wegetacja w wieku 30 lat - najciężśzy przypadek w Polsce?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

wegetacja w wieku 30 lat - najciężśzy przypadek w Polsce?

przez brak uczuć 03 gru 2010, 15:55
Czy jest ktoś kto jest takim beznadziejnym przypadkiem jak ja? Chorowałam na zaburzenia depresyjno-lękowe od 2002 r. W 2008 r. zaczęły mi zanikać uczucia, depresja się powiększała, straciłam libido. Nie wiem czy to się stało samo czy wskutek leków, które wtedy brałam ( przez 6 lat brałam seroxat, a w 2008 lekarka zmieniła mi lek na citabax - wtedy wszystko się zaczęło.) Straciłam uczucia do ludzi. Nie wieddziałam co z moim związkiem w sytuacji gdy nie czuję ani jmiłości, ani więzi, ani pociągu seksualnego...ta sytuacja powodowała dodatkową deporesję i nerwicę. Zaliczyłam kilka szpitali z powodów pobocznych jak np. bezsenność czy akatyzja po lekach. Wypróbowałam wszystkie antydepresanty poórcz mirtazapiny i moklobemidu. Antydepresanty nasilały poczucie pustki.Uczucia dalej traciłam. W lutym 2010 poprosiłam o sulpiryd po którym poczułam się jeszcze gorzej. Potem o rispolept. Brałam go tylko 5 dni, ale spowodował on kosmiczne myśli samobójcze i od tamtego czasu mam tak obnożony nastrój że tylko wegetuję. Nie wiem, może to zbieg okoliczności, ale mi się wydaje, że po rispolepcie. Coraz bardziej mi się pogarszało. PRzestałam cokolwiek przeżywać. Chodzę po świecie, coś tam sobie myślę, ale w duszy nic nie przeżywam. TO jest okropne. Od wiosny cały czas towarzyszy mi uczucie wielkie cierpienia psychicznego. W miarę jak mi zanikły uczucia, to zanikły mi też dążęnia, marzenia ( nie jestem w stanie marzyć), mam anhedonię, straciłam cele, nie wiem po co żyję i ciągle myślę, że chciałabym, żeby Bóg zesłał mi już smierć.Byłam na psychoterapiach, nawet w ośrodku, ale mój rpoblem jest typowo biologiczny. Od kilku miesięcy następowało spowolnienie psychoruchowe, teraz mam ogromną niechęć do wychodzenia z domu. Nic mnie nie cieszy, nie czuję w ogóle nigdy przyjemośći ani zadowolenia ani niczego pozytywnego. W ogóle nie mam uczuć z wyjatkiem uczucia cierpienia i pustki. W ostatnich 2 mcach doszło do tyego, że czytanie czy oglądanie filmu zaczęło być dla mnie problemem. Nie wciąga mnie (brak emocji) i męczy. Miałam szansę robić doktorat, świetnie się zapowiadałam, a teraz nie pracuję, jak się budzę to nie wiem co ze sobą zrobić, no bo właściwie nic robić nie mogę - czytać ani oglądać TV, sprzątanie wymaga ode mnie zgwałcenia się psychicznego. Leżeć też mi się nie chce. Nic mi sie nie chce. Szwędam się po domu próbując się do czegoś zmusić. NAjbardziej mi przeszkadza ta niechęć do ruchu i do wychodzenia z domu. Teraz znalazłam nowego lekarza w Warszawie i on powiedział, że to jest depresja biologiczna i stan przejściowy mędzy zdrowiem psychicznym, a schizofrenią, ale że schizofrenia to nie jest. Zapisał mi solian, bo niby on ma pomóc na brak ujczuć i na depresję. I trittico. Ja właściwie czuję się jakbym miała 90 lat. Chciałabym już odejść, bo to cierpienie gdy człowiek się czuje od 2 lat okropnie i od roku nie mamwłaściwie lepszych dni, najwyzej raz na kilka tygodni leciutka poprawa na kilka godzin. Chciałabym już, żeby mnie Bóg powołał do siebie. Przynajmniej dziś tak się czuję. Straciłam wszystkie pasje, zainteresowania, nic mnie tu nie trzyma na ziemi, nie czuję więzi z bliskimi. Czy jest ktoś kto jest w równie opłakanyum stanie? Bo mi się wydaje, że jestem najciężśzym przypadkiem w tym kraju. Dodam, że czuję się otępiała intelektualnie, nawet myśleć mi się nie chce. Czy ktoś jeszcze tak ma? Czy tak będę cierpieć przez następne 40-50 lat?
brak uczuć
Offline

