prosze o pomoc

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

prosze o pomoc

przez smutna23 16 wrz 2010, 22:10
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 22:02

Re: prosze o pomoc

przez rowanna 16 wrz 2010, 22:46
Jestem wstrzasnieta tym co przeczytalam. Nie moge zebrac mysli jak Ci pomoc. Jak zbiore i cos wymysle to napisze jak najszybciej. Na razie chcialabym Cie bardzo mocno do siebie przytulic...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
13 wrz 2010, 22:40
Lokalizacja
Warszawa

Re: prosze o pomoc

przez smutna23 16 wrz 2010, 22:51
ROWANA bardzo dziękuję, że chociaż przeczytałaś wiadomość.Dziękuję Ci za odpowiedź.Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 22:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: prosze o pomoc

przez rowanna 16 wrz 2010, 23:07
Bardzo sie zamartwilam Toba , Twoim kochanym rodzenstwem, zwlaszcza siostra;((

Nie wiem skad jestes, ale moim zdaniem powinnas to wszystko zglosic do Osrodka Interwencjii Kryzysowej lub czegos podobnego. w kazdym miescie jest/powinno byc cos takiego.

Ja tez wychowalam sie w domu " patologicznym" , ale na pewno moja sytauacja byla o wiele lepsza od waszej. To co sie dzieje w Twoim zyciu przychodzi wszelkie pojecie!! Jka u nas w domu bylo tragicznie , udalismy sie do takiego osrodka. Tam byla rozmowa z psychologiem, ktory zbieral wywiad co sie dzieje. Wspominam to bardzoe pozywtywnie, bo po raz pierwszy w zyciu mialam wtedy poczucie , ze ktos sie nami zainteresuje, poza tym poczulam cieplo i zrozumienie. I tak sie stalo: osrodek wszcza sprawe i wszystko trafilo na policje: sprawa o psychiczne i fizyczne znecanie sie nad rodzina. Poza tym jesli to zglosicie to mozecie poprosic psychologa o to by wezwal Wasza mame na rozmowe. Uswiadomil jej calosc sytuacji i obja pomoca psychoterapeutyczna na dlugi okres. Bo prawda jest taka: Wasza mama jest chorobliwie i glupio zakochana i niestety kompletnie slepa( przepraszam za kolokwializm) na to co sie dzieje. I jedyna szansa zeby ja z tego wyciaglac jest pomoc ludzi z zewnatrz, ktorzy sie tym na codzien zajmuja. Moja mama dopiero po takiej psychoterapii potrafila sie uwolnic od naszego ojca -oprawcy.

Sprobujcie, to jakas szansa!

Sciskam Cie bardzoe , bardzo mocno i bede sledzic wpisy
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
13 wrz 2010, 22:40
Lokalizacja
Warszawa

