Bilans 8 ostatnich lat zycia...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

Avatar użytkownika
przez Topie-lica 17 wrz 2010, 15:31
To jakaś prowokacja? Przecież fallenone26 pisze, jakby chciał albo abyśmy zaprzeczyli ( trudno nie zaprzeczać gdy się czyta takie bzdury jak to o DDA) albo żeby ktoś mu przytaknął, że jest taki biedny. Owszem, słowa, są ludzie, którym jest gorzej, nie mają nóg, głodują itd wcale nie pomagają. Co do Twojej wypowiedzi,fallenone26 o psychologach.. Ty chyba zupełnie nie wiesz o co chodzi w psychoterapii ; ] Psychoterapeuta Ciebie nie leczy. On Ci pomaga leczyć samego siebie. To Ty to musisz zrobić. A jak nie umiesz sam, to właśnie musisz poszukać jakiegoś dobrego psychoterapeuty, który mógłby Cię jakoś poprowadzić, wskazać drogi( piszę drogi, bo decyzja jaką wybierzesz, też należy do Ciebie, a nie do danego psychologa). Ale terapia to duży wysiłek, i zmierzenie się z prawda o samym sobie. Ty nie chcesz słuchać nikogo poza swoimi zaburzonymi obecnie myślami, poza swoimi masochistycznymi, krzywdzącymi Ciebie (i innych myślami, które są zapewne wynikiem epizodu depresyjnego. I że niby co, ludzie z depresją są wytykani? Dobrze wiedzieć; ]. Bo wiesz, na całe szczęście nie żyjemy już w Średniowieczu, wizyty u lekarza, jakim jest psychiatra, i branie leków antydepresyjnych to jest codzienność w wielu środowiskach; ] Wiem coś o tym, serio. Widzę ilu "normalnych" ludzi bierze te leki wokół mnie, i kim są ludzie na oddziałach psychiatrycznych.
A DDA to według Ciebie koniec wszelkich możliwości, by żyć jak człowiek, by być szczęśliwym, by tworzyć relacje z innymi ludźmi i być w związku? Powiedz to tym wszystkim ludziom, którzy poprzez pracę nad sobą, terapię, poradzili sobie z tym "fatum". Naprawdę istnieją tacy. Owszem, DDx mają trudniej w życiu, więcej: mają przechlapany start, bagaż, którego nie łatwo się pozbyć, jeżeli w ogóle.. Związki też nie są łatwe. Są cholernie skomplikowane. No i co? To nie znaczy, że należy z nich zrezygnować, bo jest się DDA. Może w ogóle najlepiej dobijać wszystkich DDA?
"Och, jakąż zagadką jest człowiek! (...) I właśnie dlatego pewien myślący jegomość powiedział, że lepiej go jebać niż usiłować zrozumieć."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
314
Dołączył(a)
02 paź 2009, 20:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez Zenonek 17 wrz 2010, 17:25
fallenone26,

Jasne. Setki tysiace, mlny ludzi jakby mialo chociaz jako-takie zdrowie fizyczne - nie trzepaloby piany tylko by sie bralo za robote i studia. I w koncu by do czegos doszli.

To, ze jestes zdrowy i mlody to twoja ogromna szansa na to, ze kiedys bedziesz zarabial przyzwotie pieniadze.

Zreszta Polska tez sie troche zmieni - bo NIE bedzie innego wyjscia. Za 10 lat nikt juz nie bedzie robil za 2000 zl.


Ile chodziles na psychoterapie ? To jest dlugotrwala sprawa i czesto przez pierwszych kilka miesiecy-rok moze nastapic nawet pogorszenie.

Antydepresanty to podstawa w tej chorobie, wiec nie wiem na co czekasz...
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez fallenone26 19 wrz 2010, 06:50
Dla mnie nie ma "kiedys". Dla mnie jest jedynie "tu i teraz". Pigulka nie zmieni rzeczywistosci. Jesli czlowiek nie moze spelniac sie w zyciu, nie zaspokaja podstawowych potrzeb wynikajacych z jego wieku, to po prostu choruje na choroby psychiczne. Jest to naturalna konsekwencja. I chocby bral tony lekow antyderpesyjnych, odwiedzal tysiace szarlatanow (psychologow), medytowal przez 12 godzin dziennie, chodzil 7 codziennie do kosciola, to mimo wszytko nie zmieni to jego zdrowia psychicznego. Dlaczego? Bo musi zapokoic te potrzeby.

