to chyba znów depresja:(

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

to chyba znów depresja:(

przez karkam 04 sty 2011, 01:01
Witam wszystkich,
mam 27 lat, obecnie nie pracuje od 3 m-cy, (wczesniej nie pacowałam prawie 2 lata, na 5 m-cy podjelam zatrudnienie, ale skonczyla mi sie umowa). Spotykam się z mężczyzną 4 lata starszym, bardzo go kocham. Problem w tym że kiedyś nie układało się miedzy nami, było dobrze przez 1,5 mca pozniej same problemy, klamstwa, na szczescie zapewnia mnie ze mnie nie zdradził. Poznaliśmy się w czerwcu, z końcem pażdziernika zerwałam z nim, ale po tygodniu stwierdził że wie co stracił i zrobi wszystko by mi udowodnić że tak jest. No i jesteśmy znów razem, tylko w mojej psychice są nadal momenty gdy mnie "wystawiał" a ja czekalam jak przyjedzie, jak nie wyznawal mi swoich uczuc, jak koledzy byli wazniejsi. To sie zmieniło, ale nadal się denerwuje jak słysze ze jedzie do kolegi, straciłam zaufanie do niego, wmawiam sobie jak głupia ze moze mnie zdradza, ze nie jestem najwazniejsza do niego, bo jak czasami pisze sms to odpisuje mi po 2 godz, zauwazylam ze chce go miec tylko dla siebie. Dzis wieczor przeryczalam bo powiedzial ze zadzwoni za pol godziny a zadzwonil po godzinie i zrobilam afere, ze czemu mnie nie uprzedzil ze zadzwoni pozniej. Nie wiem czy moj problem tkwi w tym ze w zyciu nie uklada mi sie zbytnio, nie pracuje, siedze w domu i wymyslam i wmawiam sobie dziwne rozne rzeczy, ze nie jestem wazna dla niego, a on naprawde sie stara, moze popelnia male bledy ale nie na tyle wielkie bym musiala sie drobnych rzeczy czepiac. Kiedys przechodzilam przez cos gorszego, stres w pracy, wielka nerwowka, zwolnilam sie z niej yb ratowac moj poprzedni zwiazek, ktory po 3,5 roku sie rozpadl, bylismy po zareczynach , mielismy zaplanowany slub rok pozniej....i czasami sie teraz zastanawiam czy nie uciekl bo nie mialam pracy pozniej przez dlugi okres i ze sie czepialam wszystkiego. boje sie by teraz tez tak nie bylo, zdarza sie ze mala sprzeczka, nie tak cos po mojej mysli, chlopak nie oddzwania zbyt dlugo a ja placze, zadreczam sie, wypisuje jak glupia sms, staje sie nie ufna. Jestem zazdrosna, ale gdzies w glebi serca wiem ze na tyle by mi mnie nie skrzywdzil i ze to problem tkwi we mnie, w tym ze przeginam non stop, chyba siedzenie nie wychodzi mi na dobre:( nie chce zniszczyc kolejnego zwiazku bo mi bardzo zalezy na nim, nie dziwie mu sie ze sie wkurza na mnie czasami, bo kto by wytrzymal to dlugo:( nawet wkurza mnie to ze zamiast o 18 przyjedzie o 18.30, masakra:( pomocy!!zaczelam brac tabletki uspokojeniowe, biore wtedy kiedy sie zdenerwuje, ale rozwazam branie ich codziennie co kilka godzin jak tak dalej pojdzie.....:(Dodam tylko ze wszystkim sie zamartwiam, jestem przewrazliwiona, czasami czuje sie jakbym byla ciezarem dla wszystkich, nawet dla rodzicow, bo nie pracuje, choc oni mi tego nie wypominaja, gdzies sie zadreczam:(
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
04 sty 2011, 00:46

Re: to chyba znów depresja:(

Avatar użytkownika
przez GG7 04 sty 2011, 01:38
Masz początek jakiejś zaje..... ( nie potrafię bez epitetu ) choroby natury psychicznej. Nie bierz namiaru leku/ów, to tylko jeszcze bardziej dołuje .
Życzę jak najszybszego powrotu do normalności ( stany jakie opisujesz miewałem dawniej bardzo często/gęsto: nadwrażliwość , nieufność itd . i o wiele gorzej ) , ale jakoś musi się to dać opanować .
Rexetin+Trittico+Oxazepam+Miansec // i czasem C2H5-OH ..."idę" -powoli chyba ..? w stronę prostej ,byle bym szybko nie dotarł do jej kresu."NFZ" - Nichilistyczna Filozofia ZBRODNI - Poszargana/poszarpana wielowątkowość wewnętrzna powoli dobija/zabija.. qrv. 104 kg :( /67"
Avatar użytkownika
GG7
Offline
Posty
376
Dołączył(a)
30 gru 2010, 08:06
Lokalizacja
SK-KR 60%-40%