Re: prosze o pomoc

Avatar użytkownika
przez *Monika* 16 wrz 2010, 23:14
smutna23, Przeczytałam.
Nie bedę potępiała Twojej matki. Wg mnie zawsz,za każdym razem ten sam mechanizm-uzależniała się od swoich mężczyzn, mało tego , z każdym miala dzeci. Za każdym razem konczyło się tak samo. Może nie miała normalnego domu. Nie miała skąd brać wzorców. Do tego alkohol. Kazda zona alkoholika jest współuzależniona. To taki mechanizm. NIgdy nie była sama, z dziećmi, zawsze poznawała facetów podobnych jeden do druiego, za każdym razem myślała,ze bedzie lepiej,że kolejny facet będzie jej wybawieniem.
Mama Twoja jest silnie uzależniona od mężczyn, boi się zostać sama. Jest ofiarą, odwaze sie napisać,że ofiarą premocy. poczytaj sobie o syndromie wyucznej bezradności, zjawisku prania mózgu. matka nie zdaje sobie sprawy, jest nieświadoma tego w co brnie.
Twoja matka może nie szuka pomocy bo:
-odczuwa lęk przed zemstą ze strony partnera.
-może być zastraszona przez partnera, który grozi jej śmiercią lub śmiercią jej dzieci, jeśli prawda o przemocy wyjdzie na jaw.
-bo odczuwa wstyd i upokorzenie.
- może być przekonana, że przemoc dotyczy tylko jej osoby, inni zaś nie mają takich kłopotów.
-czuje się winna, może myśleć, że gdyby była lepsza, ataki agresji nie występowałyby.
- może myśleć, że nie zasługuje na żadną pomoc.
- ma przekonanie, że zasłużyła na swój los.
-jest zależna finansowo do partnera.
- jest uzależniona od partnera, który jest jedynym żywicielem rodziny.
-może być przekonana, że nie będzie w stanie sama utrzymywać dzieci.
- bo posiada błędne przekonania.
-wierzy, że w każdym małżeństwie istnieje przemoc.
-wierzy, że skutki przemocy są zbyt małe, by komukolwiek o tym mówić.
- ma nadzieję, że przemoc była incydentalna, a sam partner zmieni się na lepsze.
- uważa, że przemoc jest sprawą rodzinną i nie można liczyć na pomoc z zewnątrz.
- bo utraciła wiarę w pomoc.
- mogła szukać pomocy, ale okazała się ona mało skuteczna. Nie, bo nie chce złamać tradycji kulturowo-religijnych.
-chce utrzymać małżeństwo nawet za cenę cierpienia, ze względu na wartości religijne lub tradycje kulturowe.

Poszukaj materiałów w necie, daj jej to przzeczytać, albo Ty jej przeczytaj.

Jeśli twoja mama nie czuje się chora, to nie namówisz jej na terapię.

[Dodane po edycji:]

22 668-70-00

Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" - placówka Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Zadzwoń tam, popytaj.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: prosze o pomoc

przez Zachmurami 17 wrz 2010, 11:22
Przeczytałam Twój blog. Również jestem wstrząśnięta. Jesteś bardzo dzielną i silną osobą, ale bardzo, bardzo potrzebujesz pomocy!
Monika1974 napisał(a):.

Jeśli twoja mama nie czuje się chora, to nie namówisz jej na terapię.

[Dodane po edycji:]

22 668-70-00

Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" - placówka Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Zadzwoń tam, popytaj.



Dokładnie! W pierwszej kolejności ratuj siebie, przede wszystkim :idea: . Namów siostry na to, aby zgłosiły się po pomoc.
Monika1974.
Pewnie to co napiszę, nie będzie zbyt popularne, ale nie mam ani krzty zrozumienia dla kobiety, która nie potrafiła ochronić swych dzieci, dopuszczała, żeby przychodziły na świat, nie potrafiąc zapewnić im godnego życia.
Sama nie potrafiąc uwolnić się od ponizenia, dopuszczała do tego, żeby cierpiały istoty zależne od niej i niepotrafiące się obronić.

To nie 'taki mechanizm', to patologia i zło :(
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: prosze o pomoc

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 wrz 2010, 15:50
Zachmurami napisał(a):Przeczytałam Twój blog. Również jestem wstrząśnięta. Jesteś bardzo dzielną i silną osobą, ale bardzo, bardzo potrzebujesz pomocy!
Monika1974 napisał(a):.

Jeśli twoja mama nie czuje się chora, to nie namówisz jej na terapię.

[Dodane po edycji:]

22 668-70-00

Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" - placówka Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Zadzwoń tam, popytaj.



Dokładnie! W pierwszej kolejności ratuj siebie, przede wszystkim :idea: . Namów siostry na to, aby zgłosiły się po pomoc.
Monika1974.
Pewnie to co napiszę, nie będzie zbyt popularne, ale nie mam ani krzty zrozumienia dla kobiety, która nie potrafiła ochronić swych dzieci, dopuszczała, żeby przychodziły na świat, nie potrafiąc zapewnić im godnego życia.
Sama nie potrafiąc uwolnić się od ponizenia, dopuszczała do tego, żeby cierpiały istoty zależne od niej i niepotrafiące się obronić.

