przesadne układanie włosów

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przesadne układanie włosów

przez momoko 03 wrz 2010, 22:38
Cześć

Nie wiem właściwie od czego mam zacząć..

Mam skończone 15 lat ( obecnie jestem w trzeciej klasie gimnazjum ) i właściwie od zawsze chciałam mieć proste włosy.. Niestety ich nie mam, mam kręcone ( do połowy, ale mniejsza z tym )..
Mój problem dotyczący włosów zaczął się jakiś czas temu. Właściwie to takie jakby 'uzależnienie' od wszelkich rzeczy, produktów które prostują włosy. I nie tylko samo prostowanie włosów bo ogólnie fryzury, kolor włosów. Nie odpowiadał mi mój kolor więc przefarbowałam się na blond czego później efektem były odrosty. Zniszczyłam włosy. Później non stop je prostowałam prostownicą by były proste.(Żadna tania prostownica nie jest w stanie wyprostować moich włosów :( .. ). Jeszcze bardziej je zniszczyłam. Dwa razy w miesiącu musiałam ścinać włosy, tak były zniszczone. Nadal troche są, ale w mniejszym stopniu. Najgorsze jest to, że ta chęć prostych włosów jest silniejsza, ja nie potrafię tak po prostu nie robić nic by były proste, zwłaszcza zrezygnować z prostownicy.
Używam też tych różnych szamponów i odżywek które rzekomo prostują włosy. Za każdym razem mam wielką nadzieję że te włosy będą proste, niestety później jest rozczarowanie i zdołowanie :( .
Mam tego dość. Chcę aby moje włosy były proste, jednak nie potrafię nic więcej z nimi zrobić. Nie cierpię patrzeć w lustro kiedy wiem, że moje włosy "stoją na wszystkie strony", a tak naprawde nic nie moge z nimi zrobić :( . Mam totalnego bzika na punkcie fryzur, prostych włosów. Nie wychodzę z domu dopóki nie wypryskam na włosy dużo lakieru, dopóki włosy nie będą sztywne, bo nie cierpie kiedy wieje wiatr i te włosy lecą na wszystkie strony :( , grzywke prostuje prawie codziennie bo niestety się faluje, zakręca jak tylko może :( . W dodatku moja mama mnie dobija bo ciągle powtarza że niby mam "przyklepane włosy", mimo tego że wiem iż tak nie jest to ide do łazienki i je poprawiam. Ostatnio kiedy moja mama zabrała mi prostownice (bo tak jak wcześniej wspomniałam że nie ma, a przynajmniej ja nie spotkałam prostownicy która wyprostowała moje włosy w całości albo co najmniej połowie, ale przynajmniej grzywke w miare prostowała), no i kiedy mi ją zabrano dostałam jakiegoś szału, byłam gotowa sobie coś zrobić z tego powodu. Ogarnął mnie totalny smutek. Często właśnie jest mi smutno z powodu moich włosów.
Nie myślcie sobie że jestem jakąś "pustą lalą" która nie ma nic totalnie w głowie tylko dlatego że tak bardzo przejmuje się moimi włosami, tym że nie są proste, że sie nie układają.
Po prostu kiedyś śmiano się z mojego wyglądu (nadal to jest, ale w troche mniejszym stopniu), śmiano się głównie z tego czego nie dało się zmienić i od tego momentu zaczęło się te przesadne układanie włosów. Wspomniałam też na początku , że od zawsze chciałam mieć proste włosy, to prawda, tylko po tym śmianiu się ze mnie to się nasiliło.

