Cały czas od prawie 2 lat czuję cierpienie

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Cały czas od prawie 2 lat czuję cierpienie

przez Zachmurami 24 wrz 2010, 15:00
A nie jesteście obecnie na etapie zmiany leków / odstawienia itp.? Albo lek, który nie działa? Może to jakieś zawirowania farmakologiczne?
Strasznie współczuję!

To przejdzie, to minie, ja też to znam. Gdy jest się na dnie, nie widzi się przyszłości, wszystko jawi się w najczarniejszych barwach.
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Cały czas od prawie 2 lat czuję cierpienie

przez brak uczuć 24 wrz 2010, 17:20
Moje cierpienie wynika z utraty uczuć, fatalnego funkcjonowania i uzasadnionej obawy, że to schizofrenia prosta, która jest czymś strasznym, a prawdopodobieństwo, że ją mam jest naprawdę wysokie.
brak uczuć
Offline

Re: Cały czas od prawie 2 lat czuję cierpienie

przez magic 24 wrz 2010, 17:45
też mam wciaż wzije schizofreni prostej i przerąbanego życia a najgorsze niemożnosći mi pomocy...moze kurcze trzeba sie udać prywatnie do wybitnych psychiatrów w tym kraju prywatnie i tyle poświęcić kasiore niech zdiagnozuja porządnie w końcu...i nie powiedza prawde ma pan przesrane z tym co pan ma i koniec a nie owiajanei w bawełne latamie żygać mi sie chce przepraszam...
magic
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Cały czas od prawie 2 lat czuję cierpienie

przez brak uczuć 25 wrz 2010, 15:52
Ja byłam prywatnie u wybitnego specjalisty w Warszawie. Powiedział, że nie wyglądam na schizofrenię, w On osobiście przychyla się do poglądu, że schizofrenia prosta bez jakichkolwiek nawarstwień wytwórczych nie istnieje. Niestety zdania wśród specjalistów są w tym względzie podzielone.Jeden Ci zdiagnozuje zaburzenia osobowości,yy a drugi schizofrenię prostą. A trzeci może jeszcze co innego.
Zanik uczuć to rzadkie zjawisko i co specjalista to może twierdzić co innego.A my się ciagle kręcimy w kółko i cierpimy i wegetujemy.
Ja byłam u kilku lub kilkunastu psychiatrów, tak samo psychologów, u seksuologa, endokrynologa, u 3 egzocystów. I nic. Uczuć nie czuję, czuję jedynie pustke i okrutne cierpienie w miejsce uczuć. Wraz z zanikiem uczuć zanikły mi dążenia, cele, zainteresowania. Żyję chyba gorzej niż osoba uposledzona umysłowo, bo nawet te osoby z reguły mają uczucia i czymś tam się interesują. A ja całe dnie czuje tylko pustkę i nie wiem co ze sobą zrobić jak mnie nic nie interesuje. Wojna by wybuchła, rodzice by umarli,a ja bym nic nie poczuła.
Po prostu funkcja uczuć u mnie nie działa.
brak uczuć
Offline

Re: Cały czas od prawie 2 lat czuję cierpienie

Avatar użytkownika
przez zaqzax 26 wrz 2010, 16:02
brak uczuć napisał(a):Od prawie 2 lat, odkąd zaczęły zanikać mi uczucia, czuję tylko jedno -cierpienie. Od pół roku jest niewyobrazalne cierpienie od rana do wieczora codziennie...w ogóle nie moge egzystować...bardzo rzadko kiedy zdarzy mi się jakieś lepsze kilka godzin...musialam z tego powodu przestać chodzić do pracy i w ogóle nic prawie nie robię. Mam dopiero 30 lat. Wg mnie wszystko wskazuje na to, że będę tak niewyobrażalnie cierpieć aż do końca życia, czyli pewnie jeszcze z 40-50 lat. Nie umiem sobie tego wyobrazić. Jestem wierzącą osobą, ale to jest dla mnie tak straszne, że mam myśli samobójcze. Ale nie chcę się zabijać, tylko już nie mogę wytrzymać tego straszliwego cierpienia. Czy ktoś ma też tak, że od dłuższego czasu dzień w dzień bez chwili przerwy czuje cierpienie? Dodam, że nie wiem jaka jest przyczyna mojego cierpienia... po prostu odkąd mi zanikły inne uczucia, to weszło to cierpienie.Gdy pomyślę o KILKUDZIESIĘCIU latach takiego cierpienia, to po prostu rozpacz...może jej tak nie czuję, bo nie mam uczuć, ale myślę, że pod wpływem tych myśli podświadomie moje cierpienie się jeszcze pogłębia...w każdym razie pytanie brzmi: czy ktoś jeszcze czuje ciągłe cierpienie bez dnia przerwy od tak długiego czasu? Czy macie nadzieję,że się to kiedyś skończy?