Chodzilem wystarczajaco dlugo, aby stwierdzic, ze to jedna wielka sciema. Poza tym nie lubie rozmawiac o sobie z obcymi ludzmi.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
16 sie 2010, 12:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

Avatar użytkownika
przez specjal 20 wrz 2010, 16:33
Może cię pocieszę ale nie jesteś wyjątkiem i wyjdziesz z tego.Co mówili lekarze.Brałeś leki?Próbowałes,z góry założyłeś że nie dasz rady,wiem w /cenzura/ kłopotów dziewczyna odeszła ale pocieszę ciebie .Jesteś wolny.Masz jakieś hobby czymś się interesujesz?Wiesz co każdy by chciał być bogaty i zdrowy.

[Dodane po edycji:]

Pozatym słuchaj się zennonka od dobrze pisze
Jam nie z soli ani roli,jam jest z tego co mnie boli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
445
Dołączył(a)
31 maja 2010, 22:08
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez Zenonek 20 wrz 2010, 16:46
specjal,

Z tego co on pisal wczesniej to bral jakies leki, ale zaledwie monoterapie i zaledwie przez miesiac czy troche ponad, wiec to stanowczo za malo.


Jemu jest potrzebna solidna pomoc psychiatryczna.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez Wujek_Dobra_Rada 20 wrz 2010, 21:58
fallenone26, A skąd taka roszczeniowa i egoistyczna postawa u Ciebie, że wszystko Ci się należy? Jednym ze sposobów wyjścia z depresji będzie fajna fura... Większej bzdury nie czytałem. Wierz mi, że w Twoim stanie nawet gdybyś dostał teraz Ferrari i willę nad morzem, nie wiele by to zmieniło w Twoim sposobie postrzegania świata. Co więcej, zwiększyło by Twoją roszczeniową postawę. Nie śmiem wątpić w Twój intelekt, ale jak na mój chłopski rozum to na coś takiego trzeba sobie zapracować? Niestety muszę Cię zmartwić, ale te antydepresanty robiące ''siekę z mózgu'' oraz zło w najczystszej postaci jakim jest psycholog to Twoja jedna i jedyna szansa, żeby normalnie funkcjonować. Ogólnie piszesz, że nie wiesz po co tu piszesz, oczywiście szukając pomocy. Zenonek wszystko ujął bezbłędnie. Jeśli jesteś inteligentnym facetem, weźmiesz to do serca.
Wujek_Dobra_Rada
Offline

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

Avatar użytkownika
przez Viridian 21 wrz 2010, 22:01
Przyznam się, że drażnią mnie argumenty w stylu "on po prostu nie chce widziec zadnych pozytywow". Nikt nie obwinia osoby z daltonizmem, za to, że nie jest ona w stanie widzieć kolorów, a jednak obwinia się chorych na depresję za to, że nie widzą dobrych stron życia. :roll:

Z własnego doświadczenia mogę dodać tyle: pozbycie się poczucia winy wobec siebie jest jednym z najważniejszych kroków do wyleczenia się. W depresji to właśnie poczucie winy jest na tyle wyolbrzymione, że potrafi ono całkowicie wykrzywić obraz samego siebie; wytykamy sobie każde potknięcie, każdą porażkę.
Owszem, za własne błędy trzeba brać odpowiedzialność, na tym polega dorosłe życie. Ale trzeba też umieć sobie te błędy wybaczać, na tym polega bycie człowiekiem. :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
184
Dołączył(a)
12 lip 2007, 18:46
Lokalizacja
miasto nad rzeką