Już sobie z tym nie radzę :( .. Czuje, że jak nie mam prostych włosów to to nie jestem ja :( ..
Nie wiem co mi możecie na to poradzić. Psycholog ? On i tak za dużo nie zdziała :( Przecież nie da mi prostych włosów :(

P.S. Przepraszam jeśli to zły dział.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
13 maja 2010, 21:27

Re: przesadne układanie włosów

przez 00poprostuja00 03 wrz 2010, 22:58
Hmmm może poczytaj na jakimś forum o naprawdę dobrej prostownicy i pomyśl o jej zakupie wtedy włosy będą mniej zniszczone i lepiej wyprostowane. Postaraj się nie popadać w obsesje i nie rozmyślać tyle o prostowaniu włosów tylko traktować jak naturalny zabieg dbania o siebie. Włosy ZA mocno usztywnione lakierem wyglądają źle... dziewczyny zawsze mówiły, że odrobina wosku (szczególnie zakupionego u fryzjera) lepiej wygładza włosy - sama nie próbowałam. Szampony i odżywki prostujące to pic na wode;) Każdy ma jakieś mankamenty i usłyszał o nich od innych ludzi w postaci żartów takie życie... sama też pewnie żartowałaś z kogoś... a włosy bywają na prawdę frustrujące jak się nie układają jak chcemy:) ale nie żyj tym i nie skupiaj się tak nad tym.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
05 maja 2010, 21:18

Re: przesadne układanie włosów

Avatar użytkownika
przez *Monika* 03 wrz 2010, 23:06
momoko, A ja mam proste włosy od urodzeni, długie, po pas, a marzę o kręconych, bardzo kręconych, takich,żeby każdy loczek był wygięty w inną stronę.

Często chcemy tego, czego nei mamy.

A tak na powiażnie to masz problem innej natury-psychologicznej. Tu nie chodzi o te proste włosy. To może być przykrywka Twoich prawdziwych , wypartych problemów. I nie mów ,że psycholog tu nic nie pomoże.Moze zdziałać cuda. Musisz się tylko przełamać.
Nie chcepowiedzieć,ze to natrectwo z tym prostowaniem włosów.Fakt jest taki,że nie akceptujesz siebie. Dlaczego tak jest? Na to pytanie będziesz sobie mogła odpowiedzieć wtedy kiedy uswiadomisz sobie swój konflikt.
Jak Tobie napiszę,ze ludzie nie mają nogi czy ręki, a Ty sieprzejmujesz kreconymi włosami.......to nie wpłynie na Ciebie to drastyczne porównanie problemów. Proponujewizytęu psychiatry, który da Tobie skierowanie na terapię.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: przesadne układanie włosów

Avatar użytkownika
przez Helvetti 03 wrz 2010, 23:18
[quote="momoko"]

Po prostu kiedyś śmiano się z mojego wyglądu (nadal to jest, ale w troche mniejszym stopniu), śmiano się głównie z tego czego nie dało się zmienić i od tego momentu zaczęło się te przesadne układanie włosów. Wspomniałam też na początku , że od zawsze chciałam mieć proste włosy, to prawda, tylko po tym śmianiu się ze mnie to się nasiliło./quote]

momoko, ja Cię rozumiem. Ze mnie też się śmiano. Z butów, z twarzy, ze wszystkiego. Zmieniłam szkołę (a raczej poszłam na oddział) Jestem tu bardzo pewna siebie, można powiedzieć że za bardzo. Nie potrafię wyjść z domu bez makijażu takiego jaki mi się podoba, bez ułożonych włosów, muszę być ładnie ubrana etc. Boję się odrzucenia z powodu mojego wyglądu. Nigdy mi się (przed oddziałem) nie zdarzyło żeby ktoś mnie lubił mimo wyglądu. Do dziś nie mogę uwierzyć że ktoś mnie naprawdę lubi. Lubię wychodząc z domu patrzeć na makijaż, ułożone włosy, skórzaną kurtkę. Może czasem sprawiam wrażenie laleczki, ale tak czuję się pewniej, lepiej.

[Dodane po edycji:]

Jeszcze chciałam dodać że jak się'zrobię' to ludzie z gimnazjum potrafią mnie nie poznać ; ).
got a date with suicide.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2478
Dołączył(a)
16 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Warszawa.

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: kiniuszka i 17 gości

Przeskocz do