Re: to chyba znów depresja:(

przez karkam 04 sty 2011, 14:31
tez bym się chciała wyleczyć, jedynie pociesza mnie to że potrafię przyznać się do tego że mam kłopot, a to już coś, niestety psuję wszystko to co dobre w moim życiu, a nie chcę tego, nie chcę stracić ukochanej osoby, cały czas mu powtarzam, że nawet najgłupsza mała rzecz potrafi mnie wyprowadzić z równowagi, potem gdy ochłonę zastanawiam się sama nad sobą jak bardzo krzywdzę innych:(((( zrobiłam wczoraj test psychologiczny i wyszło że mam 27 pkt, więc stan depresyjny, nie chcę narazie myśleć o wizycie u psychologa, ale jeśli się nic nie zmieni to będę musiała iść. Chciałabym znaleźć pracę, myślę że to by trochę zminimalizowało moje problemy, nie miała bym tyle czasu na zadręczanie się i rozmyślanie....

GG7
Myślę, że zakochanie mogłoby się również przyczynić do poprawy stanu zdrowia....chociaż ja jestem zakochana i tak wszystko sp***am :/
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
04 sty 2011, 00:46

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: to chyba znów depresja:(

Avatar użytkownika
przez zalamka87 04 sty 2011, 14:47
na niskie poczucie, własnej wartości i brak wiary w siebie same tabletki jak to piszesz "uspokojeniowe" nic nie pomogą one nie rozwiążą za ciebie twoich problemów, powinnaś pójść przede wszystkim do psychologa, poszukać pracy, zająć się czymś :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: to chyba znów depresja:(

przez karkam 04 sty 2011, 14:56
szukam pracy, ale niestety wiadomo jak jest z pracą na rynku.....a zająć się czymś to dobry pomysł. pamiętam przed świętami jak miałam zajęcie, to nie myślałam i nie wmawiałam sobie głupich rzeczy do głowy, a teraz.....w styczniu razem wyjeżdzamy w góry na 5 dni, może to coś pomoże i oderwę się od szarej rzeczywistości która mnie otacza. I tu nasuwa się kolejna rzecz, siedzę i chętnie chciałabym gdzieś wyjść, no i wkurza mnie to że mój facet to z kolegami potrafi wyjść na miasto, a ja też bym z nim chciała bo męczy mnie siedzenie w domu, on natomiast twierdzi że wychodzi z nimi raz na 2 tyg, a jak do mnie przyjedzie to chociaż u mnie tak naprawdę może odpocząć i jest zmęczony po pracy, ale ja oczywiście tego nie rozumiem, ehh, masakra:(
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
04 sty 2011, 00:46

Re: to chyba znów depresja:(

Avatar użytkownika
przez zalamka87 04 sty 2011, 16:09
karkam, a nie masz żadnej koleżanki, siostry, sąsiadki, nie wiem przebojowej ciotki :smile: ? żeby chociaż wyrwać się trochę z domu, ja jak mam jakieś nudy to dzwonię do kuzynki i wpadam na plotki, albo spotykam się z koleżanką, nie jest to często bo w sumie jestem odludkiem, ale niech facet zobaczy że jest coś poza nim, swoją drogą lekka zazdrość ze strony faceta kiedy ty się stroisz i idziesz z koleżankami jest OK :smile: , niech wie że masz jakieś zainteresowania, będziesz bardziej pociągająca dla niego możesz iść sobie na spacer, w wolnym czasie coś poczytać ciekawego np o asertywności, o związkach, o tym jak budować pewność siebie, a może jakiś kurs? np. umiejętności interpersonalne, angielski, robienie garnków, granie na bębnach, nie wiem gdzie mieszkasz ale może w jakimś centrum kultury coś się dzieje, nawet jakiś tam wernisaż albo wyszukać jakieś szkolenia nawet bezpłatne kilkudniowe, a wolontariat? np godzinka dziennie kilka razy w tygodniu... dopóki nie znajdziesz roboty też byłby fajnym doświadczeniem (wiem bo sama od czasu do czasu się angażuje w coś np. organizacja pokazu filmowego, a nawet pomoc dzieciom), a jeśli chodzi o szukanie pracy to nie wiem jakie masz metody, ale dobrym wyjściem byłoby pofatygować się osobiście w kilkanaście co najmniej miejsc, bo w internecie jest mniej niż połowa ofert, trzeba chodzić ,jeszcze raz chodzić i pytać :)
wykorzystaj ten wyjazd w góry, żeby odetchnąć, wyluzować się, niech to będzie czas relaksu i spokoju, zaskocz czym faceta, może nowym ciuszkiem, fryzurą :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: to chyba znów depresja:(