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez fallenone26 23 wrz 2010, 15:52
niemądry napisał(a):Poruszyłeś tutaj bardzo ważną kwestię. Zauważ, że bardzo niewielu osobom dane jest to wszytko za darmo. Bardzo niewielu ludzi dostaje dobrą pracę po znajomości, niewielu ludzi dostaje od rodziców dom i samochód. Zwykle każdy musi sobie na to sam zapracować. Nie ma litości. Nikt niczego nie da Ci za darmo. Nikt nie ułatwi Ci życia tylko dlatego, że wychowywałeś się w trudnych warunkach. Bo niby dlaczego? Wiele osób, śmiem twierdzić że większość, nie miała w dzieciństwie lekko. Dziś jesteś dorosłym człowiekiem i Ty, tylkko i wyłącznie Ty odpowiadasz dziś za swoje błędy. Nikt inny nie może i nawet nie powinien próbować brać na siebie odpowiedzialności za Twoje czyny. Rzuciła Cię dziewczyna? Wielu dorosłych mężczyzn będących w Twoim wieku nigdy nie miało dziewczyny. Studia? Bill Gates czy Steve Jobs odnieśli sukces bez ukończonych studiów.

Podoba mi się, że potrafisz wymienić błędy jakie popełniłeś. Pora teraz wziąć za nie odpowiedzialność. Przyznać się przed sobą, że spierniczyłeś wiele spraw i musisz ponieść tego konsekwencje.


Według mnie jedynym, podkreślam, jedynym sposobem na jakikolwiek postęp jest przyznanie się do tego, że spierniczyłeś, zepsułeś wiele spraw. Nie dałeś rady z tego czy innego powodu. Rodzina nie chce Ci pomóc? A czy jesteś pewien, że gdybyś taka pomoc otrzymał, potrafiłbyś z niej skorzystać?



Dużo jest racji w tym co piszesz. Ktoś kto nie może realizować swoich marzeń z pewnością cierpi. Żaden lek, terapia, lekarz nie zdobędą za Ciebie wykształcenia, pracy, nie kupią Ci mieszkania, samochodu, nie sprawią, że pokocha Cię dziewczyna. Nie oczekuj niemożliwego.


Hej!

Madrze piszesz. I dlatego odpisuje na twojego posta. Jestem swiadom swoich bledow. Jestem za nie odpowiedzialny i ponosze tego bardzo bolesne konsekwencje. Ale uwazam, ze nie zasluzylem na to, co mnie spotkalo. Tym bardziej, ze wlozylem duzo pracy i zaangazowania w to, aby osiagnac swoje cele. Nie udalo sie. Nie jest wcale tak, ze ja cos chce za darmo, nie jest tez tak, ze mam postawe roszczeniowa. Ja po prostu nie widze perspektyw. Blad. Nie tyle nie widze, co ich po prostu nie mam.
Czy gdybym cofnal czas to postapilbym inczej? Nie wiem. Chyba nie, bo w tamtych sytuacjach po prostu nie dawalem rady. Czy Ty jakbys byl bezrobotnym, z beznadziejnym CV oraz perspektywa kiepskiej pracy za grosze, bylbys zdrowy? Jaki sens ma wegetacja z miesiaca na miesiac bez zadnych szans na normalne zycie? Praca jako "fizol" albo pracownik marketu nie daje szans na jakikolwiek awans, nie wspominajac, ze jesli ktos chcial robic zupelnie cos innego, to taka praca go wykonczy do reszty. Tak bylo ze mna przez ostatnie lata. Praca stala sie gwozdziem do trumny. Poglebiala moje stany depresyjne, poglebiala poczucie beznadziei oraz utwierdzala w przekonaniu, ze jestem zerem, czego rowniez doswiadczylem ze strony wspolpracownikow. O wlasnym mieszkaniu, rodzinie i dzieciach juz dawno zapomnialem, bo jest to nieosiagalne na tym poziomie materialnym. Czy to jest normalne? Zreszta pieniadze to nie jedyna kwestia. Zeby miec rodzine trzeba przede wszystkim byc szczesliwym, cieszyc sie wlasna praca, cieszyc sie zyciem. Inaczej mamy podwaliny pod rodzine patologiczna. Tak by bylo w moim przypadku. No ale zostawmy ten temat, bo jest on w sferze marzen.