To nie 'taki mechanizm', to patologia i zło :(


tak, masz rację.PATOLOGIA.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: prosze o pomoc

przez brak uczuć 18 wrz 2010, 11:41
Mnie też się wydaje, że powinnaś szukać pomocy dla siebie i swoich sióstr...powinniście zacząć terpię jako DDD (Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfukncyjnych). Nie możesz oglądać się na matkę, bo dopóki ona sama nie zobaczy, że coś z nią nie tak, to nie uszczęśliwicie Jej na siłę...wg mnie Wasza mama ma poważne zaburzenia osobowości i wygląda na osobę niedojrzałą...może to nie jej wina, może sama miała trudne dzieciństwo, albo wręcz przeciwnie wszystko jej było wolno i nie nauczyła się odpowiedzialności...bo wg mnie jest nieodpowiedzialna...współczuję Wam, sama miałam nienajłatwieszą młodość, ale nie aż tak... ale potrafię zrozumieć jak fukcnjonują chore mechanizmy...Kiedyś przeczytałam takie zdanie "dziś jest pierwszy dzień całej reszty twojego życia" - od dziś możesz zacząć żyć na swoją rękę...a do terapii zachęcam, żebyś nie przensiła chorych zachowań na swoją przyszłą rodzinę, bo czlowiek to podświadomie często robi... najbardziej martwię się o Twoją siostrę - tą zgwałconą. Czy Ona jest już dorosła czy mieszka nadal z matką? TO by było straszne jakby musiała żyć pod jednym dachem z gwałcicielem. Jeśli Ty jesteś już pełnoletnia, to chyba powinnaś ją uwolnić od tego koszmaru..w ośrodkach, na które dały Ci namiary dziewczyny powinni podpowiedzieć co zrobić...może warto też zawiadomić wychowawczynię i dyrekcję szkoły gdzie chodzi Twoja siostra? W ostateczności lepiej spędzić rok czy dwa w domu dziecka niż pod jednym dachem z gwałcicielem i nieodpowiedzialną matką...tak mi się wydaje... w ogóle jestem zwolenniczką rodzin wielodzietnych, ale w wydaniu Twojej matki to jest jakaś patologia totalna...straszne.
I na koniec -WIELKIE GRATULACJE odwagi, rozsądku, odpowiedzialności...tego, że bierzesz swoje życie w swoje ręce.
W każdym mieście i gminie są chyba jakieś ośrodki interwencji kryzysowej, ośrodki rozwiązywania problemów alkoholowych, centra pomocy rodzinie, jakaś pomc społeczna - tam się zgłoś koniecznie.
Piszesz, że się wyprowadziłaś? ALe jak to - pracujesz i opłacasz jakaś stancję? Czy z czego się utzrymujesz?
brak uczuć
Offline

