Czy mam szanse na takie zycie jak kiedys??

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Czy mam szanse na takie zycie jak kiedys??

Avatar użytkownika
przez zagubiony83 08 paź 2010, 10:54
ja tez mam taka nadzieje ale ile mozna nadzieja zyc jak efektow brak...
EFECTIN ER-300 mg
WELLBUTRIN XR -150mg
MIRZATEN -45 mg
DEPAKINE CHROMO -1800mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
20 sie 2010, 10:46

Re: Czy mam szanse na takie zycie jak kiedys??

przez Wujek_Dobra_Rada 08 paź 2010, 11:13
Misiek_NL napisał(a):Ja tam mimo wrzystko wierze w to że moje zycie może jeszcze wyglądać jak kiedyś a nawet lepiej... :) Wam także tego życzę...

Damy radę :great: :great: :great:


U mnie gorzej już wyglądać nie może :lol: Musi być tylko lepiej.

[Dodane po edycji:]

rober6666 napisał(a):Taka wegetacja jest nieakceptowalna, dla ludzi nauczonych wcześniej ŻYĆ..
Nie w moim i jak widać ,Twoim przypadku.
Miałem robic z tym porządek 1 października. Ale pojawiła sie jeszcze kolejna nadzieja-nie chce tego zmarnować.
Spokojnie podchodze do sprawy, bo pogodziłem sie z myśla o odebraniu sobie wegetacji (przecież nie napiszę życia,hehehehe ) i kompletnie nie mam obaw. Żal mi tylko niezmiernie 6 letniego synka.
Ale nawet dla Niego nie jestem już w stanie tego dłużej ciągnąc .
Pożyjemy -zobaczymy, albo nie zobaczymy-nie pozyjemy


U mnie widzę małe ''postępy'' .Tak jak do tej pory myśli samobójcze, były takie, powiedzmy ''egzotyczne'', takie puste slogany rzucane przez mój umysł, to od paru dni towarzyszy im wizualizacją, typu: co, jak, gdzie i kiedy. Skoro nastąpiła już taka mała ewolucja, myślę, że do kolejnego kroku, czyli wykonania, już dużo nie pozostało. :smile:
Wujek_Dobra_Rada
Offline

Re: Czy mam szanse na takie zycie jak kiedys??

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 08 paź 2010, 14:07
Ja też bym chciał bym był taki jak kiedyś , jednak nie wiem czy to możliwe .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16470
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Czy mam szanse na takie zycie jak kiedys??

Avatar użytkownika
przez specjal 08 paź 2010, 18:41
Zaginiony napewno masz szanse na życie jak wcześniej.Sądzę że z tego wyjdziesz wszystko wróci do normy i będzie ok.Fajnie by tak było jakby każdy był zdrowy.Pracujesz gdzieś masz jakieś hobby zajęcie?
Jam nie z soli ani roli,jam jest z tego co mnie boli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
445
Dołączył(a)
31 maja 2010, 22:08
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Czy mam szanse na takie zycie jak kiedys??

Avatar użytkownika
przez zagubiony83 08 paź 2010, 20:24
do pracy nie chodze jestem na zwolnieniu ale mam hobby silownia i biegam do teog kocham gry na pc spotrowe i staram sie odrywac od choroby grajac... potem sie jeszcze gorzej czuje jak pogram ale przynajmiej czas leci...
EFECTIN ER-300 mg
WELLBUTRIN XR -150mg
MIRZATEN -45 mg
DEPAKINE CHROMO -1800mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
20 sie 2010, 10:46

Re: Czy mam szanse na takie zycie jak kiedys??

Avatar użytkownika
przez specjal 08 paź 2010, 20:37
To dobrze że masz hobby.Bierz po prostu leki a wyjdziesz z tego.
Jam nie z soli ani roli,jam jest z tego co mnie boli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
445
Dołączył(a)
31 maja 2010, 22:08
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Czy mam szanse na takie zycie jak kiedys??