możemy sobie podać ręce, jestem mniej więcej w twoim wieku, cierpie podobnie i opisałeś to całkiem trafnie.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
631
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 00:57
Lokalizacja
Europa

Re: Cały czas od prawie 2 lat czuję cierpienie

przez brak uczuć 01 lis 2010, 14:27
Znowu to jest...czasem są dni, że nie czuję tego cierpienia, ale zazwyczaj czuję i jest to nie do wytrzymania.Jest to koszmar, przy którym tylko chce się umrzeć...ja naprawdę nie wiem jak wytrzymam...samo wspomnienie tegon uczucia zniewala...a ja mam je ciągle...był długi okres kilku miesięcy, ze czułam to chyba codziennie, przechodziło dopiero w godzinach wieczornych...nazywam to niewyobrażalnym cierpieniem, czyms, czego nie można sobie nawet wyobrazić...moj były chlopak przyznał, że to "czyste wariactwo"...jak można czuc cierpienie bez powodu? byłam z tym już wszędzie...teraz jestem na terapii, ale też mi nic nie pomaga, a niektórzy nawet śmieją się z tego i próbują wmówić, że przesadzam, że symuluję. Nawet moja własna siostra nie ma zrozumienia dla tego...a to jest taki okropny ból psychiczny...nie wiem czy tylko psychiczny, ja to czuję gdzieś tak w okolocy dołka i serca, a czasami w głowie...nie mogę przez to pracować, trudno mi się skupić na czytaniu, na robieniu czegokolwiek...ze wszystkiem mi ciężko...wydaje mi się, że mam nietypową i dość długą i raczej ciężką depresję. Jest mi z tym strasznie, gdy to przychodzi, a przychodzi prawie codzien rano i trwa do wieczora, to czlowiek czuje ze chcialby jak najszybciej umrzec byle to się skonczylo.Obawiam się, że juz do pracy nie wrócę...z terapii raczej zrezygnuję, bo jest to terapia dla osob z zaburzeniami charakteru, moja mama wygląda jak śmierć tak się mna martwi, tata rwie wlosy z glowy, a siostra zachowuje się jakby mnie nienawidzila ( za to, że zachorowalam?). W dodatku zanikly mi uczucia do innych i uczucia przyjemne wiec nie mam ucieczki od tego stanu ani w nic przyjemnego, ani nei mogę się schronic w innej osobie, bo nic z tych rzeczy nie czuję.
brak uczuć
Offline

Re: Cały czas od prawie 2 lat czuję cierpienie

przez Sialek 01 lis 2010, 16:45
Witam, cierpie na schizofrenie niezroznicowana i bol psychiczny towarzyszy mi od poczatku choroby czyli ponad dwa lata.
Oglnie zaczelo sie od lękow i natrectw myslowych , ale nie o tym che pisac, chodzi o ten bol psychiczny ktory pojawil sie pozniej, ciezko to wytlumaczyc i powiem szczeze , nie sadzilem ze czlowiek moze tak cierpiec. W pracy nie moglem wyrobic , siedzialem i trzymalem sie za glowe no i cierpialem, bez przyczyny! W tym stanie bylem mocno skupiony na sobie , mialem silna derealizacje pozniej doszla depersonalizacja , oba stany trzymaja mnie do dzis. Odczuwam tez takie dziwne napiecie w głowie, jakby sie w niej cos przemieszczalo i czesto sie na tym zawieszam, robilem rezonans magnetyczny i nic nie wykazalo.
Przez ten bol odechciewa sie wszystkiego, nic nie cieszy ani nie odczuwa sie uczuc, przewaznie wtedy leze bo nie jestem w stanie nic robic.
Cierpie tez na ta cholerna depersonalizacje, nie czuje sie soba ,jak patrze w lustro to widze obcego czlowieka, czuje sie jak bym nie istnial i min chyba przez to czuje te cierpienie.
Jedyny lek ktory mi pomaga, doslownie w 20 min rozprawia sie z bolem psych jest Pridinol , zazywa sie go w wypadku kiedy neuroleptyki powoduja sztywnosc miesni (u mnie Rispolept).
Po Pridinolu czuje ulge! zchodzi ze mnie cale napiecie , robie sie bardziej obecny(poznaje sie w lustrze) derealizacja czyli nierealnosc otocznia praktycznie znika, wszystko robi sie żywe!Odrazu chce mi sie cos robic , potrafie sie usmiechac i cieszyc.
Nie wiem czemu ten lek tak na mnie dziala, moj lekarz tez sie dziwi, zadne leki nie pomagaly mi na ten bol a bralem ich troche.
Sorki ze pisze tak nieslkadnie ale jestem troche otepiony przez ta chorobe...
Brak uczuc - masz jeszcze jakies inne objawy, czy tylko czujesz ten ból?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
07 lis 2007, 17:07
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Cały czas od prawie 2 lat czuję cierpienie

