:36
Allah spotkałam się z takim zjawiskiem, że koleżanka w mgnieniu oka staje się przyjaciółką. A koleżanki, które krytykują chłopaków to nie chodzi mi wcale tu o przyjaciółki. Przyjaciół mam zaufanych a wstydzę się mówić o moich problemach, bo wiem, że one ich nie mają. Nie zrozumieją co przeżywam.
Oczywiście mam zainteresowania, chciałabym być przewodniczką po gorącym Egipcie. Języków uczę się dwóch niemieckiego i angielskiego. Nauka obcych języków przychodzi mi łatwo nawet podczas mojego stanu w jakim jestem, ale z góry zakładam, że mi się nic nie uda, że nie nauczę się żadnego z tych języków chociaż tak by się dogadać z obcokrajowcem.
Ale dziś odważyłam się i poszłam do pedagoga szkolnego. Godzina zegarowa płaczu przed obcą osobom jednak opłaciła się. Czuję jakby mi naprawdę ktoś zdjął ciężki kamień z serca. Co prawda pomogła mi znaleźć psychologa i dalsze "leczenie" przede mną.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sty 2011, 21:07
Lokalizacja
G-dz

Re: niechęć do życia...

przez wiecznie młody:) 10 sty 2011, 20:05
Droga Isis, ja też zazdroszczę kuzynowi, który jest przystojny, fajny, lubiany i prze do przodu. A poza tym mam podobny problem do Twojego. Z tą różnicą, że ja mam 22 lata. Jestem dinozaurem.
Idź do psychologa. Tym bardziej, że Twój problem jest całkowicie rozwiązywalny. A im wcześniej tym lepiej. I NIE JEDZ SAMA LEKARSTW! :) Ja po kilku latach, dzisiaj zrobiłem zdecydowany krok. Jestem zadowolony z tego powodu, bo już nie mogłem tak dłużej, ale jednocześnie martwie sie, że zdiagnozują coś poważnego, wyślą do wariatkowa i skończe jak moja matka. (Cóż o swojej historii napisałem gdzie indziej). Poza tym, Boże jaka Ty jesteś jeszcze młoda.... chciałbym się cofnąć do liceum. Właściwie moje życie skończyło sie na etapie szkolnym. Teraz, zmarnowawszy trochę czasu, poszukuję drogi przełożenia szkolnych czerwonych pasków na życiową zaradność. W poszukiwaniu straconego czasu i siebie.
Posty
89
Dołączył(a)
10 sty 2011, 18:06
Lokalizacja
Kraków

Re: niechęć do życia...

Avatar użytkownika
przez SamiraQ 10 sty 2011, 20:23
Jesteś donozarłem? :D A jakim? (żart się mnie dziś trzymają. Chyba juz taki był dziś zje... dzień, że nic tylko się śmiać)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
299
Dołączył(a)
06 sty 2011, 23:23
Lokalizacja
Kraków

Re: niechęć do życia...

przez wiecznie młody:) 10 sty 2011, 20:29
dinozaurem 22 letnim. Młodym jak na dinozaura, ale jednak dinozaur. Mój dziadek np. ma 90 lat, ale nie jest dinozaurem :)
Posty
89
Dołączył(a)
10 sty 2011, 18:06
Lokalizacja
Kraków

Re: niechęć do życia...

Avatar użytkownika
przez SamiraQ 10 sty 2011, 20:30
Ha! Bo zostać dinozarłem to nie taka prosta sprawa :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
299
Dołączył(a)
06 sty 2011, 23:23
Lokalizacja
Kraków

Re: niechęć do życia...

przez isis 10 sty 2011, 20:37
wiecznie młody:) - dzięki dinozaurowi, nawet się uśmiechnęłam. ;)
Są rozwiązywalne, wiem o tym dobrze. Ja je rozwiązuję od 2 lat. Mam nadzieję, że coś się w końcu zmieni. Marzy mi się wyjście z jakimś czarującym chłopakiem do kina. :D
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sty 2011, 21:07
Lokalizacja
G-dz

Re: niechęć do życia...

przez wiecznie młody:) 10 sty 2011, 20:38
haha, a mi to samo, tylko w drugą stronę. I może być do Opery, bo to większy lans ;-) (poza tym miałbym bilety za darmo, bo mam muzykalną rodzine ; ) )

SemiraQ - Twoje zdanie powinno być jakimś mottem życiowym :)
Ostatnio edytowano 10 sty 2011, 20:39 przez wiecznie młody:), łącznie edytowano 1 raz
Posty
89
Dołączył(a)
10 sty 2011, 18:06
Lokalizacja
Kraków

Re: niechęć do życia...

Avatar użytkownika
przez SamiraQ 10 sty 2011, 20:39
już Cię lubię Stary ^^
Avatar użytkownika
Offline
Posty
299
Dołączył(a)
06 sty 2011, 23:23
Lokalizacja
Kraków

Re: niechęć do życia...

przez isis 10 sty 2011, 20:41
Opery zawsze mnie przerażały, być może dlatego, że co noc ok. 10/11 słyszę je w radiu dziadka. ;)
Aczkolwiek gdyby w moim mieście była opera, na pewno RAZ bym poszła .
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sty 2011, 21:07
Lokalizacja
G-dz

Re: niechęć do życia...

przez wiecznie młody:) 10 sty 2011, 20:43
jak nawet mnie nie zobaczyłaś jak wyglądam? hahaha (tak, chłopcy tylko o jednym). Swoją drogą nie zbanują nas za tak frywolne posty? :D Niechciałbym dzisiaj zacząć i dzisiaj dopełnić żywota na tym forum :D tym bardziej, że mam problem do rozwiązania. Problemik w sumie.

@Isis Wiesz, ja też unikam oper, ale w Krakowie jest nowy budynek opery, wszystko sie rozwija i byłem na koncercie kolędowym. Poza tym jak jest ciekawa aranżacja i scenariusz, to nawet opera może być ciekawym doznaniem i widowiskiem. Opera Krakowska jest przepełniona, takie czasy!
Posty
89
Dołączył(a)
10 sty 2011, 18:06
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do