Może kiedyś zasne i się nie obudze...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez doloressss20 14 paź 2010, 21:50
witam.
chciała bym uzyskac pomoc od wszystkich ludzi ktorzy moga podejrzewac co mi jest...
mam następujace objawy: brak sily i zapalu do dzialania nie chce mi sie jesc coraz czesciej siegam po alkohol nic mi nie wychodzi czuje sie osamotniona i nie chciana...odrzucona... dlaczego mi nic nie wychodzi w zyciu?? czy jestem az takim nieudacznikiem?? coraz czesiej mysle o tym ze to moze byc depresja ale potem zastanawiam sie ta pelna zycia wesola ambitna dziewczyna jaka bylam kiedys nie moze miec depresji....dlaczego akurat ja...
czy ktos ma podobny problem??
doloressss20
Offline

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

Avatar użytkownika
przez linka 14 paź 2010, 21:55
Poczytaj forum...masa osób, na pierwszy rzut oka szczęśliwych, młodych, którym w teorii niczego do szczęścia nie brakuje...choruje, tak jak i ty.
Jeśli ten stan trwa już długo i zaczyna utrudniać życie czas się tym zająć.
Daj sobie pomóc, nie ma się czego wstydzić - znajdź najbliższą poradnię psychologiczną i zapisz się do terapeuty.......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez doloressss20 14 paź 2010, 22:07
naprawde duzo razy sie staralam. trafialam na psychologow ktorzy mnie nie slychali liczyli czas i mi przypominali ile zostalo do konca i zebym sie streszczala albo czekali az im zaplace....zrazilam sie... mam wrazenie ze mi nie pomoga...
doloressss20
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

Avatar użytkownika
przez linka 14 paź 2010, 22:09
doloressss20, to może czas na psychologa z NFZ, tam przynajmniej nic na to nie wydasz....no i hmm, może wizyta u psychiatry i leki antydepresyjne? Zastanów się...bo szkoda życia :-|
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez doloressss20 14 paź 2010, 22:13
bylam u psychologow z NFZ i to u niejednego trafila sie jedna pani ktora juz nie pracuje...
moze musze pojechac gdzies dalej moze trafi sie jakis ktory mi doradzi i wyslucha...
doloressss20
Offline

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

Avatar użytkownika
przez linka 14 paź 2010, 22:19
doloressss20, ważne, żeby to był psychoterapeuta........a nie zwykły psycholog. Idź do psychiatry, przeprowadzi wywiad, zdiagnozuje i wypisze skierowanie na terapię....może kogoś poleci.
Swoją drogą, rozumiem, ze choroby fizyczne wykluczone? Problemy z tarczycą? Hormonami? Borelioza?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez doloressss20 14 paź 2010, 22:22
mam wszystki wykluczone poniewaz troche chorowalam i mialam wszystkie badania robione... ortopeda neurolog
endokrynolog kardiolog i wszystko wporzadku. moze masz racje warto bylo by sprobowac pojsc do psychterapeuty
doloressss20
Offline

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

Avatar użytkownika
przez linka 14 paź 2010, 22:37
niemądry, no nie wiem, mi wypisał psychiatra.....wiesz pewnie "co kraj to obyczaj" - trzeba się pytać ;)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez Matias89 15 paź 2010, 12:40
Najlepiej byłoby zasnąć i się nie obudzić. W sumie to nawet jeszcze parę dni temu kładąc się spać prosiłem o śmierć, żeby mnie zabrało. Dziś jest lepiej, pewnie dlatego że mam 3 dni wolnego czyli świętego spokoju... Od poniedziałku czy niedzieli wieczora wszystko zacznie się na nowo. Zasnąć i się nie obudzić, byłoby pięknie, ale... gdy sobie pomyślę że wtedy nie zobaczę już wielu miejsc w które chciałbym się wybrać, że nie zrobię wielu rzeczy które chciałbym zrobić, nie dowiem się co to miłość czy przyjazń. Wiem że to śmieszne bo z jednej strony myślę o tym by następnego ranka nie wstać z łóżka, a z drugiej łudzę się że może kiedyś będzie wreszcie normalnie i spełnię swoje marzenia. Chyba tylko to mnie trzyma przy życiu, marzenia.

Co do objawów to brak siły i ochoty na cokolwiek też u mnie występuje, do tego dochodzi cała masa innych objawów. Ja postanowiłem najpierw wykluczyć wszystkie choroby i tak powoli lista się skraca a ja coraz bardziej skłaniam się że to wszystko bierze się z mojej głowy... U Ciebie może być podobnie. Też myślałem by sięgnąć po alkohol albo cokolwiek co pozwoliłoby mi zapomnieć o tym życiu, ale nie mogę. Może ratuje mnie to że nie przepadam za alkoholem?

