Całe moje życie jest bez sensu...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Całe moje życie jest bez sensu...

przez nieznany05 11 paź 2010, 22:49
Cześć. Chciałem Wam przedstawić moją historię mojego życia, moje problemy, bo poprostu nie mam się komu wyżalić... Depresję kiedyś przechodziłem jakieś 2 lata temu i trwała ona przez pół roku, wtedy to był jeden z gorszych okresów mojego życia ... Przejdźmy jednak do teraźniejszości... Powiem jedno : moje życie to pasmo porażek we wszystkich dziedzinach... Nie widzę potrzeby istnienia wogóle ( nie myśleć, że chodzi mi o samobójstwo, nie ). Wkurza mnie to wszystko! I o nie jest bunt młodzieńczy, tylko nic mi nie wychodzi. W szkole mi kompletnie nie idzie mam same jedynki, chociaż kiedyś się o wiele lepiej uczyłem, związane to jest być może z moją psychiką. Wstaję się i budzę, i trzeba iść do szkoły, tam dostaje same jedynki, wszyscy mi dokuczają nie mam z kim pogadać. Przez to szkołę to wszystko się wali, bo wiadomo kimś w życiu trzeba być. Przychodzę ze szkoły, gram w klubie piłkarskim. W piłce również mi nie idzie. Poprostu nie chce chodzić do szkoły! Dość mam tego! I właśnie ostatnio trochę wagarowałem ( tzn. niby szedłem do szkoły, rodzice do pracy, a ja w domu zostawałem ) i znów mam przez to porąbane. Coraz bardziej mnie to dobija. Moje życie to pasmo porażek i nie wmawiam sobie tak, ale tak jest! Depresja to to może nie jest jeszcze, ale moje życie jest poprostu do d***. Napisałbym tu jeszcze wiele przykładów, że nic mi nie wychodzi. Nie widzę sensu w tym wszystkim. Liczę na Waszą pomoc, jakieś podniesienie, bo już ciężko mi z tym żyć! Pozdrawiam
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
29 sty 2010, 23:51

Re: Całe moje życie jest bez sensu...

przez nieznany05 17 paź 2010, 22:08
Czesc . Nie pisalem przez dluzszy czas na tym forum, poniewaz nie moglem. Co do mojego problemu : nie nie wmawiam sobie depresji i raczej jej nie mam, ale jestem wkurzony na zycie , bo wszedzie popelniam porazki, w szkole itd. ;( Nie widze dalszego sensu istnienia... po co wogole zyc. Zrozumcie mnie. Juz nie mam sil. Wszedzie tylko niepowodzenia... Licze na Wasza pomoc pozdro.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
29 sty 2010, 23:51

Re: Całe moje życie jest bez sensu...

przez Miss Daisy 18 paź 2010, 01:34
Nieznany05,

Piszesz o samych porażkach,niepowodzeniach , problemach....

A czy są w Twoim życiu jakieś rzeczy,sytuacje, które dawają Ci radość, wysokie poczucie wartości?
Jakie są Twoje mocne strony? Co w sobie lubisz?
Potrafisz wymienić 3 rzeczy/sytuacje/osiągnięcia z których jesteś zadowolony?

Miss Daisy
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
16 paź 2010, 22:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Całe moje życie jest bez sensu...

przez nieznany05 20 paź 2010, 22:08
Dzięki serdeczne za odpowiedzi. Na początku chciałbym zaznaczyć, że potrafię się jeszcze cieszyć, ale praktycznie rzeczy, które mnie cieszą to nie istnieją... Nie rozumiem dlaczego, na każdym froncie ponoszę porażki. Zal mi tego zycia, czasami mi sie wydaje zeby z tym skonczyc... Ciągle dostaje jedynki z matmy, pomimo tego ze sie ucze duzo, a nie potrafie... Dosyc mam tego. Czego tak jest ze niektorzy maja przynajmniej przecietne zycie, a ja we wszystkim ponosze porazki? ;(
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
29 sty 2010, 23:51

Re: Całe moje życie jest bez sensu...

przez nieznany05 21 paź 2010, 22:10
No tak jakos chyba moglem... np. ostatnio pisalem sprawdzian z matmy duzo sie uczac napisalem na 1, poprawa rowniez na jeden ;( Poza tym nie mam wogole przyjaciol, rodzice rowniez nie sa za fajni, wszedzie mi nie idzie, chociaz jeszcze potrafie sie cieszyc z niektorych rzeczy. I jak tu zyc normalnie? Wszedzie tylko mi nie wychodzi i to nie ze sobie sam wmawiam tylko tak jest! ;(
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
29 sty 2010, 23:51

Re: Całe moje życie jest bez sensu...

przez aga1978 22 paź 2010, 09:05
Dean ma rację.Powinieneś iść do lekarza, wiem że to jakby ostateczność-też z tym zwlekałam.Odważ się może lepiej się poczujesz. Jak się wygadasz to napewno lżej CI się zrobi na duszy-a to juz coś.Zapiszą CI leki ,spróbujesz może będzie ok.
Czytając Twoje posty Nieznany05 to jakbym czytała o sobie.Mam mamę, męża ,dziecko a jednak czuję jakbym była sama. Znajomych na palcach policzyć a i tak sa zabiegani wiec czuję jakby mnie olali. Nigdy nie byłam odważna ale teraz po kilku miesiącach znów mi wróciła depresja i nie mam odwagi , boję się wszyskiego. Psuję wszystko, niszczę swoje otoczenie, samą siebie, dołuję się. Jestem wściekła że nie mogę znaleźć pracy,żałuję że nie udało mi się zdobyc chociaż średniego wykszt.Siedzę i użalam nad sobą jaka to jestem beznadziejna.
Rozumiem Cię Nieznany05 -ale postaraj się wziąść w garść bo inaczej będziesz zapadał w jakieś bagno beznadziei .
Ja czuję że sie zapadam , nie wiem czy wyjdę o własnych siłach, nie biorę leków a może by mi pomogły.
Uda CI się bo facet jestes więc bądź silny. Powodzenia.
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
23 paź 2009, 11:08
Lokalizacja
ŁÓDŹ

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do