Re: Dziękuję

przez smutna23 18 wrz 2010, 21:08
Dziękuję Wam wszystkim za te wypowiedzi. Jest to dla mnie bardzo wiele. Umówiłam się na spotkanie w Interwencji kryzysowej i zobaczę co mi powiedzą. Trudno to wszystko pojąć, ja to się może dziać. Często o takich sytuacjach słyszy się w telewizji, czy też w filmach. A gdy dotyka Ciebie, to aż nie chcesz wierzyć. I tak właśnie jest ze mną. Pytacie,czy ja już jestem dorosła, tak już dawno skończyłam pełnoletność. W domu nie mieszkam od jakiś 4 lat. Jeszcze jak do szkoły chodziłam do szkoły średniej, to już tam nie mieszkałam. Poznałam cudownego chłopaka, który teraz jest moim wspaniałym mężem. Mam rodzine,którą zawsze pragnęłam mieć i Bóg mi ją dał. Cieszę się z tego bardzo. Mam też małego synka,który jest dla mnie całym światem. Będąc dzieckiem zawsze sobie powtarzałam, że swojemu dziecku dam tyle miłości, czułości a przede wszystkim bezpieczeństwa. Bo to jest najważniejsze.... Nigdy nie pozwoliłabym skrzywdzić mojego dziecka, choćby za jakąś cenę... Nigdy, po prostu nigdy. Jestem zupełnie inna niż moja mama. Nigdy nie byłam taka jak ona, pomimo to, że było mi cieżko czasami, to zawsze miałam nadzieję na lepsze jutro i dzięki temu przetrwałam. Jestem bardzo szczęśliwa. Ale gdy słyszę, że moje rodzeństwo jest krzywdzone, że grozi im niebezpieczeństwo, to czuje się okropnie. Pomimo to,że oni nie są moim biologicznym rodzeństwem kocham ich wszystkich jednakowo i zawsze pomagałam jak potrafiłam. Czuję taką bezradność i nie wiem co robić. Być może kiedy wybiorę się na te spotkanie, a to już niebawem, bo w poniedziałek, to może poczuję się lepiej. Ciężko mi podejmować jakąkolwiek sytuacje, bo ten czŁowiek, co zgwałcił moją siostrę ma fatalną przeszłość. I boję się, że jak zrobię coś, a jemu to może się niespodobać i coś się może wtedy stać. A z drugiej strony boję się też,że jeżeli będę chciała odebrać mojej mamie prawa rodzicielskie, to rodzeństwo mnie znienawidzi... Oni są jeszcze mali, tyle życia przed nimi. Nie wiem co zrobić,czy to tak zostawić i łudzić się, że będzie lepiej, czy walczyć. Ale jak przestanę walczyć i im sie coś stanie, to będę żałowała tego do końca życia,że czegoś nie zrobiłam.
Mam wahania, bo jakby nie było, to bardzo trudna decyzja.
Powiem Wam szczerze, że jestem silną osobą,przede wszystkim dlatego, że mam wspaniałą rodzinę. I dlatego chciałabym, aby moje rodzeństwo taką miało. Może moje marzenie się kiedyś spełni?:) Chciałabym bardzo.

A moja siostra od roku czasu nie mieszka w domu. Po tym zdarzeniu zamieszkała u chłopaka, który jej dużo pomógł. I są razem. Mam nadzieję, że ona kiedyś wyjdzie na prostą. Mam cichą nadzieję, że nie załamie się po tym,co moja matka zrobiła...
Wiecie szczerze, to nie lubię słowa "matka" zawsze mówiłam mamo, mamusiu. Pomimo to,co moja mama robiła w życiu, to zawsze miałam szacunek do niej,ale po tym co teraz zrobiła strasznie boli mnie serducho... Ciężko mi to zrozumieć i nie wiem czy kiedykolwiek to zrozumiem....:(

Dziękuję raz jeszcze Wam za wszystkie wypowiedzi, za wsparcie. Nie martwcie się o mnie, jestem silną osobą i sobie z tym poradzę. Po prostu czasem człowiek tak ma,że go coś boli, czy nawet go coś przytłacza i jeśli wygada się przed kimś to mu lepiej. Szczerze, to mi ulżyło- dzięki Wam. Dziękuję i życzę Wam wszystkim samych szczęśliwych chwil:)Pozdrawiam:)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 22:02

