syn z depresją

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: syn z depresją

przez agi114 08 wrz 2010, 18:36
Miki 74: byłam nadopiekuńczą mamusią i to był jeden z podstawowych błędów. Maja dzidzia była malutka, trzeba było ją chronić, zagłaskać na smierć bo rozpadła się rodzina, reagowałam natychmiast w chwili jak widziałam że konsewencją jego działania mogła być porażka, nie dawałam mu się przewrócić!Moje dziecko zamknęło się przede mną na długie lata a ja juz tylko potem wrzeszczałam, krzyczałam, karałam, nic nie dawało efektu. Dobrze że stało się tak ze syn zgłosił mi ten problem sam. Wtedy zaczęłam pracować również nad sobą. Paradoksalnie teraz mam dużo lepszy kontakt z synem. Daje mu wolną rekę w decyzjach, nie chodzę z nim już sklepu po ciuchy (albo pójdziesz ze mną i ja sprawdzę co wybrałeś albo nie kupimy w ogóle). Teraz staram się tylko pokazać może lepszą drogę, dac kilka opcji do wyboru ale on ma sam wybrać albo sam sobie wymyslić jak coś chce zrobić a ja mam zaakceptować i już. Moge ewentualnie stwierdzić że ja zrobiłabym to inaczej. Wiem że muszę mu pozwolić się "przewracać" i to jest bardzo trudne ale staram się, Sam syn widzi moją zmianę i to że się staram i wiem że to docenia. Zdarza mi się jeszcze że gadam gadam i gadam bo on nie reaguje, nie mówi mi: tam mamo zrobie to tak jak mówisz bo to jest dobre dla mnie. A ja właśnie chce to usłyszeć! Glupie, nie? On mówi" skończ! nie moge już cie słuchać! I on ma rację, sama nie chciałabym takiej upierdliwej papli słuchać. Oczywiście to jest duże streszczenie takich lub podobnych sytuacji ale sens jakiś przekazałam. Nie będe wtryniać się mu w leczenie. Chce mieć tylko mozliwość reakcji jeżeli bedę widziała że dzieje się duzo gorzej przez dłuższy czas. Tak jak teraz. Były efekty leczenia ale niestety od dwóch miesięcy jest zastój i cofanie się i gadanie o "alienacji' , I widzę ze syn potrzebuje pomocy, chce jej ale tak jakby bał się ją wziąć. Wygląda to taK: chce skończyć szkołę ale nie bede do niej chodził bo boję się. Boję się również że z jego agresji do ludzi może wyjść nieszczęście więc wybacz ale uważam że w tej sytuacji powinnam reagować. Nie chce pytać lekarza o nic bo i tak mi nie powie i będzie miał rację. Chce mu opowiedzieć o moich dwumiesiecznych obserawcjach i zapytać ewentualnie czy są inne leki które moge bardziej pomóc. Zeby pomóc muszę wiedzieć! No i nie dziwie się synowi! Gaduła ze mnie okropna! Pisze i pisze....Pozdrawiam wszystkich.
Offline
Posty
355
Dołączył(a)
26 lip 2010, 16:14
Lokalizacja
nad morzem

Re: syn z depresją

przez miki74 08 wrz 2010, 20:11
Nie znam tej sytuacji, więc może masz rację, że sytuacja jest podbramkowa i musisz Ty zareagować.

Pamiętaj jednak, że interweniując w ważnych dla niego sprawach, tak trochę ubezwłasnowalniasz go psychicznie. Sprawiasz, że czuje się pod opieką i kontrolą "potężnej kwoki", która zawsze go przyjmie pod skrzydła i ochroni. W ten sposób hodujesz pisklaka, niedojrzałego, lękliwego, bezbronnego. Nie ma ten pisklak możliwości dorośnięcia, bo ciągle czuje na sobie cień potężnej kwoki, która wszystko kontroluje i podejmuje za niego JEGO decyzje. I nie wie on, co to życie, bo nie dostał od niego cięgów, co tylko zwiększa jego nieumiejętność poruszania się w nim. A ona z kolei naraża go na bolesne zderzenia z realiami życia, co tylko nakręca lęk i poczucie, że "ja się nie nadaję", "życie mnie przerasta i przytłacza".

