Bilans 8 ostatnich lat zycia...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez fallenone26 13 wrz 2010, 10:37
Oto bilans moich ostatnich 8 lat zycia:

- dziewczyna, ktora kochalem zostawila mnie
- dwukrotnie przerwałem studia
- miałem napady autoagresji, po której zostały trwałe ślady
- nie dorobiłem się praktycznie niczego
- miałem epizody z narkotykami
- przespałem mnóstwo dni
- wyrzucono mnie z domu
- stracilem prace (ale byla gowno warta, wiec sie tym akurat nie przejmuje)

To wszystko plus fakt, ze pochodze z patologicznego domu miało zasadniczy wpływ na uksztaltowanie sie mojego beznadziejnego charakteru. Te doswiadczenia mnie zniszczyly i uczynily ze mnie czlowieka, ktory codziennie mysli o tym, aby sie zabic. "Co cie nie zabije, to cie wzmocni." Te banialuki w moim przypadku zupelnie sie nie sprawdzily. Pytam sie codziennie sam siebie: czemu mnie to spotkalo? Czemu mnie ciagle spotyka samo zlo? Najpierw przemoc w domu, potem przemoc w szkole, potem przerwane studia, jedne, drugie, potem beznadziejna praca, a dzisiaj bezrobocie. Czemu /cenzura/ mnie to spotkalo? 26 lat i zadnych perspektyw na normalne zycie. Nikogo u boku.Zerowy start w dorosle zycie. Nie widze argumentow przemawiajacych za dalszym zyciem, ale z drugiej strony nie mam odwagi zeby sie powiesic. Po prostu nie mam odwagi. Na trzezwo nie bylbym w stanie tego zrobic. Kiedys mialem marzenia, ale one umarly w obliczu doswiadczen zyciowych. A czy zycie pozbawione marzen ma sens? To chyba pytanie retoryczne.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
16 sie 2010, 12:50

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez Zenonek 13 wrz 2010, 10:45
fallenone26,

Dziewczyna cie zostawila ? Wiele ludzi sie rozchodzi, nie jest to cos niesamowitego - jestes mlody mozesz miec NIEjedna jeszcze.

Studia przerwane ? Wiele osob ma podobnie - zreszta w Polsce studia nie znacza wiele.

Nie dorobiles sie niczego ? Sory, ale czego chcialbys sie dorobic w tym wieku ? 99 % osob w tym wieku nie dorobilo sie tez niczego.

Eizod z narkotykami ? No to co z tego ?

Przespales wiele dni ? haha a coz to takiego ?

Co argumentow przemawiajacych za tym, ze warto zyc - w twoim poprzednim topiku juz napisalem kilka - moze sie odnies do nich ? Pewnie ich nie czytales.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez 19_latek 13 wrz 2010, 10:49
fallenone26,
... a teraz wypisz swoje zalety. Pociesze cie ze przeszlosc nie istnieje, to tylko zbitka obrazów w twojej głowie.
19_latek
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez Zenonek 13 wrz 2010, 10:52
Skopiowalem z tamtego tematu pare argumentow za zyciem :


- jestes zdrowy fizycznie, tak ? Zatem mlny ludzi byloby super szczesliwych majac zdrowie fizyczne bez zadnych "ale"

- jestes mlody - wszyscy ludzie starzy chcieliby miec mlodosc znowu

- bedac tak mlodym jest oczywistym, ze nie stac Cie na mieszkanie, nowy samochod i dobre zycie, 98-9 % Twoich rowiesnikow tez nie stac na takie rzeczy lub nie byloby stac gdyby nie rodzice

- jestes chory psychicznie na depresje (raczej na nerwico-depresje, gdyz u ciebie jest to zapewne spowodowane przez czynniki zewntetrzne), wiec twoje myslenie jest znacznie skrzywione i wyolbrzymione, nie myslisz trzezwo

- istnieje duza szansa, ze przy odpowiedniej farmakoterapii i psychoterapii wyjdziesz z tego dola

- jezeli uda ci sie wyzdrowiec to bedziesz mial cale zycie przed soba, byc moze uda ci sie niezle zarabiac

- krok ostateczny bedziesz mogl zawsze podjac- lepiej pierwsze dac szanse medykamentom i terapii

[Dodane po edycji:]

I jeszcze jedna sprawa jaki zarobek by cie usatysfakcjonowal ? Pisales, ze 2000-2500 to juz by bylo OK.

