W głebokim przygnębieniu - brak miłości

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

W głebokim przygnębieniu - brak miłości

Avatar użytkownika
przez Conessa 19 wrz 2010, 11:52
Wydawałoby się, że wszystko wróciło do normy, po tym jak mój świat wywrócił się do góry nogami.
Po ponad 2 letnich kłopotach, dołach, depresjach, po pół rocznej terapii zaczęłam jakoś funkcjonować.
Praca... mężczyzna... wynajmowane mieszkanie.
Wszystkie w.w prowizoryczne...

Minął rok a zaczynam odczuwać powrót depresji. Może nie w postaci agresji, która wtedy głownie mi towarzyszyła, ale ogarniają mnie ogromne smutki połączone z długim płaczem, stresem, brakiem sensu i celu we wszystkim.

Mam problem z mieszkaniem. Szukałam do wynajęcia, ale nie dość, że ciężko to w zasadzie to też prowizorka.
Mam 25 lat i potrzebę bycia z kimś, mieszkania samej, z partnerem, we własnym kącie.
Dlatego wpadłam na pomysł kupna mieszkania... co mam płacić komuś jak tyle samo wyniesie rata kredytu.
I tak jednego dnia uważam to za świetny pomysł, tak drugiego dnia wydaje się beznadziejny, ja jeszcze bardziej i brakuje odwagi na to wszystko.
Chcę mieć coś swojego, chcę obrać sobie jakiś cel - może taki kredyt, mieszkanie będzie motywować do działania.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze mężczyzna, po przejściach, nie pewny, pragnący czułości ale zdystansowany.
Nie powie co czuje, bo nie chce mnie ranić, uważa że przyjdzie na to czas.
Jestem cierpliwa - już 2 lata.
Wszystko idzie w lepszym kierunku - wygląda na to, że może za jakiś czas uda nam się razem zamieszkać, ale to jeszcze długa droga.

Staram ale nie radzę sobie jednak, ponieważ nie czuję właśnie takiej osoby, która okazywałaby mi uczucia..... więcej uczuć.
Bo na pomoc nie liczę - samemu trzeba sobie radzić.
TYLKO WIĘCEJ MIŁOŚCI.
Chciałabym aby ON zaczął za mną mocniej tęsknić, aby brakowałoby mu MNIE coraz bardziej.
Ciężko znoszę, kiedy jest bardziej obojętny niż zainteresowany, kiedy coś go blokuje chociaż chciałby to wyrazić.
Ma mnóstwo na głowie pewnie dlatego mniej myśli niż ja. Ma dziecko i mnie. To dla niego najważniejsze osoby.
Nie wiem jak mogę sobie pomóc aby jeszcze bardziej zrozumieć i pomóc nam w byciu szczęśliwszym.

Reasumując, czuję, że potrzebuję właśnie tych kilku rzeczy aby lepiej funkcjonować. Stabilniej.
Jak to mawiał mój terapeuta. Człowiek jest jak stół. Musi mieć 4 nogi. Kiedy chociaż jednej zabraknie - chwieje się.
Nie chcę a czuję, że moje stany przygnębienia są coraz gorsze czego staram się chociaż jemu nie pokazywać, bo to go jeszcze bardziej dobija.
Co byście zrobili na moim miejscu? co byście doradzili?
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

Re: W głebokim przygnębieniu - brak miłości

Avatar użytkownika
przez mansun 19 wrz 2010, 13:48
Conessa napisał(a):Dlatego wpadłam na pomysł kupna mieszkania... co mam płacić komuś jak tyle samo wyniesie rata kredytu.


Niby tak. Ale jak policzyć jeszcze czynsz i rachunki wychodzi na to samo. Czasami wynajmowanie bywa tańsze.
Pomyśl też czyje będzie mieszkanie i kredyt. Ludzie czasami się rozstają, więc lepiej nie dzielić się majątkiem.

Conessa napisał(a):Jak to mawiał mój terapeuta. Człowiek jest jak stół. Musi mieć 4 nogi. Kiedy chociaż jednej zabraknie - chwieje się.


Nie czuję się stołem, ani taboretem. Fajnie być z kimś, ale ten ktoś nie może być protezą, podporą, bez której nie można ustać w pionie. Miłość to relacja dwojga suwerennych istot, a nie zależność opiekun - podopieczny. Jeśli Twój partner rzeczywiście nie spełnia Twoich oczekiwań (nie wiem, czy nie są po prostu zbyt wysokie) to pomyśl o zamianie faceta na inny model :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
06 sie 2010, 20:42
Lokalizacja
Warszawa

Re: W głebokim przygnębieniu - brak miłości

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 19 wrz 2010, 14:08
Conessa, ciężko zgadywać skąd wynika dystans Twojego partnera. Czy tak jak napisałaś, w ten sposób Cię chroni przed wiadomościami, które mogłyby Cię zasmucić ? Czy może broni sam siebie przed Twoją emocjonalnością ? Albo też może nie ma "we krwi" okazywania uczuć w tak intensywnych, jak Ty tego oczekujesz ? Czy też jeszcze z jakiejś innej przyczyny ?
Jaka by nie była tego przyczyna, najlepiej, byście o tym porozmawiali, wyrazili (i wsłuchali się) w swoje wzajemne oczekiwania, a później wspólnie odnaleźli sposób ich spełnienia. :smile:
Poza tym metaforę ze stołem można rozumieć również szerzej: nie tylko może brakować uczuć, ale też innych wartości takich jak rodzina/związek, hobby, praca zawodowa, przyjaźń itp. Na wielu "nogach" warto oprzeć swoje życie, nie tylko na uczuciach względem partnera czy rodziny. ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: W głebokim przygnębieniu - brak miłości