Re: prosze o pomoc

Avatar użytkownika
przez BEZsensuŻYCIA 20 wrz 2010, 03:58
Witajcie. wiem że jest tu wiele osób proszących o pomoc... Ja też jestem taką osobą... proszę pomóżcie mi. Opowiem wam pewną historie... będzie to mały skrót mojego życia...
Jest mi żle jak pomyśle o tym co było. Będąc dzieckiem miałam w domu źle alkohol, (ale mama nie piła)przemoc, bicie (katowanie kablem wszędzie po całym ciele,twarzy dosłownie wszędzie.kabel nazywał sie KACPER) Pamiętam do dziś mamę w krwi.. jak ojciec rzucał ją po ścianach,meblach, jak w zimę w piżamie wyciągnął ją na śnieg... jak ją gwałcił... Uciekliśmy od niego, siostra i brat i mama.. od razu odżyliśmy.. pierwsza gwiazdka.. bez kłótni pierwszy prezent pod choinkę..miałam wtedy 9 lat. dostałam pieska pluszaka.. mam go do dziś.. ale znów przyszły złe dni gdy mama poznała pewnego pana.. na początku był miły ale później też nas bił,mamę może dlatego że mama nie piła a z nim zaczęła pic..razem.. było piekło.. mój brat wtedy wrócił do ojca był mały miał 6 lat... ojciec go bije dalej.. moja siostra też uciekła później do taty w wieku 13 lat,myślę że wolała być bita przez własnego ojca niż obcego faceta... ja zostałam... byłam molestowana przez niego.. bita i poniżana.. postanowiłam się zabić.. nie chciałam żyć,nie umiałam patrzeć na to co robi mamie i mi... a w myślach tylko czy moja siostra i brat jutro będą żyć.. czy tata ich nie skatuje. i tak znalazłam żyletkę i zadałam sobie parę ran... nie umarłam obudziłam się w karetce,a potem na stole jak mnie zszywali.. miałam 30 szwów.. żyłam.. i zaczęło się piekło.. ja byłam słaba psychicznie, nie miałam sił żyć,uczyć się,nic.Wyłączyli nam prąd bo oni przepijali pieniądze,on traktował mnie i mamę jak śmieci i do tego mama urodziła dziecko..było tam zimno ciemno i strasznie.. gołe ściany... uciekałam z stamtąd do koleżanki ale jak wracałam zawsze on czekał na mnie.. codziennie dostawałam tak że nie mogłam przestać płakać,trząść się... pamiętam jak raz otworzył drzwi bo u góry było zamknięte na kłódkę bym nie weszła,złapał mnie rzucił o ścianę chwycił moją głowę i uderzał o ścianę,rzucił na podłogę i kopał specjalnie ubierał wojskowe trepy.. a mama nic nie mogła zrobić bo też by dostała.. nie miała połowy włosów,siniaki, oczy tak smutne i pełne bólu i cierpienia... Pani ze szkoły widząc co sie dzieje ze mną załatwiła mi ośrodek,placówkę opiekuńczo wychowawczą tam mieszkałam od 13 roku życia. Nie było tam żle ale nie było też dobrze. Uciekałam z stamtąd do mamy nie wiem dlaczego. w czasie mojego pobytu tam próbowałam wiele razy popełnić samobójstwo,nie dawałam sobie rady z przeszłością,sny mnie przerastały te sytuacje mi sie śniły jak bym tam znowu była. i u ojca i u matki to było straszne... byłam w szpitalach brałam leki na uspokojenie, samo-okaleczałam sie przez 3 lata walczyłam z tym, ale wcale nie chciałam walczyć ten ból był i jest przyjemny..psycholodzy,poradnie,leki to nic nie dawało to było silniejsze, te wspomnienia,myśli że teraz ojciec bije mojego brata... pamiętam gdy przyjechałam na weekend do ojca to on pił i uderzył mojego brata tak że otarł uchem o szybę od mebli i przeciął ucho. pies szczekał krew sie lała ja krzyczałam siostra leciała przez łóżko.. miała sznyty na twarzy nie mam pojęcia czym on ją bił.. teraz jest mężatką i ma dziecko ale nie ma dobrego męża on ją bije i traktuje jak szmatę. brat mieszka dalej z tata.. byłam tam jakiś czas temu ale było to samo, ojciec ma taki straszny wzrok taki wyraz twarzy że ja sie boje a mój brat choć jest bity katowany złego słowa na tatę nie powie i mówi że go kocha. ojciec nienawidzi mamy i mój brat też nie ma o niej dobrego zdania... praktycznie jej nie zna... nie pamięta. Ja mam 18 lat i teraz mieszkam sama,nie mam nikogo ani mamy ani taty,rodziny... jestem sama i nie daje sobie rady w tym życiu. Jestem nawet zmuszona iść do pracy rezygnując ze szkoły... niestety a jak nie znajdę to nie wiem co ze mną będzie.. nie wiem nie mam już sił.. to wszystko jest było i będzie tak trudne jak kiedyś. ja już nie umiem walczyć znowu sie samo okaleczam... nie mam nikogo.. pomóżcie choć to cząstka mojego życia ale mam nadzieje że możecie mi pomoc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
20 wrz 2010, 03:05
Lokalizacja
Puck

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do