Re: wegetacja w wieku 30 lat - najciężśzy przypadek w Polsce?

przez ewaryst7 03 gru 2010, 18:11
Nawet nie wiesz jak bardzo Ci współczuję.Naprawdę.Piszesz tak , jakby już nie było dla Ciebie ratunku.Dlaczego?Skąd pewność , że tak będzie zawsze? I co to jest depresja biologiczna?
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: wegetacja w wieku 30 lat - najciężśzy przypadek w Polsce?

Avatar użytkownika
przez MOCca 03 gru 2010, 18:41
Chodzi chyba o kliniczną...Wegetacja w wieku 30? Moja zaczęła się dużo wcześniej, brak uczuć, libido, akceptuje to...choroba jak każda, tykko trzeba nauczyć sie z tym żyć. :-|
idxcie na całosc nie łapiąc yonka, pusycyajcie latawce na łące i dmuchajcie motzlki...

"Wyobraź sobie prawa i obowiązki, przywiązania i potrzeby, wspomnienia i wdzięczność, zespól to wszystko pod jednym imieniem i imieniem tym będzie Ojczyzna". V.v.G.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1550
Dołączył(a)
09 lip 2008, 23:45
Lokalizacja
Łódź

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: wegetacja w wieku 30 lat - najciężśzy przypadek w Polsce?

przez zdesperowany1 03 gru 2010, 18:46
Jak dla mnie po pisaniu takich dlugich postow jestes calkiem sprawna intelektualnie;)
zdesperowany1
Offline

Re: wegetacja w wieku 30 lat - najciężśzy przypadek w Polsce?

przez wovacuum 03 gru 2010, 18:56
brak uczuć, czytam Twoje posty-bardzo obrazowo piszesz,dobrze siè Ciebie czyta.Niestety nie wiem co Ci odpowiedziec,bo wszystko co napiszè pewnie zabrzmi banalnie. :bezradny: Hmm,moze wlasnie pomysl o pisaniu??Jakies pamiètniki moze??Mam nadziejè,ze jeszcze siebie odnajdziesz,swoje uczucia i swoje miejsce na ziemi.Pozdrawiam goràco.
wovacuum
Offline

Re: wegetacja w wieku 30 lat - najciężśzy przypadek w Polsce?

przez netop 03 gru 2010, 19:22
tez jestem ofiarą parszywego porzadku swiata i tez mam ten wiek czyli 30lat w ktorym sie czuje ze juz tylko umieranie pozostalo, ofiarami sa chyba prowno kobiety i mezczyzni, czyli przekonania ktore nam zostaly nakladzione byly bledne, w twoim poscie widze ze starasz sie siegac po rozne rzeczy, wariujesz niewiedzac co ze soba zrobic, meczysz sie, pokladasz nadzieje w lekach, ja natomiast zyje w uspokojeniu jakies 10lat, a w srodku trwa wojna, nie moge zasypiac itd, zima ktora powinna sluzyc ze tak sie wyraze snu, jest tylko nieprzespaną nocą po niespelnionym dniu czyli lecie, dokucza zimno, daja sie we znaki cierpienia ze zwierzetom zimno, z drugiej strony w tv jakies reklamy z usmiechami na twarzach
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
29 lis 2010, 23:29

Re: wegetacja w wieku 30 lat - najciężśzy przypadek w Polsce?

Avatar użytkownika
przez specjal 03 gru 2010, 20:49
Po co ci leki one nic nie zmienia w twoim przypadku konieczna jest psychoterapia.Mialas robione testy psychologiczne?Dla pocieszenia ja jestem w tym stanie od tak okolo 5 lat.
Jam nie z soli ani roli,jam jest z tego co mnie boli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
445
Dołączył(a)
31 maja 2010, 22:08
Lokalizacja
Gdańsk

Re: wegetacja w wieku 30 lat - najciężśzy przypadek w Polsce?

przez montechristo 03 gru 2010, 22:14
Musisz wytrzymać. Ja uważam że potrzebujesz silnieszych leków - Twój problem to tak naprawde zaburzona gospodarka neuroprzekaźników.