przez karkam 04 sty 2011, 16:58
dzieki:)
sposobów na szukanie pracy mam mnóstwo, nawet znajomości nie działają (wiadomo nie ma etatu - nie potrzebują pracownika)itp.
czesto rozmawiam z kolezankami przez tel, ale co do spotkania to nie łatwo, bo albo są spoza miasta, albo już swoje życie ułożone dziecko itd, że też nie mają czasu. miałam jutro wyjśc akurat z koleżanką, ale coś mi wypadło. sama też chętnie wychodzę, centra handlowe itd, ale jak się nie ma pracy, to nie zawsze jest fajnie iść i tylko się przyglądać co jest na wystawie, dlatego siedzę w tym domu, obejrze czasem film w komputerze i czas jakos leci, wtedy nie mysle, ale spogladam na tel z niecierpliwością czy facet nie zadzwoni, a ja nie mogę go wciąż zadręczać swoimi problemami, marudzeniem bo w końcu też będzie miał mnie dość. dziś mu napisałam że przepraszam za swoje zachowanie, by postarał się mnie zrozumieć że wkurzam się o byle co, że tak naprawdę on nie jest niczemu winien. czasami jak tak siedzę to zadręczam się tym, że jestem gorsza od innych, od tych którym wszystko łatwo przychodzi w życiu i jaka mnie przyszłość czeka. Jestem strasznie wrażliwą osobą, ktoś podniesie na mnie głos i już łzy w oczach mi się pojawiają, niestety tak już mam, że reaguję smutkiem i płaczem, chyba jestem słaba psychicznie.
Staram się wyglądać atrakcyjnie, zawsze makijaż, stylu chyba też nie mam najgorszego, chciałabym czasami by on też był o mnie zazdrosny, może nie aż tak zaborczo, bo on z reguły nie okazuje wszystkich uczuć, ale bym czuła że obawia się że może mnie stracić, że ktoś może mu go mnie odebrać. Chcę poczuć się ważna, a nie tylko być problemem dla innych. Czasami mam ochotę się zamknąć w sobie, przespać cały dzień by tylko nie myśleć o niczym co mnie przytłacza, zawsze z niecierpliwością czekam na spotkanie z nim, każdy wyjazd jest dla mnie czymś na co czekam z utęsknieniem. Nie chcę być taka jak teraz, tylko uśmiechniętą, pełną życia kobietą, niestety poprzednie m-ce odbiły się na mojej psychice, bo wiele miesięcy walczyłam o nasz związek, udało mi się, bo zrozumiał nagle że nie może żyć beze mnie, ale wiele mnie to nerw kosztowało, teraz mi powtarza ze mnie kocha, chce być ze mną, ale bym, nie zrobiła z niego pantoflarza, bym nie starala sie pytać za każdym razem pytać go czemu nie odbiera tel, że go kontroluje i że chce tez troszke odpoczac i miec spokoj i czas dla siebie....wiec to ze mna coś nie tak:(
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
04 sty 2011, 00:46

Re: to chyba znów depresja:(

Avatar użytkownika
przez zalamka87 04 sty 2011, 17:08
kochana nie myśl w ten sposób że jesteś dla kogoś ciężarem czy problemem, bo nie jesteś, masz takie samo prawo do szczęścia, satysfakcji, miłości, spełnienia, do narzekania, do leżenia do góry tyłkiem jak inni :smile: , teraz jesteś w depresji i wszystko wygląda nieciekawie, gadasz z koleżankami to dobrze, próbuj się spotkać, piszesz że mają dziecko i ułożone życie, ale może też potrzebują wytchnienia i małych pogaduszek, zawsze możesz kupić jakiś drobiazg dla maluszka i wpaść lub zrobić ciasteczko, ale to też jest związane myślę z tym "nie będę przeszkadzać, nie chcę być ciężarem", czy myślisz że nie jesteś warta by ktoś interesował się tobą? nie bądź tak surowa dla siebie, dbasz o wygląd to dobrze, ale rozpieść też samą siebie od środka, pomyśl sobie że jesteś fajna babka, nie można żyć samym facetem, on też musi mieć troche przestrzeni, tak jak i ty powinnaś ją mieć, wyjdź z domu :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: to chyba znów depresja:(

