To jest depresja?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

To jest depresja?

przez bartek1810 05 wrz 2010, 21:12
Witam! Mam 18 lat i mam pewien problem.. Od pewnego czasu, około dwóch lat( nie jestem pewien, gdyż mam drobne problemy z pamięcią) zacząłem mieć dziwne objawy. Mam problemy z koncentracją, pamięcią, nauką. Gdy czytam, nie potrafię zrozumieć czytanego tekstu, muszę czytać kilka razy jedną linijkę, wydaje mi się jakby tekst mi sie rozmazywał.. Po przeczytaniu nie pamiętam o co w nim chodziło. Gdy słucham piosenki także nie wiem o co w niej chodzi. Po prostu nie pamiętam. Cholernie wolno myślę.. Czasem zeby cos zrozumiec muszę sie cholernie wytężać. Mam wrażenie jakby poziom mojej inteligencji drastycznie zmalał. Czasem jak rozmawiam z swoją partnerką po prostu zapominam o czym gadamy. Zapominam jakie argumenty wysuwałem, jakich argumentów muszę teraz użyć.. Po prostu czarna dziura. Zdarza mi się zranić ją słowem. Mówię rzeczy, których nie przemyślę i potem ich żałuję. Wczesniej nie było szans na taką sytuację. Byłem cholernie bystrym chłopakiem, inteligentnym. Przestałem logicznie myśleć, nie potrafię zrobić prostych zadań matematycznych(wcześniej wręcz kochałem matematykę). Moja wyobraźnia nie działa już jak wcześniej. Nie potrafię sobie nic wyobrazić, gdyż mam ogromny haos w głowie. Mam także problemy ze snem. Codziennie męczę się około godziny, zeby zasnąć. Gdy wstaję nie pamiętam w ogóle snów. Gdy jakiś zapamiętam, są to zazwyczaj koszmary. Mam także problem z uczuciami. Wydaje mi się jakbym nie potrafił kochać. Nie czuję nic do członków swojej rodziny. Są mi po prostu obojętni. Kiedyś tak nie było. Wydaje mi się, że jakby umarł mi ktoś bliski, to po prostu bym się nie przejął. Gdy rok temu umarł mi dziadek(był bliską mi osobą), nie czułem nawet smutku. Nie potrafiłem wydusić z siebie ani jednej łzy. Czuję jakbym był całkowicie obdarty z ludzkich uczuć. Nie czuję także wstydu tak jak kiedyś. Nic mnie nie cieszy. Doświadczam czegoś, co kiedyś mnie ciekawiło, bawiło, cieszyło i teraz nie czuję nic. Jestem obojętny. Ostatnio dowiedziałem się, że moja ciocia ma niewyleczalnego raka mózgu. Nie przejąłem się tym w ogóle. Nie było mi jej ani troche szkoda. Uważam, że jestem cholernym egoistą, egocentrykiem.. Nie obchodzi mnie, że w smoleńsku zginęło 96 osób, czy np pod warszawą 500. Jestem po prostu w ogóle nieczuły. Męczy mnie to, bo wydaje mi się jakbym był cholernie złym człowiekiem. Kiedyś tak nie było.. Byłem aż za bardzo wrażliwy i wyczulony na ludzką krzywdę oraz cholernie kochliwy. Jestem troche zniechęcony. Nie mam już aż takiego apetytu jak z 2 lata temu. Kiedyś jadłem za 50 ludzi, a teraz wszyscy mi mówią, że cholernie mało jem. Czuję obrzydzenie jak mam iść do kuchni po coś do jedzenia.. Mdli mnie. Zastanawiam się czy podłożem moich problemów nie jest kiepskie dzieciństwo. Odkąd pamiętam rodzice zawsze się awanturowali, bili i pili alkohol. Zawsze jak dochodziło do rękoczynów to cholernie się bałem. Zawsze byłem przywiązany do mamy i bałem się, że tata ją zabije. Mama z czasem popadła w alkoholizm. Wiele razy zdarzało się, że znajdywałem mamę nad kałużą krwii z żyletką w dłoni.. Czasem zjadała 10 tabletek xanaxu popijając to piwem, kładła się do łóżka i zasypiała. Ja pilnowałem jej cały czas sprawdzając czy oddycha i czy się rusza. Było to dla mnie straszne. Zwłaszcza, że byłem z nią najbardziej związany. Do tej pory zastanawiam się jak to przeżyła. Kilka razy musiałem chodzić za nią i pilnować, by nie zawiesiła sznura na belce i się nie powiesiła. W końcu rodzice się rozwiedli. Tata się wyprowadził. Mama zaczęła jezdzic do Niemiec do pracy. Gdy wracała, zawsze była pod wpływem alkoholu. Tylko ja się buntowałem, gdyż mama zamknęła rodzeństwu buzie słodyczami i prezentami. Dla mnie to nie było najważniejsze. Ja błagałem Boga o to, by przestała pić. Pewnego dnia mama dostała zapalenia trzustki. Wylądowała w szpitalu. Była w bardzo ciężkim stanie. Lekarz powiedział, ze z takiego zapalenia na 10 osób wychodzi 1. Miała cholerne szczęscie. Przez pewien czas nie piła. Ten nasz dom naprawde przypominał prawdziwy dom. Po kilku miesiącach przerwy wyjechała znow za granicę, ponieważ brakowało nam pieniędzy. Gdy wróciła, byłem cholernie wściekły. Zobaczyłem, że jest pijana, choć nie powinna dotykać alkoholu. Groziło to śmiercią. Znów zamkneła buzie rodzeństwu słodyczami. W trakcie następnego wyjazdu do Niemiec mama poznała nowego faceta. Ja byłem w domu sam z bratem, gdyż siostra mieszkała później z tatą. Brat zaczął sprzedawać narkotyki. Sam zaczął bardzo dużo tego używać. Cholernie się zmienił, stał się bardzo agresywny. Gdy mama wróciła do Polski na przerwę od pracy codziennie piła z bratem i codziennie się awanturowali. W koncu mama postanowiła zabrać od taty moją siostrę i wyjechać do Niemiec na stałe. Mieszkały u nowopoznanego faceta. Ja z bratem zostaliśmy ponownie sami. Zdarzało się, że nie mieliśmy co jeść, bo mama nie mogła wysłać z Niemiec pieniędzy. Wstydziła się zapytać swojego faceta o pieniądze. Tata z kolei uważał, że jesteśmy na utrzymaniu mamy, więc nie dawał pieniędzy. Potem mama wróciła z Niemiec cholernie załamana, ponieważ nie ułożyło jej się z facetem. Zaczęła więcej pić. Nie mieliśmy co jeść, więc mama znów wyjechała do pracy. Zostałem z bratem znów sam. Ja poszedłem do nowej szkoły. Zacząłem liceum. W tamtym czasie było mi naprawde cięzko. Nie mieliśmy pieniędzy na jedzenie. Po jakimś czasie wprowadziła się do nas dziewczyna brata. Razem prawie codziennie pili i się awanturowali. Często dochodziło do rękoczynów i prób samobójczych brata. Ja musiałem codziennie jakoś się sobą zająć, uprać sobie ciuchy, uprasować, uczyć się, sprzątać dom. Codziennie tata starał się dawać mi kilka złotych na chleb, bilet do szkoły, czy pasztet. Zdarzało się, że musiałem opuścić dzień szkoły, ponieważ brat i jego dziewczyna krzyczeli, bili się do poznej nocy. Nie miałem juz pozniej siły wstać do szkoły. Czułem się cholernie samotny. Potem wróciła mama. Znów była pijana i oczywiście tylko ja się buntowałem. Chciałem jej jakos pomóc z tego wyjsc, ale byłem przez nią za to traktowany jak obcy człowiek. Traktowała mnie jak najgorszego wroga i wyzywała. Czułem się z tym cholernie okropnie, ponieważ to była najbliższa mi osoba. W między czasie kłóciłem się z bratem. Pewnego dnia zdarzyło się tak, że dostałem z nogi w głowę od niego z byle powodu. Później pijany groził mi nożem. Cholernie się bałem. Cały się trzęsłem, bo pierwszy raz się zetknąłem z taką sytuacją. Bałem się, że mnie dźgnie i umrę. Po wakacjach tata znalazł mieszkanie i wprowadziłem się do niego i do siostry, zostawiając w domu samego brata. Od tamtej pory zaczęły się problemy z apetytem. Tego jestem pewien na sto procent. W tym samym czasie mama mieszkała niedaleko nas ze swoim nowym facetem, który wyciągnął ją z alkoholizmu. Kilka miesięcy później poznałem swoją dziewczynę. Niedługo po tym zacząłem doszukiwać się podłoża moich problemów, bo wczesniej nie mialem na to czasu z wiadomych powodów. Męczy mnie to wszystko. Proszę o pomoc, gdyż nie daję już sobię rady. Chcę jeszcze zaznaczyć, że na codzień nie jestem cały czas smutny, załamany. Uśmiecham się jak każdy człowiek, mam dobry humor, ale często mam uczucie zniechęcenia. Proszę o odpowiedź co to może być. Przepraszam za ewentualne błędy, ale jak już mówiłem jestem teraz cholernie głupi i mam czarną dziurę w głowie.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
05 wrz 2010, 21:06