Tak więc jak widzisz nie tylko ty masz takie problemy... Takich ludzi jest cała masa. Moje 21 lat życia to jedna wielka porażka, te lata przepłynęły mi przez palce. Do momentu ukończenia liceum jakoś jeszcze dawałem radę, potem wszystko się rozwaliło. Szkoła to było uporządkowane życie, a gdzieś niecały rok po maturze kompletnie mnie rozwaliło i nie potrafię odnalezć sensu swojego życia.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
10 paź 2010, 18:03

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez doloressss20 15 paź 2010, 13:31
widze ze rozumiesz mnie i to co sie dzieje ze mna. jak juz napisalam chorowalam i mialam robione wszystkie badania. od 8roku zycia do nie dawna(a mam teraz 20) mialam straszne wachania nastroju raz. przez krotka chwile bylam pelna energii a potem jakby zycie ze mnie wyszlo plakalam wszystko mnie przygnebialo przypominalam sobie co robilam zle w zyciu co mnie spotkalo zlego i znowu plakalam. mie mialam z kim porozmawiac i kto by mnie wspieral... teraz zostalo tylko przygnebienie. wczoraj prawie caly dzien przeplakalam. nie moge nawet liczyc na swoich rodzicow. tak bardzo sie od nich oddalilam...wiem ze alkohol to nie wyjscie sytuacji i to co mnie w tym gubi to to ze moge zapomniec o wszystkim...
doloressss20
Offline

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez Matias89 15 paź 2010, 14:02
doloressss20 napisał(a):od 8roku zycia do nie dawna(a mam teraz 20) mialam straszne wachania nastroju raz. przez krotka chwile bylam pelna energii a potem jakby zycie ze mnie wyszlo plakalam wszystko mnie przygnebialo przypominalam sobie co robilam zle w zyciu co mnie spotkalo zlego i znowu plakalam.

Znam te wahania nastroju. Nieraz pod wpływem książki, filmu, czy jakiegoś wydarzenia, wpadam w totalną euforię, czuję że mógłbym góry przenosić, że teraz wreszcie się przełamię, że będzie wreszcie normalnie. Trwa to do momentu aż życie mnie nie zweryfikuje i nie okaże się że jednak nic się nie zmieniło i wszystko jest jak było. W lipcu dostałem się na studia w innym mieście, na kierunek mnie interesujący. Przełamałem się, zrobiłem coś co robiłem rzadko, zaryzykowałem. Mówiłem sobie że spróbuję, że będę walczył o to by je ukończyć, jeśli się nie uda to trudno ale się nie poddam. Myślałem że to będzie nowy start, nowe miasto, nowi ludzie, z daleka od domu w którym zaczynam się dusić. Byłem pełen entuzjazmu, byłem przekonany że wreszcie będzie inaczej. Jednak okazało się że dokądkolwiek bym nie uciekł mój problem będzie podążał cały czas za mną. Mam w sobie blokadę, której nie jestem w stanie przeskoczyć, to niszczy mi życie. No i się zaczęło... Znowu wpadłem w totalny dołek, znowu nie widzę sensu życia, znowu myślałem o samobójstwie. Kładę się spać i płaczę, bo nie widzę swojego życia w przyszłości.

doloressss20 napisał(a):mie mialam z kim porozmawiac i kto by mnie wspieral... teraz zostalo tylko przygnebienie. wczoraj prawie caly dzien przeplakalam. nie moge nawet liczyc na swoich rodzicow. tak bardzo sie od nich oddalilam...wiem ze alkohol to nie wyjscie sytuacji i to co mnie w tym gubi to to ze moge zapomniec o wszystkim...