Avatar użytkownika
przez zaqzax 01 lis 2010, 18:11
brak uczuć napisał(a):Znowu to jest...czasem są dni, że nie czuję tego cierpienia, ale zazwyczaj czuję i jest to nie do wytrzymania.Jest to koszmar, przy którym tylko chce się umrzeć...ja naprawdę nie wiem jak wytrzymam...samo wspomnienie tegon uczucia zniewala...a ja mam je ciągle...był długi okres kilku miesięcy, ze czułam to chyba codziennie, przechodziło dopiero w godzinach wieczornych...nazywam to niewyobrażalnym cierpieniem, czyms, czego nie można sobie nawet wyobrazić...moj były chlopak przyznał, że to "czyste wariactwo"...jak można czuc cierpienie bez powodu? byłam z tym już wszędzie...teraz jestem na terapii, ale też mi nic nie pomaga, a niektórzy nawet śmieją się z tego i próbują wmówić, że przesadzam, że symuluję. Nawet moja własna siostra nie ma zrozumienia dla tego...a to jest taki okropny ból psychiczny...nie wiem czy tylko psychiczny, ja to czuję gdzieś tak w okolocy dołka i serca, a czasami w głowie...nie mogę przez to pracować, trudno mi się skupić na czytaniu, na robieniu czegokolwiek...ze wszystkiem mi ciężko...wydaje mi się, że mam nietypową i dość długą i raczej ciężką depresję. Jest mi z tym strasznie, gdy to przychodzi, a przychodzi prawie codzien rano i trwa do wieczora, to czlowiek czuje ze chcialby jak najszybciej umrzec byle to się skonczylo.Obawiam się, że juz do pracy nie wrócę...z terapii raczej zrezygnuję, bo jest to terapia dla osob z zaburzeniami charakteru, moja mama wygląda jak śmierć tak się mna martwi, tata rwie wlosy z glowy, a siostra zachowuje się jakby mnie nienawidzila ( za to, że zachorowalam?). W dodatku zanikly mi uczucia do innych i uczucia przyjemne wiec nie mam ucieczki od tego stanu ani w nic przyjemnego, ani nei mogę się schronic w innej osobie, bo nic z tych rzeczy nie czuję.


doskonale rozumiem twoj stan, to o czym piszesz idealnie odzwierciedla to co ja czuje.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
631
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 00:57
Lokalizacja
Europa

Re: Cały czas od prawie 2 lat czuję cierpienie

Avatar użytkownika
przez agusiaww 02 lis 2010, 10:24
Wspolczuje Wam serdecznie, ja akurat cierpialam 1,5 roku po rozstaniu, owszem mialam powod, ale pamietam ten bol, tez masakryczne cierpienie, rozrywajacy bol...non stop. i zero zero radosci. WY macie bez powodu, ale mysle ze ta przyczyna jest Wasza choroba....natomiast ja z powodu cierpienia nabawilam sie depresji, ale jak dopiero zaczelam brac leki bol zniknal. Takze doskonale Was rozumiem, co to znaczy cierpiec. Trzymam kciuki za Was, nie poddawajcie sie...a moze akurat bedzie jakis nowy lek, a moze sie poprawi, rezygnowac nie mozna.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Cały czas od prawie 2 lat czuję cierpienie

Avatar użytkownika
przez zagubiony83 02 lis 2010, 13:04
brak uczuć napisał(a):Znowu to jest...czasem są dni, że nie czuję tego cierpienia, ale zazwyczaj czuję i jest to nie do wytrzymania.Jest to koszmar, przy którym tylko chce się umrzeć...ja naprawdę nie wiem jak wytrzymam...samo wspomnienie tegon uczucia zniewala...a ja mam je ciągle...był długi okres kilku miesięcy, ze czułam to chyba codziennie, przechodziło dopiero w godzinach wieczornych...nazywam to niewyobrażalnym cierpieniem, czyms, czego nie można sobie nawet wyobrazić...moj były chlopak przyznał, że to "czyste wariactwo"...jak można czuc cierpienie bez powodu? byłam z tym już wszędzie...teraz jestem na terapii, ale też mi nic nie pomaga, a niektórzy nawet śmieją się z tego i próbują wmówić, że przesadzam, że symuluję. Nawet moja własna siostra nie ma zrozumienia dla tego...a to jest taki okropny ból psychiczny...nie wiem czy tylko psychiczny, ja to czuję gdzieś tak w okolocy dołka i serca, a czasami w głowie...nie mogę przez to pracować, trudno mi się skupić na czytaniu, na robieniu czegokolwiek...ze wszystkiem mi ciężko...wydaje mi się, że mam nietypową i dość długą i raczej ciężką depresję. Jest mi z tym strasznie, gdy to przychodzi, a przychodzi prawie codzien rano i trwa do wieczora, to czlowiek czuje ze chcialby jak najszybciej umrzec byle to się skonczylo.Obawiam się, że juz do pracy nie wrócę...z terapii raczej zrezygnuję, bo jest to terapia dla osob z zaburzeniami charakteru, moja mama wygląda jak śmierć tak się mna martwi, tata rwie wlosy z glowy, a siostra zachowuje się jakby mnie nienawidzila ( za to, że zachorowalam?). W dodatku zanikly mi uczucia do innych i uczucia przyjemne wiec nie mam ucieczki od tego stanu ani w nic przyjemnego, ani nei mogę się schronic w innej osobie, bo nic z tych rzeczy nie czuję.