Taki zarobek jest jak najbardziej realny, tylko musisz sie jakos ogarnac z tej depresji.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez zawilinski 13 wrz 2010, 17:26
napisz jaki masz problem ze zdrowiem
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
11 lip 2009, 13:50

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez fallenone26 14 wrz 2010, 15:57
Zenonek napisał(a): cut


Fajnie bagatelizujesz tragedie innych ludzi. Pewnie ty przeszedles wiecej? Swoja droga jestem ciekaw co bys napisal kobiecie, ktora stracila dziecko? Pewnie cos w tym stylu: "Nie jestes pierwsza, ktora to spotkalo. Zreszta, nic nie stoi na drodze, zebys zrobila sobie kolejne"

19latek: Jak sie ma 19 lat, to przeszlosc moze byc "nieznaczaca zbitka obrazów w glowie". Ale kiedy pozniej ta zbitka obrazow ma destrukcyjny wplyw na twoje zycie, to inaczej zaczynasz na nia patrzec. Za bledy mlodosci kare czesto placimy w doroslym zyciu.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
16 sie 2010, 12:50

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez Sassic 14 wrz 2010, 17:20
Pytanie brzmi co chciałeś osiągnąć tym postem, że co miałeś ciężkie-krótkie życie, wypisałeś parę rzeczy, które Cie spotkały nie jesteś jedyny z taką historią. Oczekiwałeś, że ludzie tutaj pogłaszczą Cię i utwierdzą w tym jaki to Ty jesteś beznadziejny? Tutaj każdy coś w życiu doświadczył, ale każdy dalej walczy mimo swoich wad i problemów walczy dalej z życiem.
To może kubeł zimnej wody na ochłodę:
- Dziewczyna Cię rzuciła no przykre znam to jak i każdy w jakimś związku ale co to za powód rozpaczy. Nawet jeśli to po pewnym czasie podnosisz się, otrzepujesz godność z kurzu i dalej kroczysz przez życie. Nie pierwsze i nie ostatnie rozstanie, bo przecież tak się ludzie docierają szukają stałych partnerów, a Ci stali są wypadkową doświadczeń z innych związków. Niewiele jest związków, że od razu znajdziesz tego jednego jedynego i nie musisz dalej szukać, co nie znaczy że nie ma bo sam znam takie pary.
- dwukrotnie przerwałeś studia - ja pięciokrotnie zmieniałem kierunek 1 co roku ... znudziło mnie to i przerwałem, znam z 20 osób o podobnym przebiegu studiów...
- doświadczyłeś autoagresji - no i? sam mogę Ci pokazać ślady, parę ciekawych blizn. ale autoagresja świadczy o problemie przetwarzania emocji u mnie to był gniew... może rozmowa z fachowcem Ci w tym pomoże
- nie dorobiłeś się niczego, to żaden argument w tym wieku... ja jestem o 2 lata młodszy i też mogę powiedzieć, że niczego się nie dorobiłem, nie mam planu na życie, ale ciągle szukam... żeby coś w tym wieku osiągnąć to trzeba nieźle przez życie zapier...
- narkotyki .... ja tego nie skomentuje bo to jest dla mnie zwyczajna głupota
- masa przespanych dni - śpisz ile potrzebujesz nawet jak to jest 12h na dobę
- wyrzucono z domu - chętnie bym się zamienił, groźba tego czynu jest efektywniejsza...
- praca przychodzi i odchodzi jest jak dziewczyna szukasz takiej, która będzie spełniała wszystkie twoje kryteria i dobrego pracodawcy
Nie chce umniejszać twoich odczuć, wyżaliłeś się napisałeś co Cię gryzło, a ludzie bardziej doświadczeni wypowiedzieli się jak oni widzą tą sytuację - potrzebujesz porady, pomocy na pewno ktoś takową Ci zaoferuje... jak również rozmowa z terapeutą/psychologiem pomogła by Ci poskładać umysł do kupy na tyle by odrzucić te bajki, że nic już nie będziesz w stanie osiągnąć... użalanie się nic nie wnosi do życia poza jeszcze większą depresją - trzeba walczyć i tego Ci życzę.
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
10 wrz 2010, 09:25

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez Zenonek 14 wrz 2010, 17:26
Sassic,

Zgadzam sie z tym co napisales.

Fallenone potrzebuje szybkiej pomocy psychiatryczno-psychologicznej.

Nawet nie odniosl sie do moich argumentow przemawiajacych za zyciem.

Widac, ze on po prostu nie chce widziec zadnych pozytywow.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez fallenone26 16 wrz 2010, 12:57
Sassic napisał(a):Pytanie brzmi co chciałeś osiągnąć tym postem, że co miałeś ciężkie-krótkie życie, wypisałeś parę rzeczy, które Cie spotkały nie jesteś jedyny z taką historią. Oczekiwałeś, że ludzie tutaj pogłaszczą Cię i utwierdzą w tym jaki to Ty jesteś beznadziejny?