Avatar użytkownika
przez zagubiony83 08 paź 2010, 21:07
aha mam jeszcze wielka pasje wedkarstwo i jestewm kontrolerem na jeziorach sprawdzam czy lapia ryki legalnie jak nie to kara :) jutro jade na kontrole moze kogos dupne :)
EFECTIN ER-300 mg
WELLBUTRIN XR -150mg
MIRZATEN -45 mg
DEPAKINE CHROMO -1800mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
20 sie 2010, 10:46

Re: Czy mam szanse na takie zycie jak kiedys??

Avatar użytkownika
przez zagubiony83 11 paź 2010, 12:02
pare dni temu poczulem sie ciut lepiej a dzis jest tak fatalnie ze nie moge nic robic i tylko mysle zeby sie zabic , od momentu kiedy bylo ciut lepiej to z dnia na dzien jest coraz gorzej nie wiem dlaczego tak jest .... leza kolo mnie leki i mysle zeby zjesc 2 opakowania i zasnac na zawsze ....dlaczego teraz jest gorzej zamiast lepiej ?..

:why:
EFECTIN ER-300 mg
WELLBUTRIN XR -150mg
MIRZATEN -45 mg
DEPAKINE CHROMO -1800mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
20 sie 2010, 10:46

Re: Czy mam szanse na takie zycie jak kiedys??

przez Zachmurami 11 paź 2010, 13:17
Ale popatrz, było już trochę lepiej, tzn. coś drgnęło 8) . Zrób sobie taką tabelkę, na ktorej będziesz zaznaczać swoje samopoczucie o różnych porach dnia w skali: 0-10 gdzie 0= mega dół a 10=fantastyczny luz, lub coś w tym stylu. Później będzie Ci łatwiej ocenić, jak Twoje samopoczucie zmienia się długofalowo.
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Czy mam szanse na takie zycie jak kiedys??

Avatar użytkownika
przez zagubiony83 11 paź 2010, 14:31
moze temu tak fatalnie sie czuje ze tydzien temu mialem podniesiona fluoksetyne z 20mg na 40 i dlatego tak mi zle i biore ja dopiero 3 tyg ...?? escytalopram biore 1,5 miecha...

[Dodane po edycji:]

czekam na kolejne lepsze chwile ale nadal lipa na maxa :(

[Dodane po edycji:]

od dzis robie sobie w kalendarzu oceny mojego samopoczucia 3 razy dziennie rano popoludnie i wieczorem , i zobaczymy czy cos bedzie sie stopniowo poprawiac ....

[Dodane po edycji:]

spalem 3 godziny nie wiem co jest pewnie przez fluoksetyne jebana ktora biore 3 tyg nie moglem spac i czuje sie 2x gorzej , ja nie mam wyjscia nie bede sie dluzej tak meczyl!!!!!!!!!!!!
EFECTIN ER-300 mg
WELLBUTRIN XR -150mg
MIRZATEN -45 mg
DEPAKINE CHROMO -1800mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
20 sie 2010, 10:46

Re: Czy mam szanse na takie zycie jak kiedys??

Avatar użytkownika
przez zagubiony83 14 paź 2010, 11:14
wywalilem w pieruny fluoksetyne , to mnie tylko niszczy , znowu noc nie przespana a na samopoczucie nic to nie daje wiec bede jadl dalej tylko to co najlepiej toleruje i cos na mnie dzialalo choc przez chwile escytalopram i podnosze dawke na 20mg , zanim pojade do noewgo lekarza jesszcze 2 tyg wiec to i tak czas stracony :why: :hide:
EFECTIN ER-300 mg
WELLBUTRIN XR -150mg
MIRZATEN -45 mg
DEPAKINE CHROMO -1800mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
20 sie 2010, 10:46

Re: Czy mam szanse na takie zycie jak kiedys??

Avatar użytkownika
przez zagubiony83 17 paź 2010, 15:49
a jednak po 2 dnaich przerwy fluo jem ja dalej nie bede sam odejmowal lekow jak kazal lekarz to jem ale nie jak kazal dokladnie 40 mg po 2 tyg juz mialem jesc to za duzo jem 20 ... narazie jem to 3,5 tyg i tylko pogarsza moj stan ....