Proponuję zastanowić się nad tym, że jesteś tylko doradcą w jego życiu. Absolutnie nie właścicielem jego życia, nie władcą jego życia i nie dowódcą. Tylko i wyłącznie doradcą, którego w dodatku rola doradcza będzie się zmniejszać z roku na rok. I to jest normalne i tak powinno być. Nie zapewnisz mu bezbolesnego i bezpiecznego życia (Ellis się kłania ;) ) Musi i dostanie swoją porcję razów. Więc przestań się tak bardzo starać, bo nie tylko nie osiągniesz tego absurdalnego celu, ale i przeszkodzisz mu w osiągnięciu celu, który jest realny i który może osiągnąć - uodpornienia się i zahartowania życiowego.

A konkretnie, to proponuję się bardziej przymknąć :mrgreen: . To znaczy rzadziej mu doradzać i zrzędzić ;) , a swoje stanowisko czy opinie, jeśli już złamiesz się i nie wytrzymasz, przedstawiać krótko, lakonicznie, bez rozwodzenia się i długotrwałego zawracania mu głowy.

Proponuję też zasugerować synowi, by się dostał w jakieś lepsze towarzystwo. Nie wiem, harcerstwo, klub sportowy, oaza, jeśli jest wierzący, itp. itd. Tam ludzie powinni być bardziej wyrozumiali dla jego nieśmiałości.

Ostatnia rzecz, nie mogę się powstrzymać, by o niej nie napisać. Może by syn zastanowił się jednak nad maturą i dalszą nauką? Czemu tylko zawodówka? Jest młody, życie przed nim, czemu ma takie niskie oczekiwania od niego i chce wystartować z tak niskiego pułapu?

Pozdrawiam i życzę synowi powodzenia.

P.S. Tak, to jest głupie i szkodliwe, że chcesz usłyszeć "tak mamo, zrobię tak jak mówisz, bo to jest dla mnie dobre". Zrób synowi przysługę i i przestań się tak starać o niego. Zajmij się swoim życiem a nie jego. I nie gniewaj się na mnie za te surowe słowa. ;) Pozdrawiam.
miki74
Offline

Re: syn z depresją

przez agi114 09 wrz 2010, 16:20
Gniewać sie nie mam zamiaru bo i za co. Mądre rzeczy piszesz. Dać dziecku, nawet pelnoletniemu, wolna wolę, zycie, odpowiedzialność za własne działanie powoduje że poczucie bepieczeństwa o to dziecko strasznie się zmiejsza tzn, ja czuje się bezpiecznie jak wiem że on jest bezpieczny. Wiem że tak nie mozna bo bedzie tak jak piszesz, bo w ten sposób całe życie będę się bać i zatruwać jego życie. To nie ja mam się czuć dobrze "jego kosztem". Doskonale to wiem! I taki własnie wypowiedzi powodują że pracuje nad sobą jeszcze bardziej. A w tej chwili sytuacja wydaje mi się faktycznie podbramkowa bo niestety usłyszałam niedawno pytanie: i po co ja żyje? leki które bierze powodują mysli samobójcze. A żeby myslał o maturze powinien skończyć ten ostatni rok. A żeby skończyć musi chodzić na praktyki a dziś niestety znowu się tak bał że podpisał listę obecności i wrócił do domu. Nie mógł się przemóc aby pójśc pracować z przydzieloną grupą. To może tak wygląda że jeszcze zatruwam mu życie bo nie sposób w kilku zdaniach opisać całej historii ale wierz mi, staram się mówić mniej, radzić krócej i nie na siłę i wychodzi mi to częściej niż nie wychodzi. Staram się czekać aż sam przyjdzie i bedzie chciał rozmawiać bo to chyba działa najbardziej. Tez wolę słuchać porad jak sama o nie pytam a nie jak mi ktos na siłę wkłada je do głowy. A co do książki tak mnie wciągnęła że juz nie zauważam masła maślanego. Wiem że przeczytam ją jeszcze raz i jeszcze raz bo z tą filozofią uzdrowię samą siebie, zdrowsza ja to zdrowsze moje otoczenie. Wielki Dzięki! Pozdrawiam.
Offline
Posty
355
Dołączył(a)
26 lip 2010, 16:14
Lokalizacja
nad morzem

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do