Wiem na pewno czego nie oczekiwalem: twojej odpowiedzi. Nie oczekiwalem rowniez ani porad, ani wsparcia. To, ze mam chore emocje nie znaczy, ze tak samo ma sie sprawa z intelektem. I nie ublizaj mi, tym bardziej, ze jestes ode mnie mlodszy. Mam ochote, to pisze. Nikt mi tego nie zabroni. Nie rozmawiam o tym w realu, bo po pierwsze nie mam z kim, a po drugie malo kto chcialby o tym rozmawiac. Zreszta w polsce takich jak ja wytyka sie palcami, wiec lepiej sie takimi doswiadczeniami nie chwalic, bo tylko zle sie na tym wyjdzie.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
16 sie 2010, 12:50

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez 19_latek 16 wrz 2010, 13:05
fallenone26,
Wiekszosc ludzi ktorzy chodza do psychiatry "wytyka sie palcami". Jak nie masz z kim o tym pogadac w realu to idz do psychologa...
19_latek
Offline

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez Zenonek 16 wrz 2010, 13:07
fallenone26,

tyle, ze w poprzednim temacie pytales sie o jakies argumenty za zyciem, po czym napisales, ze nikt nic nie napisal...

A jednak pare argumentow sie znalazlo.


Jadnakowoz dopoki sie nie zaczniesz leczyc dopoty nie bedzie lepiej...

Twoj wybor - chociaz ja tego nie rozumiem - skoro jest szansa na to zeby poczuc sie lepiej to czemu tego nie sprobowac ?

Nie wiem jakis masochizm uprawiasz, lubisz tak cierpiec ? Bo my juz nie wiemy o co chodzi.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez GreenGo 16 wrz 2010, 14:23
A ja odetnę się od uwag innych, nie mam w zwyczju nikogo pocieszać, tym bardziej pouczać, interesują mnie tylko konkrety.
@fallenone26
Jak sobie radzisz teraz, pracujesz, masz gdzie mieszać, masz trochę spokoju?
Sam mam problemy, ale wciąż szukam rozwiązania, cóż prawda jest taka, że problemy są zawsze subiektywne, nikt nie czuje tego co czują inni, więc nikt nie potrafi sie postawić na miejscu innej osoby, nawet ci, którzy mieli lekkie i udane życie od początku, mogą wpaść w ciężką depresję, ale kto potrafi zrozumieć ich ból.

Z rad praktycznych na poprawę sytuacji proponuję zrobić tak: kwestionuj historie o swoim życiu, które przewijają Ci się w umyśle, zadawaj sobie pytania, czy to aby na prawdę tak jest, że masz przesrane? Czy rzeczywiście jest powód, żeby czuć się przegranym? Co jest problemem? Gdzie jest ten problem? Zadawaj sobie różne pytania i staraj się WYCZUĆ odpowiedzi, to ma być jak medytacja, najważniejsze jest kwestionowanie historii, które masz w swojej głowie na wszystkie tematy, na początek te najbardziej nieprzyjemne, to co wydaje się być absolutną prawdą, kwestionuj to, poddawaj pod wątpliwość myśli na swój temat, tego jak uważasz, że inni Ciebie traktowali i traktują, jaka będzie przyszłość, czego się boisz, itd., w ten sposób wyprowadzisz swój umysł z destrukcyjnego błędnego koła, w które wpadł, rozluźnisz ten mechanizm, to działa, ZRÓB TO!

Rozmyślanie o tym co było nie rusza niczego do przodu, nic się nie zmienia, co najwyżej na gorsze, wiec skorzystaj z mojej rady, nawet jeśli wydaje się być głupia, to zobacz, czy to działa i wpadnij tu za jakiś czas pochwalić się efektami.

I jeszcze jedno, największym i jedynym problemem jesteśmy my sami, jak człowiek jest szczęśliwy, zdrowy i nie ma konfliktów wewnętrznych, to może poradzić sobie ze wszsytkimi trudnościami na swojej drodze.
GreenGo
Offline

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez Sassic 16 wrz 2010, 14:40
Wiem na pewno czego nie oczekiwalem: twojej odpowiedzi. Nie oczekiwalem rowniez ani porad, ani wsparcia. To, ze mam chore emocje nie znaczy, ze tak samo ma sie sprawa z intelektem. I nie ublizaj mi, tym bardziej, ze jestes ode mnie mlodszy. Mam ochote, to pisze. Nikt mi tego nie zabroni. Nie rozmawiam o tym w realu, bo po pierwsze nie mam z kim, a po drugie malo kto chcialby o tym rozmawiac. Zreszta w polsce takich jak ja wytyka sie palcami, wiec lepiej sie takimi doswiadczeniami nie chwalic, bo tylko zle sie na tym wyjdzie.