[Dodane po edycji:]

nic sie nie zmienia w moim zycie , juz powinny leki cos dzialac ale nadal nic , chyba to zly kierunek i trzeba bedzie szukac innych... ale jeszcze 2 tyg bede je jadl moze akurat choc nadzieja coraz mniejsza :why: :hide:
EFECTIN ER-300 mg
WELLBUTRIN XR -150mg
MIRZATEN -45 mg
DEPAKINE CHROMO -1800mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
20 sie 2010, 10:46

Re: Czy mam szanse na takie zycie jak kiedys??

Avatar użytkownika
przez zagubiony83 20 paź 2010, 13:23
powiedzcie mi bo juz sam nie wiem jem takie leki i tyle czasu:
-escytalopram (elicea) 2 miechy
-floksetyna (bioxetyna) 1 miesiac

przez ten czas mialem moze 3 dni gdzie bylo minimalnie lepiej moze z 10% lepiej w samopoczuciu ale czy to bylo od lekow to nie wiem moze poprostu lepszy dzien i mam do was pytanie czy tak te leki beda dzialaly ze bedzie tylko co tydzien 1 dzien lepszy i to minimalnie czyli nadal zle :(?? czy potem bedzie coraz wiecej tych dni i nie bede sie czul minimalnie lepiej tylko duzo lepiej?? czy moze jak jem je juz tyle czasu to czas zmienic na inne bo te nie dzialaja lub moze za ktorko je jeszcze jem ???

[Dodane po edycji:]

:why: :silence: :cry:

[Dodane po edycji:]

odpowie ktos na moje pytanie ?:(
EFECTIN ER-300 mg
WELLBUTRIN XR -150mg
MIRZATEN -45 mg
DEPAKINE CHROMO -1800mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
20 sie 2010, 10:46

Re: Czy mam szanse na takie zycie jak kiedys??

przez Lili27 22 paź 2010, 23:14
Zagubiony głowa do góry!!!!!! :smile:

Przejdę do konkretów. Na każdego rożne leki działają w rózny sposób. U mnie początki depresji objawiały sie kosmicznymi atakami paniki, uczuciem że nie ma najmniejszego sensu życ bo to co kiedyś było juz nie wróci (zawsze byłam super optymistką), przypominało sytuacje w której słyszymy od lekarza "Pani juz nie można pomóc". Pierwszym lekiem który odrobine uspokoił te objawy paniki a zarazem mnie wyciszył był Tranxene (według mojego psychiatry działa od razu w przeciwieństwie do wielu antydepresantów). Zaczełam go brać i mimo strasznych dołów troszkę się wyciszyłam. Brałam go równocześnie z najsilniejszą jak sądzę dawką antydepresantu Efectin 75mg (czy jakos tak). Powolutku zaczełam odczuwać poprawę co u mnie oznaczało to że nie siedziałam w pokoju zamknięta w sobie kiwając się jak w autyźmie tylko nawet wbrew sobie spotykałam sie ze znajomymi mimo ze wśród ludzi czułam sie nadal koszmarnie. Bez dwóch zdań kolejną poprawę zawdzięczam neuroleptykowi (aktywizującemu a zarazem powstrzymującemu u mnie "złe" myśli) fluanxol. Nie byłam po nim ospała, wręcz ciut więcej chęci miałam do zycia no i cały czas brałam Efectin (Na noc chlorprothixen - zwalał mnie moze z nóg ale potrafiłam po nim spac nawet 8 godzin tylko zażywałam go nie później niz o 22 by wstac do pracy bo gdy brałam póxniej byłam jak zombie). Poza ww lekami brałam inne które mi nie pomagaly (było ich sporo) więc po prostu się nie łam bo dla każdego inne leki będą odpowiednie i należy jepróbować aż się znajdzie te dla siebie

Nie wiem Zagubiony ile trwa Twoja choroba ale wierz mi jestem najlepszym przykładem że mimo niewyrównanej walki z nią (nic gorszego juz nie może mnie w życiu spotkać) można wygrac i wyjsć z niej silniejszym. Ja leczyłam się prawie 3 lata i już niemal zwątpiłam a dzisiaj czuje sie innym człowiekiem, być może nawet silniejszym.

Poniżej wkleje Ci jeszcze "krótki" opis jak z tego "wyszłam" abys zaczął wierzyc że naprawde to jest możliwe a to ile choroba trwa nie świadczy że się nie uda. DASZ RADĘ !!!!!!!!