Ja po prostu nie chce zyc tym zyciem, jakie mam. To zmien to? Jak? Praca za 1300zl? Brak slow...

Viridian: A jakie to sa te dobre strony mojego zycia? Jestem slepy? Oczywiscie argumenty Zenona (jestes zdrowy i mlody) do mnie nie trafiaja. Zreszta to chyba oczywiste.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
16 sie 2010, 12:50

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez Zenonek 23 wrz 2010, 18:11
fallenone26,

A dlaczego nie trafiaja ? Skoro to jest absolutna podstawa : to , ze jestes mlody i zdrowy fizycznie, oprocz tego, ze same w sobie to sa ogromne wartosci pozytywne to jeszcze dzieki nim mozesz cos osiagnac......

Oprocz tego napisalem, ze masz NIEzerowa szanse wyjscia z choroby przy odpowiednim leczeniu i wtedy twoja mlodosc i zdrowie beda twoimi atutami...

Wez sie zacznij leczyc czlowieku....Bo bez tego nic sie nie zmieni...


Co do zarobkow - to nie jest twoja wina - po prostu zyjemy w maksymalnie chujowym panstwie. W panstwie w ktorym normalni ludzie pracuja niemal za kolchozwe zarobki....

Ale szansa zawsze jest...nie mozesz wrocic na studia , skoro miales juz cos zaliczone ?
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez Wujek_Dobra_Rada 23 wrz 2010, 18:38
Znasz dobrze polskie realia, więc wiesz, że standardowo tu można zdechnąć z głodu. Wiesz też, żeby coś osiągnąć trzeba być zaradnym/przedsiębiorczym/znać się na czymś lub mieć znajomosći lub wszystko na raz. Tak jak ty, pewnie 90% społeczeństwa, nie jest z tego zadowolona. Skoro nie widzisz perspektyw to ich nie będziesz miał. Żeby być szczęśliwym to trzeba cieszyć sie z tego co się ma i z tego, że dąży się w jakimś tam kierunku. Są ludzie co pracują za 1300 i są szczęśliwi. Tutaj po części mogę Cię zrozumieć, ponieważ ostatnio nic mnie nie cieszy. Masz tylko jedną opcję. Skoro jest Ci źle i to się pogłębia, wszystko mówi, że coś jest nie tak i trzeba to zmienić. Małym krokiem do przodu jest to, że wiesz co byś chciał. Teraz odpowiedz sobie jak...
Wujek_Dobra_Rada
Offline

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez rdl 23 wrz 2010, 23:05
generalnie Kolego (jak rozumiem) to mnie trochę zdenerwowałeś.


Zenonek napisał(a):fallenone26,

Dziewczyna cie zostawila ? Wiele ludzi sie rozchodzi, nie jest to cos niesamowitego - jestes mlody mozesz miec NIEjedna jeszcze.


Chłopie, ty chyba nigdy nie byłeś zakochany, a twoje dziewczyny traktowałeś jak przedmioty. Jeżeli się kochacie i jest extra, a nagle Ta druga osoba mówi papa, to jak tu się nie załamać, skoro chciało się być z nią do końca życia!

Zenonek napisał(a):fallenone26,
Studia przerwane ? Wiele osob ma podobnie - zreszta w Polsce studia nie znacza wiele.


Myślę że masz jakiś chory pogląd. Ludzie z wyższym wykształceniem mają z pewnością większe możliwości niż ludzie ze średnim czy zawodowym... i nie mów że nauka to bzdura - bo tak można wywnioskować, sam pewnie nie skończyłeś żadnej wyższej uczelni.

Zenonek napisał(a):fallenone26
Nie dorobiles sie niczego ? Sory, ale czego chcialbys sie dorobic w tym wieku ? 99 % osob w tym wieku nie dorobilo sie tez niczego.

Może on po prostu nie docenia tego do czego doszedł w swoim życiu, ma problemy z zauważeniem tego.

