sam nie wiem :/

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

sam nie wiem :/

przez Mysterio 18 gru 2010, 21:16
Źle, to słowo pasuje do stanu w jakim znajduję się od kilku miesięcy. To co teraz czuję, albo też nie czuję, nie jest spowodowane z dnia na dzień. Nie pamiętam już kiedy byłem szczęśliwy albo zadowolony z życia.
Czasami jak teraz chciałbym to zmienić, ale przeważnie akceptuję życie takim jakim jest i robię to co zwykle zamykam się w sobie i w domu. Długo myślę nad sobą, dlatego tak naprawdę wiem czemu jestem taki, a nie inny. Częste przeprowadzki, brak stałych znajomych, od kiedy pamiętam konflikty w rodzinie przez które nie znamy się z kuzynami i kuzynkami. Kiedy wracałem do domu zawsze bałem się, że ktoś z oprychów z osiedla mnie zaczepi, zawsze mnie wyzywali.
Teraz mieszkam w innym mieście ze względu na studia, myślałem że zmieni się wiele w moim życiu. Początkowo tak mi się wydawało i było fajnie. Potem okazało się, że uczelnia, którą wybrałem jest bardzo wymagająca. Akurat mi to nie przeszkadza, bo od zawsze bardzo dobrze się uczyłem i nie mam problemu z najtrudniejszymi wyzwaniami. Problem polega na tym, że kończę uczelnie i powiem Wam, że nie mogę się doczekać dnia w którym zdam indeks i otrzymam dyplom. To nie było studiowanie, tylko była walka o przetrwanie każdy każdemu podkładał nogi, cholerny wyścig szczurów, na każdym semestrze kilku psychicznych prowadzących, którzy wyzywali ciebie, udowodniali ci że jesteś idiotą, byli tacy którzy rzucali w ciebie indeksem jak przyszedłeś do nich chory po wpis gdzie jeszcze dostawałeś opieprz za to że chcesz go zarazić.
W życiu towarzyskim przez te lata nie działo się nic nadzwyczajnego, ciągłe chlanie na pierwszym roku, jakieś używki od czasu do czasu przez kolejne lata. Teraz od ponad pół roku nie piję, ani nie biorę.
Przez te lata studiów z większa lub mniejszą częstotliwością próbowałem szukać dziewczyny. Dopiero jakiś czas temu spodobałem się jednej dziewczynie i sama odezwała się do mnie, ale nic z tego nie wyszło skońyczło się po dwóch tygodniach. Dokładnie wtedy kiedy był nasz (i mój) pierwszy raz, gdzie usłyszałem od niej takie słowa które jeszcze bardziej mnie dobiły. Powiedziała, że to jej najgorszy seks nawet jak na pierwszy raz, a miała ich sporo. Do tego dopowiedziała kilka mocnych słów, po których poczułem się zdołowany. Na dodatek rozpowiedziała kilka rzeczy o mnie paru osobom, podkolorwała niektóre sprawy, przez co mam dużo kompleksów co do seksu. Nie wyobrażam sobie żebym miał pójść z jakąś dziewczyną do łóżka, bo nie chcę czegoś takiego znowu przeżywać. Nigdy nie miałem dziewczyny i tak naprawdę nie potrafię przyciągnąć na dłuższy czas kobiety, bo po jakimś czasie po prostu nudzę ją, nie mam nieczego do zaoferowania. Najgorsze jest to, że tak bardzo chciałbym mieć dziewczynę i często wyobrażam sobie jej cechy, ciepło i akceptację.
W tej chwili od lipca nie wychodzę praktycznie z domu. Jedynie po jedzenie, na silownie, uczelnie i kiedy jadę do domu. Mam kilku znajomych, kiedy mnie odwiedzają zachowuję się normalnie. Kiedy z nimi rozmawiam czasami zapominam o tym jak źle się czuję.
Niestety po tych wszystkich przeżyciach mam chyba nerwicę, bo kiedy próbuję poznać nowych ludzi pocę się cały (dosłownie leje się ze mnie), często plącze mi się język i kiedy w otoczeniu jest więcej "fajniejszych" osób siedzę cicho i nie wiem co powiedzieć, nie wspominając o tym żeby podejść do ładniejszej dziewczyny w ich otoczeniu - w końcu jestem jej najgorszym wyborem.
Dodatkowo nie wiem czemu mam dużo kompleksów na temat swojego wyglądu. Mimo to, że wiele dziewczyn mówi że jestem bardzo przystojny i wysportowany czuję się źle, bo raczej gdyby było to prawdą miałbym większe powodzenie u dziewczyn. (może kaloryfera nie ma ale jestem bardzo dobrze zbudowany ze względu na treningi na masę)
Nie widzę żadnych perspektyw, boję się, że skończę jak moi rodzice którzy też w życiu nie mieli łatwo bez żadnych przyjaciół w skłóconej rodzinie której nie znam. Po ukończeniu studiów przyjdą kolejne problemy, praca z którą wiąże się bardzo dużo odpowiedzialność i jeszcze większy stres. Nie widzę żadnych zmian w przyszłości.
Jestem młody, a często mam myśli "czy jak umrę w przyszłości jak będę stary czy ktoś będzie płakać nad moim grobem", w moim życiu widze tylko rutynę i puste mieszkanie. Nigdy nie miałem myśli samobójczych, bo uważam to za głupotę. Sam nie wiem co robić, nie czuję się na siłach żeby coś zmienić w swoim życiu bo to już trwa tak długo. Kiedy jest mi bardzo smutno ogladam filmy i seriale tylko po to żeby poczuć to czego nie czuję w prawdziwym życiu. Niestety kiedy film kończy się jest jeszcze gorzej i nie pozostaje nic innego niż pójść spać i wstać kolejnego dnia...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 gru 2010, 20:16

Re: sam nie wiem :/

przez Śnieżka* 18 gru 2010, 21:42
Masz coś w rodzaju depresji, myśle że rozmowa z psychologiem napewno by ci pomogła.
Raz do roku umieram, później rodzę się na nowo, by znowu umrzeć.
Offline
Posty
267
Dołączył(a)
30 lis 2010, 13:14
Lokalizacja
Inny Świat

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do