Ja w swoim życiu nigdy z nikim szczerze nie rozmawiałem, z nikim. Nikt nie wie co przeżywam, wszyscy myślą że jestem zadowolony ze studiów bo wreszcie studiuję to co chciałem, wszyscy myślą że wreszcie normalnieję. Zawsze uznawano mnie za dziwaka, ale wszyscy to tłumaczyli sobie że jestem nieśmiały, zamknięty w sobie itd. Nikt nie widział, a może nikt nie chciał widzieć że mam bardzo poważny problem. Nikt nawet się nie domyśla że w mojej głowie co jakiś czas pojawiają się myśli by to wszystko zakończyć. Dosyć niedawno sobie uświadomiłem że z rodzicami nigdy nie byłem blisko, nasza rodzina to taka sztuczna rodzina. Niby wszystko jest dobrze, ale każdy swoje problemy trzyma dla siebie, nikt nie rozmawia szczerze że sobą.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
10 paź 2010, 18:03

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez doloressss20 15 paź 2010, 14:15
ja mam to zadanie jeszcze tym bardziej utrudnione(z rodzicami)poniewaz moi rodzice sie rozstali jak mialam wlasnie 8 lat i od tamtego momentu sie wszystko zaczelo. wszytkie problemy taka beznadzieja ze moze byc juz tylko gorzej ze nigdy nie bede taka jak inni moi rowiesnicy. kiedys mojej znajomej udalo sie mnie wyrwac na domowke bylam tam zaledwie niecala godzine bo nie moglam z nikim porozmawiac. ja czesto placze wyobrazam sobie jakby moje zycie wygladalo jak by rodzice byli razem jak by wygladala nasza rodzina... boje sie tego ze i ja w przyszlosci nie bede mogla zalozyc rodziny takiej jak bym chciala kochajacej cieplej otwartej...

[Dodane po edycji:]

wiem ze wiele ludzi ma wieksze problemy ze rozstanie rodzicow to nie koniec swiata ale dla mnie to bylo tragiczne i okropne zawalil mi sie swiat. pamietam jak dzis jak wygladala moja komunia rodzina ze strony mamy i taty wszyscy mieli do siebie pretensje panowal ponury nastroj jedni obwiniali innych. to jeden z najgorszych dni w miom zyciu. ten dzien powinien wygladac wspaniale powinnam sie czuc wyjatkowo a ja plakalam zeby rodzice sie pogodzili.

[Dodane po edycji:]

i znowu wspomnienia,placz...
doloressss20
Offline

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez Matias89 15 paź 2010, 14:37
Nigdy się nie dowiesz co by było gdyby... Ja też nie wiem jak będzie wyglądała moja przyszłość, chciałbym założyć rodzinę, prawdziwą rodzinę. Kiedyś mi na tym nie zależało, w sumie było mi to obojętne, ale może dlatego że zrozumiałem że nigdy nie miałem prawdziwej rodziny to teraz sam chciałbym taką założyć? Wiem tylko jedno, dopóki nie uporam się sam z sobą to nie jest to możliwe, bo mój problem będzie za mną podążał jak cień i on będzie zawsze. Muszę się go pozbyć raz na zawsze z mojego życia.

Nie mogę nic powiedzieć na temat rozstania rodziców, nie wiem co może czuć taka osoba, ale dla dziecka na pewno jest to coś okropnego. Moi rodzice co prawda są cały czas ze sobą, są ale tak jakby w rzeczywistości ich nie było. Tak było zawsze, nie widziałem nigdy żeby między nimi było jakieś uczucie, miłość, po prostu są ze sobą i tyle... A ja coraz bardziej czuję że... mnie z rodzicami też nic nie łączy, po prostu mieszkamy razem, dzięki nim mam co zjeść i tyle. Nie czuję nic więcej... Mam starsze rodzeństwo ale tu jest podobnie, nie czuję jakiejś mocnej więzi. I przez to wszystko czuję się sam jak palec, bo nie mam ani rodziny, nie mam przyjaciół, nie mam po prostu nikogo...
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
10 paź 2010, 18:03

Re: Może kiedyś zasne i się nie obudze...

przez doloressss20 15 paź 2010, 14:51
ja tez nie mam narazie nikogo komu bym zaufala na tyle zeby mu cos powiedziec tak szczerze mam wrazenie ze ktos moze mnie zle zrozumiec wysmiac a to bylo by okropne.najgorsza jest mysl ze gdy cos sie stanie nie bede nawet sie miala komus wyrzalic. ja mam podobne odczucie co do rodzicow sa bo sa. ale to nie tak ze sa mi calkiem obojetni bo jednak dzieki nim jestem na swiecie gdyby odeszli to bym cierpiala jeszcze gorzej bo staram sie pamietac o nich tylko to co dobre z dziecinstwa.tylko czy to ze jestem na tym swiecie to jest takie dobre?? moze gdyby mnie nie bylo nie przechodzila bym tego co przeszlam i nie czula bym tyle bolu co teraz...
marze o tym by choc na chwile zapomniec, przestac czuc, a gdybym mogla cofnela bym czas...
doloressss20
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do