Miałem podobnie - i wyszedłem z tego. Pamiętam jak nie byłem w stanie wyjść z łóżka. Równo rok temu
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: wegetacja w wieku 30 lat - najciężśzy przypadek w Polsce?

Avatar użytkownika
przez never1337 03 gru 2010, 23:01
nie jestes jedyna osoba. powiem w prosty sposob - mam bardzo podobnie. a mam dopiero 21 lat.. chociaz slowami ciezko opisac jak nasilone to juz u ciebie a jak u mnie i innych. niby studiuje, pracuje, mam jakis tam znajomych ale totalnie nie widze sensu w niczym. moglbym wegetowac i nic nie robic. siedziec przy kompie (nie, zadne uzeleznienie) poprostu, ruszenie sie gdzies z domu graniczy z cudem. spanie do 13-14 standard. studia olewam totalnie, jestem na etapie pisania pracy licencjackiej, chociaz nie widze sensu do zabierania sie tego w ogole. czeka mnie powtarzanie 2 przedmiotow, za ktore zaplace duzo pieniedzy na ktore pracowalem. czemu? nie chcialo mi sie uczyc, dotkniecie notatek graniczy z cudem, totalny brak koncentracji. nie chodzilem na egzaminy, wiedzialem, ze bede mial z tego powodu problemy, mimo wszystko wolalem bezczynnie wegetowac, a w dniu egzaminow spac do poludnia. juz nawet praca stala sie dla mnie obojetnoscia, kiedys jeszcze odrywala mnie na chwile od rzeczywistosci, teraz nawet w tym juz nie widze celu. ogolnie, brak jakichkolwiek zaainteresowan, pasji, nie chec do wszystkie, zero sportu, zero wysilku psychicznego i fizycznego (procz cholernego bolu psychicznego) - fizycznego zreszta tez - dodatkowo cierpie na nerwice lekowa polaczona z fobia spoleczna - bol brzucha, biegunki, mdlosci 24h/7 to standard. jednak przyzwyczailem sie juz do tego. czuje sie samotnie, nie mam zadnej motywacji do jakiegokolwiek dzialania, probowalem juz kilku terapii, jednak z nimi bylo jak z czytaniem ksiazek czy notatek - nic do mnie nie przemawialy i rezygnowalem. lekarstwa bralem, lecz po nich to tylko fatalnie sie czulem. sam juz nie wiedzialem czy mam brac lekarstwa na nerwice czy na fobie, czy na depresje. mysli samobojcze jeszcze nie pojawiaja sie, chociaz nie bede klamal, ze czasem przeblyski takowych mysli mam. generalnie jest mega nieciekawie. totalne DNO.. tak moge nazwac to co sie dzieje od ponad 4 lat ze mna. teraz jest chyba najgorzej. bardzo ogolnikowo napisalem to co sie ze mna dzieje, jezeli mialbym szczegolowo, to moglbym napisac esej na milion slow. chociaz tego to nawet ciezko opisac.. najgorsze jest to (a moze dobre?) ze zdaje sobie ze wszystkiego swiadomosc, ze swojej postawy, jednak nie potrafie podjac zadnego przelomowego kroku. czasem mysle,ze potrzebuje zupelnie nowego startu, wszystko od poczatku, zmienic wszystko. jakis radykalnych zmian. ale nie potrafie. 'polubilem' to kiszenie sie w natloku mysli i nic nie robienie ze soba.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
19 lut 2009, 13:25
Lokalizacja
Kraków

Re: wegetacja w wieku 30 lat - najciężśzy przypadek w Polsce?