tez doskonale cie rozumiem , podobnie jak ty cierpie caly dzien co pare dni mam lekszy wieczor a tak caly czas czuje cierpienie w duszy mojej bol w srodku oczów czyli duszy .. to takie cierpienie ze wytrzymac nie idzie i smierc wydaje sie jedynym rozwiazaniem....
EFECTIN ER-300 mg
WELLBUTRIN XR -150mg
MIRZATEN -45 mg
DEPAKINE CHROMO -1800mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
20 sie 2010, 10:46

Re: Cały czas od prawie 2 lat czuję cierpienie

Avatar użytkownika
przez namiestnik 02 lis 2010, 13:54
zagubiony83 napisał(a):cierpie caly dzien co pare dni mam lekszy wieczor


jak u mnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Cały czas od prawie 2 lat czuję cierpienie

Avatar użytkownika
przez zaqzax 03 lis 2010, 00:06
agusiaww napisał(a):Wspolczuje Wam serdecznie, ja akurat cierpialam 1,5 roku po rozstaniu, owszem mialam powod, ale pamietam ten bol, tez masakryczne cierpienie, rozrywajacy bol...non stop. i zero zero radosci. WY macie bez powodu, ale mysle ze ta przyczyna jest Wasza choroba....natomiast ja z powodu cierpienia nabawilam sie depresji, ale jak dopiero zaczelam brac leki bol zniknal. Takze doskonale Was rozumiem, co to znaczy cierpiec. Trzymam kciuki za Was, nie poddawajcie sie...a moze akurat bedzie jakis nowy lek, a moze sie poprawi, rezygnowac nie mozna.


właśnie agusia, zobacz co by było jakby spotkało nas jakies fatalne wydarzenie, smierc czy rozstanie ?
my umieramy bez wiekszej przyczyny, a nie chce myslec jak zdarzy sie cos traumatycznego.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
631
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 00:57
Lokalizacja
Europa

Re: Cały czas od prawie 2 lat czuję cierpienie

Avatar użytkownika
przez specjal 03 lis 2010, 22:30
Heh ja napiszę jedno w dupie mam jakieś uczucia itp.Przynajmniej nie placzecie.Myślę o śmierci jako wybawieniu.
Jam nie z soli ani roli,jam jest z tego co mnie boli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
445
Dołączył(a)
31 maja 2010, 22:08
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Cały czas od prawie 2 lat czuję cierpienie

Avatar użytkownika
przez Topie-lica 04 lis 2010, 23:57
Sialec, po przeczytaniu Twojego posta, zaczynam myśleć, że to nie solian zmniejszył mi derealizację, tylko właśnie lek na objawy pozapiramidowe. Ja akurat biorę akineton( biperideni hydrochloridum), Bo właśnie w czasie zwiększania dawki solianu musiałam zacząć brać ten akineton... Więc może nie tylko na Ciebie to tak specyficznie działa. A próbowałeś brać sam pridinol? Bo może neuroleptyk i lek na objawy pozapiramidowe działa synergistycznie?
Ja też mam depersonalizację, ale nie ustępuje mi ona po lekach, zresztą ja uważam że w moim przypadku depersonalizacja jest jak najbardzije na miejscu. Bo nie jestem sobą, obecnie jestem tylko jakimiś skrawkami świadomości w ciele człowieka. Według mnie, człowiek , który nie ma uczuć, to... prawie nie jest człowiekiem.
"Och, jakąż zagadką jest człowiek! (...) I właśnie dlatego pewien myślący jegomość powiedział, że lepiej go jebać niż usiłować zrozumieć."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
314
Dołączył(a)
02 paź 2009, 20:44
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 5 gości

Przeskocz do