Re: To jest depresja?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 06 wrz 2010, 00:53
bartek1810, Smutne to co napisałeś, smutna historia zycia, Twoje dziecinstwo, dorastanie , nie bylo spokojne. Nie było w nim miejsca na dziecinność, nastoletność. Teraz to wszystko wychodzi z Ciebie. Nie miałeś poczucia bezpieczeństwa. Zgłoś się do specjalisty o pomoc, najlepiej terapiedla DDA, pewnie musisz uporać się z demonami przeszłości. Ta przeszłosc rzutuje teraz na Twoje dotychczasowe życie. Poprostu jak czytam takie historie jak Twoja, brak mi słów. Byłeś mały, dorastaleś, zamiast rodzice dbać o Ciebie....... to Ty o nich, o matkę musiałeś dbać. To niesprawiedliwe.
Napewno jesteś odpowiedzialnym facetem, podejmiesz decyzję i zgłosisz się na terapię. To jedyna droga do wyleczenia. Długa, ale opłacalna.
Poczytaj o DDA.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: To jest depresja?

przez ewaryst7 06 wrz 2010, 12:28
Witaj.Mnie też poruszyła Twoja historia.Polecam Ci terapię.Indywidualną u psychologa i grupową z DDA.Proszę Cię.Nie siedz i nie marnuj czasu na rozmyślanie o tym co było...To niczego nie zmieni.To minęlo i nie masz już na to wplywu.Masz natomiast wplyw , na to co PRZED Tobą... Na swoja przyszlość.Możesz być szczęśliwy , ale najpierw musisz uporać sie z przeszlością.Koniecznie.Czy Twoja mama nadal pije? Odpisz na priwa.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do