Mój koszmar z tą chorobą, bo inne słowo nie oddaje lepiej tego co się ze mną działo, rozpoczął sie dwa lata temu w pierwszy dzień mojego urlopu. Zostałam sama w domu (mieszkam z rodzicami i kotem ;)) i po prostu gdy wstałam z łózka rano "już to miałam". Wiem, że to dość dziwnie brzmi ale taki był mój początek, zero objawów wcześniej, nic po prostu nic i tu taki szok. Wstałam i pierwsza moja myśl "nie chce mi się żyć", "nic nie ma sensu", "po co żyć skoro i tak umrę", "nic dobrego mnie już na pewno nie spotka", "ach jak fajnie byłoby zasnać i sie juz nie obudzic". Taki był poczatek, gwałtowny bez wstępów dlatego totalnie nie wiedziałam co mi się stało. Tym bardziej byłam przerażona, że moje życie osobiste świetnie się układało. Miałam kochanego chłopaka, rodziców na których mogłam liczyć, fantastycznych przyjaciół, bylam fizycznie zupełnie zdrowa, zawsze uchodziłam za dusze towarzystwa i największa z optymistek. Niestety choroba nie wybiera i musiało paść na mnie. Pamiętam że przez około 1,5 roku miałam straszny zal do losu że akurat ja musiałam zachorowac na cos takiego (każdy kto choruje lub chorował wie co mam na myśli, wcześniej czasami w żartach mając kiepski dzień mówiłam "mam depresje" ale to jak depresja wygląda naprawde nie jest do opisania i zrozumienia dla kogos kto nie zachorował). U mnie choroba przejawiała się ciagłymi myslami o śmierci, utratą łaknienia (potrafiłam w tydzien zrzucic 6 kg), bezsennoscia i niejako odcinaniem sie od wszystkich bo w największym tłumie ludzi czułam sie strasznie samotna. Do wszystkiego musiałam się zmuszać, były dni gdy wszystko było mi tak obojętne ze nawet mysli o smierci nie znalazły na szczęście swoich realizacji w próbie samobójczej. Dochodziły do tego masakryczne ataki paniki, lęk przed tym ze zeświruje, że stracę nad sobą kontrole (miałam tez niejako wszystkie z objawów derealizacji czy tez depersonalizacji). Miałam wrazenie ze jestem sama jak palec i nikt nie jest w stanie mi pomóc. Nie ukrywam ze gdyby przyczyna choroby była mi znana łatwiej byłoby walczyc a w moim przypadku po prostu stało sie to bez zadnego powodu (byc moze dlatego, że jestem dość wrazliwą osobą). Brałam antrdepresanty, neuroleptyki i duzo innych leków. Ostatecznie podszedł mi Efectin, tranxene i fluanxol (na noc chlorprothixen). Po około roku wizyt u mojego psychiatry (notabene fantastyczny człowiek) zaczełam uczęszczać na psychoterapie i meblować swoje myśli. Były bardzo dużo momentów ze 5 dni było w miarę ok ze mną a potem dół jak rów marjański parę tygodni. Tyle razy mam wrazenie że zaczynałam od poczatku, że nie jestem w stanie tego zliczyc. Totalnie straciłam wiarę w siebie i zapominałam jak to było kiedyś jakkbym chorowała całe zycie.