przez karkam 04 sty 2011, 17:19
Zalamka87 - chciałabym mieć takie nastawienie jak Ty, też miałaś takie problemy jak ja?? ale dziękuję za wsparcie, każda pozytywna opinia podnosi mnie trochę na duchu
na szczęście nie jest chyba aż tak źle ze mną, bo i uśmiech też pojawia się na mojej twarzy, ale i tak muszę walczyć z moim nastawieniem i nerwami. kiedyś, 3 lata temu temu doprowadziłam się do takiego stanu, że musiałam przechodzić gastroskopię czy przypadkiem na tle nerwowym nie zaszkodziło to mojemu żołądkowi. odpukać, narazie jeśli chodzi o to, to nie muszę brać specjalistycznych leków by każdy ból żołądka po zdenerwowaniu łagodzić tabletkami.
co do koleżanek, to fakt, gdyby mieszkały bliżej mnie może i łatwiej by było, ostatnio spotykałam się z 2 koleżankami na przemian, ale jak poznały facetów, zniknęły bez słowa - to świadczy chyba o to że nie były przyjaciółkami, ale tym się nie przejmuje, ja bym tak nie postąpiła, owszem jak mam do wyboru facet-koleżanka, zawsze wybiorę faceta, co nie oznacza że nie odezwę się od czasu do czasu do innych osób. Nie raz bywa tak, że mam możliwość spotkania się z kimś ze znajomych, ale nie chce mi się, myślami jestem gdzieś indziej....zastanawiam się co mój facet robi, to chore, chyba jestem jakimś natrętem.
Z początkiem roku obiecałam sobie, że wyluzuję, położe jak to się mówi małą olewkę i nie będę się stresować pierdołami, ale to nie takie łatwe.
I jestem zła sama na siebie że moje postanowienia szlag trafia!

[Dodane po edycji:]

w ogóle to czegoś mi brakuje, ale nie wiem czego, czuję się jakaś samotna....zawsze proszę o przytulenie, wtedy czuję się trochę lepiej, ale nie chcę o to prosić....jestem w ogole osobą, która woli sama się męczyć niż od kogoś prosić o coś :((((
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
04 sty 2011, 00:46

Re: to chyba znów depresja:(

Avatar użytkownika
przez zalamka87 04 sty 2011, 18:13
z tego wszystkiego przebija jedno "jestem ciężarem" wolę nie prosić nikogo o pomoc, dlaczego? masz do tego święte prawo, dbać o swoje potrzeby! ja też się długo tego uczyłam nawet miałam kłopot z powiedzeniem: zamknij okno :D też najchętniej uwiesiłabym się na chłopie jak ten bluszcz i wisiała, to jest taka tendencja i we mnie do uzależniania się od partnera, chłop to cały świat, nie, jest on ważny, nawet bardzo, ale są inne elementy składowe, też tak miałam że wylazłam i myśle co on tam działa i często tak jest nadal i często też wybieram jego niż wyjście, ale nauczyłam się mówić czasem wiesz co dziś mam ochotę poleniuchować w domu, spotkamy się jutro, czasem trzeba się przemóc i zmienić otoczenie na babskie: a nie nie kochanie dziś idę z dziewczynami i się stroję : a on sobie myśli, kurcze co ona tak się stroi i to nie dla mnie ( nie chodzi tu o wzbudzanie głupiej zazdrości w stylu; patrz może ide do innego), robi coś dla siebie żeby dobrze wyglądać, człowiek który ma różne zainteresowania, znajomości jest bardziej pociągający, ciekawy, to sprawia że jest ogień, a nie : dobra i tka wiem że ona nigdzie nie polezie tylko siedzi i czeka, patrzy w telefon,odpisze za 5 sekund, zawsze odbierze :smile: , polecam :"Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" - fajna książeczka z przymrużeniem oka, choć termin "zołzy" trochę nie pasuje, bardziej jest tam mowa o interesujących kobietach, które wiedzą czego chcą i znają swoją wartość
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: to chyba znów depresja:(