Avatar użytkownika
przez Conessa 19 wrz 2010, 14:33
mansun napisał(a):
Conessa napisał(a):Dlatego wpadłam na pomysł kupna mieszkania... co mam płacić komuś jak tyle samo wyniesie rata kredytu.


Niby tak. Ale jak policzyć jeszcze czynsz i rachunki wychodzi na to samo. Czasami wynajmowanie bywa tańsze.
Pomyśl też czyje będzie mieszkanie i kredyt. Ludzie czasami się rozstają, więc lepiej nie dzielić się majątkiem.

Conessa napisał(a):Jak to mawiał mój terapeuta. Człowiek jest jak stół. Musi mieć 4 nogi. Kiedy chociaż jednej zabraknie - chwieje się.


Nie czuję się stołem, ani taboretem. Fajnie być z kimś, ale ten ktoś nie może być protezą, podporą, bez której nie można ustać w pionie. Miłość to relacja dwojga suwerennych istot, a nie zależność opiekun - podopieczny. Jeśli Twój partner rzeczywiście nie spełnia Twoich oczekiwań (nie wiem, czy nie są po prostu zbyt wysokie) to pomyśl o zamianie faceta na inny model :)



Kredyt byłby mój, mieszkanie na mnie. Kupuję je nie z myślą o nas, ale o sobie.
Tylko opisałam jeden z moich dylematów, ponieważ mam problemy, nie mam gdzie mieszkać i dość mam takiej sytuacji raz tu raz tam...
Może to lepsza inwestycja niż płacenie za kawalerkę komuś i co.. tak do końca życia?
Sytuacja finansowa raczej aż tak się nie poprawi żebym mogła sobie od tak pozwolić na mieszkanie.

Jeśli chodzi o mojego partnera to znam większość powodów, dla których nie jest tak wylewny jak bym chciała.
Rozumiem to. Zapewnia mnie o miłości i o chęci bycia ze mną ale on potrzebuje czasu, nie będę pisała już jaki ma powód.
Może to po prostu brak mojej cierpliwości zaczyna dawać się we znaki.
Może błąd, że ciągle szukam sposobu aby jakoś pomóc mu sobie z tym poradzić, a może to czas jest najlepszym sposobem.

God's Top 10 napisał(a):Poza tym metaforę ze stołem można rozumieć również szerzej: nie tylko może brakować uczuć, ale też innych wartości takich jak rodzina/związek, hobby, praca zawodowa, przyjaźń itp. Na wielu "nogach" warto oprzeć swoje życie, nie tylko na uczuciach względem partnera czy rodziny. ;)


Dokładnie to miałam na myśli, ale nie rozpisywałam wszystkiego.
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

Re: W głebokim przygnębieniu - brak miłości

Avatar użytkownika
przez mansun 19 wrz 2010, 20:07
Conessa napisał(a):Jeśli chodzi o mojego partnera to znam większość powodów, dla których nie jest tak wylewny jak bym chciała.
Rozumiem to. Zapewnia mnie o miłości i o chęci bycia ze mną ale on potrzebuje czasu, nie będę pisała już jaki ma powód.
Może to po prostu brak mojej cierpliwości zaczyna dawać się we znaki.
Może błąd, że ciągle szukam sposobu aby jakoś pomóc mu sobie z tym poradzić, a może to czas jest najlepszym sposobem.


Nie znam Was. Ale znam swoje doświadczenia i wiem, że miłości się nie deklaruje, ją się udowadnia czynami. Myślisz, że on jest z Tobą z miłości? A może tylko z przyjaźni, co też jest istotną wartością, ale relacja jest wtedy zupełnie inna i łatwo się rozczarować.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
06 sie 2010, 20:42
Lokalizacja
Warszawa

Re: W głebokim przygnębieniu - brak miłości

przez circ 19 wrz 2010, 23:49
Conessa napisał(a):
Nie chcę a czuję, że moje stany przygnębienia są coraz gorsze czego staram się chociaż jemu nie pokazywać, bo to go jeszcze bardziej dobija.
Co byście zrobili na moim miejscu? co byście doradzili?


Nie wychodź za mąż, kiedy nie jesteś szczęśliwa z nim i masz tyle wątpliwości. To nie ten człowiek.
Nie usprawiedliwiaj go, nie lituj się, bo prawda moze być inna niż myślisz.
On się nie poprawi po ślubie, ale będzie gorzej.
Nie spiesz się, czasem czeka się na kogoś właściwego wiele lat.

"Nie żeńcie się głupio i głupio nie wychodźcie za mąż, bo postawicie się w sytuacji bez wyjścia." O. P. Rostworowski.
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 8 gości

Przeskocz do