Co mogę dzisiaj powiedzieć?
W dalszym ciągu nie mam pojęcia co było przyczyną mojej choroby. Zażywam aktualnie lekki antydepresant (Zotral), uczęszczam nadal na terapie i przypomniały mi się wszystkie szczęśliwe chwile z mojego "dawnego" życia oraz dbam o to by nowych szczęśliwych chwil było co raz wiecej. Przypomniało mi sie co to znaczy usmiechac sie spontanicznie i cieszyc z malutkich rzeczy. Totalnie nie wiem kiedy nastąpił u mnie przełom (od około pół roku jest z dnia na dzień lepiej). Dawniej w takim momencie zycia jak ten bałabym się ze choroba wróci i z tego zamartwiania się pewnie by istotnie wróciła. Dzisiaj mam to gdzieś bo nie chce marnować życia na myślenie jakie przeszkody jeszcze będę musiała w życiu pokonać. Mam wrazenie ze wyszłam z tego obronną ręką i mogę śmiało powiedzieć ze pasuje do mnie powiedzenie "co Cię nie zabije to Cię wzmocni". By nie było kolorowo jak w bajce powiem, ze jasne iż miewam kiepskie dni. Każdy je ma ale co z tego. Czasami nawet czuje sie super źle ale stopniowo mi mija gdy myśle ze wystarczy sobie przypomnieć jaki świat jest piękny i ile jeszcze rzeczy przede mna (teraz cieszę sie sluchając jak deszcz bębni w okiennice, wychodząc na spacer, czytając fajna książkę, ba nawet chodząc do pracy :D). Naprawdę kochani były dni gdy czułam sie jak ktoś kto usłyszał od swojego lekarza "Pana/Pani juz nie można uratować". Były chwile gdy zazdrościłam osobom chorym na jakieś fizyczne niedomagania (np nowotwory) bo sądziłam ze im ktoś może pomóc a mi już się nie da, że skoro mam chorą duszę a nie ciało to jestem na przegranej pozycji bo przecież nie amputuja mi głowy. Pamiętam słowa mojego lekarza z pierwszych wizyt u niego : "Depresja jest jak angina, wiadomo ze bardzo duzo daje pozytywne nastawienie ale są przypadki gdy trzeba sobie pomóc farmakologicznie. Niestety to taka choroba ze najlepiej nad nia pracowac poprzez terapie gdy juz sie ona troche uspokoi a objawy będą mniej nasilone". Tak sie stało w moim przypadku. Gdyby nie leki w pierwszym etapie choroby nie byłoby mnie tutaj z wami a jestem i chyba mam w sobie jeszcze więcej optymizmu niz przed chorobą :) Potem była żmudna terapia która trwa do dzis. Jestem pewna że przede mna i przed Wami jeszcze masa wspaniałych chwil trzeba tylko sie nie poddawac :) Krok w przód, dwa w tył ale może za jakis czas postawicie kolejne 5 w przód. Nie sądziłam że kiedys to powiem ale dzięki tej paskudnej chorobie ciesze sie teraz bardziej niz kiedykolwiek i doceniam każdy dzień (niech niektórzy wybaczą mi porównanie ale mam wrazenie jakbym wygrała z nowotworem który zżerał mi duszę). Da się więc głowa do góry !!!!!!

Jeżeli ktoś potrzebuje dawki pozytywnej energii chętnie porozmawiam na gg/tlenie.

Kamila :):):)


Ps. Ja nadal wierzę mojemu lekarzowi, że depresja to choroba osób wyjątkowych :)


W sumie nie odpowiedziałam na Twoje pytanie wiec krótko osobistym doświadczeniem: Na moje oko jeżeli regularnie przyjmujesz jakies leki (bez spożywania alkoholu) to ich prawdziwe działanie zaczniesz odczuwać dopiero po minimum miesiącu ale nie będzie od razu boom poprawa. Ja czekałam ok 3,4 miesięcy na poprawę (w przypadku leków które mi nie podeszły odrzucałam je jezeli po ok 3m-cach nie było lepiej). Nie wiem jak w przypadku leków o których mówisz ale mój Efectin był raczej w mocnej dawce skoro 75mg. U mnie etap wychodzenia na prostą wyglądał tak ze robilam krok w przód, potem dwa w tył ale starałam sie nie poddawac i jak najmniej czasu spędzać samotnie ( z sama sobą i swoimi czarnymi myślami). Nie ma nic gorszego niż być w tej chorobie. samotnym bo wtedy samopoczucie pogarsza sie wykładniczo do kuli śniegowej toczącej sie z górki. Powtórzę sie: Nie waz sie myślec że szansa na Twoje wyzdrowienie maleje wraz z czasem trwania choroby. To raczej tak nie działa skoro po 3 latach koszmaru mogę powiedzieć ze jestem w 100% dawną sobą :)
Ostatnio edytowano 22 paź 2010, 23:23 przez Lili27, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
21 paź 2010, 21:13

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do