przez karkam 04 sty 2011, 18:32
czytałam:) nawet 2 razy, chyba 3 raz muszę poczytać i się dowartościować.
masz kompletnie rację z tym, że czekam na tel.:) On to samo powtarza, że ja zawsze odbiorę tel, zawsze powiem by przyjechał, chciałabym móc na tyle powiedzieć nie przyjeżdzaj, ale uwielbiam spędzać z nim każdą chwilę. rozumiem też to, że on też potrzebuje czasu dla siebie....napisałam rozumiem? no chyba nie do końca skoro jestem natrętem:) ma być dziś o 18, wkurza mnie to że spóźni się czasami pół godziny, nawet bardzo! może dlatego że ja jestem osobą punktualną i nawet jak mam się spóźnić to zawsze wyśle sms. Ale dziś bym chciała by się troszkę spóźnił, chcę zobaczyć swoją reakcję, ale na pewno ciężko byłoby mi powstrzymać nerwy (samochodem ma do mnie jakieś 7 min)

czasami już mi się śmiać chce z tego, że mam 27 lat a zachowuje się jak mała dziewczynka, taka sierotka, która świata nie widzi poza nim. Muszę się czymś zająć, ostatnio zaczełam samodokształcanie z angielskiego, ale po 20 min znudziło mnie to i znów myślenie o pierdołach, zadręczanie się. Mam wiele rzeczy którymi mogłabym się zająć, ale nie mam ochoty. To tak jak najlepiej po zerwaniu przebywać wśród ludzi, to dużo daje, choć się nie ma ochoty wychodzić wtedy z domu.
Ostatni mój facet mi dogadał, że dzwonię więcej do niego niż on do mnie. To też chciałabym zmienić, przestać kontrolować w pewien sposób, ale za każdym razem gdy on długo milczy ja niepotrzebnie pierwsza wykonuje ten krok. A niech pomyśli czasem czemu ja nie oddzywam się, chcę tego się nauczyć by dać mu do myślenia co ja w tym czasie mogę robić, ale on wie, że pewnie siedzę w domu, zawsze mi później powtarza że mam przemyślenia...:( Muszę przestać wydzwaniać, ale cieżko jak się przyzwyczaiłam, od godz 13 nie mam kontaktu z nim i jest mi źle, wiem że o mnie nie zapomniał, ale z moją psychiką nie tak jest. Dlatego potrzebuję zajęcia, by czas mi leciał i bym nie prowokowała do kłótni.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
04 sty 2011, 00:46

Re: to chyba znów depresja:(

Avatar użytkownika
przez zalamka87 04 sty 2011, 18:46
nie uciekaj przed życiem, bo to myślenie i zadręczanie jest ucieczką od życia, kiedy zacznie cię nachodzić to wstań z miejsca i idź do kuchni, weź jakąś książkę kucharską ugotuj coś nowego, przygotuj kąpiel, zrób maseczkę, pomaluj paznokcie, zostaw telefon w innym pokoju, niech chociaż raz na jakiś czas się zaskoczy tym że nie odbierasz, jak on się spóźni to spróbuj to olać, czasem jedzie szybciej, czasem wolniej, wlezie do sklepu, spotka kogoś i tak schodzi, ja też często czekam z telefonem w ręku, ale odpuściłam, nawet jak się spóźnia nic nie gadam bo sama nie lubię być popędzana:D, może na jakąś grupę terapeutyczną byś się wybrała
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: to chyba znów depresja:(

przez karkam 04 sty 2011, 19:00
Postaram się skorzystać z tych wskazówek, bo dla mnie to chore jak czekam w oknie i patrze czy idzie czy nie idzie, albo co powiem jak się spozni, wtedy cisnienie mi się podnosi i nerwy mnie biorą, ehh

też myślałam o jakiejś terapii, ale nie chciałabym by wtedy ktoś o tym wiedział...
myślałam o wizycie u psychologa, ale z nfz trzeba czekać kilka tygodni, na prywatnego mnie nie stać, zresztą nie jestem przekonana do takiego państwowego, wtedy miałabym wrażenie że chcę odwalić kolejnego pacjenta i narazie. chyba że poszukam gdzieś na forum kogoś poleconego.

na szczęscie jak jestem na tym forum, to bardziej zastanawiam się nad swoim zachowaniem i jakos mi lzej, moze uda mi sie wyjsc z tego bez pomocy specjalisty.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
04 sty 2011, 00:46

Re: to chyba znów depresja:(

Avatar użytkownika
przez zalamka87 04 sty 2011, 20:18
ja żałuję że tak długo odwlekałam wizytę, a z tymi z nfz różnie bywa, niektórzy są ok inni nie, ja chodziłam do fajnej kobitki, ale potem przeniosłam się do prywatnego, idź i wybadaj nic nie stracisz :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do