fallenone26,Czy zawsze i do wszystkich jesteś tak wrogo nastawiony?
Po pierwsze nie ubliżyłem Ci w żaden sposób i nie umniejszyłem twojej inteligencji w żaden sposób, tylko konstruktywnie wyraziłem swoje zdanie(jeśli czujesz inaczej trudno przepraszam, nie to było moim zamierzeniem). Wiek tutaj nie ma nic do rzeczy liczy się doświadczenie... Nikt Ci nie zabronił tutaj pisać, ani ja, ani nikt inny jak widać po postach, ale pisząc tutaj trzeba się liczyć, że ktoś odpowie nawet jak nie oczekiwałeś porad czy wsparcia, bo nie siedzimy w twojej głowie, reagujemy na to co zostało napisane... ze zdaniem innych też należy się liczyć, bo każdy ma jakieś i nie koniecznie po twojej myśli... To że nie rozmawiasz o tym w realu jak najbardziej rozumiem sam nie mam z kim o tym pomówić od tego jest forum i wchodząc tutaj liczyłem się z tym, że usłyszę różne zdania nie koniecznie muszą mi się spodobać... ale schowałem dumę do kieszeni i mimo to staram się jakoś porozumiewać...
Także jeśli chcesz porozmawiać, wyrazić swoje zdanie czy ogólnie o życiu pogadać zapraszam na PW.
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
10 wrz 2010, 09:25

Re: Bilans 8 ostatnich lat zycia...

przez fallenone26 17 wrz 2010, 15:01
Na zadna terapie sie nie wybieram. Juz przerabialem to. Nie potrzebuje pogaduchy z hochsztaplerem. Najzabawniejsze w spotkaniach z psychologami jest ta cala farsa, ktora wyczuwa sie na spotkaniu - psycholog udaje, ze potrafi pomagac, natomiast ty udajesz, ze cos ci to daje. Taki jeden wielki teatr. Hehehe... Juz przerabialem to. Predzej wroce do lekow antydepresyjnych, ale one tez sa jednym wielkim gownem, ktore robi taka sama sieczke z mozgu jak depresja, czy narkotyki. Tak naprawde jedynym lekarstwem, ktore mogloby mi pomoc jest po prostu normalne zycie tj. normalna praca, dajaca satysfakcje, spelnienie oraz szacunek innych ludzi, normalne zarobki pozwalajace zaspokoic podstawowe potrzeby doroslego czlowieka tj. wlasne mieszkanie, samochod. To wszystko nie bedzie mi dane, bo moje marzenia poszly sie je-bac. Zawsze sobie mowilem, ze skoro nie moge miec normalnego zycia osobistego tj. swojej rodziny i dzieci (ogolem bycie DDA praktycznie dyskwalifikuje posiadanie normalnej rodziny - zazwyczaj kontynuuje sie patologie, jaka sie zostalo obdarzonym w domu), to chociaz postaram sie ulozyc sobie zycie zawodowe - tj. stac sie kims w zyciu, zarabiac przyzwoite pieniadze. Realizacja tego celu mialo byc ukonczenie przyszlosciowego kierunku studiow na Politechnice. Niestety nie udalo sie. Stracilem 5 lat. A co zyskalem dzieki temu? Poza bliznami na rekach, pogorszeniem sie zdrowia psychicznego oraz zupelnym zatraceniem wiary w siebie, chyba nic. To, co bylo praktycznie calym moim zyciem, jedyna moja nadzieja, stalo sie przeklenstwem, przyslowiowym gwozdziem do trumny. Dzisiaj przeszlosc nie daje mi spokoju. Nie funkcjonuje juz normalnie - ciagle jestem wkurwiony, nie moge przestac myslec o tym, co mnie spotkalo i co stracilem. Nie widze rowniez szans na powrot na studia - nie mam ani zdrowia, ani pieniedzy. Z rodziny mi nikt finansowo nie pomoze (zreszta nigdy mi nie pomogli, kiedy przerywalem drugi raz studia, nie majac grosza przy duszy, nawet nie probowalem prosic ich o pomoc finansowa). Ale zaplaca za swoje decyzje w przyszlosci, kiedy beda starzy i nieporadni. Wtedy ja o nich zapomne. Zreszta...co ja gadam, mam nadzieje, ze zdolam o nich zapomniec duzo wczesniej.

Zenonek, tak wiem, dla ciebie bycie mlodym i zdrowym fizycznie nadaje sens zyciu. Nie wiem, czy moje zachowanie mozna nazwac masochizmem. Na pewno duzo we mnie autoagresji. W koncu doswiadczanie przemocy robi swoje.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
16 sie 2010, 12:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do