Zenonek napisał(a):fallenone26
Eizod z narkotykami ? No to co z tego ?

Jeżeli dla Ciebie narkomania to nic, to czy ty w ogóle masz jakieś odruchy ludzkie?

Przepraszam za małą krytykę, ale jak widzę takie wypisywane bzdury to mi się słabo robi. Generalnie fallenone to chłopie nie poddawaj się. Musisz wziąć się w garść. Poszukaj pracy, jeżeli nie w Polsce to za granicą. Zmień towarzystwo, bądź ( jeżeli Cię stać ) wyjedź na wakacje. Kiedyś ktoś mi powiedział, że życie to nieustanne pasmo porażek z małą przerwą na chwilę szczęścia. Byłem w podobnej sytuacji jak Ty i nie ukrywam, że te słowa bardzo mi pomogły, dzięki nim odbiłem się od dna. Ja również po utracie dziewczyny próbowałem ucieczki w różne "miejsca", niestety nic nie pomagało bądź przynosiło skutek tylko chwilowy. Od problemów nie uciekniesz, trzeba sobie z nimi poradzić. Musisz się ogarnąć! 3m się!
rdl
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
12 wrz 2010, 23:36

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez fallenone26 24 wrz 2010, 16:42
Zenon: Wez przestan pisac bzdury czlowieku. Wiele osob ma podobnie? Wiele osob przerywa studia i traci 5 lat z zycia? Wiele osob traci swoje marzenia, bo jedyna rzecz, ktora miala dla niego sens w zyciu zostaje mu odebrana? Czlowieku przestan juz pisac w moim temacie, bo mnie po prostu wkurwiasz tym minimalizowaniem moich doswiadczen. Skoro jestes taki madry otworz osrodek pomocy dla ludzi w depresji i na kazdej sesji probuj im wmowic, ze to, co ich spotkalo jest niczym wielkim, drobrnostka, ze duzo osob ma tak samo. Moze ci sie uda. Jeszcze przy okazji zarobisz.

Pewnie ty w zyciu miales i masz duzo ciezej? Widac jak masz ciezko po ilosci postow, ktore wysylasz na te forum. Pewnie to z nadmiaru pracy?

Aha....wujek dobra rada: zmien tego awatara, bo jesli on tak debilny i nie pasujacy do tego forum, ze az brak slow.
Ostatnio edytowano 24 wrz 2010, 20:25 przez Gość, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Postaraj się hamować złość w dyskusji.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
16 sie 2010, 12:50

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez Zenonek 24 wrz 2010, 16:54
fallenone26,

Nie zrozumiales o co mi chodzilo facet... Miales pare przykrych doswiadczen, a dziecinstwo bardzo przykre (i to bylo najgorsze), reszta ? Wiekszosc osob ma klopoy na studiach i klopoty w zwiazkach.

Co cie wkurwia, to ze znalazlem argumenty przemawiajace za toba ?

To czego ty bys oczekiwal , poglaskania po lbie ? Wez czlowieku, w chorobie tez trzeba miec jaja...

jak NIE chcesz sobie SAM pomoc to nikt ci nie pomoze, a wez chlopie rob co chcesz

skoro uwazasz , ze twoje zycie jest nic nie warte to prosze bardzo, wedle zyczenia,

Rozumiem, ze bzdurami sa tez wedlug ciebie moje porady, zebys sie leczyl ? ^^ :great: :great:
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez agi114 24 wrz 2010, 17:16
Mój syn ma ten sam problem. Jego dotychczasowe życie to wielka porażka i trauma a to nie do końca prawda. Depresyjny mózg każe mu widzieć tylko te porażki i nimi zyć. Szczesliwe chwile tak skutecznie wyrzucił z głowy że naprawdę ich nie pamięta. Jak o nich opowiadam to powolutku zaczyna mu coś świtać. Ale się leczy od pół roku. Też powinienieś.
Offline
Posty
355
Dołączył(a)
26 lip 2010, 16:14
Lokalizacja
nad morzem

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do