przez Śnieżka* 03 gru 2010, 23:31
do brak uczuć i never1337

Słuchajcie z tego co tutaj opisaliście to macie bardzo głeboką depresje ale wierze, że i z takiej można wyjść i nie tacy z niej powychodzili.
Naprawdę. Musicie tylko w to uwierzyć. brak uczuć myslę, że nie trafiłaś na dobrego lekarza albo źle prowadził Twoje leczenie, bowiem tak jak pisałaś po 5 dniach nie mozna odstawiać leków, nawet w ulotce jest napisane, że na początku leczenia moga pojawic sie myśli samobójcze czy wzmozone lęki. Skoro próbowałas tak wielu leków może za szybko przerywałaś nimi leczenie zmieniajac na inne.
Sama jestem przykładem, że u mnie leki nie działaja po 2,3 tygodniach a nawet 2 miesiącach tylko musiałam czekac na poprawe o wiele wiele dłużej, ale w końcu ta porawa przyszła. Oczywiście psychoterapia tez jak najbardziej jest potrzebna. Ale nie załamujcie się tak do reszty tylko próbujcie ratowac siebie i nie rezygnujcie tak szybko z jednego leku, bo to nic nie da. Każdy ma inny organizm i u każdego czas na poprawe przyjdzie w swoim czasie ale przyjdzie napewno. A z każdej depresji można wyjść.
I Wy też wyjdziecie!
Raz do roku umieram, później rodzę się na nowo, by znowu umrzeć.
Offline
Posty
267
Dołączył(a)
30 lis 2010, 13:14
Lokalizacja
Inny Świat

Re: wegetacja w wieku 30 lat - najciężśzy przypadek w Polsce?

przez magic 03 gru 2010, 23:43
i każdy ma inną odpowiedz tak jak każdy lekarz niewiem jedni leki ci nie pomogą drudzy neuroprzekażnictwo poważnie zaburzone leki potrzebne...trzeci psychoterapia...i co o tym myśleć???taka jest właśnie psychiatra dlatego jest najtrudniejszą dziedziną medycyny i kazżdy boi sie zachorować...bo na to wg rankingów najbardziej sie boja zachorować polacy...na zaburzenia psychiczne i i m sie wcale nie dziwie!!!
magic
Offline

Re: wegetacja w wieku 30 lat - najciężśzy przypadek w Polsce?

przez Śnieżka* 04 gru 2010, 00:00
magic napisał(a):i każdy ma inną odpowiedz tak jak każdy lekarz niewiem jedni leki ci nie pomogą drudzy neuroprzekażnictwo poważnie zaburzone leki potrzebne...trzeci psychoterapia...i co o tym myśleć???taka jest właśnie psychiatra dlatego jest najtrudniejszą dziedziną medycyny i kazżdy boi sie zachorować...bo na to wg rankingów najbardziej sie boja zachorować polacy...na zaburzenia psychiczne i i m sie wcale nie dziwie!!!


magic a dziwisz się że polacy boja się zachorować?? nasz naród jest jeszcze 100 lat za murzynami i każdy kto sie przyzna do depresji czy nerwicy jest postrzegany jako osoba nienormalna i nie nadajaca sie do niczego!
to jest chore ale niestety tak jest. Niektórzy nawet nie przyznaja sie znajomym ba! nawet rodzinie
Ja sama nikogo z moich znajomych nie wtajemniczałam że choruje na nerwice i depresje, poniewaz nie mam zaufania.
Raz do roku umieram, później rodzę się na nowo, by znowu umrzeć.
Offline
Posty
267
Dołączył(a)
30 lis 2010, 13:14
Lokalizacja
Inny Świat

Re: wegetacja w wieku 30 lat - najciężśzy przypadek w Polsce?

przez netop 04 gru 2010, 00:09
ja np jestem w stanie krytycznym z 8lat a niechce zadnych lekow bo wiem za jakby byly realia nieco inne to bym mogl zyc, poprostu wiem czego chce, chcialbym miec dziewczyne, nawet niewymagam aby miala BMW ani cokolwiek
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
29 lis 2010, 23:29

Re: wegetacja w wieku 30 lat - najciężśzy przypadek w Polsce?

przez magic 04 gru 2010, 00:10
a u mnie wie każdy...bo byłem w psychiatrykach więc siłą rzeczy wie pewnie polowa miasta...roznosi sie ale to nei o to chodzi chodzi o sam fakt dramat chorego to miałem na myśli dlaczego sie boją chorować...każdy che być normalny w miare dla mnie norma to brak objawów psychiatrycznych...niestety...dramat rodziny też to jest bo nic nie rozumie a ludzie dookoła ani nie zaszkodzą ani nie pomogą...
magic
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 7 gości

Przeskocz do